Jesienne sandaczowo - okoniowe żniwa


Jesień to czas spinningowych żniw i nie ważna jest pora. Pierwsze chłodniejsze noce mobilizują praktycznie wszystkie drapieżniki do aktywnego żerowania, czując w „ościach” zbliżającą się zimę obżerają się na potęgę. Ten właśnie długo wyczekiwany czas „wielkiej wędkarskiej obfitości” poświęcam przede wszystkim sandaczom i okoniom, jednak, od kiedy odkryłem moje jeziorowe eldorado próbuję swych sił na tych najtrudniejszych, czyli leniwych, chimerycznych mętnookich psach w stojące wodzie. I choć wielu lekceważy sobie jeziora jako potencjalne łowiska, to ja jednak z uporem maniaka i wielką konsekwencją systematycznie łowię z mniejszymi lub większymi efektami.

W poszukiwaniu swojego miejsca
Moja przygoda z jeziorowymi sandaczami zaczęła się zupełnie przypadkowo kilka lat temu, kiedy to polując na „garbusowe dziadki” trafiłem właśnie na niewielką watachę średniaków, które urządziły sobie biesiadę na dosyć pokaźnym stadzie drobnej uklei. I tak zaczęło się moje poszukiwania sandaczy w jeziorowej toni, które zmieniło moje nastawienie do wielu dotąd mocno zakorzenionych i wypracowanych przez lata wędkarskich przekonań i nawyków.
więcej na www.garbus-fishing.pl

 


5
Oceń
(47 głosów)