I TAK WŁAŚNIE MIAŁO BYĆ...

/ 14 komentarzy

DZIŚ PREZES OM PZW I WICEPREZES ZG PZW W JEDNEJ OSOBIE KOL. BEDYŃSKI PRZEKAZAŁ MI OSTATECZNĄ OPINIĘ, ŻE CIĄG DALSZY NASZEGO NADZWYCZAJNEGO WALNEGO ZGROMADZENIA WYBORCZEGO BĘDZIE MÓGŁ ODBYĆ SIĘ W PAŹDZIERNIKU I Z UDZIAŁEM WSZYSTKICH ZAINTERESOWANYCH (I ZARAZEM UPRAWNIONYCH DO UCZESTNICTWA !) CZŁONKÓW KOŁA NR 28.
A ZATEM OKRĘGOWY PRAWNIK WRESZCIE POTWIERDZIŁ TO, CO UPORCZYWIE UTRZYMYWAŁEM: W PRZEPISACH PZW BRAK JEST PRZECIWSKAZAŃ DO UCZYNIENIA TEGO, CO JUŻ ZREALIZOWALIŚMY (PRZEŁOŻENIE C.D. OBRAD NA PAŹDZIERNIK) I TO CZEGO OCZEKUJEMY (NA ZEBRANIE WSTĘP "WOLNY"). CZYLI ROZBIORY NASZEMU KOŁU PÓKI CO NIE GROŻĄ, OCZYWIŚCIE O ILE SKUTECZNIE WYBIERZEMY NOWY ZARZĄD.
KOLEJNĄ INFORMACJĘ NT. SPRAW ZWIĄZANYCH Z KONTYNUOWANIEM OBRAD NWZW KOŁA NR 28 ZAMIESZCZĘ PO WSTĘPNYCH USTALENIACH Z KOL. BRZEZOWSKIM I KOL. STENCLEM.

 


3.2
Oceń
(11 głosów)

 

I TAK WŁAŚNIE MIAŁO BYĆ... - opinie i komentarze

jajacajajaca
0
To tylko formalność. (2010-08-26 12:42)
Zbig28Zbig28
0

To frustrujące,zadziwiające, denerwujące i wprost niewiarygodne, że prezes Zarządu Okręgu, a także viceprezes Zarządu Głównego PZW, musi czekać na opinię prawną podległego mu i opłacanego z naszych składek pracownika ponad miesiąc czasu !  To jest chyba możliwe tylko w PZW !

Do tego ta rzekoma opinia prawna była do niczego nie potrzebna, gdyż sprawa jest oczywista i praktykowana w wielu organizacjach. Ale niech będzie - chciał mieć prezes opinię to ma.  Ale czy my ją mamy na piśmie ?  Czy po naszym kolejnym, październikowym spotkaniu i wyborach pan prezes nie będzie miał wątpliwości, co do ich ważności ?  Piszę to, bo ja temu człowiekowi po prostu nie ufam.

Przy okazji chcę wyrazić nadzieję, że druga część naszego nadzwyczajnego zgromadzenia będzie się odbywała w znacznie szerszym gronie, niż ta pierwsza. Bowiem gdyby tak było ( chyba 11 osób, w tym ci, którzy złożyli rezygnację ), to nijak nie da się wybrać nowego zarządu.  Po raz kolejny zmarnujemy czas nic nie osiągając, a wtedy rozbiory ( jak wyraził się Chudy ) lub zarząd komisaryczny  będa naprawdę realne.   

  

(2010-08-26 13:26)
jajacajajaca
0
Chciałbym się mylić, lecz nie liczyłbym na frekwencje większą niż wcześniejsza.
No może się uda podwoić liczebność, to był by sukces, lecz i tak nie wyda.
Chciałbym się mylić, ale jestem realistą widzę i słyszę, co mówią koledzy. (2010-08-26 16:03)
chudy028chudy028
0

Diagnozy i wątpliwości kol. zbig28 i kol. jajaca razem wzięte pasują mi do pewnej układanki. Może bowiem być i tak, że „co poniektórym” najbardziej pasuje koncepcja rozbioru kłopotliwego koła i migracji jego ponad 800. członków do kół dowolnie przez nich wybranych - ze wskazaniem na konkretne jedno czy dwa koła.

Pierwszym bonusem tej operacji byłoby dodatkowe zasilenie kont tych kół – o ile nie w tym roku, to z pewnością od 2011 r.

Drugim zaś stworzenie możliwości wejścia części osób (spośród owych „co poniektórych”) do władz czy organów kół, do których się przeniosą. Jeśli komuś będzie bardzo śpieszno, to nawet na zasadzie bieżącej kooptacji.

Jednocześnie można zauważyć, że w skali kraju mniejsze okręgi są – w efekcie różnych zdarzeń i działań – skwapliwie wchłaniane przez te większe. I nie wydaje mi się, by te ostatnie były z tego powodu niezadowolone.

Mam ponadto nieodparte wrażenie, że koncepcja „małe jest piękne” nie należy do tych ukochanych przez Najwyższe Kierownictwo PZWLANDU. Teoria dużych (a przez to rzekomo silnych) okręgów czy kół PZW zalatuje mi populizmem, tęsknotą za powrotem do centralizacji absolutnej i koncentracji władztwa (czyli decydowania w jeszcze szerszym niż obecnie zakresie o etatach, nieruchomościach i pozostałym majątku oraz środkach finansowych), oddalaniem się od idei preferujących inicjatywność i racjonalne funkcjonowanie lokalnych wspólnot.

W tym kontekście niska frekwencja na naszym zebraniu wyborczym to „woda na młyn” szczególnie tych, którym PZW jest przydatne nie tylko do realizowania wędkarskiej pasji, lecz potrzebne także (albo wręcz przede wszystkim) do osiągania zupełnie innych celów.

Jeśli na październikowym walnym nie dokonamy skutecznych i sensownych wyborów, to damy zbiorowe (jako rzesza członkowska – właśnie: zbiorowe) świadectwo, że jako przewidziana statutem PZW wspólnota „nie zasługujemy” na funkcjonowanie w teoretycznie demokratycznych strukturach PZWLANDU. Co świadczyłoby o nas zarazem i dobrze, i źle.

(2010-08-26 18:03)
chudy028chudy028
0

Diagnozy i wątpliwości kol. zbig28 i kol. jajaca razem wzięte pasują mi do pewnej układanki. Może bowiem być i tak, że „co poniektórym” najbardziej pasuje koncepcja rozbioru kłopotliwego koła i migracji jego ponad 800. członków do kół dowolnie przez nich wybranych - ze wskazaniem na konkretne jedno czy dwa koła.

Pierwszym bonusem tej operacji byłoby dodatkowe zasilenie kont tych kół – o ile nie w tym roku, to z pewnością od 2011 r.

Drugim zaś stworzenie możliwości wejścia części osób (spośród owych „co poniektórych”) do władz czy organów kół, do których się przeniosą. Jeśli komuś będzie bardzo śpieszno, to nawet na zasadzie bieżącej kooptacji.

Jednocześnie można zauważyć, że w skali kraju mniejsze okręgi są – w efekcie różnych zdarzeń i działań – skwapliwie wchłaniane przez te większe. I nie wydaje mi się, by te ostatnie były z tego powodu niezadowolone.

Mam ponadto nieodparte wrażenie, że koncepcja „małe jest piękne” nie należy do tych ukochanych przez Najwyższe Kierownictwo PZWLANDU. Teoria dużych (a przez to rzekomo silnych) okręgów czy kół PZW zalatuje mi populizmem, tęsknotą za powrotem do centralizacji absolutnej i koncentracji władztwa (czyli decydowania w jeszcze szerszym niż obecnie zakresie o etatach, nieruchomościach i pozostałym majątku oraz środkach finansowych), oddalaniem się od idei preferujących inicjatywność i racjonalne funkcjonowanie lokalnych wspólnot.

W tym kontekście niska frekwencja na naszym zebraniu wyborczym to „woda na młyn” szczególnie tych, którym PZW jest przydatne nie tylko do realizowania wędkarskiej pasji, lecz potrzebne także (albo wręcz przede wszystkim) do osiągania zupełnie innych celów.

Jeśli na październikowym walnym nie dokonamy skutecznych i sensownych wyborów, to damy zbiorowe (jako rzesza członkowska – właśnie: zbiorowe) świadectwo, że jako przewidziana statutem PZW wspólnota „nie zasługujemy” na funkcjonowanie w teoretycznie demokratycznych strukturach PZWLANDU. Co świadczyłoby o nas i dobrze, i źle.

(2010-08-26 18:04)
chudy028chudy028
0

Diagnozy i wątpliwości kol. zbig28 i kol. jajaca razem wzięte pasują mi do pewnej układanki. Może bowiem być i tak, że „co poniektórym” najbardziej pasuje koncepcja rozbioru kłopotliwego koła i migracji jego ponad 800. członków do kół dowolnie przez nich wybranych - ze wskazaniem na konkretne jedno czy dwa koła.

Pierwszym bonusem tej operacji byłoby dodatkowe zasilenie kont tych kół – o ile nie w tym roku, to z pewnością od 2011 r.

Drugim zaś stworzenie możliwości wejścia części osób (spośród owych „co poniektórych”) do władz czy organów kół, do których się przeniosą. Jeśli komuś będzie bardzo śpieszno, to nawet na zasadzie bieżącej kooptacji.

Jednocześnie można zauważyć, że w skali kraju mniejsze okręgi są – w efekcie różnych zdarzeń i działań – skwapliwie wchłaniane przez te większe. I nie wydaje mi się, by te ostatnie były z tego powodu niezadowolone.

Mam ponadto nieodparte wrażenie, że koncepcja „małe jest piękne” nie należy do tych ukochanych przez Najwyższe Kierownictwo PZWLANDU. Teoria dużych (a przez to rzekomo silnych) okręgów czy kół PZW zalatuje mi populizmem, tęsknotą za powrotem do centralizacji absolutnej i koncentracji władztwa (czyli decydowania w jeszcze szerszym niż obecnie zakresie o etatach, nieruchomościach i pozostałym majątku oraz środkach finansowych), oddalaniem się od idei preferujących inicjatywność i racjonalne funkcjonowanie lokalnych wspólnot.

W tym kontekście niska frekwencja na naszym zebraniu wyborczym to „woda na młyn” szczególnie tych, którym PZW jest przydatne nie tylko do realizowania wędkarskiej pasji, lecz potrzebne także (albo wręcz przede wszystkim) do osiągania zupełnie innych celów.

Jeśli na październikowym walnym nie dokonamy skutecznych i sensownych wyborów, to damy zbiorowe (jako rzesza członkowska – właśnie: zbiorowe) świadectwo, że jako przewidziana statutem PZW wspólnota „nie zasługujemy” na funkcjonowanie w teoretycznie demokratycznych strukturach PZWLANDU. Co świadczyłoby o nas i dobrze, i źle.

(2010-08-26 18:07)
jajacajajaca
0
nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. (2010-08-26 23:38)
chudy028chudy028
0

Co się odwlecze, to nie uciecze.

(2010-08-27 12:59)
jajacajajaca
0
Oooo i tu się z tobą zgadzam, tylko czy warto? Czas leczy rany, lecz nie da się go cofnąć. (2010-08-30 22:56)
chudy028chudy028
0
Gdy czas rany goi, to nierzadko rzecz się gnoi i następują kolejne komplikacje. Dlatego należy brać także pod uwagę interwencje chirurgiczne, nie wyłączając amputacji. (2010-08-31 17:36)
jajacajajaca
0
Dobre!!! no to mnie zagiąłeś. (2010-08-31 21:28)
chudy028chudy028
0

A tak w ogóle, to zastanawiam się nad sensem wystawiania ocen za publikacje takie, jak powyższe: "I tak miało być..." czy "Grunt to koło...".

Uważam zatem, że powinno się punktować gwiazdkami tylko artykuły problemowe.

Natomiast w przypadku publikowania porządkowej informacji, komunikatu czy obwieszczenia, które pisane są zazwyczaj z funkcyjnego obowiązku (prezes, kapitan sportowy, przewodniczący, itd. itp.) - wszelkie wytyki, przytyki czy zachwyty pod adresem autora powinny być lokowane wyłącznie w komentarzach i głosowaniach podczas wyborów, ale już bez klikania w gwiazdki.

(2010-09-01 16:53)
jajacajajaca
0
A ja się nad tym nie zastanawiam, zastanawiam się natomiast po co się nad tym zastanawiać?Kto ma chęć niech klika. Osobiście oceniam tylko Blogi ale jak kto woli to niech klika do woli. (2010-09-01 22:55)
chudy028chudy028
0

Zastanawianie się nad sensem, słusznością czy celem osobistego działania wydaje mi się czymś zgoła normalnym i zasadnym. Mam na myśli zastanawianie się zwłaszcza przed "czymś tam-czymś tam". Oczywiście na spontaniczność też jest miejsce, jednak w wymagającym poczucia odpowiedzialności życiu publicznym (w tym np. w funkcjonowaniu na stronie koła czy w trakcie wykonywania kołowych obowiązków) roztropność i rozwaga winny górować nad działaniem bez zastanowienia, bez namysłu. Ale jak ktoś potrafi albo musi inaczej, to proszę uprzejmie.

A tak na marginesie - bardzo podoba mi się następująca definicja&sentencja: Miłość to tryumf wyobraźni nad inteligencją.

(2010-09-02 17:23)

skomentuj ten artykuł