III Maraton Wędkarski w Wilczej Woli – sezon 2011

/ 2 komentarzy / 11 zdjęć


Pierwsze koty za płoty. Wyczekiwany przez całą długą zimę i ładny kawałek wiosny pierwszy w tym roku maraton wędkarski mamy za sobą. Poprzedni, w miarę udany sezon 2010, w którym na cztery starty dwa razy udało nam się stanąć drużynowo na podium (III miejsce w Wilczej Woli i wygrana „Doba na ZEK-u Radymno”) jak również fakt, że skompletowaliśmy drugą drużynę Alburnus Team Kielce rozpaliły apetyty.
W sobotę 21 maja wyruszyliśmy w dwóch składach na zawody. Zanęta i wstępna taktyka opracowana na podstawie wniosków z zeszłorocznego startu przygotowana była oczywiście już wcześniej. Po dwugodzinnej podróży dotarliśmy do celu – zbiornik Maziarnia na rzece Łęg nie powala może rybostanem, ale co najważniejsze w tego typu imprezach jest łowiskiem równym i losowanie nie ma tu decydującego wpływu na wyniki. Zgodnie z regulaminem ryba do wagi powinna mieć minimum 25 cm, więc pomni ubiegłorocznych doświadczeń, kiedy zmarnowaliśmy sporo czasu na zabawy ze spławikiem łowiąc 20-23 cm płotki, zostawiliśmy baty i tyczki w domu, żeby czasem nie korciły ; ) Odprawa i losowanie przebiegły sprawnie i zaopatrzeni w przygotowane przez organizatorów prowiant i upominki udaliśmy się na wylosowane stanowiska. Rozpakowanie i przygotowanie stanowisk i zanęty – błyskawiczne. Siedzimy na stanowisku numer 9, druga drużyna na otwierającej „jedynce”. O godzinie 10 sygnał - można łowić i 180 zestawów ląduje w wodzie. Przy okazji zaczyna się bombardowanie kulami zanęty. Po dwóch godzinach już wiadomo, że o regularnym łowieniu możemy zapomnieć – ryba bierze bardzo chimerycznie i tylko gdzieniegdzie padają pojedyncze jazie i leszcze. Markotniejemy. Tym bardziej, że do wieczornej wagi ryby zgłasza tylko Janusz – dwa jazie, w sumie około 1300 g. W drugiej drużynie punktuje jedynie Robert.
Posileni dostarczonym na stanowiska ciepłym posiłkiem odzyskujemy wiarę, tym bardziej, że na gruntówce Michała melduje się leszcz. O zmroku dają o sobie znać krwiożercze bzyczące bestie, których apetyt potęguje szalejąca nieopodal burza. Około północy zaczyna się robić na tyle zimno, że komary gdzieś znikają, a my zamiast z nimi walczymy teraz z chłodem. Ryba jakby o nas zapomniała i słabym pocieszeniem jest to, że u konkurencji również głucha cisza.
Rano na pewno coś się zacznie... Opatuleni w co się tylko da śpimy z przerwami prawie do czwartej rano, kiedy to Michała wyrywa z drzemki jazgot sygnalizatora. Za chwilę podbieram leszcza. Rano rzeczywiście rybka na chwilę się obudziła, ale łowił tylko Michał i Janusz. Około siódmej, kiedy nadal pozostawałem zerowy nareszcie branie – holuję jak się tylko da ostrożnie, ale leszcz i tak robi fikołka i spina się metr przed podbierakiem. Wymiękłem... Chłopaki z politowaniem kiwają głowami. Po godzinie mam jednak w siatce jazia i leszcza, co biorąc pod uwagę informację od jednego z sędziów, że tylko w kilku drużynach wszyscy zawodnicy mają ryby, daje nadzieję, że może nie będzie jednak tak źle. Tym bardziej, że dziesięć minut przed końcem doławiamy z Michałem po ładnym jaziu, co przy znikomej ilości przechytrzonych ryb uznać można za imponujący finisz ; ). Kontakt telefoniczny z drugą drużyną – tam też wszyscy zapunktowali. Godzina 10 – koniec zawodów i z mieszanymi uczuciami zabieramy się do składania sprzętu.
W oczekiwaniu na wyniki delektujemy się pieczonym udźcem, chłodnym piwkiem i kawą. Nareszcie jest nieoficjalna informacja – drużynowo obroniliśmy wywalczone rok wcześniej 3 miejsce. Druga drużyna uplasowała się na miejscu 7. Wynik niezły w silnej 30-to zespołowej stawce. Indywidualnie Janusz na 5, Robert na 6, a Michał na 8 miejscu. Jeszcze tylko wręczenie pucharów, nagród i upominków i żegnamy się z organizatorami z Koła nr 3 Rozwadów w Stalowej Woli i zaprzyjaźnionymi drużynami. To, że spotkamy się w Wilczej Woli za rok nie podlega dyskusji. Dziękujemy za perfekcyjnie zorganizowaną imprezę i do zobaczenia na kolejnych zawodach.




Czołówka klasyfikacji drużynowej (30 drużyn):

1. Koło nr 1 PZW Roztocze Zamość
2. WKS Rad-Mix Radymno
3. Alburnus Team Kielce I

7. Alburnus Team Kielce II

Czołówka klasyfikacji indywidualnej (90 zawodników):

1. Artur Cwenar
2. Sylwester Bijas
3. Dariusz Rzucidło

5. Janusz Świat
6. Robert Pokrzepa
8. Michał Sońta
17. Artur Mikołajczyk
?? Wiktor Kwieczko
?? Piotr Bartoszak


Więcej informacji i zdjęć na temat maratonu na stronie gminy Raniżów – współorganizatora imprezy(http://www.ranizow.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=218:iii-maraton-wdkarski-na-wilczej-woli-zakoczony&catid=36:aktualnoci ) i niebawem na stronie koła PZW Rozwadów.

 


4.2
Oceń
(5 głosów)

 

III Maraton Wędkarski w Wilczej Woli – sezon 2011 - opinie i komentarze

moczykij1moczykij1
0
Gratulacje,to bardzo dobry wynik. (2011-06-03 11:04)
ATeamATeam
0
Serdeczne życzenia zdrowia dla półdebila, który kwituje moje wpisy "jedynkami". Miło jest wiedzieć, że budzi się zawiść u nieudaczników. Pozdrawiam i następnym razem liczę na konstruktywną krytykę. (2012-06-16 14:29)

skomentuj ten artykuł