Hol dużego suma z łodzi na dużej rzece

/ 8 komentarzy

Witam!

Chciałbym podzielić się moimi doświadczeniami oraz radami bardziej ode mnie doświadczonych kolegów w kwestii holu dużej ryby (głównie suma) z łodzi na dużej rzece. Ryby na tyle dużej, że trzeba puścić łódź z prądem. Nie jest to prosta sprawa, a w momencie, gdy na łodzi jesteśmy sami bywa wręcz dramatyczna.
Tak jak wszyscy wiemy o sukcesie/porażce decyduje suma wielu drobiazgów. Nie da się pominąć elementu szczęścia/pecha, ale to pomińmy. Wracając do tych drobiazgów – niestety niepowodzenie w jednym z nich często kończy zabawę. Ale dość tego pierdo lamento, zaczynam.
Zacząć trzeba oczywiście od początku. Pomijamy kwestię sprzętu bo to temat rzeka wielokrotnie poruszany. Wsiadamy więc do łodzi. Od mistrzów w tym fachu nauczyłem się, że pierwsze co robimy to koniec linki od kotwicy wiążemy do koła ratunkowego (potem może braknąć na to czasu a jeżeli jesteśmy na łodzi sami – przepadliśmy). Płyniemy na łowisko, kotwica do wody. Ustawiamy łódź a drugi jej koniec wiążemy do knagi – najlepszym rozwiązaniem jest zrobienie małej pętli i zawieszenie jej na jednym „wąsie” knagi. Wtedy w momencie odjazdu jednym ruchem ręki zbijamy linkę i „poszli”. Stanowczo nie polecam wyrzucenia całej reszty linki z kołem. W sumowych miejscach o mocno zróżnicowanym nurcie może się zdarzyć, że koło trafi w większy uciąg, wyprzedzi nam łódkę i stanie tam, gdzie mamy rybę. Czym to się może skończyć – wiadomo.
Kolejna rada – nie można mieć „burdelu” na łodzi. W trakcie długiego, emocjonującego holu nieraz trzeba trochę „pobiegać” po łodzi. W każdej chwili możemy o coś zaczepić plecionką/żyłką, wędką lub nogą/ręką i albo stracić rybę, albo trochę sprzętu a czasem dotkliwie się poranić.
Podczas holu większych sztuk często zachodzi potrzeba płynięcia łodzią – przeważnie gdy ryba rusza pod prąd, ale czasem także gdy musimy ominąć jakąś przeszkodę. Trzeba robić to uważnie i nie dopuścić do kontaktu wiosła z plecionką. Po każdym przepłynięciu chowamy pióra wioseł do łodzi – jest to niezmiernie ważna sprawa. Inaczej może się to skończyć tragicznie. Ekstremalna sprawa to sytuacja, gdy jesteśmy sami na łodzi i sum ruszy w górę rzeki. Taki odjazd miewa i po kilkaset metrów a plecionki tyle nie mamy. Wtedy musimy jedną ręką trzymać wędkę utrzymując cały czas napiętą plecionkę a drugą płynąć w górę rzeki i jednocześnie zwijać plecionkę. Kto przeżył ten wie – masakra.
Gdy holujemy rybę nie możemy dopuścić do sytuacji, by plecionka dostała się pod łódź – stąd czasem konieczność przemieszczania się po łodzi. Jeżeli ryba robi zwrot manewrujemy wędką tak, by plecionka zamiast pod łodzią przeszła za dziobem czy rufą. Inaczej przeważnie mamy po robocie. Jeżeli sum zrobi to nagle i jest już z drugiej strony łodzi jak najszybciej dochodzimy do dzioba/rufy i wyprowadzamy plecionkę do normalnego położenia. No i kolejna oczywista rzecz – zawsze szczytówka wędki wysoko (odpowiednia amortyzacja i te sprawy).
Mamy rybę blisko łodzi, jest już zmęczona, puszcza hurtem bąble. Ale jeszcze trochę siły jej zostało. Ja zawsze luzuję wtedy znacznie hamulec i dociskam szpulę palcem. Gdy hamulec mamy ustawiony sztywno a ryba tuż przy łódce zrobi ostry odjazd to sprzęt nie ma już takiej amortyzacji – nawet w dobrych kołowrotkach hamulec może nie zdążyć „oddać” plecionki i coś nie wytrzyma – albo wyrwiemy rybie kotwicę/hak z ryja albo coś pęknie. Niestety przeważnie wędka.
Potem zostaje nam podbieranie – ale to już kolejny temat rzeka.
Starałem się zbytnio nie przynudzać, może niektóre rzeczy napisałem trochę na skróty, ale tak ja to czuję i widzę. Nie każdy się pewnie ze wszystkim zgodzi, ale jak to mówią nie ma nic bardziej bezproduktywnego, niż dyskusja ludzi o tych samych poglądach.
Dobrze w zimie chociaż powspominać takie chwile – życzę ich kolegom wędkarzom. Mniej przyjemne są chwile, gdy po np. dwukilometrowym spływaniu wracamy bez ryby, ale w takich właśnie momentach jeszcze bardziej doceniamy wagę wspomnianych szczegółów.

 


4.4
Oceń
(40 głosów)

 

Hol dużego suma z łodzi na dużej rzece - opinie i komentarze

Lin1992Lin1992
0
Bardzo fajny artykuł. (2013-02-22 08:23)
szutomaszszutomasz
0
ciekawy artykuł 5***** (2013-02-22 10:05)
mario84mario84
0
fajnie opisane ja niestety nie posiadam łódki i wiele razy sum mi zabrał na odrze masa ryby plus prąd i kończyło się zerwaniem zestawu nawet plecionka 0.25 nie na wiele się zdała pozdrawiam (2013-02-22 12:20)
piotr-strzalkowpiotr-strzalkow
0
Niezła jazda! Tylko, jak tu wiosłować, trzymać wędkę i kręcić młynkiem?? Dlatego na łódkę do tej pory wybierałem się zawsze z kimś. Pozdrawiam i życzę połamania na wielkich sumach! (2013-02-22 15:43)
MateuszR86MateuszR86
0
Przyjemnie się czytało (2013-03-01 10:03)
lawdzoj82lawdzoj82
0
łowie już kilka dobrych lat na Wiśle we Włocławku częściej z brzegu niż łodzi a nigdy nie spotkałem się z dużym sumem na spinning.Brak szczęścia gdzie nie to szczupaki mi się wieszają ;) Jedynego wąsacza jakiego złowiłem na spining miał 6 kg i był przyłowem podczas połowu okoni ;) (2014-03-10 23:29)
jaro7707jaro7707
0
Daniel, rzeczowo i na temat. Nie raz to przerabiałeś, to czuć, czytając Twój artykuł. Pozdrawiam. (2014-03-24 15:53)
TomekooTomekoo
0
I za to podziwiam wędkarzy co łowią na rzekach z łodzi... Szacun ****** (2014-05-12 19:49)

skomentuj ten artykuł