Jak zaczynałem wędkować


Pierwsza miejscówka i pierwsza wędka

Mam już kartę, mam wykupione pozwolenie - pozostaje jeszcze ustalić gdzie łowić i czym. Oczywiście łowię na spławik – są jakieś inne, dziwne sposoby: spinning, grunt, łowienie na lodzie. To jednak nie dla mnie. Najpierw gdzie łowić ? - wybieram się nad najbliższe jezioro i robię sobie pieszą wycieczkę wokół brzegów (dla mnie było to jezioro Jezuickie w Chmielnikach k. Bydgoszczy). Szukam przecinek w trzcinach, pomostów, śladów wędkowania. Wypatruję też wędkarzy. Pozostaje jeszcze sprawa dojazdu samochodem jak najbliżej łowiska. Nawet, jeśli na początku sprzętu będziecie mieli mało to uwierzcie - z czasem będzie tego tyle, że ciężko zabrać się na raz. Zwróćcie uwagę na miejsca gdzie zasiada sporo wędkarzy, tam będą najlepsze miejsca. Dobra miejsce już znalazłem - teraz trzeba mieć jeszcze czym łowić. Pierwsze zakupy (trochę wstyd się przyznać) u „ruskich” na targowisku – wędka teleskopowa (najlepiej około 3,5 m), kołowrotek, "jakiś spławik" i żyłka. Całość za śmieszne 70 zł. Wędka, co prawda za długo nie przeżyła, ale kołowrotek mam do dziś w rezerwie. Na pierwszy wypad wystarczy. Czemu teleskop a nie bat albo tyczka, tak teraz popularne? Teleskop jest najprostszy, tani i intuicyjny. Może po prostu jestem tradycjonalistą – po prostu mój wybór. Teraz trzeba to wszystko zmontować. Chyba z pięć razy rozbierałem zestaw i zaczynałem od początku. Napiszę jak najprościej. Montujemy żyłkę na kołowrotku (są jakieś „magiczne” węzły, ale z doświadczenia wiem, że możemy żyłkę zawiązać w sposób jaki nam pasuje – nawet na supełek - nie ma to większego znaczenia) i przewijamy żyłkę ze szpuli na kołowrotek. Koniec żyłki przewlekamy przez przelotki w wędce. Teraz kolejno: stoper (gumowy guziczek – można to kupić w sklepach), przelotowy spławik (taki z metalowym oczkiem na końcu, oczko nie może przechodzić przez stoper, jeśli jest większe musimy mieć większe stopery), ciężarki (masa ciężarków powinna opowiadać mniej więcej wyporności spławika, ciężarków montujemy 3-4 sztuki), najpierw od największych kończąc na najmniejszych. Mogą to być ciężarki zaciskowe (nacięte kulki do zaciśnięcia na żyłce) lub przelotowe (w kształcie łezki z dziurką w środku). Jeśli stosujemy przelotowy to musimy je czymś zastopować – inaczej wszystkie znajdą się w jednym miejscu. Do tego celu też można stosować stopery. Wracając do kolejności :stoper, spławik (np. 3,5g), ciężarek przelotowy 2g, stoper, ciężarek przelotowy 1g, stoper, ciężarek zaciskowy 0,4g, ciężarek zaciskowy 0,1g. Teraz na końcu tylko zawiązać pętle, odciąć nadmiar żyłki (zostawiamy 2-3 mm) i zestaw gotowy. Ciężarki i blokujące je stopery rozmieszczamy w odległości 20-30 cm od siebie (najmniejszy jak najbliżej pętelki). Jak zawiązać najprostszą pętelkę – odsyłam do Youtuba – to naprawdę proste. Mamy zestaw . Tu też znajdują się wędkarze, którzy uważają, że sposób rozmieszczenia ciężarków powinien być inny - widziałem porady, mówiące o ty, że ciężarków powinno być 10-15. Może w wędkarskie wyczynowym ma to znaczenie – dla początkujących amatorów wystarczy to co opisałem. Teraz przypony – na początek proponuje te ze sklepu, przypon z zawiązanym haczykiem długości 0,5 m. Na początku dziwiłem się, po co te przypony – nie można haczyka na koniec żyłki i już ? Oczywiście można, tez będzie działało – tylko stracimy więcej czasu i nerwów na łowisku. I znowu widzę już głosy protestu – przypony ze sklepu – zgroza!!! Wędkarz to najczęściej taka Zosia Samosia – wszystko robi sam, przypony przede wszystkim. Ja łowiłem przez długi czas na fabryczne przypony i rzadko zdarzało się, że przyczyną utraty ryby był przypon. Najczęściej była to moja wina. Teraz jeszcze tylko wyjaśnienie, po co przypon i jaki. Przypon ma przeciwdziałać zerwaniu całego zestawu w przypadku zahaczenia o przeszkody. Dlatego też przypon powinien być cieńszy od żyłki głównej. Np. – żyłka główna 0,20 – przypon 0,16 lub 0,18 z haczykiem nr 10 lub 0,14 z haczykiem nr 12. Teraz w przypadku zahaczenia o przeszkodę zerwie się nam przypon, ponieważ jest cieńszy niż żyłka główna. Pozostanie nam tylko wymienić przypon na nowy i możemy łowić dalej. Przy zahaczeniu pamiętajcie, żeby ciągnąć samą żyłką nie wędką – wędka skierowana w kierunku zaczepu tak, żeby przelotki nie stawiały oporu. Inaczej możemy połamać wędkę. I jeszcze jedna informacja – jak połączyć przypon z pętelką na żyłce głównej – przez pętelkę przekładamy haczyk, a następnie przekładamy go przez oczko w przyponie i naprężamy. Przy tych operacjach potrzebujemy podstawowego sprzętu, może wymienię – nożyczki (najlepiej małe, mogą być do paznokci), szczypce (mogą to być małe kombinerki, lub inne niewielkie szczypce). Co jeszcze mamy ze sprzętu na początek? Przypony, ciężarki, stopery. Są w sklepach różne pudełka pomagające uporządkować ten bałagan – ja używam pudełka po dużych lodach, wygodne i niedrogie . Mamy miejsce, mamy wędkę – następny krok jedziemy łowić morskie potwory. Ale to już będzie następny wpis.

 


5
Oceń
(1 głosów)

 

Jak zaczynałem wędkować - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł