Zaloguj się do konta

Grążele i karpie

Grążele często nazywane tez lilie wodne często zarastające płytkie zbiorniki tuż przy brzegach gdzie dno jest muliste lub piaskowe.Grązel ma silnie rozgałęzione liscie które z regóły pływaja po powierzchni wody .przewaznie rosną w zbiornikach stojacych lub lekko płynących.Rosna w wodach bogatych w składniki organiczne –gnijace liscie z drzew, rozkładajace się łodygi trzcin itp.Najczesciej występuja w miejscach osłoniętych od wiatru bardzo nie lubią wysokiej fali.Porastając brzegi akwenu daja troche cienia a pod ich szerokimi liscmi tetni wodne życie.

Miejsca pośród zarośnietych grążeli rzadko odwiedzane przez wędkarzy ponieważ niema jak tutaj zarzucic zestawu no i jest bardzo płytko czasami głębokośc dochodzi do 70 cm a czasami jeszcze mniej.Ale to własnie tutaj znajduje się ostoja ryb karpiowatych no i drapieżników znajdujących tutaj schronienie jak również doskonałe skrytki do póżniejszego ataku.Miejsce szczególnie atrakcyjne póżną wiosna gdy rozwinięte liście kładą się już na wodzie a woda własnie wtym miejscu nagrzewa się najszybciej zas w pozniejszym terminie daje rybom troche chłodu.Kiedyś przebywając blisko takiego własnie miejsca zaciekawiły mnie ciągle ruszające się liście tychże grążeli mysle co to może być.

Zrywając liscia zobaczyłem pod lisciem mnóstwo małych przyczepionych ślimakow i drobnych wodnych żyjątek –to po prostu ryby zbierały te stworzenia spod lisci.Patrząc tak na ruszające się liscie w pewnym momencie oczom moim ukazał się grzbiet karpia to on tez przyszedł widocznie na wyżerkę.Pomyslałem skoro są ryby to trzeba im cos zapodac no i wymysliłem skórke od chleba.Bedąc w domu przygotowałem skorki jak i kawałki bułki bo mogą mieć różny apetyt pomyślałem.Wieczorem byłem już znowu nad wodą zakładając skorke na haczyk bez żadnego obciążenia posłałem zrobiony tak zestaw w kierunku lisci,zestaw spadł na lisc grążela lekko podciągając za żyłke skórka spadła do wody –pieknie to się wszystko ułożyło tak jakby to miało tak być.

No i teraz czekanie wezmie czy tez nie,po chwili koło mojej przynęty liscie zaczeły się lekko podnosic i w pewnym momencie spod liści wynuza się Duzy karpiowy pysk zasysa skorke no i się zaczyna ryba daje nura w jeszcze gęstsze miejsce gdzie się zatrzymuje,ale po chwili tnie żyłka liście a karp ucieka w stronę brzegu ma może około 8 kg no ale co dalej wkładam podbierak do wody w pobliżu było takie małe oczko gdzie weszła tylko siatka wielkiego podbieraka no ale daliśmy rade po chwili karp zmeczony wchodzi do keszerka Zarzucajac jeszcze raz brań już wiecej nie było i tak to powtarzało się przez kilka kolejnych dni nazwałem to miejsce jednego brania.Ryba po połknieciu skórki zahaczając się robila tyle rabanu ze reszta ryb po prostu uciekała z tego miejsca .

Łowiłem tam piekne również amury jak i pokażne liny ale przeważały karpie. Widowisko po braniu ryby bardzo widowiskowe ponieważ niektóry karp po połknieciu haczyka wyskakiwał nad wode ponieważ było tam gdzies około 60 cm wody. Można się było napatrzec na takie widoki –najgorszy był jednak hol no ale coś za coś.Grążele te istnieją do dnia dzisiejszego tak że można znów nacieszyc oko gdy liscie jak co roku wynużą się nad powierzchnie wody.Jeszcze piękniejszy widok jest gdy zakwitają i dostają piękne żółte kwiaty podziwiając nasza naturę można naprawdę spokojnie sobie wypocząć.Tak że warto czasami powędkować nie tylko na otwartej wodzie ale również w warunkach troche niewygodnych ale jakże urokliwych.

W nagrode będziemy mogli podziwiac to cos za czym my wędkarze naprawde przepadamy i co bardzo lubimy a zimą bardzo za tym tęsknimy.Nie mogę się już doczekac tych widokow czego i wam życze połamania ---pozdro.

Opinie (10)

zorro

Przypomniałeś mi swym wpisem, o pewnej historii. Gdy zaczynałem moja przygode z węksrstwem - a było to kilkanascie lat temu, wybrałem sie wraz z kolego na sekcyjny staw Huty Łabędy, gdzie obecnie pracuje. pogoda tego dnia była wyśmienita, słonko pieknie grzało, wiaterku zero, woda dosłownie krysztalową taflą sie tała. Był jednak jeden mankament tej ze wyprawy... Nic nie bralo... ani płotki na bata, ani linki na odległościówke - nic! Około godziny 12 w poludnie, przyjechał św. pamieci Prezes owego stawu, i począł rozkładać swe wędki. Zarzucił i odszedl około 40m. na pagórek, gdzie stoi altana wędkarska, wedzarnik, wiata itp. My zaskoczeni dlaczego odszedl od wedek poszlismy z nim porozmawiac. Gdy weszliśmy na skarpe - szok - przy powierzchni dziesiatki wielgaśnych cieni, majestatycznie przecinało wode w ukladzie szachownicy... Prezes zapytany na co lowi - odpowiedzial:

Robie zestaw gruntowy z ciezarkiem przelotowym - nie duzyyym. puźniej krętlik z przyponem, agrafka, no i mała podwujna kotwica.... Myślimy sobie - Co "On" Mówi, lecz sluchamy dalej... bułkę tne na kostki 3x3 cm, tak ze 4 sztuki. Igłą nadziewam po kolei kawałki na przypon, lecz bezkotwiczki, sama agrafka. po nawleczeniu ostatniego zapinam kotwiczke i chowam ja wbijając w twardawa skorkę...

Popatrzcie na wode. Widzicie te cielska które krąża koło tych lili? No widzimy. 5m. od nich jest rzucona na powierzchni moja przynęta. widzicie widzicie jak podskakuje - rzeczywiscie cos tam podskubywalo. Jak amury sie przekonaja i skosztuja tej przynety, wiedzac ze to nie podstep - którys ja zaśsie... i tak sie stalo wielki wirrr, a prezes spokojnie dopalił papierosa, i poszedł zaciac rybe. Miałem zaszczyt mu ja podbierac - amur warzacy 18 kg... do tej pory nie widzialem ani nie zlowilem wiekszej ryby...

Pozdrawiam

[2011-02-25 12:14]

WeDkOmAn

Przyjemny artykół dziękujemy zorro :)

Zgodzię się z Tobą wierząc całkowicie w tą historie, poniewarz czasami mam przyjemność obserwować podobne zachowania Amurów (czasani Karpi bądź Linów) pokazuja się wtedy najpierw cienie które to potem nabierają wyraźnych kształtów, i żerują przy samej powierzchni. Pojawia się ich coraz więcej i więcej, żerują na środku zbiornika, w miejscu niedostępnym dla wędkarza, podanie zestawu tam od razu by je spłoszyło. Pozostaje mi więc wyjść na skarpę i obserwować lornetką bądź jak są bliżej w polaroidach to majestatyczne zjawisko - jakoby  przedstawienie... Żerują tak częto w kilka, nawet kilkanaście osobników, mniejsze i większe, nagle nie wiadomo czemu - nawet nie przestraszne zanikają w głębinach...

[2011-02-25 16:03]

tomek99

mam podobna miejscowke na ktorej sa linki i leszcze artykuł bardzo fajnie napisany daje 5 [2011-02-25 17:17]

janglazik1947

Tak: grążele,lilie i wszelkie oczerety -to raj i schronisko dla karpi,linów no i amurów.Tam ich miejsce i raj żerowania.Niestety my wędkarze ,aby się do nich dobrać mamy problemy .I na tym polega cała ta zabawa-kto kogo przechytrzy. [2011-02-25 18:15]

Kornik09

Cenna informacja :) Na pewno się przyda. Oczywiście 5 [2011-02-25 22:34]

avallone78

Ode mnie 5 i za artykuł i za piękną fotkę przypominającą czasy dzieciństwa.Pozdrawiam [2011-02-25 23:04]

KAZIKDRIVER

Daje 5 i dzięki za ciekawy artykół, rok temu nastawiłem się na karpie i każda uwaga jest dlamnie cenna DZIĘKI JESZCZE RAZ POZDROWIENIA :-)))) [2011-02-26 10:45]

heniek54

Piekny artykol o demnie .5.Terz mam takie jeziorko na kturym spedzam dwa tygodnie /poz. [2011-02-26 12:50]

BlueFisherman

5 [2013-05-12 15:34]

marciano

aż się chce nad wodę mocna 5 [2014-03-27 11:56]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej