Jak złowić sandacza

/ 69 komentarzy / 15 zdjęć


Spróbuję „odtworzyć” tekst, który napisałem na konkurs o połowach drapieżników…

Sandacz jest trudną rybą do złowienia. Jest bardzo ostrożny. Potrafi płynąć za przynętą i 10 metrów przyglądając się jej. Czasem tylko końcem warg ją dotknie, podrzuci, albo odepchnie. To jest trudny przeciwnik i złowienie go na spinning to już jest wędkarskie wyzwanie...

Moje uwagi i spostrzeżenia w połowie sandaczy ograniczę do łowienia w średniej, nizinnej rzece jaką jest Łyna. Nie uważam się za Eksperta, ani za mistrza w połowie mętnookiego, więc zapewne mój tekst niektórzy potraktują z ironicznym uśmieszkiem. Piszę dla początkujących, młodych wędkarzy i dla tych, którzy jeszcze sandacza nie złowili...
Łyna po połączeniu się z Gubrem w Sępopolu poszerza się i jest zdecydowanie głębsza. Na odcinku, na którym łowię ma średni uciąg, a głębokość 3,5 – 5 metrów. Zdarzają się dołki nawet i do 7 metrów.
Rzadkością było złowienie sandaczy na spinning. Łowiono i nadal łowi się głównie na filety i żywca. Mnie udało się znaleźć sposób, by łowić je na spinning…

Sprzęt – nic specjalnego nie zaproponuję, bo dostępne są obecnie wszelkie możliwe rodzaje wędek spinningowych. A przy obecnej technologii można wyholować duże ryby dosyć delikatnym sprzętem. Osobiście łowię „sandaczowym” kijem ( 5 – 20 g cw ), ale używam również i innych wędzisk. Najważniejsze, by dobrać kija do przynęt, które najlepiej sprawdzają się . Odwrotnie raczej nie, bo rybie nie musi podobać się nasze wędzisko, a przynęty jak najbardziej. Łowię głównie z łodzi gumkami o gramaturze główek jigowych 10 – 18 gram. Dają dobrze prowadzić się w korycie rzeki i w miarę daleko i bezpiecznie można nimi rzucać. No i oczywiście plecionka. Uważam, że jest niezbędna do połowu sandaczy. Stosowałem od 0,08 mm do 0,12 mm. Kolory raczej zielone. Najlepsze były Dragona, ale tam gdzie rzucałem, były za mocne. Był problem, by je zerwać. Często wyrywałem kotwicę z dna a plecionka nie pękała...
Sandacz ma twardy pysk i tylko mocne zacięcie daje szansę wyholowania ryby, która nie połknęła głęboko przynęty a hak wbity jest tylko w koniuszek wargi. Ale trzeba go holować na "miękkim" hamulcu. No i drugi, jakże ważny plus łowienia przy użyciu plecionki. Przynętę, która utkwiła w zaczepie w zasadzie w 80 % można „odstrzelić”, naprężając plecionkę palcami i puszczając ją, tak jakby się szarpało za strunę na przykład harfy lub gitary, tylko o wiele mocniej. Tak jest z gumkami. O innych przynętach nie powiem, bo łowię innymi sporadycznie. Oczywiście, gdy gumka „zawinie się” na podwodnej gałęzi ten sposób odzyskania przynęty nie zda egzaminu. Z innych przynęt czasami łowię woblerami, ale przyznam się, że z marnym skutkiem. Nie złowiłem jeszcze sandacza na woblera. Inne drapieżniki ( szczupaki, okonie ) jak najbardziej.

Przynęty – jak napisałem wyżej w zasadzie łowię tylko gumkami. Do rzutów stosuję gumki 7 - 9 cm a do trollingu 12 - 15 cm. Do rzutów dobre są wszystkie popularne modele znanych producentów, ale zauważyłem, że jakby „przejadały się” sandaczom i trzeba zmieniać na inne. Kiedyś 90 % brań sandaczy było na gumkę „Francuz” a teraz nie ma nawet puknięcia. To samo z innymi. Sharki, kopyta Relaxa, GA-MA w zasadzie już nie prowokują sandaczy do brań. Łowne są Kongery, Trapery, Mikado. Nie sprawdzają mi się V- Lures Dragona. Być może za mało nimi łowiłem, bo jestem raczej konserwatywnym wędkarzem i trzymam się tego, co mi się sprawdziło. Może już za stary jestem na nowości, albo i za mało jestem konsekwentny w poszukiwaniach „złotej przynęty”…
Natomiast do trollingu przynętą nr 1 dla mnie jest biały Manns 15 cm. Dawniej dużo brań miałem na kopyta Relaxa nr 5 ( mam kilka poszarpanych gum na pamiątkę ), ale obecnie nawet szczupaki słabo je atakują. Manns króluje zdecydowanie, oprócz sandaczy złowiłem metrowego szczupaka no i wiele mniejszych. Niestety jest to bardzo delikatna przynęta i szczupaki po prostu ją demolują. Mam z 10 korpusów, ale bez ogonków…
Co do kolorystyki, to też jestem chyba za bardzo konserwatywny, bo łowię głównie białymi i perłowymi z czarnym grzbietem, bądź niebieskim. Szczupaki atakują wiele gumowych przynęt, ale interesują nas przecież sandacze. Próbowałem różnych kolorów, ale z marnym skutkiem.

Gdzie szukać sandaczy – w zasadzie wszędzie. Brania możemy mieć w korycie, gdzie jest twarde, piaszczysto – kamieniste dno i największe głębokości. Ale i również na płytkich łachach, w pasie przybrzeżnym, gdzie wśród grążeli i trzcin kryje się drobnica. Również w toni i tuż pod powierzchnią wody na środku rzeki. Najczęściej bytują w korycie, wśród zatopionych drzew, za dużymi głazami, ale żerujące sandacze zapuszczają się i na płytkie odcinki rzeki, gdzie mają swoje „stołówki”. Trollingując pływam tuż za spadem brzegowym, gdzie skos styka się z płaskim dnem. Tam najczęściej trafiam sandacze i duże szczupaki.

Technika łowienia – też nic nowego nie napiszę, bo o technice prowadzenia przynęt napisano wiele. Łowiąc wzdłuż rynny, w korycie prowadzę gumy raczej jednostajnym tempem. Próbowałem z opadu, ale najlepsze wyniki miałem przy jednostajnym prowadzeniu z przerwami i opuszczaniu przynęty powiedzmy co 5 metrów na dno. Lekkie poderwanie i dalej prowadzimy tuż przy dnie, czasami wręcz szorując gumą o dno. Ten obłoczek dennego piasku poderwany przez szorującą o dno gumę przy następnym prowadzeniu może skusić sandacza do ataku. Natomiast łowiąc w poprzek rzeki, czy to rzucając od brzegu w koryto, czy odwrotnie, stosuję częściej opad. Szczególnie rzuty ze środka pod brzeg i 2 – 3 pierwsze poderwania dawały efekty. To samo , gdy stoję przy brzegu. Poderwanie po umieszczeniu przynęty, potem w miarę jednostajny hol a przy brzegu skaczę gumką i brania są można powiedzieć „pod nogami”. Z tego wynika, że aktywny drapieżnik ustawia się w pobliżu skosu przybrzeżnego i nie przepuści żadnej przynęcie, jeżeli jest w jego zasięgu. Gdy nie ma brań to znak, że nie ma tam sandacza i nie żeruje. Ale skos przy brzegowy, to miejsce zamieszkania szczupaka i częściej możemy spodziewać się ataku tego drapieżnika.

Pory żerowania - najczęściej łowiłem tuż po brzasku i wychyleniu się słoneczka zza drzew ( w czerwcu, tak do 5 - 6 rano ). Potem wracałem do przystani trollingując i trafiając od czasu do czasu sandacze. W październiku łowiliśmy z kolegami po ciemku, czyli po godzinie 18-tej. Do 20-tej było masę brań, w co do tej pory trudno mi uwierzyć. Jednego wieczora miałem 9 brań w korycie , ale żadnego nie zaciąłem. Mój ostatni "Francuz" był tak zdemolowany, że hak po ataku sandacza po prostu chował się w gumie i nie mogłem skutecznie zaciąć mętnookiego. Wiele zabawnych przygód miałem, ale to może przy innej okazji...

Warunki atmosferyczne - nie mam jednoznacznej odpowiedzi na ten temat. Łowiłem sandacze, gdy była pełnia i gdy ciśnienie było ok. 980 i gdy wiał wschodni wiatr. To nie są moim zdaniem najważniejsze czynniki. Dobry łowca, który wie gdzie szukać sandacza i jak mu podać przynętę złowi "swojego", gdy inni nie będą mieli nawet puknięcia...

Kluczem do sukcesu w połowach drapieżników poza wymienionymi wyżej czynnikami jest znajomość łowiska. Nadmienię, że nie mam echosondy i nigdy nie była ona dla mnie najważniejsza. Łowię na Łynie ponad 40 lat i wstydziłbym się po prostu wspomagać się "elektroniką". Jako anegdotkę przytoczę słowa jednego z kolegów - "Jak to jest, Mirek łowi tanią chińszczyzną, bez echosondy a łowi najwięcej "...
Niestety, wiosenne wody niosące kry zmieniają bankowe miejscówki na bezrybne pustynie. Tam , gdzie w ubiegłym roku do końca grudnia była super miejscówka w następnym roku może jej już nie być. Dlatego tak ważny jest dla mnie trolling. Pozwala namierzyć nowe stanowiska sandaczy. Gdy mam branie sandacza , to staję wtedy na kotwicy i obławiam to miejsce dokładnie. Wiele czasu zmarnowałem łowiąc uparcie w pewnym wydawałoby się miejscu. I nawet puknięcia nie miałem. Zrozumiałem to, gdy wiosenna prawie powodziowa woda porwała moją łódkę "zimującą" ze 20 metrów od wody. Wiosną znalazłem swoją łódkę na ławce z metr nad ziemią ... Wiosenna woda potrafi przesuwać duże drzewa i trzeba na nowo szukać dobrego łowiska. Tak jest obecnie z moim "Eldorado". Super miejscówka, dla której pływałem pod Granicę Państwa 11 lat jest od dwóch lat pustynią. Dawała mi 80 % złowionych sandaczy i wiele szczupaków. W ubiegłym roku nie miałem tam nawet puknięcia...

Więcej zdjęć w galerii. Zapraszam.

 


4.8
Oceń
(115 głosów)

 

Jak złowić sandacza - opinie i komentarze

krzychu64krzychu64
+1
Milo się czyta. Wspaniale przygody. Wspominałeś coś Mirku o struganiu pióra. Jak kojarzę to, że nie masz gęsiego by zastrugać i pisać. Dla takiego pisarza jak Ty oferuję bażancie piórko, które na spławik sobie szykowałem. Za wpis ***** (2012-06-02 09:20)
Zander51Zander51
0
:) Dzięki Krzysiu. Cieszę się, że jeszcze chcesz mnie czytać... (2012-06-02 09:30)
bodekk66bodekk66
0
witam,nigdy nie wędkowałem na Łynie,a mam do niej blisko kiedyś się wybiorę,dobry tekst ,czytałem z przyjemnością,pozdr i 5-ka (2012-06-02 09:59)
kostekmarkostekmar
0
Fajnie się czyta i można jeszcze czegoś się nauczyć. Caly czas czekam na swojego pierwszego mętnookiego, ale niestety przy barku łódki ciężko. Zostawiam 5***** i polamania. (2012-06-02 11:04)
jurekjurek
0
Dobra lektura (2012-06-02 11:07)
Zander51Zander51
0
Krzychu...obawiam się, że w Twojej wodzie nie znajdziesz mętnookiego... Nie znam Wisłoka, ale o sandałach nic nie piszesz. A że jesteś wybitnym wędkarzem, to byś już na niego trafił. Współczuję Kolego, bo to najsmaczniejsza ryba...:) (2012-06-02 11:18)
Zander51Zander51
0
No wybacz Mariusz. Albo salmonity i "bociany" , albo... :) Nie można mieć wszystkiego na raz... (2012-06-02 11:43)
Zibi60Zibi60
0
Masz wyrzuty sumienia, że dziś drugi a Ty nie "ganiałeś" za sandaczem, Ty Mirku już nie chodź na rybki tylko opisuj ich łowienie. Ja wczoraj zmokłem, dziś tak zmarzłem, że płakać mi się chciało - efektów zero. Teraz siedzę w fotelu i jestem razem z Tobą na Łynie. SUPER 5*. (2012-06-02 12:22)
Zander51Zander51
0
Spodziewałem się takiej pogody i nawet Zanki nie molestowałem w tym temacie. Spokojnie Zbysiu, nasze na nas poczekają... (2012-06-02 12:24)
Zander51Zander51
0
Chyba ten portal, forum i chęć pochwalenia się zdobyczą tak nas nakręca. No może poza mną. Pisałem nie raz, że w zasadzie ja już swoje ryby złowiłem. Co teraz się trafi to taki bonus. Bo ani nie szukam nowości w przynętach, ani wędek... A Zankę i szczupak ucieszy... (2012-06-02 12:29)
Zander51Zander51
0
Oczywiście, nie mam zamiaru zniechęcać młodych wędkarzy po tych wpisach. Wręcz przeciwnie... czytajcie i próbujcie. Teraz jest dostęp do wiedzy wszędzie. Tam są podpowiedzi jak łowić. Ćwiczcie technikę. Po pierwszym braniu skupcie się na tym i spróbujcie odtworzyć jak prowadziliście przynętę... (2012-06-02 12:50)
henryk58henryk58
0
Może Zbyszek ma rację , przestań lub ogranicz wyjazdy na ryby a pisz ,a my ''młodzież "będziemy czerpać wiedzę od "starszego " kolegi ***** PS. Elbląg podpisał porozumienie z Olsztynem , możesz być zagrożony (2012-06-02 12:55)
Zander51Zander51
0
He he Heniu. Takie porozumienie jest od lat, ale na "zwykłe" wody. Zapraszam na "moje" sandacze. Razem połowimy :) (2012-06-02 13:14)
koleskoles
+1
To wszystko prawda co napisałeś i pomimo tego że kierowałeś to do młodych wędkarzy czytam taki tekst z ochotą konfrontując swoje przemyślenia i doświadczenia z Twoimi i co najważniejsze wnioski są te same. pozdrawiam.
(2012-06-02 15:02)
Zander51Zander51
0
Wszystko fajnie i miło się czyta Mariusz, co napisałeś. Tylko czemu w taki razie dałeś jedną ( * ) gwiazdkę... (2012-06-02 15:18)
użytkownik32263użytkownik32263
0
Co tu można więcej dorzucić Mirku? Sam już nie wiem. Może jedynie to iż co woda to inne obyczaje sandaczy. Przynęty które wymieniłeś jako niełowne na Twojej Łynie, na mojej Wiśle się sprawdzają. Myślę tu o Lunaticku czy innych v-lurkach jak Mamba czy małe Phantomy. Poza tym jak pisał Zbyszek, Ty już nie siedź przed kompem lecz już zasuwaj nad wodę:) I pisze ten co też nie był na rozpoczęciu bo mu pogoda nie pasowała:))) Pozdrawiam! (2012-06-02 16:26)
robbanrobban
+1
I znowu , wielkie zainteresowanie Twoim wpise. Dobry artykul i wogole. Nie uwarzam aby byl tylko dla pocatkujacych. ***** (2012-06-02 19:43)
henryk58henryk58
+1
Przyjmuję zaproszenie z wielką przyjemnością i mam nadzieję ,że niedługo to nastąpi (2012-06-02 19:50)
PiernikTorunskiPiernikTorunski
+1
Ja ci kolego serdecznie dziękuje za taki fajny tekst na temat łapania sandola którego miałem pare lat temu, potem była długa przerwa i łapanie wakacyjne na urlopie białej ryby, obecnie mam chorobę i chodzę 2 x w tygodniu i zawsze wtedy kiedy mogę wyskoczyć na ryby. Dla mnie artykuł bomba, dziękuje i pozdrawiam. ps. Szukam go na naszej Toruńskiej Wiśle :)) (2012-06-02 21:02)
ZanderHunterZanderHunter
+2
...Kluczem do sukcesu w połowach drapieżników poza wymienionymi wyżej czynnikami jest znajomość łowiska" 100% racji po prostu sedno sprawy Mirku..:)

P:)
(2012-06-02 21:14)
Thomas67Thomas67
+1
Nie będę się powtarzał że z przyjemnością się czyta twoje opisy, jednak napisałem. Dużo mnie nauczyło twoje doświadczenie i mam nadzieję że jeszcze wiele przekażesz dobrych rad. pozdr. (2012-06-02 22:00)
Kowal73Kowal73
+1
Mirku,Czytałem kilkakrotnie, po prostu wspaniale się czyta:)***** (2012-06-03 14:09)
ZankaZanka
+1
Jak zwykle czyta się z przyjemnością, którą pozwolę sobie porównać do kosztowania ulubionych lodów i powtórzę *****...i czekam na kolejny odcinek :)) (2012-06-03 14:47)
jacekgabjacekgab
+1
ciekawy artykuł 5 (2012-06-03 17:52)
użytkownik91939użytkownik91939
+1
(Chyba ten portal, forum i chęć pochwalenia się zdobyczą tak nas nakręca. No może poza mną. Pisałem nie raz, że w zasadzie ja już swoje ryby złowiłem. Co teraz się trafi to taki bonus. Bo ani nie szukam nowości w przynętach, ani wędek..) Ja też już nie gonie za każdą rybką, ot popływac łódeczką, luzik. O poczytac coś ciekawego o rybkach tak jak Twój wpis to jest to. Pozdrawiam.*****. (2012-06-03 18:05)
TakaJa24TakaJa24
0
*****. Pozdrawiam
(2012-06-03 20:18)
JędrulaJędrula
+2
***** (2012-06-03 20:28)
rolo81rolo81
0
***** (2012-06-03 21:20)
ChomikusChomikus
0
***** (2012-06-03 21:42)
edyta35edyta35
+1
Mirku super się czytało i wiemy wszyscy, a na pewno większość, że za drapieżnikiem musimy trochę pochodzić bo nie da się tak od razu wrzucić przynętę i się złowi, to trzeba wytrwałości i poznania łowiska, oczywiście daję ***** i pozdrawiam:) (2012-06-03 23:08)
kyniu191kyniu191
+1
Witam kolegów po kiju. Piękne opowiadanie, no aż chce się czytać oby takich jak najwięcej pozdrawiam i zostawiam 6 (2012-06-04 07:05)
marpoczmarpocz
+1
Super tekst - szczególnie dla tych którzy ciągle marzą o pierwszym sandaczu - czyli dla mnie - dzięki ***** (2012-06-04 07:31)
TomekooTomekoo
+1
Świetny wpis Mirku ;) Masz rację pisząc że rzeka płynie swoim biegiem mi też wyrównała dołki dwoma powodziami i sandaczy jest można powiedzieć jak na lekarstwo mimo że znam jeszcze parę miejsc na nie to już nie tooo... daję ***** fajnie się czytało;) (2012-06-04 11:44)
Zander51Zander51
+1
Łowię na odcinku granicznym, więc ryba ma swobodę w przemieszczaniu się i nikt paszportu sprawdzać jej nie będzie. Powodziowe wody usuwające ich "domy" w korycie, dwa gorące i suche lata spowodowały migrację drapieżnika "za granicę". Tam są lepsze warunki, duże rozlewiska z roślinnością i lepiej natlenioną wodą, schronienie...Dużo trudniej jest złowić sandacza w rzece... (2012-06-04 12:25)
Pawelski13Pawelski13
+1
Kolejny interesujący artykuł Kolegi Zander. Piekna rzeka ta Łyna, szkoda że tak daleko. U nas mętnookie głownie w Sulejowie, ale i w Pilicy od czasu do czasu się trafi - choć to nie to co kiedyś. Pozostawiam *****. (2012-06-04 13:20)
emil30emil30
0
***** (2012-06-04 14:24)
JAARRYJAARRY
+2
Bardzo fajny, konkretny i szczegółowy artykuł... Fajnie się czytało. Prawie każdy kto złowił "kilku" wie, że o tym temacie można napisać książkę a tu taka wyselekcjonowana esencja,,, :-) (2012-06-04 19:18)
RavRav
0
Super artykuł (zresztą jak każdy kolegi Zandera51). Ja jeszcze nie miałem okazji złowić tej pięknej ryby, ale mam nadzieję, że kiedyś przyjdzie ten czas... Oczywiście pięć gwiazdek. (2012-06-05 14:11)
MAWEMAWE
0
Jeszcze nigdz nie zapaem sandacza wiec spróbuje twoich sposobow .Pozdrawiam... (2012-06-07 19:13)
peterlolopeterlolo
0
Super artykuł.Często jeżdziłem kiedyś na sandacza,choć teraz nie mam czasu.Ale wybiore się niebawem to zdam wam relacje.Pozdrawiam. (2012-06-09 13:48)
użytkownik102837użytkownik102837
0
fajnie napisane super sie czyta i ogólnie 5 (2012-06-09 21:01)
NorcoNorco
0
Piekne artykuł mozliwe co napsane super:) (2012-06-10 08:36)
RamsayRamsay
+1
Wiadomosci nigdy dosyc :))) Tymbardziej ze poluje na sandala juz jakis czas i jak do tej pory z marnym skutkiem ... Przewaznie z brzegu i na trupka. Mialem kilka bran ale zawsze jest cos nie tak bo branie trwa kilka do kilkudziesięciu sekund i koniec . Raz udalo mi sie zaciac po drugim odjezdzie ale niestety znowu zrobilem cos nie tak i sandal znowu wygral. Mysle teraz na zlozeniem sobie jakiegos dobrego spiningu bo stary jest juz naprawde stary do tego strasznie ciezki bo jeszcze ze szkielka. Lektura dla mnie na *****+ ;) Moze kiedys znajde jakiegos nauczyciela ktory nauczy mnie jak wygrac z metnookim :) Pozdrawiam. (2012-06-12 18:54)
paawel1paawel1
+1
Piszę krótko FACHOWIEC!!!!!! 5+ (2012-06-19 22:46)
todytody
+1

Witam,

świetny artykuł!

Ze względu na pracę nie zawszę mogę sobie pozwolić na wyprawę na rybki wtedy kiedy chcę, a czytając "Jak złowić sandacza" ochota na łowinie narasta i narasta....

Chyba wezmę chociaż jeden dzień wolnego i pojadę nad wodę naładować baterie :) no i oczywiście "poszukać" mętnookiego.

Dziękuję i pozdrawiam,

 Tomasz

 

(2012-06-20 11:13)
krzysztofprokopczykkrzysztofprokopczyk
0
znakomity artykuł***** (2012-07-16 15:23)
axelgxaxelgx
0
Przeczytałem z zainteresowaniem.Pozdrawiam ***** (2012-08-02 22:07)
pinex77pinex77
+1
jednym tchem od deski do deski. fajny opis, super. (2012-08-19 00:19)
sztafisztafi
+2
Bardzo przydatny artykuł. Dobrze że mamy wśród użytkowników tego portalu ludzi chcących podzielić się własnymi przemyśleniami i doświadczeniami. Gorąco pozdrawiam i oczywiście piąteczka 5(***** (2014-04-15 13:55)
barrakuda81barrakuda81
+3
To mi coś uświadomiło...W tym całym zabieganiu najpierw okoniowo szczupakowym, potem boleniowym zupełnie zapomniałem że za kilka dni mamy Dzień Dziecka:-) czyli czas na pasiaste zębole! Oj znowu gorączka się zaczyna.Przydałoby się z 5 razy sklonować bo już tego nie ogarniam a łowić TRZEBA:-)!*****. (2017-05-27 10:17)
KabiKabi
+3
Cześć Mirku ! Zawsze fajnie się czytało , jak piszesz , te swoje opowiadania z przygód na rybach , dziś przeglądałem akurat  forum i ... no proszę czyje zdjęcie zobaczyłem ... ogólnie pozdrawiam !!! ... Ja też coś mam , ale o tym napiszę na PW (2017-05-27 11:05)
SithSith
+3
Stare, ale jare. Cały czas aktualne. Świetna instrukcja obsługi sandacza. ***** (2017-05-27 16:54)
miedziany88miedziany88
0
dobry artykuł  (2017-05-28 11:51)
rysiek38rysiek38
+4
sezon na Zandera za pasem tylko gdzie tu uderzyć, na śląsku coraz trudniej o niego (wydaje mi się) że szczupły go skutecznie wyparł a napewno dopomogło mu jeszcze drastyczne zarastanie łowisk , Kozłowa i Przeczyce to juz raczej wspomnienia (2017-05-28 14:24)
JędrulaJędrula
+5
sezon na Zandera za pasem tylko gdzie tu uderzyć, na śląsku coraz trudniej o niego (wydaje mi się) że szczupły go skutecznie wyparł a napewno dopomogło mu jeszcze drastyczne zarastanie łowisk , Kozłowa i Przeczyce to juz raczej wspomnieni   Co wyparło sandacza? Wywołałeś uśmiech na mojej twarzy :) Sandacza, jaki i wiele innych ryb, głównie wyparli głodni i pustogłowi wędkarze, którzy nie znają umiaru i myślą, że ryby jak grzyby, rosną po deszczu :( (2017-05-28 21:22)
rysiek38rysiek38
+3
Jak by to było prawdą to według Twojej teori szczupły znacznie prędzej został by odłowiony - choćby z tego prostego powodu że jest go o wiele prościej złowić a jakoś ma się jeszcze całkiem nieźle - no chyba że sie myle (2017-05-28 21:48)
Jakub WośJakub Woś
0
szczupak ma ości dlatego jeszcze jest. (2017-05-28 22:22)
rysiek38rysiek38
+4
Ciekawa teoria z tymi ośćmi , jak by iść tym tropem i dodac jeszcze smak ryby to sumik powinien zniknać w mgnieniu oka a jakoś mamy z tym problem , a co z jazgarzem , karasiem - też mięsiarze pewnie wytłukli by oszczędzić szczupłego (2017-05-28 23:02)
JędrulaJędrula
+4
Rysiek, słyszę od lat o tym wypieraniu sandacza przez szczupaka i odwrotnie. Nie wierzę w tą teorię, nie spotkałem się z takim przypadkiem na moich żwirownia. A uwierz, łowię na wielu i mam ich pod nosem kilkadziesiąt. Aby taki fakt potwierdzić, trzeba na danym jeziorze zrobić eksperyment, przeprowadzić odłowy kontrolne i badać w ten sposób ryby przez kila lat. Oczywiście nie jest to do zrobienia na większości wód PZW, ponieważ tam nie ma co badać. Całe szczęście, że powoli wymieniają się ludzie w zarządach, przychodzą młodsi i nowocześni wędkarze. Może za kilka lat coś się ruszy? (2017-05-29 08:55)
Pawelski13Pawelski13
+2
Jędrula dobrze napisał. Jeżeli wędkarze, podreślam wędkarze (nie sieciarze, elektryce, szarpakowcy - czytaj kłusole) nie zaczną myśleć i zabierać ryby z głową a nie tyle ile złowią to skutecznie się ich pozbędą! Kłusownicy byli, są i będą. Ciągle wspominamy ile kiedyś było ryb a teraz ich nie ma. Na pewno kłusownicy je wytępili, PZW nie zarybia, rybacy wyłowili - po części pewnie tak jest, ale uważam że to nie jest głównym powodem braku ryb. Wielu wędkarzy nie jest w stanie wypuścić złowionych ryb, tyle ile złowią, tyle zabiorą, wyrzucą bo się popsują, ale zabiorą! Kiedyś do wielu miejsc ludzie nie byli w stanie dotrzeć (mniejsza ilość samochodów, pojazdów, dróg, etc) teraz prawie każdego stać na samochód, bylejaki ale stać a to już wystarczy aby wszędzie (lub prawie wszędzie) dojechać. Sprzęt, przynety, zanęty - kiedyś też tego tyle nie było, teraz ryby non stop są czymś zaskakiwane i tym samym poławiane. Elektronika - można już praktycznie wszystkie kryjówki ryb namierzyć. Kurcze, można o tym by pisać i pisać. Najważniejsze żeby myśleć, myśleć nie tylko o teraźniejszości ale i o przyszłości. Jeżeli nie będzie opamiętania to zostanie nam tylko łowienie w aplikacji " Na ryby" albo coś w podobie :) Oby nie. Połamania i powodzenia w połowach mętnookich bo przecież to o tym jest artykuł.   (2017-05-29 09:09)
rysiek38rysiek38
+4
Jedrula słusznie prawisz ale poniekad - sam zaznaczyłeś (żwirownie) a to nie zarośnięte od brzegu po środek zbiorniki a to sie właśnie dzieje , nie mam nic przeciwku zielu na łowisku bo jest potrzebne ale nie jak zajmuje 80% wody i to nie tylko powierzchni ale i w głab (2017-05-29 14:08)
rysiek38rysiek38
+5
Pawelski ja zauwazyłem powolna zmianę na lepsze - coraz wiecej zabiera z rozsądkiem i umiarem no i mamy limity roczne (przynajmniej u nas)a jak by nie patrzec to właśnie ja min. o to walczyłem i w swoim czasie nieźle mi się za to obrywało ale wyszło na moje (2017-05-29 14:11)
Pawelski13Pawelski13
+2
@rysiek to dobrze że tak jest i oby  było tego więcej. U nas takich limitów nie ma, są inne, ale co z tego jak nie ma jak upilnować, a wielu dalej ma to gdzieś. Jak nikt nie widzi to paciakują ile wlezie. Plusem jest to że wędkarze zaczynają zwracać uwagę gdy inni przeginają, lub bezpośrednio dzwonią po Straż, Policję, etc. Kolejna rzecz którą można zauważyć to jest to, że co raz mniej młodych interesuję się tym hobby, ale czy to jest pocieszające? (2017-05-29 22:46)
rysiek38rysiek38
+3
teraz ukręce na siebie bicz ale to powiem w końcu a dotyczy to po części właśnie młodych,ale nie tylko ,zafascynowanych sportowa rywalizacją ( w pewnym okresie prawie na każdego to działa) a zarazem są to fani noo kil którzy chętnie spalili by by żywcem każdego kto zabierze choc jedną rybę ... a sami ? sami między sobą robia sobie rywalizację  kto wiecej i do siaty , potem uwolnienie a że spokojnie z 10 % nie przeżyje ? ALE TEGO NIE WIDAĆ !!! i tak są lepsi od normalnych co jedna rybę na powiedzmy miesiąc usmiercą a oni ??? łowiąc kilkadziesiat lub nawet set set sztuk .przez 10 % ??? NIE TRZA MATURY - by policzyć (2017-05-30 00:15)
rysiek38rysiek38
+4
P.S. nie liczę tu strat jakie ponosi zbiornik przyjmujący setki kilogramów materiału biologicznego (zanęty)  by to g..o rozłożyć - strata tlenu , zarastanie , zmiana naturalnego pH i dużo by jeszcze wymieniać (2017-05-30 00:22)
SithSith
+3
Trochę z innej beczki - sprzęt. Przymierzam się do kupienia wklejki ale opinie na temat używania ich do łowienia sandaczy i szczupaków są tak biegunowo różne, że nadal się waham. Może ktoś się jeszcze wypowie. Please, please, please... (2017-05-30 07:49)
SebekKrySebekKry
+2
Aleksandrze jeśli sandacz to Kamisori Zander:) Daruj sobie wklejki. Na Kamisori pociągniesz bez problemu i sandacza i szczupaka i nawet okonia. Jednak przed zakupem lepiej pomacać kij gdyż ma dosyć specyficzny uchwyt i nie każdemu może pasować. Mi przypasował idealnie. (2017-05-30 09:01)
SithSith
+3
Dzięki Sebastianie, myślałem o Kamisori i pomacałem, niestety właśnie jakoś mi nie "leży". Poza tym przy długości 230cm/do 22g waży 144g w porównaniu z ciut dłuższym i ciut mocniejszym Ultrisem Zander 250cm/5-24g, który waży 140g. Zander wpadł mi w oko bo mam Ultrisa Mikron 232cm/0,5-6g i jestem z niego bardzo zadowolony, stąd zainteresowanie wędziskiem z tej samej rodziny. Tyle, że to właśnie wklejanka i stąd moje wahanie. (2017-05-30 09:29)
Zander51Zander51
+1
Piszecie o wojnie sandaczowo-szczupakowej. Myślę, że oba te gatunki mają wspólnego wroga, czyli suma. To największy zbój naszych wód i nie jest zagrożony. Łynę zarybiano sumem i po ok.10 latach łatwiej złowić suma z 15 kg, niż sandacza... (2019-08-21 09:16)

skomentuj ten artykuł