Zaloguj się do konta

Historia Karpia Grześ

To już końcówka, to bardzo dobry czas na rozważania minionego już naszego sezonu karpiowego, postanowiłem więc przedstawić wam historię jednego bardzo ciekawego karpia o imieniu Grześ.
Pierwsze spotkanie 23 czerwca 2011 roku, była to zwykła lekko przedłużona weekendowa zasiadka, w czwartek rano na prawym kiju położonym na 3 metrowej półce bez zielska na środku zatoki, następuje branie, dość kłopotliwy hol pośród lili dał mi w kość, gdy miałem już go w podbieraku nie wiedziałem co to za ryba i jak potoczy się jego historia- był to oczywiście bohater mojej opowieści. Karp jest już na macie, po ważeniu ma równo 17kg, piękna ryba w dobrej kondycji, choć z lekko poharatanym ogonem. W niedzielę zjechałem z zasiadki w pełnym zadowoleniu, tydzień później dowiaduję się, że karp znowu dał się przechytrzyć przez kolegę z teamu Patryka, wagę utrzymał więc jest w dobrej kondycji.
Pomyślałem, że będzie on częstym gościem na naszych matach ale w cale się tak nie stało, słuch o nim zaginął, nachodziły mnie różne myśli, byłem już prawie pewny, karp albo zdechł albo został zabity.
A tu nagle mój bardzo dobry kolega Grzegorz, wybrał się na samotną zasiadkę w maju 2013 roku, dzwoni że ma dużego karpia, waga wskazuje 18kg, poprosiłem go żeby mi wysłał zdjęcie, doszło po chwili, przecieram oczy nie mogę uwierzyć, to On, Grześ znowu na macie.Byłem już pewien że ma się dobrze i że mogę na niego w końcu zapolować tak jak zawsze chciałem.
5 czerwca 2013 roku, tata z mamą spędzają urlop nad tą wodą, dzwoni tata, że ma dużego karpia waga wskazuje ponad 17kg, mówi że to chyba Grześ, to mnie tylko uświadomiło że karp ma się bardzo dobrze i że nie długo i ja na niego zapoluję...
4 lipca 2013 roku, była to zasiadka planowana już w zimę z kolegą Wojtkiem ze śląska, nasze pierwsze spotkanie w prawdziwym świece, zasiadka była w ciągu, kiedy to właśnie 4 lipca o godz 22:39 mam branie z wędki wywiozionej na ponad 250m, był to płytki blat z twardym dnem i kępami lili, karp uciekł na płytką wodę, już z daleka widziałem jego grube karczycho ale nie wiedziałem że będzie to taką wielka rybą, na macie zaniemogłem, Wojtek pyta co się dzieje ? Już wiedziałem, że to On- Grześ. Waga wskazała aż 18.80kg, karp dużo przytył od ostatniego spotkania.Czułem się jak najszczęśliwszy człowiek na ziemi, jak się później okazało była to moja największa ryba tego sezonu.
2 miesiące później moi koledzy, piszą sms, mamy karpia, waży 19,5kg, dzwonię do Patryka który siedział obok i widział tego karpia, on mi tylko potwierdza co to za karp-Grześ i znowu z większą wagą, w tym roku nie był już więcej złowiony, to dobrze, odpocznie trochę i nabierze masy na zimę, jestem przekonany że na wiosnę przekroczy magiczną 2 z przodu, ucieszył bym się żebym to ja był jego kolejnym łowcą ale najważniejsze że ma się on dobrze. Do zobaczenia Grzesiu, nie długo znowu będą o ciebie walczył.
Podsumowując, jest to ryba którą zapamiętam do końca życia, może w kolejnym sezonie napiszę o kolejnym spotkaniu ale na pewno się o tym dowiecie, przyjdzie na to czas, karp jest bardzo ciekawy ze względu, jakiego już wam przedstawiłem, waga cały czas u niego rośnie, miał mały problem z wagą ale nagle poszedł do góry i teraz wiem, że lada chwila i będzie miał ponad 20kg co na polskie warunki to wielki wyczyn.Jego płetwa mu odrosła, na tyle razy co był złowiony to pyszczek ma w bardzo dobrym stanie, wiem jedno nauczył się on już omijać zestawy na tyle, że będzie to bardzo ciężka ryba do złowienia ale znam jego ścieżki więc może go spotkam jeszcze raz.

Sebastian Lemke "sebawwo"

Opinie (11)

bogumil-noga

Super historia. Gratuluję i myślę że na wiosnę opiszesz ile Grześ waży po zimie. Pozdrawiam Bogumił N. 27.11.2013r. godz.9.25 [2013-11-27 09:26]

użytkownik

Fajna historia. [2013-11-27 09:42]

barrakuda81

Pozdrów Grzesia jak go znowu złapiesz:-)*****Fajnie że z takim szacunkiem traktujecie te zwierzęta.Znam faceta który lubi smazone dwudziestki - twierdzi ze smazone w głebokim oleju sa b. smaczne :-( [2013-11-27 10:34]

korczenskis

Fajnie opisane, kawał grzesia juz jest oby rósł i rósł :) [2013-11-27 10:41]

użytkownik

Ciekawe czy Ciebie rozpozna ;) [2013-11-27 12:23]

kamil11269

Ciekawa historyjka Grzesia. Dał się już tyle razy złapać, ale dzięki temu widać, że dobrze się trzyma i dzień w dzień rośnie. Ma szczęście, że dotychczas natrafił na wędkarzy, którzy wiedzą co zrobić z rybą, a w szczególności z tak dużą i piękną rybą jaką bez wątpienia jest Grześ i zwracają mu wolność. Oby żył jeszcze w tej wodzie długo długo, czego życzę mu z całego serca. Pozdrawiam Kamil. [2013-11-27 15:25]

rysiek38

A co powiecie na trzykrotne złowienie tego samego szczupłego i to w czasie tego samego dnia ? Za każdym razem wracał po wypuszczeniu dokładnie w to samo miejsce i nie odpuszczał zadnej blaszce w promieniu trzech metrów,słyszał,płynął za nią i pod brzegiem atak (woda lustro ocienione,gł.ok.0,7metra a ja miałem polaroidy) - niezłe widowisko [2013-11-27 22:39]

DarthSlon

Karpiarstwo to nie wędkarstwo :) [2013-11-29 11:34]

użytkownik

DarthSlon a co wg Ciebie jest wedkarstwem ? Granie w gre "Wędkarstwo" na komputerze ? [2013-11-29 22:00]

użytkownik

Latanie ze spiningiem w okularach i w chuście na twarzy to wędkarstwo :) Gratuluję i życzę Grzesia z dwójką z przodu, w przyszłym sezonie ;) ***** [2013-12-05 23:14]

kolocarp

Życzę Ci połowu Grzesia z dwujką z przodu piekne to bedzie uczucie -też mieliśmy takie karpie i amury ale niestety kiedys wszystko sie kończy nawet życie karpia i tak można sie cieszyc no i jednocześnie póżniej płakac gdy przychodzi się nad wodę i nie widać już znajomych spławów czemu musi być to zniszczone przez innych których to nie cieszy pozdro [2013-12-25 16:01]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej