Jak złowić karpia- pół żartem, pół serio

/ 33 komentarzy

Moje długoletnie doświadczenie w połowie karpi zmusiły mnie do dość specyficznego zachowania się niemal na każdym łowisku. Niezależnie czy jest to jezioro, żwirownia czy zbiornik zaporowy. Kiedy przyjeżdżam nad wodę, zabieram swój sprzęt i udaję się w tę część zbiornika gdzie jest najmniej wędkarzy. A gdzie jest najmniej wędkarzy? Tam, gdzie brzeg jest porośnięty gęstymi krzakami i trzciną. Zazwyczaj to miejsca oddalone od parkingu. Typowy wędkarz przyjeżdża nad zbiornik, parkuje samochód i w pośpiechu sprawdza, czy jego łowisko jest wolne. A jeżeli nie, idzie dalej na stanowisko najbliższe swojemu ulubionemu. Dziwnym zbiegiem okoliczności większość okupowanych przed wędkarzy miejsc znajduje się właśnie w pobliżu parkingu. Jeżeli taki wędkarz jest na łowisku pierwszy raz, szuka miejsc wydeptanych, często odwiedzanych przez innych. Kiedy już stanowisko zostanie już wybrane. Odziany na kolorowo wędkarz, z głośnym przytupem rozchodzącym się po całym zbiorniku zaczyna przenosić z samochodu / nie zapominając włączyć radia na cały regulator / dziesiątki kilogramów swojego sprzętu wędkarskiego / karpiowego. Pierwszą i najważniejszą rzeczą, a właściwie cały ceremoniał, to rozłożenie swojego wielkiego, zielonego namiotu. Oczywiście taki namiot musi znajdować się nad samą wodą, aby wszyscy wokoło mogli widzieć, kto łowi na tym stanowisku. Nie zapominając też o odpowiednim wbiciu szpilek, koniecznie młotkiem. A każdy namiot jest zaopatrzony w szpilki z gwintem, które można wkręcić nawet w najtwardszy grunt. Kiedy wędkarz jest już pewien, że namiot wytrzyma szarżę słoni, bierze swój młotek i solidnie, a przy tym koniecznie głośno wbija podpórki pod wędki. Następna czynność wędkarz to zmontowanie wędki z markerem i zaczyna się badanie dna, czyli obrzucenie wokół połowy zbiornika. Ta czynność trwa godzinę, albo i dłużej. Kiedy miejsce położenia zestawu zostanie już wybrane, zabiera się za rozkładanie wędki z "rakietą" zanętową i bombarduje owym wynalazkiem, niekoniecznie posyłanym w kierunku postawienia wcześniej markera. Ale to przecież wcale nie jest istotne w jego mniemaniu. To specjalistyczne zanęcanie trwa tak długo, aż wędkarz całkowicie opadnie z sił. A teraz przychodzi czas na rozłożenie właściwych wędek. Po kilku nieudanych rzutach zestawów wreszcie ląduje w okolicy markera, i to samo powtarza się z drugą wędką. Kolej na ustalenie sygnalizatorów. Żeby były dobrze dostrojone muszą brzęczeć, piszczeć co najmniej przez kilka minut, a najlepiej aby były głośniejsze od radia, które wyje na full. Po tych wszystkich niezbędnych czynnościach wędkarz rzuca okiem na wodę, tylko nie wiem po co, po czym chowa się w swoim namiocie. Jeżeli po wykonaniu tych wszystkich ważnych czynności wędkarzowi pozostało jeszcze kilka minut dnia pragnie zrobić coś pożytecznego, czyli patrząc z mojego brzegu, oddaję się czynnościom skutecznie straszącym wszystko, co żyje w pobliżu. Jeżeli po godzinie od zarzucenia nie ma brania, warto by spróbować zarzucić gdzie indziej. I zaczyna się konkurs zręcznościowy pod hasłem: Jak daleko uda mi się dzisiaj zarzucić? Paradoksalnie, ten pomysł wędkarza może być najlepszy ze wszystkich, gdyż w pobliżu jego stanowiska nie ma już żadnej ryby. I tak po ciężkiej nocy spędzonej nad wodą rano wędkarz pakuje wszystkie swoje manele i wraca do domu. Co najważniejsze, tacy wędkarze czasami miewają brania, lecz wyłącznie w nocy, a dokładnie wtedy kiedy śpią. Tylko wówczas nad wodą zalega cisza, a karpie wracają z najodleglejszych zakątków jeziora. Ja oczywiście też łowię karpie w nocy, bo moje zasiadki trwają co najmniej pięć lub sześć dni, ale połowy za dnia są nieporównywalnie bardziej okazałe. Wciąż się zastanawiam, od kogo ci wędkarze nauczyli się takich manier ?Dobrze, że są to tylko wyjątki. Jeżeli spotkacie takiego wędkarza (karpiarza), przywiążcie go do dobrze wbitej (koniecznie młotkiem) podpórki, weźcie swoją wędkę z markerem, odliczcie pięćdziesiąt kroków i namierzcie cel....... Mówiąc na serio, wydaje mi się że niektórzy  od nowa powinni przeczytać wszystkie artykuły i książki dotyczące połowu karpi. Albo nic z tych artykułów nie zrozumieli, albo też zdążyli zapomnieć o zawartych tam radach. Jeżeli łowiąc w dobrej karpiowej wodzie nie osiągamy sukcesów, to wyłącznie nasza wina. Zastanówmy się, czy to nie nasze zachowanie nad wodą nie płoszy karpi.

 


4.5
Oceń
(42 głosów)

 

Jak złowić karpia- pół żartem, pół serio - opinie i komentarze

SuperGroverSuperGrover
+3
Oczywiście wyolbrzymiasz, aczkolwiek przesłanie słuszne. Dam Ci 5* za artykuł. (2016-03-12 22:14)
barrakuda81barrakuda81
+3
Może faktycznie wędkarze a już karpiarze w szczególności zabrnęli w ślepy zaułek... Gdzie idea pierwotnego polowania, tropienia zwierzyny - dziś to już czasem cyrk:-) Te wszystkie "niezbędne" drobiazgi które ledwo mieszczą się na pace dostawczaka:-) Chyba masz rację że umiłowanie komfortu i źle pojmowanego "karpiowego rytułału" sprawia że zapominają o elementarnych zasadach prawdziwego wędkarza.*****. (2016-03-12 22:20)
JKarpJKarp
+2
Robisz z karpiarzy debili. Nie znam osobiście takich o jakich piszesz. A znam wielu, na prawdę wielu karpiarzy. Bardzo mili, uczynni. Zachowują się nad wodą tak, że czasem idąc ścieżką przypadkiem wejdziesz do jego namiotu bo jest jak duch nad wodą. I nie mów, że nie zrozumiałem przekazu ... (2016-03-12 23:03)
Jakub WośJakub Woś
+1
JKarp przecież autor wyraźnie napisał, że to tylko wyjątki. A takie trafiają się wszędzie. Widzę, że już na początku złosć Ci oczy zaślepiła i nie doczytałeś. (2016-03-12 23:11)
JKarpJKarp
+3
Nie złość Jakub a już na pewno nic mi nie zaślepiła. Ogólnie to nie widziałem jak karpiuję 20 lat z okładem takiego przypadku o którym jest mowa. Zawsze czytam dość uważnie teksty Jakub. (2016-03-13 00:06)
zbynio5ozbynio5o
+2
Nie ma sie o co obrażać, wystarczy ponownie przeczytać tytuł "pół żartem pół serio". Dodam ze swojej obserwacji na przyjeżdżających na te kilkudniowe zasiadki, że to zazwyczaj pierwsza doba jest "rozrywkowa", no wiecie co mam na myśli :)) (2016-03-13 01:36)
jendreczekjendreczek
+1
Ja też miłuje komfort na rybkach . A co komu do tego jak kto sobie ścieli , woda jest dla wszystkich. A najważniejsze to żeby po sobie chlewu nie zostawiać . Osobiście nie łowie w takich miejscach ze względu na zakwaszoną wodę od zanęty . A mnie najbardziej w.......a jak jakiś nawiedzony goguś próbuje zrobić z wielobarwnej rzeszy zakręconych pozytywnie gości sobie podobnych we własnym mniemaniu ideałów . Co do przerybiania karpiem coś tam mam ale co do Karpiarzy to powiem tylko jedno zaje....i goście. A jak komuś nie pasuje towarzystwo na rybkach to proponuje własne jeziorko . Co do głośnego puszczania radyjka to polecam kulturalna proźbę o przyciszenie zawsze skutkuje. (2016-03-13 09:54)
pstrag222pstrag222
+2
Ten tekst to raczej nie karpiarzach a o wedkarzach , nie kazdy z super sprzetem i wszystkimi akcesoriami z dodatkiem CARP to karpiarz. Widuje takowych zapaleńców wedkarstwa czesto są to osoby z super sprzetem za pare tysi:)))) Wpis fajny (2016-03-13 12:06)
DyrektorDyrektor
+2
Kolego Marku ,masz trochu racji że zachowanie niektórych ? karpiarzy nie nazywał bym tych zawodowych bo to są klasycy i goście którzy wędkują, robią fotkę buziaka i do wody,,ale takich którzy przyjeżdźają zaraz po zarybieniu i dawaj do wora co tylko na wędce się zawiesi ,szczególnie nocą i do samochodu pakują albo rodzinka lub koledzy przyjeżdźają i zabierają ,a w siatce żeby były tylko 2 sztuki,oczywiście odnotowane w rejestrze,tego nie popieram.Mało kontroli ,od względem ilości ryb złowionych a i czystości pozostawionej po zakończeniu wędkowania.Pozdrawiam prawdziwych karpiarzy. (2016-03-13 12:58)
operatywnyoperatywny
+5
Zdarza się że przyjeżdża wypasioną furą z napędem 4x4 musi podjechać pod samą wode radio na ful wywala sprzęt za parę tysiaków hałas próby sprzętu nęcenie i po paru godzinach wędkowania stwierdza niema ryb krasząc nie wybrednymi epitetami jest to rzadkie zjawisko ale zdarza się na to nic nie poradzimy,zamiast wsłuchiwać w przyrodę wysłuchujemy monologu zawiedzionego (na własne życzenie bezmyślność) (2016-03-13 13:17)
marek-debickimarek-debicki
+1
W każdej dziedzinie wędkarstwa są różne zboczenia i wg mojej opinii trochę szkoda, że przykład został podany na bazie karpiarzy. Wbrew pozorom, ta grupa wędkuje zazwyczaj na łowiskach zadbanych, dopilnowanych i z obowiązującymi ostrymi zasadami. Pewnych patologii można by poszukać w innym środowisku i innych grupach wędkarstwa. Wystarczy wybrać się nad rzekę lub nasze jeziora i sama przyroda przyniesie nam odpowiedź. (2016-03-13 16:21)
SithSith
+3
Cy_tat: "W każdej dziedzinie wędkarstwa są różne zboczenia i wg mojej opinii trochę szkoda, że przykład został podany na bazie karpiarzy." Masz 100% racji, nie jestem karpiarzem, wyłącznie spinninguję. Z moich obserwacji, wędkarze spławikowi i gruntowi właśnie zachowują się cicho. Za to mam wyjątkowo ambiwalentny stosunek do niektórych kolegów "spinningistów" przemieszczających się wzdłuż brzegu czy to przez krzaki, czy tu brodząc w woderach, z takim hałasem, jak by chcieli powiadomić ryby - Uwaga (!) Idę (!) - a po drodze mijając kolegę na cały głos drą się - Biorą?! Bo u mnie posucha! - Za dowcipny wpis ***** (2016-03-13 17:58)
rysiek38rysiek38
+2
Wpis na pięć ale dodalbym mały szczegół , to co piszesz o karpiarzach to racja w wielu wypadkach ale głównie takich gdzie ktoś np dziś został wędkarzem a za godzinę karpiarzem,natomiast Ci co "przeszli"tzw.kilkuletnie przedszkole i przeszli ma karpiarstwo to super goście (2016-03-13 18:33)
perwerperwer
+1
Karpiarz ,to przecież wędkarz - tylko wędkarz specjalizujący sie w połowie karpi .Proszę o tym pamiętać ,bo widzę że zaczynacie rozdzielać wędkarzy ,od karpiarzy . Co jest ewenementem w ostatnich latach ...ano lobby karpiowe - zaczyna to sie robić sport ,dla znudzonych codziennością ludziom z większym portfelem .Pamiętajcie że wyjątki nie stanowią ogółu-czyli na 10 karpiarzy znajdzie sie dwóch ,trzech tak zwanych pseudo . .Znam osobiście ludzi którzy ,na spławik nie potrafili by płotki złowić ,ale wędkarstwo zaczeli od sprzętu za duże pieniądze i zasiadki na komercjach -z pięknymi dzisiaj fotami karpi na okładkach -z napisem -jestem boss.Znam też ludzi którzy długo łowią ,ale lobby karpiowe ich tak pochłonęło ,że dzisiaj za zwrot podatku na dzieci ,nie kupią nawet bluzeczki dla synka ,a całą kase wywali na łodkę zanętową - bo karpiarz musi mieć ,lub inny do gara nie ma co włożyć ,ale sprzęt za pare tysiaków nad wodą musi świecić. Współczuje tym ludziom ,ale tez zdaje sobie sprawe z tego że to chyba choroba .Jednak wracając ,do tematu autora - taki gość jak w tekście artykułu ,to zwykły debil .Nie ma to nic wspólnego z sprzętem na jaki łowi i z czym przyjechał - bo kolega chciał pokazać zwykłego snoba(chyba przemawiała mała zazdrość co do sprzętu ,ale pomijam) - to może być każdego rodzaju wędkarz - ale najszybciej ten niedzielny i w dodatku -bardziej biwakowicz . Jest spora rzesza kolegów którzy przyjeżdzają raczej na biwak ,a przy okazji mają wędki - tak dla ozdoby - nie mylić z wędkarzami .Jeśli jednak przyjedzie taki nieporadny gość ,który nie umie dobrze zanęcić itd,a przy okazji denerwuje - to chyba ma kazdy język w gębie i można podejść i pomóc koledze - czegoś nauczyć i wytłumaczyć - a nie siedzieć cicho i żalić sie potem ,na forum wędkuje. (2016-03-13 18:39)
zbigowzbigow
0
szkoda ze kolega nie napisal jak zanecic lowisko nie halasujac kilkakrotnie rakieta zanetowa,kiedy na zbiorniku jest zakaz wywozu zestawow i necenia ze srodkow plywajacych.chcialbym poznac ciekawe propozycje.Pozdrawiam (2016-03-13 19:22)
kabankaban
+1
Ja dałbym tytuł "Jak złowić rybę w weekend" i pominąłbym określenie "karpiarz" tak jak przyjmując inne wersje typu spinningista, muszkarz, feederowiec itp. Według mnie określeni tym mianem wędkarze to fascynaci danej metody bądź gatunku ryb na jakie polują (używam tego słowa z rozmysłem). Mógłbym coś podobnego napisać o spinningistach ale to już naklikał Kuba pstrag222. To syndrom zwykłego zwyczajnego śmiertelnika który płaci składki i czasami wyrwie się nad wodę z myślą o pobiciu wszelakich rekordów co do wielkości jak i ilości. Jakość i cena ewentualnego sprzętu ma tu zupełnie inne znaczenie bo z jednej strony może to być czysty snobizm bez elementarnej wiedzy a z drugiej sprzęt z "biedronki" ze względu na oszczędności. (2016-03-13 19:43)
użytkownik130601użytkownik130601
+2
Jako żart traktuję ten wpis,nie spotkałem się z tego typu karpiarzami. Ale na pewno znalazł by się nie jeden parapet i to chyba w każdej metodzie wędkarstwa. A tak na serio. Trzeba dużo necic rakietą?I czy hałas podczas znęcania owym wynalazkiem płoszy ryby czy przyciąga?Oto jest pytanie (2016-03-13 21:09)
rysiek38rysiek38
0
Niewiem jak to ma się do szeroko pojętego białorybu i myślę że zbytni hałas na brzegu nie jest wskazany ale drapieżniki np. pozytywnie reagują na "grzechoczące przynęty"-oczywiście po "przelowieniu"danym modelem totalnie ją olewają i stara wahadłówka czyni czasem cuda (2016-03-13 23:35)
użytkownik26223użytkownik26223
+3
Artykulik dość fajny,można sie pośmiać. Text traktuje raczej humorystycznie (taki chyba był zamysł autora) ps; opis bardziej pasuje do "niedzielnego" amatora, niż do wędkarza (karpiarza) ps 2 ; niekturych ładnie d****y bolą że kogoś stać na sprzęt. (2016-03-14 09:06)
użytkownik26223użytkownik26223
+4
ps3;wydaje mi sie że WĘDKA to WĘDZISKO+ZESTAW WĘDKOWY .czyli zestaw służący do połowu ryb. Wędzisko + marker/rakieta nie jest wędką . (2016-03-14 09:16)
perwerperwer
+2
Jarek,to ze dupy bola kogoś to złe odczucie .Każdy ma inne priorytety . Ja wole kupi daiwe black window za 200zł niż wędzisko za 1500 zł -bo uważam że ta wędka spełnia moje oczekiwania -tripoda za 400zł andzie -niż nierdzewka za 2 tysiaki - bo tez uważam że szpan mi nie potrzebny ,a potrzeby sa zaspokojone ---no i tak ze wszystkim .Wole zabrac rodzine na wczasy i tam przedupcyc 6 tysiaków....a są młodzi adepci sztuki połowu karpia ,gdzie po ogledzinach na rózego rodzaju targach ,forach itd...zaczynaja z najwyższej półki ,bo tripod andzi za 400zł to dla nich szajs ...tak że kto co lubi i jaki ma portfel....Tyle dobrze że po takich adeptach idzie czesto kupic na allegro drogi sprzęt za połowe ceny. (2016-03-14 10:53)
troctroc
+4
I tak pół żartem, pół serio też wrzucę kamyczek do ogródka. Wieloletnie wypady na ryby- oprócz muszkarstwa chyba żadna metoda połowów nie jest mi obca- nauczyły mnie jednej rzeczy a mianowicie tego, że są dwie zasadnicze grupy wędkarzy. Pierwsza grupa to kolekcjonerzy sprzętu oraz druga- ci, którzy łowią ryby, i nie ma tutaj absolutnie znaczenia metoda połowu.Zdarzają się jednak hybrydy łączące pierwszą i drugą grupę a mianowicie ludzie z naprawdę wypasionym sprzętem, umiejący zachować się na łowisku i którzy łowią przepiękne okazy. Niestety, jest ich zdecydowana mniejszość. Sprzęt nawet najbardziej wypasiony (podobnie jak samochód) nigdy nie zrekompensuje naszej wiedzy oraz umiejętności. (2016-03-14 11:27)
MarkHunterMarkHunter
+2
Nie było moim zamiarem urazić tutaj kogokolwiek a zwłaszcza nas karpiarzy,bo WSZYSCY KARPIARZE TO SUPER CHŁOPY ten wpis potraktowałem raczej humorystycznie i zacząłem ze swojego podwórka.To nie wypasiony sprzęt łowi ryby tylko nasze umiejętności.Bo można mieć zwykły bambus i łowić okazałe karpie.A co do bambusa mam cztery sztuki na które łowiłem moje pierwsze ryby darze je ogromnym sentymentem i nie sprzedał bym je za żadne pieniądze. (2016-03-14 13:29)
rysiek38rysiek38
0
A ja mażę o bambusie,stary ruski kręcioł mam,spławiki z wrony,gęsi ,bażanta + ostał mi się jeden kolec z jeżozwierza-warto by tak poskładać zestawik z czasów "prehistorycznych" i utrzeć nosa tym ze sprzętem za parę tysiaków :-) (2016-03-14 16:22)
rysiek38rysiek38
0
P.S. co roku proponuje zorganizowanie zawodów w stylu retro,chętni niby są ale potem zawsze temat zamiera a szkoda bo myślę że mogła by być niezła zabawa a moim zdaniem jest gdzie (2016-03-14 16:27)
MarkHunterMarkHunter
0
Ryśku masz niezły pomysł zawody w stylu retro do tego stosowne ciuszki jak z przed lat.Ale minęły te czasy,gdzie z moim nieżyjącym już przyjacielem wspólnych wypraw wędkarskich z bambusem pod pachą,słoikiem rosówek siedzieliśmy nad brzegiem Wisłoka przy ognisku,czekając na branie ryby.Słuchałem jego opowieści z zapartym tchem jak to drzewiej łapano ryby.Dużo bym dał aby wrócił ten czas,Ci starzy rybacy jak siebie nazywali.Ale ten rozdział już dawno jest zamknięty. (2016-03-14 18:19)
rysiek38rysiek38
+1
Mark - nie koniecznie i bynajmniej nie chodzi mi o cofnięcie się w czaasie ale poprostu o dobrą zabawę , mamy staw sekcyjny i pewnie jakbym pogadal z prezesem to pewnie za jakąś tam opłatą można by zorganizować taką całodniową imprezkę na powiedzmy 50siąt osób (2016-03-14 21:49)
ryukon1975ryukon1975
+1
Ciekawy wpis niestety pomimo że napisany z wielką dozą humoru zawiera wiele prawdy o współczesnym "wędkarstwie niedzielnym" jak i takowych "wędkarzach". :) 5 ***** (2016-03-16 07:07)
NocryNocry
-1
Kolega piszący artykuł też robi błędy , widzę na zdjęciu jak stoi z Karpiem co jest karygodne, chyba nie trzeba tłumaczyć dlaczego tego się nie robi. Kolejny błąd to (sam to opisał w artykule) , że rozpala ognisko nad wodą. Zauważyłem , że Karpiarze po złowieniu sporego Karpia stają się nauczycielami i " Wyrocznią". Sam zajmuję się Karpiami od wielu lat, ale staram się być skromnym wędkarzem. Kolega oczywiście poruszył dobry temat , niestety takie sytuacje są a nawet gorsze. Zdecydowanie na wodach PZW jest najgorzej, na komercji jest regulamin właściciela.... Zapomniał też dopisać o alkoholu który często jest ważniejszy od łowienia "spuszczeni z łańcucha" tak ich nazywam. Podczas takiej "imprezy" nieodzownym zachowaniem jest nawoływanie się wzajemne, zapraszanie innych wędkarzy z drugiego brzegu itp. Karpiarze (praktycznie wszyscy) mają zakodowane pewne zachowania jeżeli chodzi o Karpia, bezpieczeństwo ryby "maty", uwalnianie każdej sztuki, pozostawienie porządku. Sznujmy ryby, siebie i innych wędkarzy. (2016-03-23 07:56)
NocryNocry
+1
Zajrzałem w galerię zdjęć pana który napisał artykuł , może o Sobie? ... samochód przy namiocie, radyjko na stoliku , najdroższy stolik karpiowy świata przy namiocie, złoty łańcuch (cinkciarza z lat 90-tych) na klacie.... (2016-03-23 08:13)
SithSith
+1
Cy-tat: "złoty łańcuch (cinkciarza z lat 90-tych) na klacie...." szanowny Kolego, masz jakieś zastrzeżenia do uczuć religijnych? Osobiście jestem agnostykiem, ale nigdy nie komentuję, ani nie różnicuję ludzi pod względem okazywania i ujawniania swoich poglądów religijnych. ;> (2016-03-23 08:48)
groniargroniar
0
Wpis Ok daję ***** (2016-03-24 20:27)
groniargroniar
0
Wpis Ok daję ***** (2016-03-24 20:27)

skomentuj ten artykuł