Grudniowy spławik

/ 5 zdjęć


Końcówka grudnia nie nastraja raczej do spławikowych łowów przy użyciu bata i odległościówki jednak nietypowa pogoda i czas wolny skłonił mnie do wyprawy na moje glinianki w celu spróbowania połowienia czegokolwiek. Jeżeli chodzi o przygotowania to planowałem z batem i ultra lekkim zestawem zapolować na zimną plotkę i z lekkim feederem na karpika z zarybień. Pustki w sklepach wędkarskich w mojej okolicy pozwoliły jedynie na zakup opakowania pinki która miała być dodatkiem do zanęty i przynętą. Za zanętę miały służyć resztki Halibutowej zanęty firmy Venire, która coprawda bardziej nadaje się na karpie niż na płocie z racji grubej frakcji ale z braku laku miała posłużyć również do wabienia płoci.

Na rybach liczy się też dobre towarzystwo, więc zwerbowałem sąsiada Mateusza na wyjazd. Rano udałem się z rodziną do kościoła a potem nieśpiesznie skonsumowałem śniadanie i o godzinie 10 wyjechaliśmy nad wodę.
W ostatnim momencie przed wyjazdem wrzuciłem jeszcze torbę ze spinningami i przynętami do auta, z racji tego że w zimnie nigdy nic nad wodą nie wiadomo.

Po przybyciu nad wodę zobaczyłem ruch jak na początku sezonu z cudem znaleźliśmy miejsca na połów w zasadzie to jedno ale za to podwójne gdzie szybko rozłożyliśmy się i po zanęceniu do wody powędrował najpierw bat a później feeder. Teraz wypada opisać zestawy na które poławiałem więc na bata 5m firmy Carperlan powędrował zestaw zbudowany na żyłce o średnicy 0,14mm firmy Dragon następnie delikatny spławik o gramaturze 0,6 g i przypon 0.10 z hakiem 14. Na feeder firmy Mikado Trython 3,30m do CW 100g, powędrował kołowrotek firmy Geologic wypełniony żyłką 0,14 marki Dragon i 10g koszyk następnie rurka termo, stoper, krętlik i przypon z żyłki 0.12 marki Balsax i hakiem 12 firmy Kamatsu.

Wiem że ciężko się skupić na obu wędkach jednak po odpowiednim ich ustawieniu byłem w stanie jednocześnie obserwować spławik i szczytówkę feedera.

Pierwsze nieśmiałe branie miałem na bata po około 20 minutach jednak rybka spięła się w czasie holu poczułem jednak spory opór i po obserwacji haczyka stwierdziłem jego rozgięcie. Zmieniłem przypon i po chwili na stanowisku obok wędkarz który się dopiero co tam usadowił złowił miarowego tęczaka i po jeszcze 12 minutkach zakończył wędkowanie z kompletem udał się do domu. Jjego miejsce zajął kolejny wędkarz i po 10 minutkach sytuacja się powtórzyła.A i ja w tym czasie odnotowałem kolejne branie na bata i sytuacja z rozgiętym hakiem się powtórzyła.

W momencie gdy wędkarz schodził ze stanowiska postanowiłem wraz z Mateuszem zmienić miejsce na jego opuszczone, z racji ograniczonej przestrzeni na stanowisku ograniczyliśmy się do jednej wędki na głowę. Przerobiłem więc swojego feedera na spławikówkę i ustawiwszy metrowy grunt wzorem poprzedników na branie czekałem jakieś 3 minutki i już miałem pierwszego pstrąga, postanowiłem zabrać coś do domu więc uśmierciłem osobnika i dołowiłem do kompletu w ciągu 20 minut. W tym czasie Mateusz skończył przezbrajanie swojej wędki i po chwili miał pierwsze branie z udanym holem ryby. Ja powierzyłem jemu swoją wędkę i udałem się na pogawędkę ze spinningistami którzy łowili stacjonarnie i u nich zdarzały się komplety generalnie ryby brały znakomicie. Więc stary sezon wędkarski pożegnałem wyprawą na ryby i to z pełnym sukcesem.

 


4.4
Oceń
(7 głosów)

 

Grudniowy spławik - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł