Grudniowe sandacze

/ 15 komentarzy / 3 zdjęć


Witam kolegów.Mam ochotę podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami łowiąc w grudniowe sandacze. Zacznę od przyjazdu nad wodę o godzinie 15.00 lub troszkę pózniej. Sprzęt to talonik do 60g, cienka lub bardzo cienka plecionka od 10 do 15. Białe, perłowe lub podobne gumki wielkości około 7cm na główkach 10g. Czasami mam niewiele cięższą główkę,ale to tylko jak warunki nie pozwalają na lżejszą. Waga główki jest tu najważniejsza. Nie może być za ciężka, bo przynęta będzie grzęzła w dnie, a ma swobodnie turlać się i czasem odrywać się sporadycznie tracąc kontakt z podłożem. Rzuty wykonuję pod prąd wody tak na godzinę 10. Chwilkę czekam aż przynęta dotknie dna i powoli ale to bardzo powoli prowadzę gumkę po dnie a w zasadzie to zwijam plecionkę i koncentruję się na wyczuwaniu kontaktu z podłożem. Cienka plecionka jest potrzebna do dwóch celów.

Po pierwsze trzeba daleko rzucić na lekkiej główce, po drugie przynęta na lekkiej główce musi dotykać dna.Wędkuje na Wiśle woda w zasadzie bardzo powoli płynie bo tu już jest cofka.Charakterystyka miejsca do takiego połowu to w moim przypadku blacik na głębokości 4 może 5m. Dno jest gliniaste z niewielką ilością żwiru i kamyków ale zapewne nie są to duże kamienie. Na tymże blacie podłoże jest usłane racicznicami .Natomiast w pobliżu jest masę stanowisk zimującego leszcza. Tu pozdrawiam dwóch ku...... z wiosłowej łódki lekko powyżej budowanej opaski którzy od tygodnia dzień w dzień szarpią leszczyki.Mam nadzieję że jasny grom z nieba na nich spadnie i wywróci im łupinę. Wracając do tematu sandaczy. Biorą najczęściej jak już się ściemni,ale bywa że żerują przed 16.Czas prowadzenia takiego wabika mam średni dwa razy wolniejszy od kolegi który akurat stoi obok mnie.A miałem tego pecha że pochwaliłem się po koleżeńsku koledze i teraz bywa że jest nalot szarańczy i na odcinku 100m stoi kilkunastu fachowców. Miałem tego pecha że raz w sobotę był dzień kiedy brały na wszystko i prawie każdy złowił komplet. Przez dwa tygodnie była straszna konkurencja na łowisku. A ja nie trawię stać jak na pigalaku i machać jak jeleń ciągle w jeden punkt koncentrując się by nie zaczepić sąsiada.Więc przestrzegam by koledzy nie popełniali takiego błędu i nie dzielili się takimi miejscówkami bo pózniej wędkowanie w takim klimacie traci magiczny urok obcowania z naturą.Jak już wspomniałem przynęta turla się po dnie i ja tylko niewielkimi ruchami nadgarstka podrywam gumkę lub tylko po chwili lekko nadgarstkiem przyspieszam turlanie. Średnio na jeden rzut stosuję dwa może trzy przytrzymania przynęty na około 5 sekund.Brania sandaczy są albo charakterystyczne pstryknięcie nie za mocne bo odległość dosyć spora albo przytrzymanie i w tedy zazwyczaj haczyk jest wbity od zewnątrz w dolną szczękę.Dziwi mnie jak te sandacze potrafią zbierać gumę z dna, chyba zasysają. Czasami twister jest głęboko w pysku.No i ważna uwaga jak dobrze wieje to trzeba być nad wodą.Nawet jak na Wisełce jest prawię metrowa fala to wtedy potrafią brać jak szalone.Wracając do miejscówki to bywa że są dwa lub trzy dni kiedy sandałki nie podchodzą na blacik i brań niestety nie ma,ale to akurat odstrasza wspomnianą szarańcze .Nie wspomniałem że wędkę trzymam skierowaną ku dołowi tak by przy wyczuciu najdelikatniejszego brania błyskawicznie zaciąć,hol mam zawsze siłowy no chyba że sandacz na to średnio pozwala,to wtedy daję mu troszkę pochodzić.Skierowanie wędki w taki sposób powoduje że plecionka na wietrze nie wybrzusza się i jest lepszy kontakt z przynętą.A dlaczego główka 10g a wędka do 60g?Bo sandacze lubią bliżej brzegu pakować się w faszynę a jak jest taki mocniejszy kij można je podnieść do góry.Zresztą moja wędka jest od 10g. A będąc czasami nad wodą, swobodnie na plecionce można takim kijem z główką 5g łowić okonie i też przynęta jet w pełni kontrolowana. A wracając do szarańczy nad wodą, myślałem że największą frajdą dla wędkarza jest potrafić wytypować miejsce gdzie te ryby mogą pochodzić, pózniej je łowić, czuć wodę. Przecież po holu i braniu to największa frajda w wędkarstwie, ale może się mylę może ten telefon od kolegi pod tytułem BIORĄ jest dla niektórych największym przeżyciem wędkarskim. Pozdrawiam Bogdana i Andrzeja których spotykałem tam od początku.

 


4.6
Oceń
(64 głosów)

 

Grudniowe sandacze - opinie i komentarze

zorrozorro
0
Co roku obiecuje sobie, że sprubuje łowienia sandaczy po zmroku. I zawsze kończy sie tylko na planach... Ale widać ze warto. pozdrawiam (2011-12-19 15:11)
art-skiart-ski
0
Gratuluję wyników. Nigdy nie warto się chwalić miejscówkami, bo zostaną zadeptane, zaśmiecone, pozbawione ryb. Wiem, że po zmierzchu żerują najefektywniej, ale ja już o szarówce się gubię nad wodą, a co dopiero jak jest ciemno. Pozdrawiam
(2011-12-19 15:33)
kabankaban
0
Co prawda nocka to jak dla mnie tylko klenie,ale takie łowienie ma swój niepowtarzalny urok-każde branie czuje się kilkakroć mocniej niż za dnia. Udany hol w ciemnościach zakończony podebraniem ryby tym bardziej nobilituje szczęśliwego łowcę. Pozdrawiam.
(2011-12-19 16:14)
JOPEK1971JOPEK1971
0
Kocham łowienie po zmroku,tak już łowię kilkanaście lat,Jacku,działaj w temacie sandaczowych woblerów,chętnie bym spróbował,bo Twoje wobki są rewelka. (2011-12-19 17:40)
camelotcamelot
0
*****  Sandacz, nawet po ciemku dobrze wygląda !    ..... Fajny wpis !                                         Pozdrawiam serdecznie ! (2011-12-19 20:24)
wobekwobek
0
JOPEK1971 na wiosnę wdrożę je do produkcji.My już gdzieś się spotkaliśmy?
Pozdrawiam
(2011-12-19 20:26)
Pawelski13Pawelski13
0
Ciekawy opis zachęcający do takiego łowienia, szkoda że czas nie pozwala. Pozdrawiam. (2011-12-20 08:33)
tryftatryfta
0
Zawsze uważałem i dalej uważam że najlepsza pora na brania sandacz jest o zmroku i nad samym rankiem gdy jest jeszcze szarówka,kolega mój lubi jeszcze chodzić za sandaczem gdy jest już ciemno i ma całkiem niezłe efekty.Powodzonka.
(2011-12-20 08:37)
KochaśKochaś
0
Bardzo Fajny i ciekawy artykuł. Oczywiście 5 ode mnie.
do zobaczenia na tym "pigalaku"
(2011-12-20 14:22)
TomekooTomekoo
0
Niestety szarańczy i szarpakowców przybywa ,patrzących się tylko dochapać mięcha ;/ Ja trafiłem swoje 3 dni w całym sezonie że złowiłem więcej sandaczy niż przez 5 miesięcy na warcie:) Fajna frajda wytropić rybkę ,nie raz cały sezon szuka się TEGO miejsca:)) Pozdrawiam Tomek (2012-02-06 14:59)
Kowal73Kowal73
0
Wędkuje na rzece Warcie ale takimi efektami się nie pochwale,pojedyncze sztuki i to w określonych godz. od 22.08 do 23.30/35.dalej to tylko sum i węgorz.Życzę dalszych sukcesów. (2012-02-19 17:33)
jurekjurek
0
Moje gratki za wpis Jacku . (2012-02-22 15:42)
użytkownik102837użytkownik102837
0
fajny wpis pozdrawiam 5 (2012-04-30 21:23)
Lin1992Lin1992
0
Super się czytało 5. (2012-10-16 12:31)
kwiatekkwiatek
0
witam !Jacku twoje woblery sandaczowe muszą zamieszkać w moim pudełku !!! koniecznie!!! 5 za wpis (2013-01-04 17:25)

skomentuj ten artykuł