Jesteś lekiem na całe zło...

/ 15 komentarzy / 13 zdjęć


Czego szukacie nad wodą? Zadawaliście sobie kiedyś to pytanie? Pozornie nic to nie znaczy bo przecież jestem tu żeby łowić ryby. No, tak… ale czy jest w tym coś więcej? Pod szczerą odpowiedzią kryje się cały nasz stosunek do wędkarstwa nie jako sportu ale raczej stylu życia. Jesteśmy różni tak jak różnorodny jest otaczający nasz świat i nie ma w tym nic złego bo dzięki kontrastom nie tracimy trzeźwego spojrzenia na potrzeby innych. Uczymy się wypracowywać światopoglądowe kompromisy także w kwestiach z wędkarstwem związanych. Jedni zabierają złowione ryby a inni patrzą na nich krzywo czy wręcz z nienawiścią bo przecież oni wszystkie zwracają naturze. Ścierają się różne nieraz krańcowo wizje i poglądy, dochodzi do spięć… Skupiamy się chyba niepotrzebnie na tym co nas różni zamiast koncentrować się na dobru wspólnym. Tylko że często zaślepieni nie widzimy po drugiej stronie człowieka, kolegi a jedynie wroga na którym można łatwo wyładować swoją frustrację płynącą wartkim strumieniem z wielu źródeł… Powszechne są brak zrozumienia i empatii a przecież jak mawiał „klasyk” – łączy nas ta sama pasja. Nie jest to jednak kolejne rozważanie nad kontrowersyjnym tematem C&R - tu każdy ma swoje mniemanie i przy tym zostańmy. Ja chciałbym skupić się nad tym co według mnie jest ważne i jestem niemal pewien że wiele osób mój pogląd podzieli.

Obyś żył w ciekawych czasach…

Wygląda na to że znani z zamiłowania do harmonii, równowagi Yin i Yang Chińczycy doskonale rozumieli że pośpiech i chaos są wskazane tylko przy łapaniu pcheł. Czy mamy właśnie takie, „ciekawe” czasy? Cóż… nudne na pewno nie są. Zabiegani, sfrustrowani, znerwicowani i wiecznie zmęczeni – czy to jest obraz dużej części współczesnych Polaków? Ktoś się pod tym podpisze? Zawaleni pracą i obowiązkami domowymi często mamy już dosyć. Zmęczone ciało odmawia posłuszeństwa a udręczona dusza dosłownie wyje… A tymczasem często tak niewiele nam trzeba żeby stanąć na nogi. Łyk świeżego powietrza, poranna bryza osiadająca z wilgotnymi cząstkami mgły wprost na naszej twarzy, radosne ptasie trele, pierwsze i ostatnie promienie słońca odbijające się rubinowym blaskiem od połyskliwej tafli wody… Bywa że wystarczy kilka godzin w takiej scenerii z dala od codziennego „kieratu” i ładujemy nasze akumulatory na cały długi tydzień.

Ciągnie wilka do lasu…

Natury nie oszukasz… Syntetyczna rzeczywistość nowoczesnego świata nie jest dla człowieka środowiskiem przyjaznym stąd nasza chęć ucieczki na łono przyrody a wędkarstwo jest ku temu doskonałym pretekstem. Nie zawsze to ryby są czynnikiem najważniejszym chociaż zawsze miło byłoby coś złowić ale często ważniejsze jest dobre towarzystwo czy mile spędzony czas. To ,jak sądzę, jest główny pierwiastek wspólny i „oś” oraz punkt odniesienia dla wszystkich wędkarzy.

Panaceum.

Dla mnie jest nim Wielka Rzeka choć nie odmawiam uroku śródleśnym jeziorkom, kameralnym starorzeczom czy wszelkim innym wodom. Każdy akwen ma swój czar i swoje tajemnice. Jednak taką prostą ,szczerą wędkarską miłością do Wielkiej Rzeki chciałbym każdego z Was zarazić! Zdaję sobie sprawę jak liczne jest grono „zainfekowanych” ale moim marzeniem jest żeby ta „zaraza” się rozniosła, zwłaszcza na młodych ludzi. I nie chodzi tu jedynie o wywieranie większej wędkarskiej presji ale o zrozumienie i obdarzenie szczególna troską unikatowego ekosystemu jakim niewątpliwie jest Królowa naszych rzek –Wisła. Z pewnością są wśród nas osoby które nigdy z różnych względów nie próbowały tu łowić ale przecież wielka jest nie tylko Wisła… Każdy ma swoją rzekę i każda z nich jest na swój sposób niepowtarzalna.

Terapie alternatywne.

Jest ich tu wiele ale wszystkie uwolnią Was równie efektywnie od nadmiernego stresu i pozwolą się skutecznie odprężyć. Feeder, spławik, spinning, grunt, mucha i co tylko sobie jeszcze życzycie. Pełne pole do popisu dla pasjonata każdej z metod. Mało tego , nie jest to żadna „sztuka dla sztuki” bo w tych wodach czają się zdobycze o jakich wielu z nas wciąż śni po nocach. Nie ma sensu wymieniać gatunków bo jest tu prawie wszystko oprócz łososiowatych i to w rozmiarze XXL! Gdzie jeśli nie tu jest szansa na pasjonującą walkę , nową życiówkę i gejzery wody?! Ale nie ma róży bez kolców! Jak każdej wody trzeba się jej wciąż uczyć, poznawać na nowo. Ta droga w zasadzie nie ma końca… Nagrodą za wytrwałość będą grube ,wiślane okonie łowione w klatkach, przy kamienistych umocnieniach czy w bocznych korytach, piękne szczupaki których próżno dziś szukać w wielu przełowionych wodach stojących. Dla pilnych i uważnych codziennością staną się opasłe klenie czy waleczne rapy, łatwą zdobyczą okaże się „mityczny” do tej pory wiślany sandacz a może nawet sum… Emocje jakich możecie zakosztować nad naszą Wisłą są niepowtarzalne. Z pewnością będzie okazja posłuchać jak producent „nastroił” hamulec Waszego kołowrotka. Nie wszędzie zagra Wam taka „muzyka” - tu jest to niemal pewne! Jeśli macie zdrowe nadnercza to przetrwacie nagły wyrzut adrenaliny bo potężnym walnięciu w nurcie! Potem nie liczy się już nic… Jest tylko walka!

Rzeczy sedno…

Tak, to ta walka jest kwintesencją naszego hobby. Bez względu na walory poboczne każdy z nas jej pragnie i jest ona zwieńczeniem i nagrodą za trud przygotowań. To także nas łączy. A więc przyroda, odpoczynek, powietrze, ryby, woda i emocje. Czy o czymś zapomniałem? A tak – endorfiny po udanym wędkowaniu. To także jedna z fajniejszych rzeczy jakie możemy znad wody zabrać ze sobą… Satysfakcja i tak jest gwarantowana choć jej poziom może być różny: od przeciętnego do euforii. Nad głową przepłynie po niebie majestatyczny bielik, przy odrobinie szczęścia zobaczymy czarnego bociana, może nawet uda się zrobić mu ostre zdjęcie… Emocje! Te pozytywne po które między innymi nad rzekę zaglądam pozwalają nabrać dystansu do świata. Na nich powinniśmy się koncentrować i nimi zarażać a nie rozjątrzać spory których i tak tu i teraz nie rozstrzygniemy. Piękno tego miejsca ma nas uszlachetniać, uzdrawiać mentalnie i uwierzcie mi z perspektywy lat – lepszego lekarstwa chyba nie ma...
Do zobaczenia nad Wisłą - wkrótce!

 


4.7
Oceń
(12 głosów)

 

Jesteś lekiem na całe zło... - opinie i komentarze

erykomerykom
+1
Dlas mnie pobyt na dwodą to Mój drugi świat,odskocznia od tego głupiego życia.Prawie codzienne przebywanie nad wodą jest dla mnie już uzależnieniem.Pobyt nad wodą to jedno a wędkowanie to drugie ale zawsze mam czas i na jedno i na drugie a Wisła i Odra mają wiele wspolnego do zaoferowania.Staw,zalew czy rzeka-wszystko mam pod nosem i to też jest ważne bo jak miałbym po kilkadziesiat km dojeżdżać do wody to już tak kolorowo by nie było.Wystarczy rower i spinning w ręku do pełni szczęscia :) ***** (2018-03-18 14:03)
barrakuda81barrakuda81
0
To masz tak jak ja:) Najchętniej zgarnałbym kumulację w lotto i wypiął się centalnie na cały kapitalizm. Wiele mi do życia nie trzeba więc resztę swoich dni przełowiłbym poprostu:) (2018-03-18 14:11)
erykomerykom
0
Ale najpierw zakupić łódź kabinową i można wędkować dzień i noc bez obawy że ktoś zajmie miejsce :d :) (2018-03-18 17:31)
Jakub WośJakub Woś
0
Dla mnie granicą między dwoma światami jest wał Wiślany. Przekraczając go zostawiam za sobą świat problemów i obowiązków za nim. Chyba ktoś się pomylił i dał Ci 1. (2018-03-18 21:29)
barrakuda81barrakuda81
0
Myślę że dobrze wiedział co robi:) https://www.youtube.com/watch?v=nBpIeDinvZk Jeśli ktoś nie widział - polecam. Sam widziałem z 10 razy i mam zakaz oglądania po alkoholu bo się rozklejam jak Al Bundy na "Lassie":) Gdzieś tam się nieśmiało próbuję wpisać w sens i przekaz tej narracji ale obraz ruchomy wart tysiąca słów... (2018-03-18 22:15)
SlawekNiktSlawekNikt
0
Lubię łowić, można powiedzieć, że to nawet moja pasja, ale czy jest lekiem na całe zło ... ? U mnie zdecydowanie nie. (2018-03-19 09:48)
erykomerykom
0
No filmik super i nie łowiłem nigdy na Wiśle ale już nieraz słyszałem że z rybami dużo gorzej niż na Odrze (2018-03-19 11:46)
barrakuda81barrakuda81
0
Ja z kolei nigdy nie wędkowałem w Odrze ale potwierdzam że opinie są właśnie takie.Nie mogę się więc odnieść. Co do Wisły to wiadomo że cudów oczekiwać nie należy, kiedyś to było itd:) Jednak jeśli ktoś jest cierpliwy to ma tu szanse nadal połowić 1000% większe niż w przetłuczonych jeziorach. Tą rzekę trudno zabić chociaż człowiek bardzo sie stara:) (2018-03-19 12:51)
kabankaban
+1
Moje podejście jest bardzo zblizone do tego co napisał Sławek. Uwielbiam łowić, ale z drugiej strony gdybym załóżmy wygrał tę kumulację, mógł zrezygnować z pracy i poświęcić cały czas wędkowaniu to pewnie po pewnym czasie zacząłbym się tym nudzić. Ten czar urwania się nad wodę prysną by i stałby się zwykłym dniem codziennym. Owszem można by zacząć podróżować po świecie i łowić to oczym się tylko czytało bądź oglądało i taki rodzaj spędzania nadmiaru wolnego czasu chyba by mnie pochłoną na dłużej. (2018-03-19 15:53)
marek-debickimarek-debicki
+1
Tak od wielu lat jestem zakodowany, że wyjeżdżam nad wodę po wygospodarowaniu odpowiedniej iliści wolnego czasu. Jednak jak już wyjeżdżam, to z chwilą zajęcia miejsca w samochodzie, wyłączam z automatu folder PRACA oraz drugi RODZINA i wszystkie zmysły odpalają folder WĘDKOWANIE. Podczas dłuższych wypadów z domem utrzymuję łączność w "seansach". Raz rano, raz wieczorem. Wędkowanie jaki cała przyroda pochłania moje zmysły bez reszty i właśnie ten element jest dla mnie wyznacznikiem totalnego resetu. W towarzystwie nad wodą jest fajnie, jednak coraz częściej samotne wyprawy, czy też wędkarskie wypady stanowią dla mnie pełnię relaxu, synchronizacji z przyrodą i wędkarskiego spełnienia. Gratuluję podjęcia ciekawego tematu i jego opisu. (2018-03-19 17:50)
kaczor18kaczor18
0
Jak dla mnie wspaniałe, przemyślane studium tego co nas ciągnie nad wodę i stanowi istotę wędkarstwa. Uniwersalny przekaz, wręcz przewodnik dla wszystkich zakochanych w naszym hobby. Nic dodać, nic ująć. Wielki szacun. Pozdrawiam. (2018-03-20 12:51)
luk-krluk-kr
0
Temat dotyczy również mojej osoby sam mam niedaleko do dyspozycji dwie rzeki,ale bliżej mam do Wisły i na niej uwielbiam wędkowac to taka moja druga miłośc.Uwielbiam ogrom jej wody,to ona pierwsza obdazyła mnie ładnymi leszczami .Natomiast wędkarstwo nie jest lekiem na całe zło jego urokiem jest czas spedzany nad wodą ,czyli robimy wtedy co tak bardzo uwielbiamy i tu chodzi właśnie o ten czas .Pracujemy i gdy mamy własnie wolny CZAS to pędzimy nad wodęi tu się zastanówmy gdybyśmy mieli codziennie ten czas na wędkowanie to,czy tak samo byśmy chętnie robili wypady ?.Odpowiedz zostawiam każdemu według swojego przemyślenia. (2018-03-20 15:36)
hakonhakon
0
super tekst... to jest wlasnie ciekawe czy ten reset nie jest spowodowany tym ze jest wlasnie tak wyczekiwany pozdrawiam (2018-03-22 02:07)
FeederSTGFeederSTG
0
Czysta kwintesencja wędkarstwa i tego co nam ono dostarcza;) Leci ***** (2018-03-27 14:27)
wyprawy brzegiem wyprawy brzegiem
0
ojj tak wędkarstwo ro lek na całe zło oderwanie się od rzeczywistosci gdybym mógł byłbym codziennie ale i tak jest dobrze ;)za artkuł 5 pozdro ;) (2018-04-04 22:15)

skomentuj ten artykuł