Jak traktować coś takiego?

/ 26 komentarzy

W sumie ten wpis nie będzie udzieleniem porady z mojej strony, lecz bardziej zachęceniem do dyskusji na temat interpretacji RAPR.

Zamieszczone obok zdjęcie znalazłem dzisiaj w internecie. Przedstawia ono syjamskie szczupaki, które są tak zrośnięte, że mają jedną głowę. Pomijając fakt, że wygląda, to nieco strasznie, zastanawiam się jak w takim przypadku interpretować przepisy zawarte w RAPR. Co prawda jeżeli chodzi o okres ochronny to nie ma wątpliwości. Sposób mierzenia wymiaru ochronnego, też nie budzi wątpliwości. Natomiast zastanawiam się jak z dziennym limitem połowów. Bo tak na dobrą sprawę to są dwa szczupaki w cenie jednego. Teraz nie wiem, czy do takiego zestawu wolno mi zabrać tylko jeszcze jednego szczupaka, czy może w dalszym ciągu mogę zabrać dwa (licząc ten komplet, jako jedną sztukę).

Jeżeli jednak taki okaz mielibyśmy liczyć za dwie sztuki tej ryby, to co zrobić jeżeli (nie mam pojęcia jak małe jest prawdopodobieństwo) złowili jeszcze drugi taki okaz? Czy mogę zabrać obydwa, czy od jednego mam odciąć połowę i uwolnić?

Jeśli miałoby się okazać, że mogę zabrać, tylko jeden taki okaz, a drugi wypuścić, to jeszcze będę w stanie pojąć. No bo 4 sztuk nie można brać, a i zabić czwartego nie mogę.

Co natomiast jeżeli złowiłbym takiego suma, którego w ciągu doby mogę zabrać tylko jedną sztukę?


Mam świadomość, tego, że musiałby to być niesłychany zbieg wydarzeń aby coś takiego miało miejsce, jednakże jestem ciekaw jakie zdanie macie na taki temat.

Zapraszam do dyskusji po tym wpisem.

Dodaję link do strony, na której znalazłem to zdjęcie:
http://www.ratemyfish.com/?action=up&user_id=5861

 


3.7
Oceń
(44 głosów)

 

Jak traktować coś takiego? - opinie i komentarze

użytkownik1805użytkownik1805
0
Jest to przypadek z rodzaju niesmiertelnej dyskusji ,co było pierwsze: jajo czy kura! Trzeba by mieć niesamowite szczęście lub pecha ,żeby trafić na dwie takie ryby! W jednej chwili zostawiłbym wędki i szybko pobiegł wysłać kupon Totolotka. Milion pewny! Też jestem ciekawy opinii wędkarzy? Gratuluję pomysłu! Pozdrawiam. (2009-05-15 11:15)
adleradler
0
Jest to rzeczywiście zrządzenie losu i wszystko do tego pasuje , ślepy traf, pech, zrządzenie losu,czy, szczęście,uśmiech losu , właśnie a, jak w tym momenci podejdzie kontrol??? Sam nie wiem co bym zrobił > zabezpieczyć i powiadomić kogo ?, czy lepiej wypuścić i dać sobie spokój i tylko fotką się chwalić (a kto uwieży?).Chyba temat woda.Ciekawym,dalszej dyskusji.Pozdrawiam!!! (2009-05-15 11:35)
mapet77mapet77
0
Ja mam tylko jedno zdanie na ten tema. Jakie? Wszyscy urzytkownicy portalu dobrze o tym wiedzą. Ale faktycznie, może pojawic się problem wtakim przypadku. I co wtedy??? Niezłe, ***** za wynalezienie zdjęcia w internecie. (2009-05-15 14:40)
MisiaczekMisiaczek
0
Mi to na fotomontaż wygląda. Jak taka ryba miałaby urosnąć w środowisku do takich rozmiarów? Jak miałaby polować? Zresztą ta fotka wygląda trochę "niepewnie". (2009-05-15 14:51)
spines21spines21
0
też tak myśle. (2009-05-15 22:48)
HermanHerman
0
Sam podejrzewałem to zdjęcie o jakąś sztuczkę w fotoshopie czy innym programie graficznym (osobiście się na nich nie znam), ale po obejrzeniu zdjęcia nawet z dużym powiększeniu nie ma śladu jakiegokolwiek retuszu. Chętnie zamieściłbym zdjęcie dobrej jakości w dużej rozdzielczości. Jednak ograniczenia serwisu nie pozwalają na wstawienie przyzwoitej jakości zdjęcia. (2009-05-16 00:04)
użytkownik7474użytkownik7474
0
a ja myślę że takiego dziwoląga to nie powinno się z powrotem do wody wpuszczać. Nawet a może i szczególnie wtedy jak złowi się więcej egzemplarzy tego cudaka (2009-05-16 10:51)
fasiufasiu
0
W przypadku takiego połowu trzeba udać się do jakiejś dobrej kliniki, rozdzielić szczupaki chirurgicznie, następnie rehabilitować i delikatnie wypuścić do wody z której pochodzą, można się zaprzyjaźnić i wpadać raz w tygodniu do nich na kawę :D:D:D:D:D ... i wydaje mi się że kura była pierwsza ;) ... a swoją drogą to naprawdę niesamowity okaz - natura jest wspaniała ! pozdrawiam (2009-05-16 12:42)
janunio1janunio1
0
To nieprawdopodobne... (2009-05-16 14:11)
krisskowronkrisskowron
0
Mediasententia - z całym szacunkiem i bez urazy - umiejętność znajdywania i przywoływania określonych przepisów prawnych to jeszcze za mało by "porywać się" na sensowne rozwiązanie problemu prawnego. Gdyby student przy próbie rozwiązania tego akurat - ale również jakiegokolwiek innego problemu prawnego - przedstawił mi tak absurdalny zlepek norm prawnych, w "konfiguracji" takiej jak Ty to uczyniłeś w swoim poście - dostałby dwóję. Wydaje mi się, że nie do końca wiesz o czym piszesz - "w którymś kościele dzwonią, ale nie wiem w którym"; ale jak zastrzegłem na początku - bez urazy. A co do meritum - gdyby rzeczony problem miał faktycznie charakter problemu prawnego, w pierwszej kolejności zacząłbym od przywołania jednej z przyjmowanych powszechnie w procesie stosowania prawa dyrektyw rozumowania prawniczego, umożliwiających rozpatrzenie przypadku nie uregulowanego (tzw. sylogizm prawniczy) - funkcjonującej tak na gruncie prawa cywilnego, administracyjnego, jak również (a raczej zwłaszcza) na gruncie prawa karnego i prawa wykroczeń - a wyrażanej w postaci łacińskiej paremii: "in dubio pro libertate", tj. "w razie wątpliwości na rzecz wolności". Co prawda kwestia limitów dobowych obowiązujących na wodach śródlądowych przy połowie amatorskim nie jest aktualnie uregulowana żadnym aktem normatywnym powszechnie obowiązującym (rozporządzenie wykonawcze do ustawy o rybactwie śródlądowym określa tylko wymiary i okresy ochronne, a wykroczenie a art. 27 ustawy nie przewiduje odmiany czynu zabronionego polegającej na przekroczeniu takiego limitu), to kwestia ta wyraźnie uregulowana jest RAPR. Nie ma żadnych przeciwwskazań by przy rozstrzyganiu analizowanego tu problemu w kontekście ograniczeń wynikających z tego właśnie RAPR stosować metodologię przyjmowaną przy wykładni prawa powszechnie obowiązującego. Tak więc rozwijając przytoczoną wyżej paremię, w kontekście problemu "szczupaka o dwóch korpusach i jednej głowie" można ująć ją w postaci następującej formuły deskryptywnej: "skoro przepisy prawa - tak powszechnie obowiązującego ( zwłaszcza ustawa o rybactwie śródlądowym i wydane na mocy upoważnienia ustawowego rozporządzenie ministra wsi i rozwoju wsi w sprawie połowu ryb oraz warunków chowu, hodowli i połowu innych organizmów żyjących w wodzie) ani przepisy ochronne uprawnionego do rybactwa (zwłaszcza RAPR) nie rozstrzygają expresis verbis czyli wprost (stąd też wszelkie sugestie co do priorytetu wykładni językowej czy gramatycznej tekstu prawnego są bezprzedmiotowe, bo nie ma takiego tekstu, który odnosiłby się do "problemu szczupaka o dwóch korpusach i jednej głowie") jak takiego "potworka" należy traktować - jako jedną czy też jako dwie ryby - to należy przyjąć rozstrzygnięcie korzystniejsze dla adresata normy, zobligowanego do przestrzegania określonego limitu dobowego połowu. Nie ulega wszak wątpliwości - że dla wędkarza korzystniejszą jest interpretacja, że do czynienia mamy z jednym organizmem (rybą), gdyż wtedy zachowuje on prawo do złowienia i zatrzymania dwóch dalszych egzemplarzy. Przy przyjęciu drugiego możliwego wariantu interpretacyjnego ("są to dwie ryby") - zachowywałby on prawo do złowienia jeszcze tylko jednego szczupaka. ALE - to wszystko przy zastrzeżeniu, że do czynienia mamy z problemem prawnym, czy quasi-prawnym, a ten rzecz jasna dotyczyć może tylko treści prawa obowiązującego (choćby było to "prawo" PZW). Moim zdaniem mamy tu jednak do czynienia z problemem natury stricte faktycznej, więc należałby każdorazowo przypadki kwalifikacji takich osobników (jedna czy dwie ryby) rozstrzygać w oparciu o stosowne opinie biegłych, a więc zwłaszcza ichtiologów, czy generalnie biologów. Co więcej z racji niewątpliwej "osobliwości biologicznej", każdy z nas w przypadku złowienia takiego dziwoląga, powinien "pokusić się" o zawiadomienie właściwego ZO PZW, a w miarę możliwości jednostki naukowej, trudniącej się badaniami rodzimej ichtiofauny. A poza tym wszystkim - wydaje mi się ze to mniej lub bardziej udolny fotomontaż:) (2009-05-16 14:25)
krisskowronkrisskowron
0
Mediasententia z braku czasu - krótko: 1. Zasada "in dubio pro reo" jako rzekomo adekwatna na gruncie prawa karnego i prawa wykroczeń, jest w istocie odmianą (konkretyzacją) "in dubio pro libertate" funkcjonującą na gruncie prawa procesowego, w tym również na gruncie procedury karnej. Na gruncie prawa karnego MATERIALNEGO i MATERIALNEGO prawa wykroczeń mówimy o zasadzie "in dubio pro libertate". No ale jeśli Kolega nie słyszał o rozróżnieniu norm prawnych danej gałęzi na Prawo materialne - prawo procesowe (formalne), to trudno... 2. Przywołane przez Kolegę rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 9 lipca 2004 roku w sprawie szczegółowego sposobu i warunków prowadzenia połowów w celach sportowo- rekreacyjnych jako akt wykonawczy do ustawy z 19 lutego 2004 r. o rybołówstwie, dotyczy połowów WYŁĄCZNIE NA MORZU A NIE NA WODACH ŚRÓDLĄDOWYM, a o tych ostatnich była mowa w moim poście. Widać arogancja nie pozwoliła doczytać koledze przywołanego przez siebie rozporządzenia. No cóż, własnej ignorancji nie można było lepiej obnażyć. Z identycznych względów za bezprzedmiotowe uznać należy odwoływanie się do rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju wsi z dnia 21 kwietnia 2005 r. w sprawie wysokości kar pieniężnych za naruszenia przepisów o rybołówstwie. Tak na marginesie - art. 6 tegoż rozporządzenia nie typizuje żadnego wykroczenia tylko delikt prawa tzw. administracyjno-karnego. Kary nakładane na jego podstawie to nie grzywna w rozumieniu KW (sama nazwa tych kar w intytulacji rozporządzenia na to wskazuje). No ale tego nawet studenci IV roku prawa czasem nie łapią - więc miałeś prawo strzelić gafę - polecam lekturę wstępu do "komentarza do Kodeksu wykroczeń autorstwa M. Bojarskiego i W. Radeckiego (M. Bojarski, W. Radecki, kodeks wykroczeń. Komentarz. 2 wydanie, wyd. C.H. Beck, Warszawa 2000, s. XXX-XXXIII) 3. Twoje wynaturzenia na temat wykładni prawa i sylogizmów pominę milczeniem, trudno tu bowiem o jakąkolwiek wspólna płaszczyznę wymiany argumentów. Na początek polecam dokładną lekturę obowiązujących aktów normatywnych. Potem ewentualnie dopiero podręczniki do wstępu do prawoznawstwa, polecam zwłaszcza prace L. Morawskiego, a na temat sylogizmu (bo tu też Kolega nie do końca "kuma czacze) - np. książkę J. Nowackiego i Z. Tobora. O moją przyszłość zawodową proszę być spokojny - są pewne wykładniki wartości mojej wiedzy, które pozwalają mi spać spokojnie. Dotychczasowy przebieg pracy zawodowej jest tego najlepszym - dla mnie - dowodem. Z kolei ja mam nadzieję, że stłumienie własnej arogancji i nabywanie stopniowej pokory pozwoli Koledze Mediasententia z większą rezerwą i dystansem ale i z sukcesami zabierać się do analizowania określonych problemów o charakterze prawnym. Wszak dostęp do internetu, umiejętność znajdowania tekstów prawnych (niekoniecznie właściwych) to jeszcze za mało ku temu. Naprawdę - wszystkiego dobrego i mniej zacietrzewienia na przyszłość! (2009-05-17 10:36)
krisskowronkrisskowron
0
Napisałeś "Nie zatrzymuj się na podręcznikach akademickich bo to hamuje rozwój" - etap podręczników mam co prawda za sobą, bazuję teraz na nieco innej literaturze fachowej, ale warto od czasu do czasu sięgać i do podręczników. W Twoim wypadku lektura podręczników akademickich wydaje się koniecznością - choćby dla uporządkowania wiedzy - wcale nie małej jak widzę,ale niestety chaotycznej. Napisałeś: "Art. 1 tego rozporządzenia: Połowy w celach sportowo- rekreacyjnych, zwane dalej "połowami", są prowadzone przy użyciu wędki lub kuszy”. Regulacja tego typu nie jest jednoznaczna,a w żadnym ze słowniczków ustawowych nie ma jednoznacznej definicji "połowów sportowo- rekraacyjnych" to odnosi się także do „wędkarstwa”. Wyjaśnienie tego pojęcia nie znajdziesz w podręcznikach zerknij na Wyrok z dnia 28 marca 2007 r. Trybunał Konstytucyjny K 40/04, czy też orzeczenia na tle Ustawy z dnia 18 stycznia 1996 roku o kulturze fizycznej, w której te pojęcie występuje" Mylisz się - znajdziesz stosowne wyjaśnienie pojęcia "połowy w celach sportowo-rekreacyjnych" aczkolwiek nie w podręcznikach tylko właśnie w tekście normatywnym. Tyle, że wyjaśnienie to ma miejsce w ramach definicji legalnej innego pojęcia ustawowego, a rekonstrukcja definicji "połowów w celach sportowo- rekreacyjnych" jak już powiedziałem wcześniej wymaga przeczytania całego aktu prawnego, a nie tylko jego fragmentu. A zatem: Art. 2. pkt 1 ustawy z dnia 19 lutego 2004 r. o rybołówstwie: "Użyte w ustawie określenia oznaczają: 1) rybołówstwo - rybołówstwo morskie, skup lub przetwórstwo na morzu organizmów morskich, połów organizmów morskich w celach naukowo-badawczych, szkoleniowych albo sportowo-rekreacyjnych, zarybianie oraz chów lub hodowlę ryb i innych organizmów morskich; Art. 28. 1. tejże ustawy: "Połowy w celach sportowo-rekreacyjnych w polskich obszarach morskich mogą być prowadzone po uzyskaniu sportowego zezwolenia połowowego"; I wreszcie § 1 przytoczonego przez Ciebie powyżej rozporządzenia ministra rolnictwa i rozwoju wsi z dnia 9 lipca 2004 r. w sprawie szczegółowego sposobu i warunków prowadzenia połowów w celach sportowo-rekreacyjnych oraz wzorów sportowych zezwoleń połowowych: "Połowy w celach sportowo-rekreacyjnych, zwane dalej "połowami", są prowadzone przy użyciu wędki lub kuszy". Nie ulega wątpliwościom, w świetle powyższych przepisów, że ustawodawca polski za połów ryb w celach rekreacyjno-sportowych uważa połów organizmów morskich przy użyciu wędki lub kuszy w wodach morskich (morze terytorialne oraz morskie wody wewnętrzne - w tym wody portów morskich). Na wodach śródlądowych odpowiednikiem połowów w celach sportowo-rekreacyjnych jest połów amatorski: Art. 1 ust. 1 ustawy z 18 kwietnia 1985 r. o rybactwie śródlądowym: "ustawa określa zasady i warunki (...) połowu ryb w powierzchniowych wodach śródlądowych"; art. 7 ust. 1 tejże ustawy: "za amatorski połów ryb uważa się pozyskiwanie ich wędka lub kuszą". Skonfrontowanie przepisów dwóch ustaw - o rybołówstwie i rybactwie śródlądowym pozwala na jednoznaczne określenie desygnatów znaczeniowych pojęć: połów w celach sportowo - rekreacyjnych i połów amatorski. Odwoływanie się do orzecznictwa TK, czy innych aktów prawnych jest zbyteczne i służy tylko "ratowaniu twarzy", tj. próbie zakamuflowania pewnego "byczka", jaki niestety Kolega strzelił wskazując, że limity połowów z rozporządzenia wykonawczego do ustawy o rybołówstwie (patrz raz jeszcze: definicja tego pojęcia wyrażona w art. 2 ustawy) obowiązują na wodach śródlądowych. By nie przynudzać - nie zadał sobie Kolega trudu by odpowiedzieć sobie na pytanie, czemu w tym to rozporządzeniu w sprawie szczegółowego sposobu i warunków prowadzenia połowów w celach sportowo-rekreacyjnych oraz wzorów sportowych zezwoleń połowowych nie określono limitu dla gatunku takiego jak np. głowacica? Piszesz: "Napisałem, że do tego typu sytuacji zastosuje się Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia z 24 sierpnia 2001 roku, a nie Kodeks Wykroczeń choć sądząc po Twoich wcześniejszych wypowiedziach to nic dziwnego, że mylisz procedurę z materialnym" - wciąż cec[ pi ]e Cię głęboka aberacja - do kar nakładanych w trybie rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju wsi z dnia 21 kwietnia 2005 r. w sprawie wysokości kar pieniężnych za naruszenia przepisów o rybołówstwie nie stosuje się przepisów ani Kodeksu Wykroczeń a ni Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia. Są one nakładane w trybie Kodeksu postępowania administracyjnego, a ich egzekucja następuje w oparciu o przepisy ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji, co zresztą "martwi" przedstawicieli rodzimej doktryny prawa karnego. Ale to już temat na oddzielną dyskusję. Podałem Ci "namiary" na II wydanie Komentarza Bojarskiego i Radeckiego bo to wydanie akurat miałem pod ręką, na biurku. Owszem od II wydania KW był nowelizowany, ale w zakresie poruszanego tu wątku kar pieniężnych w rybołówstwie nic nie uległo zmianie i wskazany przez mnie fragment tej pozycji nic nie stracił na aktualności. W III wydaniu zresztą też ten temat we wstępie został poruszony. Jeżeli poczułeś się urażony tonem moich wypowiedzi, to bardzo przepraszam. Choć nie pozostawałeś mi dłużnym w określonej stylistyce formułowanych zdań, to naprawdę nie było moją intencją obrażanie kogokolwiek. Więc - przepraszam. Wszak, jak zastrzegłeś w wiadomości wysłanej do mnie - za którą raz jeszcze dziękuję - każdy z nas zarysował swoje stanowiska, przy użyciu takiej czy innej argumentacji, nie sądzę by jeden przekonał drugiego, tak więc dalsza polemika na temat coraz mniej wędkarski a co raz bardziej jurydyczny nie wydaje się celową. Szkoda zamęczać Kolegów. Raz jeszcze ponawiam życzenia wszelkiej pomyślności. (2009-05-17 14:37)
użytkownik7474użytkownik7474
0
Litości panowie!! (2009-05-18 12:09)
KustiKusti
0
No to pojechaliście Koledzy ;) Jak się zaczytałem, to tylko jakieś łacińskie przerywniki pozostały mi w głowie. Myślę, że ani RAPR, ani żadne inne prawo, nie przewidziało sytuacji złapania takiej ryby, a ewentualnego strażnika bardziej zastanowiłby przypadek złowionej ryby (ryb) niż kwestie prawne związane z zabraniem 2 lub 4 ryb do domu. Wyszłaby dyskusja co to za dziwoląg a nie czy zabieram 2 czy też 4 ryby i panowie (wędkarz i strażnik) zaciekawieni zjawiskiem rozeszliby się każdy w swoją stronę ;) (2009-05-18 12:50)
KustiKusti
0
Jeszcze dodam bo za szybko wysłałem komentarz, że ta sprawa bardziej zainteresowałaby biologów niż prawników więc zabrałbym te ryby (niezależnie od wymiaru) (możnaby zresztą taką rybę zmierzyć od ogona do ogona i byłaby dłuższa... ;)) i oddałbym ją jakiejś naukowej placówce. Myślę, że naukowców taki przypadek na pewno by zainteresował. (2009-05-18 12:54)
wedkarz2309wedkarz2309
0
przeciez to widac, ze ten mniejszy ma glowe schowana pod skrzelami tego wiekszego (2009-05-18 14:00)
mackomacko
0
ze im sie chcialo tyle pisać :) (2009-05-18 14:12)
endriutendriut
0
Witam! Moim zdaniem to są ewidentnie dwa szczupaki zmontowane w jakimś programie do obróbki zdjęć... Taki mutant powinien być jakoś zdeformowany, a widać że szczupaczek z głową( widoczną na zdjęciu) jest prościutki , od strony "kolegi " nie ma żdnych skrzywień, zmiany koloru itd. Poza tym w jaki sposób to coś pływa? Jeden brzuchem do dołu (ten z głową) a drugi?!! bokiem?!! Druga sprawa to zdjęcie może jest ze jakiejś amerykańskiej stronki a oni lubią tekie dziwolągi.. Szkoda tylko że nie ma zdjęcia pokazującego otwór gębowy od przodu, można by było zobaczyć czy łeb tego drugiego schowany jest pod skrzelami- jak już ktoś wcześniej zauważył. (2009-05-18 17:19)
stanley584stanley584
0
Moim zdaniem jest to fotomontaż. Po pierwsze dwa organizmy musiałyby się odżywiać równocześnie, a jak podzielić upolowaną zdobycz. Jak dorosnąć do takich wymiarów, chodzi o zaspokojenie głodu, a jednocześnie nie być upolowanym przez innego drapieżnika. W celu zaistnienia "ktoś" zmontował fotografię. Tyle w temacie - moim zdaniem. (2009-05-18 19:40)
użytkownik7474użytkownik7474
0
Popieram Cię wedkarz2309. Rozszyfrowałeś to bezbłędnie moim zdaniem. brawo!! Gdy się przyjrzałem dokładnie widzę to samo. (2009-05-18 20:50)
mistrallmistrall
0
FOTOMONTAŻ JA TU WIDZĘ SZKODA DYSKUSJI.............ALE POZDRAWIAM (2009-05-18 22:29)
MakulMakul
0
A moim zdaniem to: SĄ TO DWA SZCZUPAKI mniejszy ma wsadzony łeb w skrzela większego tak to wygląda na powiększonym zdjęciu. (2009-05-18 22:52)
szon21szon21
0
A na moje jest to jeden szczupaczek tylko troszkę zmutowany xD No ciekawy przypadek. (2009-05-19 02:51)
peterlolopeterlolo
0
Widziałem kiedyś szczupaka z dwoma zrośniętymi głowami,ale to chyba fotoshop. (2009-05-19 09:52)
KosmaKosma
0
Aż się wierzyć nie chce. Zdjęcie wzbudza nieco moją nieufność ze względu na to iż ciekawy jestem jaką taki szczupak (szczupaki?) miał sprawność a co z tym idzie pełną zdolność pobierania pokarmu ... Niemniej ciekawostka wysokiej rangi ... (2009-06-05 19:15)
BlueFishermanBlueFisherman
0
5 (2013-05-24 11:27)

skomentuj ten artykuł