Grudniowa niespodzianka

/ 1 komentarzy

6:00 obudził mnie budzik telefonu. Przecieram zaspane oczy ziewając.
Podchodzę do okna rozsówam rolety i ku mojemu ździwieniu widzę pełno śniegu. Przez dłuższą chwilę zastanawiam się czy opłaca się jechać ze spiningiem, lecz po dłuższym namyśle decyduje się na wyjazd.
Szybkie ogarnięcie się, śniadanko herbatka w termosik grube ubrania i wyjazd nad wodę. Po dojechaniu nad łowisko zobaczyłem skuty brzeg łowiska jednak mnie to nie ruszyło. Zabrałem ze sobą spining szczupakowy blaszki,woblery,gumki.
Zdecydowałem się na rzuty duża ALGĄ. Było strasznie zimnio przelotni zamarzały co 10 rzut. Obserwowałem wodę nie widząc żadnych oznak, że drapieżnik gania drobnice.
Postanowiłem iść porzucać na głębszą wode myśląc, że może na głębszej wodzie kryje się jakiś szczupaczek. Co pare rzutów czyściłem przelotki bojąc się aby lód nie przetarł żyłki. Wykonałem pare rzutów nagle poczułem, że blaszka wpadła w zaczep, zacząłem szarpać kijem na boki stzelając z żyłki jednak to nic nie dawało.
Przykręciłem trochę mocniej hamulec kołowrotka z myslą, że idąc do tyłu zaczep puści..myliłem się to nie był zaczep to była ryba z hamulca kołowrotka zaczeła szybkim tępem uciekać żyłka. Nie wieżyłem w to co się dzieje ręce zaczeły mi się trząść adrenalina podskoczyła przez chwile stałem nieruchomo trzymając kij obiema rękami.
Oblały mnie poty nigdy w życiu nie przeżyłem czegoś takiego to było cudowne uczucie. Po chwili opanowałem się przykręciłem jeszcze troche hamulec kołowrotka próbując zaczymać rybe, jednak nie było to takie łatwe. Przypomniałem sobie co powiedział mi mój dziadziuś ŚP ""jeśli nie możesz zatrzymać ryby daj jej pływać" pomyślałem sobie "może się zmęczy".
Nie trwało to długo po około 5 minutach odjazdów zacząłem już normalnie holować rybe. Nie wiedziałem czy to jest ogromny szczupak czy sum, lecz bardziej wyglądało mi to na suma.
Miałem racje po nieudanych próbach wyciągnięcia ryby do brzegu ujrzałem duże wąsy i małe oczka. Serce zaczeło coraz szybciej bić znów zrobiło mi się gorąco, lecz to nie było takie proste. Pomyślałem sobie jak ja wyciągne tego suma jak brzeg jakieś 5 metrów jest skuty lodem. Po kilku próbach udało się wytargać sumika na brzeg. Byłem niesamowicie ucieszony sięgając do torby po aparat, aby zrobić sobie zdjęcie pamiątkowe posmutniałem zapomniałem aparatu i telefonu..ehh. Dobrze, że miałem miarkę, która pokazała 112cm
Jeszcze przez chwilę nacieszyłem oczy rybką którą szybko wypuściłem do wody.
To było niezapomniana przygoda. Spiningowałem jeszcze trochę z nadzieją, że uda się jeszcze coś złapać.
Niestety już nic się nie działo.

 


5
Oceń
(4 głosów)

 

Grudniowa niespodzianka - opinie i komentarze

okiem_sandaczaokiem_sandacza
0
Fajny wpis:) (2013-12-09 21:55)

skomentuj ten artykuł