Jak często kradną nam wędkarski sprzęt ?

/ 57 komentarzy / 2 zdjęć


Sam osobiście przekonałem się , że przed złodziejami nie można się solidnie zabezpieczyć .W zeszłym roku z dobrze zamkniętej piwnicy ( sztaby i rolki , oraz wielka nietypowa kłódka schowana dodatkowo w okrągłej tubie metalowej ). Skradziono mi osiem wędek i 2 razy tyle kołowrotków oraz przeróżnych akcesoriów wędkarskich .Lecz ja miałem szczęście , bo złodziej nie zdążył dotrzeć do domu i ujęła go policja o 2 godzinie nad ranem. Od razu się przyznał , bo był jeden dyplom z nazwiskiem moim. Obudzono mnie w nocy i kilka godzin musiałem uczestniczyć w pracach dokumentujących Policji . Ale sprzęt odzyskałem po 6 miesiącach , bo został zatrzymany , jako dowód rzeczowy dla Sądu Rejonowego.

Lecz różni moi koledzy już nie mieli takiego szczęścia .Jeden mieszkał na 4 piętrze i trzymał sprzęt na balkonie --- to ukradli mu wszystko przez dach.

Z drugim kolegą pojechaliśmy do Cierszewa ( tam wpada rzeka Skrwa Lewa do Wisły , kolega miał zostać na rybkach , tylko poszliśmy około 200 m do rzeczki ( obok naszego samochodu stało jeszcze 5 innych wędkarzy . Dosłownie zeszło nam może ponad 10 minut . Przychodzimy , a tam szyba wybita ( ta mała ) i 2 nowiutkie wędki wcięło , pobiegłem w stronę lasu i nikogo nie widać . Kolega załamany , bo wydał sporo pieniędzy na wędziska i kręciołki Okumy . A jeszcze kiedyś byli na łowisku wędkarze , a ja się już zwijałem i koło krzaczka zostawiłem nowy podbierak karpiowy i sygnalizator brać na aluminiowym kijku .Było już ciemnawo , więc nie zauważyłem , ale po przejechaniu 500 m przez most , zawróciłem , bo coś mi podpowiadało , że chyba zapomniałem wziąć sygnalizator .Zawróciłem i po 10 minutach byłem z powrotem . Wędkarze przesunęli się na moją miejscówkę ( więc musieli widzieć te rzeczy , bo by na nie nadepnęli , przyznam , że nie byli z Płocka ) , gdy się zapytałem : Panowie gdzie położyliście te moje rzeczy ? , jakie rzeczy , tu nic nie było
Najbardziej żal mi było niemieckiego sygnalizatora , który był podarunkiem od kolegi.

Wędkarze opowiadali , że kradziono im sprzęt wędkarski podczas nocnego wędkowania , no ale sami byli sobie winni , bo byli bardzo pijani i nikt by ich nie dobudził , więc poniekąd winni byli sami sobie .Ale za tydzień na giełdzie samochodowej zobaczyli swój sprzęt , złodziej nawet nie wyczyścił koszyczków z zaschniętej zanęty , tylko uciekł z giełdy , jakiś głupi ten złodziej .


Innym tez giną z garaży , domków letniskowych , samochodów , piwnic i nawet z domów . Potem ktoś mówił , że widział na bazarze podobny sprzęt , lecz giną nawet łódki ( pewnie na zamówienie , jeden znajomy wędkarz opowiadał , że odzyskał łódkę 3 razy już sprzedaną i przemalowaną , a trwało to ponad 4 lata i rozpoznał swoją łódkę . Lecz dużo jest takich , co nigdy się nie odnajdują .

W końcu ten nasz wędkarski sprzęt jest trochę wart .

A Wam , czy przydarzyło się coś podobnego ?


Jurek .

 


3.9
Oceń
(68 głosów)

 

Jak często kradną nam wędkarski sprzęt ? - opinie i komentarze

troctroc
+1
Oj tak, oczy dookoła głowy- jak Cię przypilnują to już skutecznie i co najgorsze nic na to nie poradzimy- możemy jedynie zminimalizować straty np. w samochodzie nie zostawiając sprzętu na widoku ale przy większej ilości sprzętu jest to trudne. Kto ma ku temu warunki może trzymać sprzęt w domu. A swoją drogą może jakaś firma ubezpieczeniowa ma w swojej ofercie opcję ubezpieczenia sprzętu? Wiem, że na niektórych łowiskach jest wręcz plaga złodziejstwa. Za artykuł oraz zasygnalizowanie tematu ***** i pozdrawiam.
(2011-11-12 07:56)
bluehornetbluehornet
+1
Nie - bo ostro pilnuję - jedyne , co mi się zdarzało , to notoryczne pozostawianie podpórek nad wodą , raz nóż ( świetny !!! ) - od tamtego czasu po skończeniu wędkowania robię na stanowisku mały patrol ( skanowanie ) , czy coś nie zostawiłem , oczywiście zbierając " śmieci " , którymi nie trafiłem  rzucając je do torby na przeznacznej , bo mi się nie chciało wstawać - za wpis oczywiście ***** . :))
(2011-11-12 10:26)
bluehornetbluehornet
0
Sprostowanie - do torby na nie przeznaczonej .*
(2011-11-12 11:58)
użytkownik61658użytkownik61658
+1
Jureczku najlepiej pilnować , bo jak się oko na nocce przymknie może być po sprzęcie, my często na nocnych kontrolach budzimy wędkarzy i mówimy im aby pilnowali sprzętu bo może go ktoś ukraść, machają ręką... w tamtym roku u nas sprzęt na 1.800 zł wędkarzowi ukradli jak sobie spał na nocce (2011-11-12 12:32)
ArthurArthur
+1

Mój kolega miał taką sytuację: pewnego razu, gdy siedział na rybkach, podeszło do niego dwóch mężczyzn. Stwierdzili, że ma takie fajne wędki a oni nie mają żadnej. Paweł domyślił się o co im chodzi i zaproponował, żeby poszli z nim do auta, gdzie ma saszetkę a w niej pieniądze i da im 200 złotych. Zgodzili się. Gdy otworzył drzwi samochodu, pod ręką miał pałkę teleskopową - jeden z zainteresowanych jego sprzętem dostał po grzbiecie a drugi uciekł. Dodam tylko, że wtedy kumpel miał na rybkach wędki warte kilka tysięcy złotych.

Od siebie dodam, że wożę ze sobą pałkę, gaz łzawiący oraz taki "scyzoryk" z ostrzem około 20-centymetrowym, którego, szczerze mówiąc, bałbym się użyć z prostej przyczyny: "ruszysz gówno - zacznie śmierdzieć", no i nie warto iść siedzieć za kawałek sprzętu wędkarskiego i odebrać sobie na resztę życia możliwość spędzania przyjemnie czasu. Druga sprawa złodziej to też człowiek i może kiedyś zmądrzeje.

(2011-11-12 16:25)
bonek18bonek18
+1
Mnie na szczęscie nic nie ukradziono, i mam nadzieje że tak będzie dalej. A wszystkim tym co zostali potraktowani w taki sposób to pozostaje mi tylko współczuć.
(2011-11-14 13:31)
Franek1987Franek1987
+1
Oj tak i zlodzieje byli na tyle aroganccy ze w glowie sie nie miesci. Bylem z kolega na nocy podeszlo 5 miejscowych toporki , palki za pasem , mowiac zwijac wedki i wyp..... z tym ze wedki macie zostawic . Ta chistoria sie dobrze skonczyla i tej samej nocy ujela ich policja z tym ze jak kolega pisal na wedki i reszte sprzetu czekalismy pul roku . (2011-11-14 14:47)
Adam01Adam01
+1
Mi kradziono nie jedne... pudełko robaków. Niby nic ale to jednak JEST KRADZIEŻ! najbardziej cenną rzeczą jaką mi skradziono to duże pudełko sprzętu. Wartość pudła + zawartości to ok 250zł. Kolekcja jakiś 4 lat :(. Nie życze tego nikomu. ***** za wpis i pozdrawiam. (2011-11-14 15:23)
użytkownik94767użytkownik94767
+1
Ja nigdy nie padłem ofiarą kradzieży sprzętu wedkarskiego. Na patrolach zawsze przestrzegamy wedkarzy zostających na noc aby składali swój sprzęt przed wejściem do auta czy namiotu. W czasie snu ginie najwięcej sprzętu.
(2011-11-14 16:18)
użytkownik94767użytkownik94767
+1
Dodam jeszcze, ze niezwykle zabawnym jest jak "nieświadomi wędkarze" sami się nam podkładają. Kiedy coś im zginie a My jesteśmy w pobliżu żalą sie, że oni sobie smacznie spali w namiocie kilkanaście metrów od zastawionych wędek a tu ktoś im sprzet ukradł. A jak wszyscy wiemy sprzętu bez opieki zostawiać nie można!
(2011-11-14 16:22)
bartsbarts
+1
Witam Wszystkich , ja wypowiem sie krótko. To nie złodzieje kradną sprzęt , czy łódki  to zwykłe Frajerstwo ,tak zwane dwie lewe ręce do roboty .  Jest sposób na ten podgatunek..... złapać , dop.....kazać połknąć ze 3 Haczyki i wyrzucić gdziec po drodze z samochodu. Gwarantuje ze więcej nie ukradnie sprzętu , wiem cos o tym....oczywiście jesli przeżyje połyk. Pozdrawiam .   
(2011-11-14 16:39)
RoolRool
0
Nie no nie zapominajmy ze mieszkamy w Polsce ja swojego sprzętu staram się nie zostawiać bez opieki nawet na chwile.
(2011-11-14 17:23)
kamil11269kamil11269
+1
Ja byłem raz na dzikim stawie i poszedłem poszukać obok robaków. Wędki były oczywiście zarzucone, a sprzęt leżał w pudełku na kłódkę. Oczywiście jak wróciłem pudełka już nie było. Zadzwoniłem na policję, a potem przyjechał tata, który udał się obok do sklepu. Okazało się, że złodzieje byli pijani (i to nieźle). Schowali się w krzakach. Zdziwiło nas to, że byli o rok ode mnie starsi! Przydało się by coś z tym zrobić! Czytałem komentarze i mi się to nie podoba.
(2011-11-14 17:36)
kamil11269kamil11269
0
od razu potem wszystko odzyskaliśmy
(2011-11-14 17:37)
stuartstuart
+1
Mnie też nie raz okradziono...raz na podówrku zostawiłem spławiki tzn. skrzynke ze spławikami i poszedłem do piwnicy po reszte sprzetu po 5 minut nie bło ani spławików ani złodzieji. Od razu domyśliłem się kto były to łepki z trohce nie tego rodzin może z 10-11 lat...innym razem na łowisku ukradziono mi wage, oraz zapasową szpule. Dla mnie nawet najmniejsza kradzież odczuwalna jest na kieszeni ,wiadomo 13 lat to i sródków brak :) (2011-11-14 21:01)
camelotcamelot
0
*****   witaj w klubie !      Pozdr....... (2011-11-14 21:23)
adamoso123adamoso123
+1
Ja zostawiłem wędkę zarzuconą na węgorza i poszedłem na 10 min. do domku , był 100 m. od łowiska. Wracam a tam leży moja wędka i zestaw na węgorza. Złodziej odkręcił kołowrotek i uciekł... Z jednej strony śmiać mi się chciało a z drugiej trochę żal ;D (2011-11-14 22:31)
jurzur3jurzur3
+1
Witam zapytam tylko jak złodziej ukradnie sprzęt wędkarski to kto go kupi - oczywiście drugi wędkarz .Mojemu znajomemu ukradziono z garażu dwie torby głownie pellet dipy itp. -zapalony karpiarz potem to znajdował u innych wędkarzy .
(2011-11-15 09:13)
janexsjanexs
+1
Jurku na takich ludzi niema mocnych pozostaje nam tylko pilnowac sprzetu bo on do tanich nie nalezy,tacy złodziejaszki kradna bo maja to we krwi wrodzone do pracy sie nie wezma tylko zeruja na uczciwych obywatelach pracujacych ciezko na rodzine i sprzet do naszego hobby pozdrawiam i 5 teczke zostawiam. (2011-11-15 11:35)
Irek Irek
+1
Wiele lat temu, gdzieś koniec lat osiemdziesiąty miałem przygodę związaną z kradzieżą sprzętu wędkarskiego. Pojechaliśmy o świcie na ryby i zanim rozłożyliśmy swój sprzęt przyleciał do nas wędkarz oskarżając nas o kradzież jego sprzętu wędkarskiego. Jak się okazało sprzęt ten ukradł jego szwagier i oskarżył nas o kradzież. Później było wesoła. Szwagier pływał po jeziorze pontonem, a okradziony ścigał go po brzegu i na cały głos wyzywał. Innym razem, już nad inną wodą, podszedł do taty nieciekawy typek z propozycją odsprzedania tanio wędki, nie skorzystaliśmy z tej propozycji.
(2011-11-15 14:52)
bili198122bili198122
0
Mnie jeszce nigdy nie okradli. Wynika to z tego ze chyba moj wyglad troche odstrasza.

http://imageshack.us/photo/my-images/10/img0783kcj.jpg/

http://imageshack.us/photo/my-images/580/img0781lv.jpg/
(2011-11-15 17:41)
użytkownik32263użytkownik32263
+1
Tak Jurku złodziejstwo to jest spory problem w szczególności jak się mieszka w bloku. Mi co prawda wędek nie skradziono z balkonu czy piwnicy lecz paru kumplom po kiju tak. Poza tym jak miałem ok 10 lat "pozbyłem się" kijka dostając jeszcze w dziób. Zwykły napadzik nastoletnich gnoi. Oczywiście Policja ich nie złapała. Inna sytuacja: 12 lat temu podwędzono mi łódkę Nortona z jeziorka pod Toruniem. Skubańcy musieli nas, bo byłem na wakacjach ze znajomymi, obserwować bo przyjechali z przyczepką i obcęgami do kłódki i zrobili to akurat gdy była u nas imprezka. A była to jedyna noc gdzie nikt z nas nie kręcił się przy pomoście. Ale byłem wściekły. Następnego dnia po łódce została tylko przecięta kłódka i ślady po samochodzie i przyczepce.
Ale jak to się mówi: życie... Teraz na szczęście mam spokój, odpukać;)
(2011-11-15 18:50)
RandalRandal
+1
Nigdy nie spuszczam sprzętu z oka, nie trzymam go w piwnicy, nie zostawiam na widoku w samochodzie i nie pozwalam zbliżać się do niego obcym. Kosztował mnie zbyt wiele wyrzeczeń i pieniędzy. Mój sprzęt ma miejsce w schowkach w mieszkaniu. Co do piwnic, jest to zdecydowanie najgorsze miejsce na sprzęt, przekonało się o tym kilku kolegów (2011-11-15 18:59)
FLO92FLO92
+1
Mi jeszcze nic nigdy nie ukradli. A sprzet trzymam w piwnicy i w aucie i nie slyszalem zeby w mojej okolicy komus ukradli sprzet. A na nocki jeżdżę zawsze z kumplem lub dziadkiem i mamy pałkę teleskopową i pistolecik gazowy.
(2011-11-15 19:44)
użytkownik95399użytkownik95399
0
Kilka lat temu po skonczonym lowieniu spakowalem wedki do pokrowca i polozylem kolo samochodu. Wrocilem kilkadziesiat metrow po reszte sprzetu. Kiedy doszedlem do samochodu pokrowca juz nie bylo
(2011-11-15 19:47)
Fabiann85Fabiann85
+1
Pewnego jednego wypadu nad  jezioro wraz 3 z trzema wedkarzami  zasiedlismy nad woda na nocna zasiadke. Kilka metrow dalej za zakretem usiadl mily Pan. przyjechal okolo 50km na skuterku, pozniej dojechalo jeszcze 3 wedkarzy(jak sie pozniej okazalo złodzieji) i tez rozłozyli sie kilkanascie metrow dalej za zakretem. Wraz z kolegami po zarzuceniu wedek otworzylismy piwo i tak do zmroku popijalismy. W pewnej chwili mowie do kolegi chodz sie przejdziemy zobaczymy co słychac u innych zapytamy czy cos bierze. Podchodzac do tego starszego pana ktory przyjechal na skuterku zauwazlismy ze nie ma wedek ktore wczesniej staly na brzegu, a wedarz smacznie spał sobie w namiocie. Obudzilismy go informujac ze został okradziony pobieglismy w kierunku wedkarzy ktorzy siedzieli kilka metrow dalej ale ich juz nie bylo. Az wstyd sie przyznac siedzielismy nie daleko i nie słyszelismy jak go okradali. Bezsilny staruszek dalej poszedl spac rano zebrał sie do domu..
(2011-11-15 19:54)
Olek 86Olek 86
+1
Ja też niestety należę do tych, którzy mają za sobą "przygodę" ze złodziejami. Ukradli mi wędkę, podbierak, siatkę, dwa pudełka pełne przynęt spinningowych i jedno z akcesoriami gruntowymi z piwnicy ładnych parę lat temu. Przy okazji bandyci złożyli również wizytę we wszystkich piwnicach w całym bloku. Nieźle się obłowili. O zgrozo jednym z nich okazał się sąsiad z piętra. Złodziej notowany już wcześniej przez policję. Niestety śledztwo trwało długo, a rabusie zdążyli przez ten czas wszystko sprzedać, mój sprzęt niestety też. Dostali wysokie wyroki, wszyscy powyżej 5 lat bez zawiasów. Sprawiedliwości stało się zadość, ale to i tak sprzętu nie wróci. Po włamaniu założyliśmy kraty, bardzo porządną kłódkę. Złodziej po powrocie z kryminału skończył działalność przestępczą i jest spokój.
(2011-11-15 23:36)
szczepcioszczepcio
-1
Mnie nigdy nic nie zajebali,bo nieraz gdy śpię to nawet czujnym okiem patrzę na świat.
Wyrobione oko w pracy -czterobrygadówka.
(2011-11-16 03:19)
Rybka696Rybka696
+1
Mnie ukradziono sprzęt który pozostawiłem na małą chwileczkię aby porzucać spiningiem ukradziono mi nie tylko wędki ale i siatkę z rybami złowionymi na gruntówki
(2011-11-17 08:18)
użytkownik93671użytkownik93671
0
KOLEGO FRANEK JAK SIĘ TWOIM ZDANIEM PISZE ,,CHISTORIA,, CZY ,,HISTORIA,,???BO MI SIĘ ZDAJE, ŻE PRZEZ SAMO H :) A za wpis 55555 (2011-11-17 12:19)
jmailjmail
+1

Ja mam sposób na złodzieja nad wodą. Nawet dwa. Pierwszy to montaż specjalnych czujników z wiązką lasera i głośną syrenę. robię kwadrat 5 x 5 z czujników i jak ktoś mi się zbliży do wędek to wyje tak głośno, że można się naprawdę przestraszyć. Dwa razy już to uratowało mi sprzęt. Złodzieje przerażeni uciekali aż się kurzyło. Mnie pod drzewkiem pewnie nawet nie zauważyli. Koszt całej aparatury to ok 50 złotych + baterie do czujników i syreny, które czasami trzeba wymienić. Natomiast drugi sposób to mam jak ze znajomym jadę na ryby. Ma piękne dwa kaukazy, z którymi najpierw robimy spacer wokół jeziora a później siadamy. Psy pilnują miejscówki tak, że nikt się nie zbliży.

 

Co do niektórych opowieści - co mam powiedzieć? Lekarzu lecz się sam. Nieuwaga, spuszczenie z oka sprzętu, pozostawienie go w samopas. Szczególnie to ostatnie powoduje, że sprzęt nagle się staje narowisty i dostaje tak zwanych nóg. Ciekawe jest to, że jak jadę nad dzikie łowiska gdzie moja Pani się martwi, że ludzi tam nie ma i sam będę w lesie siedział to mam zawsze święty spokój. atomiast przy uczęszczanych wodach zawsze komuś coś zginie....

(2011-11-17 12:31)
berhauser80ssberhauser80ss
0
Ja trzymam swój sprzęt w pokrowcach na meblach albo pawlaczu w mieszkaniu. Nie mógłbym spokojnie zasnąć wiedzać, że mój sprzęcik leży gdziś dalej ode mnie jak 10 metrów:) (2011-11-17 12:31)
Adam NEXAdam NEX
0
POLSKA RZECZYWISTOŚĆ JAKBY ZA KRADZIEŻ UCINANO RĘKĘ MIELI BYŚMY POŁOWĘ JAK NIE WIĘCEJ KALEK W KRAJU !!
(2011-11-18 11:37)
MaximoMaximo
0
@jmail szczególnie ten drugi sposób godny polecenia .
(2011-11-18 13:28)
użytkownik20727użytkownik20727
+1

Jestem nad pewnym jeziorem. Patrzę, a tu Gość „łowi spinem w krzakach”, czyli zarzuca ciężką blachę w pole i kij stawia przy drzewie. Po kilku razach idę do Gościa, a On na moje pytanie co robi, mówi: ZABEZPIECZA SIĘ PRZED ZŁODZIEJAMI. Blachę rzuca w trawę, czarną plecionkę zakłada na karpiowy z wyłączonym sygnałem sygnalizator, naciąga plecionkę i kij stawia przy drzewie. Włącza sygnalizator, a przy sobie ma odbiornik radiowy (są takie ustrojstwa dla karpiarzy, sam to mam).

Ponieważ lubi spać w nocy, ale sprzęt przygotowuje na poranne łowienie, to wędki stoją i sprzęt ustawiony tak, jakby już łowił na łowisku. Wystarczy podejść i łowić.

Pokazał mi też samopał, czyli rurę od wody nabitą szkłem i kolorowym metalem (by nie mogli lekarze wyjąć elektromagnesem). Pokiwałem głową i… poszedłem na swoje łowisko.

O około pierwszej w nocy słyszę strzał. Resztę sobie dopowiedzcie sami…

(2011-11-18 14:33)
jarek95jarek95
0
Niestety zdarza się to coraz częściej, sam w tym roku słyszałem od starszego gościa nad wodą że poszedł za potrzebą, może to trwało 3 min przychodzi a tu wędki oraz plecaka z sprzętem niema. Cóż dziki kraj i tyle.
Pozdrawiam  (2011-11-18 16:53)
Arturr0Arturr0
0
Raz zostałem okradziony ze sprzętu. Obrobili mi garaż na terenie ogrodzonej posesji. Zginął cały sprzęt wędkarski oraz "wsiąkło" całe paliwo z baka samochodu. (2011-11-18 17:56)
666MORG666MORG
+1
...Witam Serdecznie ..., ale jednak nie wszystkich.., którzy będą czytali mój komentarz... - Dlaczego...?? Dlatego..,że faktycznie minimum połowa z nas nie powinna być WĘDKARZAMI.... !!Po pierwsze ..- Skąd biorą się nasze problemy nad wodą...??? -STĄD..,ŻE KAŻDEMU KTO PRZYJDZIE ZAREJESTROWAĆ SIĘ DO KOŁA - KÓŁ... WYDAJE SIĘ KARTĘ BEZ ŻADNEJ SELEKCJI I BARDZO CZĘSTO EGZAMINÓW... A TAKŻE BARDZO CZĘSTO ZAŁATWIANE JEST TO "PO ZNAJOMOŚCI".. !!! - Niby wędkarza nikt nigdy w kole nie widział... !! - To zaczyna być nagminne... - O co chodzi..?? O większy budżet... ?? Nie wiemy kim ci "ludzie" są.... I nie mam zamiaru przepraszać za cudzysłów...!! Wiele razy to przyjęcie do naszego grona patologii , która swoje codzienne zachowania i nawyki przenosi nad wodę.... - To jest podstawowy powód NASZYCH PROBLEMÓW... !!! - Tak ... Na pewno ... Nie jedna z tych osób pewnie teraz myśli , że jak mnie spotka nad wodą , to zostanę bez sprzętu i zębów... Zapraszam... - wszystkich szybszych od ołowiu... ;))Ale wracając do tematu... To co dzieje się nad wodą w czasie dnia....i w nocy tym bardziej ....- wszyscy wiedzą.... Widzimy ledwo słaniających się "wędkarzy" będących pod wpływem alkoholu - różnej postaci... (po glikol włącznie) - Słyszymy krzyki , odgłosy łamania drzew i krzaków..., a po tym wszystkim śmieci.... Zaje.... fajne obrazki "wędkarskiej braci".... Jeżeli ktoś lubi grać w tenisa..., to nie ukradnie wędki.... - PRAWDA...?? WĘDKARZY OKRADAJĄ "WĘDKARZE" !!!!!  Człowiek.., który nie pasjonuje się wędkarstwem , nie pojedzie w środku nocy za miasto i nie będzie szukał wędkarza - wędkarzy , aby go okraś .... - ZROBI TO WĘDKARZ ZŁODZIEJ!!! Który często siedzi obok nas .... JAK POZBYĆ SIĘ TEJ PLAGI ZŁODZIEI ..??? - Eliminować wszystkich tych.., którzy w naszym otoczeniu ISTNIEJĄ...- BO ISTNIEJĄ... - I MOŻE WPROWADZIĆ REJESTR SPRZĘTU (podstawowego -wędki, kołowrotki)- KARTĘ.... - Już widzę ten śmiech ...- następny papier...- Nie... Leżałby w domu... Na koniec roku z kartą połowu oddawany by był do koła.... - Masz coś nowego ...- Masz paragon ????.... Nie piszę o sprzęcie za parę złotych ..., ale wielu z nas posiada sprzęt liczony w tysiącach..., a takiego nie można kupić na bazarze.... - PRZEPRASZAM MOŻNA..., ALE KRADZIONY !!! Jeśli chcemy kupić okazyjnie taki sprzęt..., to zapytajmy sprzedawcę o umowę kupna- sprzedaży .... - Nie chce jej ... - UKRADŁ !!! - I TU POJAWIA SIĘ NASTĘPNY WNIOSEK... - NIE MA KUPUJĄCYCH OD ZŁODZIEI..., TO oni NIE KRADNĄ!!!  Pozdrawiam WSZYSTKICH PRAWDZIWYCH I PRAWYCH WĘDKARZY....  (2011-11-18 18:53)
666MORG666MORG
+1
.... I jeszcze jedna sugestia.... PIJĄCYCH-UPIJAJĄCYCH SIĘ NAD WODĄ , ZANIECZYSZCZAJĄCYCH I NISZCZĄCYCH ŚRODOWISKO , ROBIĄCYCH AWANTURY BEZWZGLĘDNIE KARAĆ !!! DO USUNIĘCIA ZE ZWIĄZKU WŁĄCZNIE.... !! Bardzo często jest tak , że wędki są tylko dodatkiem do dobrej libacji... !! Te osoby ..., są największym zagrożeniem dla samych siebie....., ale niestety i dla nas.... - Przecież za coś trzeba znowu przyjechać..... A skąd kasa....  ZA SKRADZIONY SPRZĘT..... I KOŁO ZAMYKA SIĘ.... - SMUTNE...., ALE TAK JEST........................... 
(2011-11-18 19:04)
roczeslaroczesla
+1
NO NIESTETY kol 666MORG  nie zgodzę się z sugestią"stwierdzeniem" że złodziej nie wędkarz    nie pojedzie kraść !!!  ot pojedzie i to nie jeden a kilku !!! Przeważnie jak w dzień to małolaty "czaja" co można skubnąć a koleś w aucie podjeżdża obok i jak skubną to do bagażnika!!! a w nocy to już bywa różnie !!!   Z WŁASNYCH OBSERWACJI TO WIEM !!! ŁOWIĘ JUŻ PARĘ ŁADNYCH LATEK !
(2011-11-18 19:32)
roczeslaroczesla
+1

.... I jeszcze jedna sugestia.... PIJĄCYCH-UPIJAJĄCYCH SIĘ NAD WODĄ , ZANIECZYSZCZAJĄCYCH I NISZCZĄCYCH ŚRODOWISKO , ROBIĄCYCH AWANTURY BEZWZGLĘDNIE KARAĆ !!! DO USUNIĘCIA ZE ZWIĄZKU WŁĄCZNIE.... !! Bardzo często jest tak , że wędki są tylko dodatkiem do dobrej libacji... !! Te osoby ..., są największym zagrożeniem dla samych siebie....., ale niestety i dla nas.... - Przecież za coś trzeba znowu przyjechać..... A skąd kasa....  ZA SKRADZIONY SPRZĘT..... I KOŁO ZAMYKA SIĘ.... - SMUTNE...., ALE TAK JEST........................... 
[2011-11-18 19:04]


To akurat POPIERAM!!! wandalom - śmieciarzom -i wszczynającym burdy - stanowcze NIE !!! Won z nad Naszych i tak już zanieczyszczonych wód !!!
(2011-11-18 19:36)
bursztynbursztyn
+1
Mi jeszcze nic nie skradziono,ale raz wędka stała się najprawdopodobniej powodem rozwalonych zamków w moim starym samochodzie. Mianowicie jeden spinning zawsze woziłem w moim poprzednim aucie. Pewnego razu jak jechałem rano do pracy nie mogłem wejść przez drzwi do auta, ktoś najprawdopodobniej spłoszył złodzieja, a ja musiałem wsiadać do auta przez bagażnik;/
 Od jakiegoś czasu mieszkam w wieżowcu i jak to w tego typu budynku bywa różni ludzie tu mieszkają i widzą jak często i ile sprzętu pakuje do samochodu, dlatego nigdy wędek nie zostawiam w piwnicy. Ląduje tam tylko obuwie wędkarskie i siatki z podbierakami. Resztę  trzymam w domu bo bym się chyba zapłakał gdyby mi to ktoś wyniósł- dodam tylko,że mieszkam w kawalerce i czasami bardzo to się mojej żonie nie podoba...
(2011-11-18 20:47)
użytkownik20727użytkownik20727
0
666MORG Świetny opomysł. Ja od wielu lat opisuję wędki i pokrywam tekst lakierem bezbarwnym. Ale też robię (we wszystchich wędkach tak mam) specjalne oznaczenia niewidoczne dla złodzieja i ew. kupca. (2011-11-18 20:58)
dawid7021dawid7021
0
Pewnemu Panu, znajomemu mojego taty, skradziono przepiękną klejonkę, po prostu miód z orzeszkami. Skradziona została z domku przy łowisku, gdzie wędkarze pozostawiają swój sprzęt. Po jakimś czasie wędka się znalazła, ale w opłakanym stanie. Została ona odnowiona przez kolejnego znajomego, a teraz ja jestem jej dumnym właścicielem. Dodam, że to klejonka Pana Bajorka (nie wiem czy ktoś słyszał o tym Panu, już Świętej Pamięci[*]) (2011-11-18 22:31)
sumik1974sumik1974
+1
Mi na rybach nic nie ukradli,a to pewnie dlatego,że jeżdżę z psem rasy amstaff.Chociaż też jeździłem bez psa bo jeszcze nie miałem i na dodatek sam na zasiadki karpiowe na kilka nocek i nigdy mnie nie okradli.Nie spotkałem się też z wędkarzami którzy by okradali innych wędkarzy,ale nie przeczę że takich nie ma.Koledze kilka miesięcy temu skradli sprzęt z piwnicy,nie był to majątek ale zawsze sprzęt,żeby skompletować nowy sprzęt to trzeba mieć troszkę kasy nawet na ten najtańszy.Kiedyś byłem na rybach i poznałem tam wędkarza który musiał jechać na chwilę do domu(ok.10km) sprzęt zostawił nad wodą który mu pilnowałem do jego powrotu.Po może dwóch godzinach przyjechał z powrotem i chwali mi się że kupił właśnie okazyjnie niezłą wędkę za flaszkę.Innym razem pojechałem po nocce zanęcić łowisko na karpia,jakieś 30m dalej było dwóch wędkarzy i jeszcze łapali,albo inaczej stali jeszcze na nogach.Ja napompowałem ponton wypłynąłem na łowisko wysypałem to co miałem i powrót.Trwało to może 15min. po powrocie na brzeg dwaj wędkarze leżeli nieprzytomni na ziemi.Jeden z nich  miał głowę przy lustrze wody a nogi gdzieś na trawie.Jego kolega chyba spadł z krzesełka i też miał dziwną pozycję swojego spania.Moim zdaniem wina tkwi po stronie tylko i wyłącznie wędkarzy,bo to oni nad wodą nie pilnują sprzętu bo wolą wypić kilka flaszek,a inni wędkarze kupują kradziony sprzęt i połowa z nich to ci którzy zostali nad wodą okradzeni,nie obrażając tych uczciwych którzy uczą się na własnych błędach idą do sklepu i z żalem otwierają portfel.
Wniosek jest taki jak już było wspomniane nie kupować lewego towaru,to i nie będzie kradzieży.
A te alarmu wokół stanowiska to jest chyba najlepsze rozwiązanie.

(2011-11-19 00:46)
zibifranekzibifranek
+1
proponuje osobą posiadających markowy sprzęt o ukrycie znaków firmowych innymi naklejkami lub taśmą klejącą. my wiemy jaki mamy sprzęt a osoby postronne nie muszą wiedzieć jaki to jest sprzęt "CHYBA" że chcemy zaszpanować.  pozdrawiam
(2011-11-19 10:03)
marynarz79marynarz79
+1
Na kradzież a raczej na utrudnienie zbytu skradzionego sprzętu wędkarskiego proponuję metodę znakowania laserowego : wędek, kołowrotków itp.. . Za pomocą lasera włóknowego można trwale oznakować w/w sprzęt. Im więcej osób będzie posiadało oznakowany sprzęt i będzie wiedziało że można to zrobić to napewno utrudni złodziejom dalszą sprzedaż a paserom da dużo do zastanowienia.
Proponuję tę metodę ,ponieważ prowadzę firmę, która zajmuje się min. takim znakowaniem.
Znakujemy bardzo dużo rzeczy osobistych ( telefony komórkowe, aparaty fotograficzne, MP4, cb radia i wiele wiele innych), które później np: klienci fotografują i przesyłają informację na policję itp. Jestem z Białegostoku, jeżeli ktoś jest czymś takim zainteresowany, zapraszam do kontaktu.
Koszt to przeważnie około 5 zł brutto za 1 szt. Niewielkie pieniądze.....
Pozdrawiam i zapraszam do kontaktu.
Tomasz Łoskot
tel: 85-742-13-85
www.wypalmnie.pl
(2011-11-19 13:58)
kargulkargul
0
odpukać jeszcze nć mi nie skradziono to ja częściej zostawiam podpórki koszyki itp drobne rzeczy pozdrawiam i rzzyczę mniej takich przygód (2011-11-19 15:52)
wicia1970wicia1970
0
mego kolegę też okradziono nad zalewem w Czarnej Białostockiej stracił wędkę i czujnik .Na allegro kupił sobie przenośny alarm mocowany do podpórki ,cena ok 25zł.
(2011-11-19 17:12)
makuratmakurat
0
Mój kolega miał szczęście gdyż znalazłem jego łódkę którą zostawił po drugiej stronie jeziora !!! (2011-11-19 21:13)
użytkownik95100użytkownik95100
+1
No cóż w piwnicy mojego bloku przechowuję tylko różne pasze i drobny sprzęt ( wodery, podbieraki, stare podpórki ). Dzielnica i bloki uchodzą za bardzo bezpieczne, ale za żadne skarby nie zostawię sprzętu poza mieszkaniem ( na szczęście metraż pozwolił mi na urządzenie mini składu 1x2m w mieszkaniu ). Pamiętam czasy kiedy z obecną już żoną wynajmowaliśmy mieszkanie w czasach narzeczeństwa - wszystko stało w sypialni :))). Jedynie namioty i silnik mam w piwnicy - trudno.Słyszałem natomiast o akcji nad Odrą w okolicach Opola ( ponoć są tam specjalne grupy wędko-złodzieji ). Koledzy w liczbie dwóch około 45 lat i syn około 15 lat siedzieli na kilka nocy ze sprzętem powiedzmy około 1500zł za komplet ( kij + młynek ). Praktycznie zero alkoholu, jak to na rybach - po piwku lub ćwiarteczka na dwóch. Tak dla rozluźnienia. Oczywiście Młody nie pił.W nocy nikt nawet pół szmeru nie usłyszał - rano zgroza. Nawet zanętę z wiadra które stało w przedsionku namiotu wysypali i ukradli wiadro! Straty w granicach 10 000,00 zł na sprzęcie zbieranym przez lata.Oprócz spinningu zająłem sie od dwóch lat "proteiną". Na sezon 2012 kupuję alarmy z fotokomórką. Jeśli możecie coś polecić - dajcie znać. (2011-11-20 10:47)
spinfishspinfish
0
Witam Jurek ! Tak ,na złodziei nie ma rady nie wiemy jak zabezpieczyć się ,a złodziej zawsze sobie poradzi. Ja nie obawiam się ,że ktoś mi ukradnie wędkę bo tylko spinninguję i ciągle ją trzymam w ręce. (2011-11-20 17:30)
użytkownik20727użytkownik20727
+1

… Laser włóknowy. Muszę sprawdzić, „z czym to się je”. Ale pomysł Tomaszu dałeś przedni tym bardziej, że nad wodę często, jeśli nie zawsze zabieramy aparat fotograficzny, jakieś inne drogie gadżety.

Również Twoją metodę można wykorzystać w oznaczaniu przedmiotów domowych, w piwnicy, garażu, firmie.

Mam nadzieję, że na Twojej stronie znajdę trochę informacji, o które mi chodzi.

Dziękuję za podpowiedź.

(2011-11-22 12:01)
użytkownik75617użytkownik75617
+1
Ja kiedyś byłem z tatą na nocce tata nie zasnął (ja spałem w aucie) a tu dwóch podchodzi i myślieli ,że tata śpi , wzięli się za mały namiot Tata wstał i czego Tu !? O po nich ani śladu uciekali raz dwa ! (2012-01-23 20:19)
kleszcz74kleszcz74
0
Mi specjalnie nic nie zginęło,ale zamontowałem na pomoście na jeziorze Sumin ,tak dla wygody podpórki pod wędziska tak około 25 cm.Miałem odciski żeby je powkręcać na wkręty M14 do desek,a na drugi dzień już jakiś ... je wymontował,widocznie mu były tak potrzebne,że siekierką se podziabał te deski do których miałem przykręcone.Człowiek chce dobrze,bo przecież inni też korzystają z tego pomostu,ale jeszcze dużo brakuje,aby się wzajemnie szanować. (2012-02-13 17:21)
plotka97plotka97
+1
Ja miałem ne zbyt przyjemną sytuację z okularami polaryzującymi jaxona. Sprzęt fajny nowiuteńki położyłem je obok roweru i zapomniałem ich zabra. Wsiadłem i pojechałem jednak dosłownie 100m póżniej zawróciłem i zobaczyłem że okularami ,,zaopiekowali się" już inni. Na szczęście po krótkiej dyskusji odzyskałem zgubę (2012-08-14 17:53)
BlueFishermanBlueFisherman
+1
5 (2013-05-11 09:23)

skomentuj ten artykuł