I Zawody spinningowe o puchar sklepu wędkarskiego Orata

/ 11 zdjęć



17.06.2018 . 47 zawodników stanęło na starcie pierwszych zawodów spinningowych o puchar sklepu Orata , w tym moja skromna osoba , zawody rozgrywane na rzece Bzura w miejscowości Kamion . Do przejścia mieliśmy odcinki w górę rzeki  od mostu w Kamionie do mostu w Witkowicach lub w dół rzeki do ujścia Bzury z rzeką Wisłą , większość zawodników wybrała odcinki góry rzeki .
Godzina 6 meldujemy się w 3 osobowym składzie na starcie zawodów , szybka kawa , odhaczenie się na liście startowej odebranie karty startowej i miarek i przygotowywanie sprzętu do startu  , chwile wymienionych zdań z innymi zawodnikami i ruszamy na zbiórkę , 6:30 następuję zbiórka wszystkich zawodników czytanie regulaminu , i losowanie sektorów niestety przypadł mi wylosowany gorszy sektor B , no cóż pomyślałem może i tam uda się coś wydłubać aby zapunktować i nie być na przysłowiowe zero . Formuła sędziowania zawodów każdy z nas otrzymał miarkę rybę złowioną mierzymy cykamy zdjęcie wpisujemy w kartę startową i wypuszczamy do wody wydaję mi się że to dobra formuła . Godzina 7 wyruszamy na brzegi rzeki  i od 7 :30 do godziny 12 łowimy , temperatura od samego rana była męcząca  straszna duchota i palące słońce nie pomagało nam zbytnio wręcz przeciwnie . 
A więc maszerujemy obieram kierunek w górę rzeki jak większość zawodników , z tym że idę do samych Witkowic , maszerując widzę jak większość zawodników schodzi już do rzeki , aby mieć jak najwięcej z łowienia ja realizuję swój plan dalej idę na Witkowice i tam zaczynam łowienie , przede mną spory kilometraż wałem i brzegiem rzeki jakieś 7 km w jedną stronę ciekawie ciekawie . Docieram na miejsce sam marsz zajął mi jakieś 45 minut , a pogoda coraz bardziej upalna , nastawienie wydłubać jakieś okonki żeby zapunktować i nie oddać pustej karty , na moim zestawie ląduję złota blaszka w rozmiarze 1 , czyli zaczynam jak zwykle od obrotówki pierwsze miejsce bardzo zakrzaczone  dojście ale nad rzeką nie ma rzeczy nie możliwych są tylko trudne i bardzo trudne ,schodzę na dół patrzę na wodę środek rzeki płyciutki zasypany piaskiem , drugi brzeg fajne dołki a po moim brzegu dość głęboka woda porośnięta trawą no to oddaję pierwsze rzuty pod trawę  ale niestety nawet pobicia , tym razem kilka rzutów pod drugi głębszy brzeg może tam coś będzie siedziało pomyślałem ale po oddaniu kilkudziesięciu rzutów nawet naj mniejszego brania nie było , ale nie zrażam się tym i próbuję dalej tym razem z powrotem pod trawą rzut wolne zwijanie blaszki branie zacinam siedzi i nawet fajnie chodzi , parę dokręceń korbką a rybka wypływa na wierzch i z powrotem w wodę , myślę pewnie mały szczupaczek  a z tego punktów nie będzie , ale poczekajmy dokręcam dalej na brzegu ląduję ładny okoń szybkie mierzenie okoń 25 cm fotka i do wody , jest dobrze pierwsza rybka wyjechała z pierwszego miejsca a więc jest dobrze to idziemy dalej .
Kolejne miejsce , w głowie myśli potencjalne miejsce na wydłubanie kolejnego okonia ,po środku rosnąca trawa przyciemnione brzegi i wystające korzenie z nich , no to zaczynam rzuty dalej obrotówką kilka rzutów wzdłuż brzegu pod korzenie i wolno prowadzę ale póki co nic bez żadnego pobicia , to rzucamy w środek pod rosnącą trawę tam na pewno musi siedzieć jakiś drapieżnik ale czy weźmie moją przynętę i tu jest zagadka , kilkadziesiąt rzutów najróżniejsze tępa prowadzenia i nic zmieniam przynętę z obrotówki na swojego mikro jiga imitacja osy rzucam podbijam wolno prowadzę opad podbicie opad podbicie i nic , ruszam dalej w kolejne miejsce . Zmiana przynęty na obrotke mepsa 0 black fury może ona coś przyniesie jakąś rybę , kolejne miejsce a z nim pełno błota przy brzegu wpakowałem się tak za kolana no cóż pomyślałem jakoś wyjdę , cel okoń miejsce ładne spokojna woda mini zatoczka pod drzewkiem po jednej stronie może być ciekawie mimo tego bagniska , oddaję pierwsze rzuty z wodą jeden drugi trzeci rzut i jakieś pobicie było ale nie takie żeby zacinać poprawiam rzut z nadzieją że i ryba poprawi niestety rzut poprawiony a ryby nie ma chyba stwierdziła że nie jest głodna i nie chce blaszki , to teraz rzuty pod wodę one przynoszą mi brania na razie samych gałęzi z wody raczej ten gatunek nie punktuję haha , próbuję dalej postanawiam obrzucać bardzo dokładnie to miejsce bo tu aż czuć że jest drapieżnik tylko trzeba go skusić , zmieniam obrotke na meppsa longa 1+ sreberko i rzucam dalej  może jakiś średni wymiar szczupaka się skusi było by fajnie no ale niestety z tego miejsca nie wyjeżdża żadna ryba , poświęcone 30 minut na tym miejscu kończy się niepowodzeniem , teraz akcja wyjście z bagna było ciekawie dałem radę .
Docieram za lokalną przepompownie i kieruję się łąkami do rzeki , widać fajne miejscówki tylko trzeba przedrzeć się przez ścianę krzaków , to idę pokrzywy trawa wyższe ode mnie jakieś zwalone drzewa porośnięte trawą których nie widać , które stanęły mi na drodze niestety upadki też są wliczone w takie wyprawy leżałem chyba ze 3 razy , ale czego wędkarz nie zrobi by dotrzeć do wody. Po licznych krzakach udało mi się dojść do wody i nawet wypłoszyć jakąś fajniejszą rybkę , dalej rzucam na meppsa long 1+ srebrnego pod trawę z wodą tak by blaszka zwijana mogła sobie spływać w pewnym momencie czuję branie patrzę w wodę szczupak ładny kurczę nie trafił w blaszkę , poprawiam szybko rzut blaszka znajduję się na wysokości połowy trawy , ten sam szczupak poprawia atak zacinam i jest siedzi holuję rybę z pewnością że są punkty i że ryba wyjedzie na brzeg bo wymiar był jak nic , tylko pytanie ile miał właśnie pytanie bo niestety szczupak się spiął i został w wodzie , moje punkty uciekły a pojawiła się złość no cóż muszę iść dalej . Idę dalej w kolejne miejsce ale najpierw przebijam się przez bardzo wysoką trawę , i w pewnym momencie tak jak by ziemia się skończyła , a ja ląduję do pasa w dziurze zrobionej przez bobry pomyślałem hmm ciekawe co jeszcze dziś się stanie jakoś wyszedłem ze swojej opresji i maszeruję dalej. 
Nowa miejscówka to i zmieniam przynętę , dziś obrałem taktykę na same obrotóweczki i tym samym zmieniam po raz kolejny na obotkę tym razem srebrną , fajne miejsce tuż przy brzegu dość głębokawa zatoczka porośnięta trawą  a , kawałek dalej zwalone drzewo wodzie no to rzucam oddaję pierwszy rzut zwijam prawię do końca swoją blaszkę doprowadzam ją do trawy przy samym brzegu , i nagle wyskakuję okoń z trawy uderza w blaszkę zacięty , chwila walki i trzeba wyjmować okonia z wody i kolejny pech , wyjmując rybę tuż nad wodą odpięła się sama i spadła do wody kolejne punkty odpłynęły pech. Po próbuję jeszcze chwilkę w tym miejscu i ruszam dalej stwierdziłem oddaję kilka rzutów jeszcze i nic oprócz tego że wiszę na gałęzi , teraz misja ratowanie blaszki dobra blaszka odczepiona idę dalej.

Zniechęcony moimi dzisiejszymi przygodami idę w kolejne miejsca , na tym odcinku Witkowic w tym sezonie łowię pierwszy raz i widzę że duża woda popsuła niektóre miejsca , po zabierało brzegi ,zasypało fajne dołki ehh duży dylemat przed następnymi zawodami na tym odcinku no ale cóż . Docieram do miejsca które w tamtym sezonie było naprawdę rybne w okonia a teraz zabrany brzeg i właśnie zasypany dołek ale pomyślałem zostanę porzucam chwilę pod trawę , porzucałem chwilę ale niestety nic , przeszedłem miejsce dalej bo słyszałem jak tam coś gania i stwierdziłem że przysiądę i pomacham troszkę tu może to co ganiało walnie w moją przynętę , no ale po tylu oddanych rzutów drapieżnik nie współpracuję za to złowiłem podwodne drzewo na którym zostawiłem blaszkę niestety  trzeba się przewiązywać , nowy zestaw przewiązany i blaszka mepps 0 srebrna na końcu i mogę iść dalej . Przeszedłem jeszcze kilka miejsc i obłowiłem je solidnie niestety ryb już nie było , pora wracać  bo czasu coraz mniej , a pogoda coraz bardziej upalna nawet pojawiły się  chmury burzowe z których i tak nic nie było  teraz powrotne 7 km i zdanie karty .Docieram na miejsce parę minutek po 12 czyli wyrobiony w czasie ,wielu wędkarzy już zeszło z wody w tym moi koledzy z samochodu którzy mieli troszkę więcej szczęścia jeden złowił  2 okonie , i drugi też 2 okonie no i boleń połamał mu kijek niestety , a ja pechowe zawody no cóż trzeba czekać do następnych może będzie lepiej nagrody rozdane wszyscy zadowoleni można wracać do domu spać .

 

 


5
Oceń
(8 głosów)

 

I Zawody spinningowe o puchar sklepu wędkarskiego Orata - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł