Jesienne szczupaki na wolnej gumie


Niby to dopiero październik ale wszyscy powoli myślą już o zimie. Myśli o niej szczupak, który zbiera siły i zaczyna intensywnie żerować przy tych niższych temperaturach. Myśli też wędkarz, tyle że nie o bezpośrednio o zimie ale o tym żerującym szczupaku, który może być jego rybą roku. Aby takim się stał, do jesiennych łowów łowiący musi się odpowiednio przygotować.

Niby to dopiero październik ale wszyscy powoli myślą już o zimie. Myśli o niej szczupak, który zbiera siły  i zaczyna intensywnie żerować przy tych niższych temperaturach. Myśli też wędkarz, tyle że nie o bezpośrednio o zimie ale o tym żerującym szczupaku, który może być jego rybą roku. Aby takim się stał, do jesiennych łowów łowiący musi się odpowiednio przygotować.

Okoliczności czyli przygotowanie do wyprawy

Nie jest tajemnicą, że największe jesienne szczupaki łapie się na spinning z łódki. O ile przygotowanie tej ostatniej jest oczywiste, o tyle o sprzęcie wielu zapomina. Niejeden wędkarz przypomniał sobie o nienaoliwionym kołowrotku czy niezmienionej plecionce dopiero podczas brania, gdy stracił ponad metrowego szczupaka przez nieprzygotowany sprzęt. Dlatego jeszcze przed wyjazdem nad wodę trzeba naoliwić porządnie kołowrotek, nawinąć na niego nową plecionkę (jeśli zostaje stara, to chociaż ją przewiną). Warto też sprawdzić wszystkie wędki. Czy gumy nie są zleżałe, haki są odpowiedniej jakości, a stalki odpowiednio wytrzymałe.  O dodatkach typu ciepłe ciuchy  i termos z gorącą kawą przypominać nie trzeba – to wie każdy wędkarz. Gdy to wszystko będzie gotowe, można wyruszać na łowy. Pytanie tylko – gdzie?

Miejsce akcji czyli gdzie szczupaki żerują

O ile latem ryba się raczej nie ukrywa, o tyle jesienią i zimą sytuacja ulega zmianie. Określenie miejsca żerowania szczupaka jest teoretycznie proste. Podąża on za pożywieniem czyli białą rybą. A gdzie jest biała ryba jesienią? Ukrywa się raczej głęboko. Dlatego jeśli połów ma być skuteczny, wędkarz musi obłowić wszystkie możliwe głębie. Na jeziorze każdą głębszą zatokę, podwodną górkę,  dołki i spady przy wyspach. Gdy w grę wchodzi zbiornik zaporowy, sytuacja jest teoretycznie łatwiejsza – obłowić trzeba przede wszystkim starorzecze i wszystkie możliwe naturalne uskoki. Co robić, gdy dziury obłowione, a szczupaka ani widu ani słychu? Trzeba przechytrzyć rybę. Cwany wędkarz spróbuje niestandardowo i poszuka w trzcinach czy innych obumierających zaroślach, gdzie w poszukiwania pokarmu uderza biała ryba, a za nią drapieżnik czyli szczupak.

Czas na łowy czyli kiedy najlepiej

W przypadku jesiennego szczupaka tak naprawdę nie ma pewności, co do odpowiedniej pory.  Żadna nie jest pewna. Pewne jest jedynie to, że ryba jest zdecydowanie mniej (czyli krócej) aktywna. Co to oznacza dla wędkarza? A no nic innego jak długie godziny bezskutecznego wpatrywania się w wodę czy bezowocnego trzaskania batem. To często irytuje nawet najwytrwalszych, tym bardziej, że wszystkie wskazówki na niebie i ziemi (i ekranie echosondy) wskazują, że szczupak w tym miejscu siedzi. Tylko nie bierze. Co wtedy robi wędkarz? Czeka. Na ten moment. A moment to może być ten słoneczny kwadrans koło południa, gdy ryba szaleje od nagłego ciepła. Może być dziesięć minut tuż po wschodzi słońca, gdy po nocy szczupak „jest głodny”. Ale może być i ta chwila przed zachodem. Jesienią nie ma pory idealnej i pewnej. Pocieszające (ale też nie w 100% pewne) może być to, że jeśli już łowiący trafi w odpowiednią porę, to chętnych na jego przynętę może być więcej. I po pierwszym szczupaku może być kolejny. A może i jakiś sandacz, okoń czy sum (jeśli to jeszcze październik, nie listopad).  Ale jeśli już ma być takie branie, to i przynęta musi być kusząca i odpowiednio podana.

Tempo akcji czyli jesienna powolność

Jesienią wszystko powoli zasypia czyli zwalnia i zmniejsza tempo. Zwolnić powinien też wędkarz pamiętając, że to on musi dostosować się do wymagań ryby, a nie ryba do niego. Jesienny szczupak nie rzuci się na pędzącą gumę czy nerwowe szarpanie.  Jest na to zbyt leniwy. Dlatego lepiej nie tylko zwolnić ale też zmniejszyć główkę jiggową do 8-10 gram. Podobnie z gumą. Wbrew teorii i przekonaniom, że duża ryba rzuca się na dużą przynętę, warto skusić ją na coś mniejszego. Przynęty gumowe o długości 12, maksymalnie 13 centymetrów, odpowiednio prowadzone, mogą przynieść zdecydowanie lepszy efekt, niż 15 centymetrowa z główką 10, wściekle szarpana. Liczy się też kolor. Naturalne odcienie, które dobrze sprawdzają się latem, w jesiennej wodzie mogą być mniej skuteczne. To wie każdy doświadczony wędkarz, który wybierze raczej gumę białą, czerwoną czy nawet jaskrawo zieloną.

Weteran jesiennych połowów wie też, że jeśli mniejsza przynęta i wolniejsze, spokojniejsze prowadzenia, to automatycznie większa czujność. Delikatne puknięcie, a w reakcji na nie szybkie zacięcie, to gwarancja sukcesu.

A jeśli te wszystkie wskazówki zawiodą? Pozostaje kreatywność i nieszablonowe myślenie.

 


5
Oceń
(2 głosów)

 

Jesienne szczupaki na wolnej gumie - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł