Zaloguj się do konta

Karp nie tylko od święta – fakty i mity

Wielkimi krokami zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. Czas szczególnie trudny dla wielu gatunków ryb, które trafiają na wigilijne stoły. Zalicza się do nich bez wątpienia karp, bez którego mało kto z nas wyobraża sobie świąteczne ucztowanie. Jaka jest historia karpi w Polsce i skąd wzięło się nasze zamiłowanie do tego gatunku? O polskich nawykach, świątecznych akcjach wypuszczania karpi i kupowaniu żywych ryb opowiada biolog środowiskowy, dr Paweł Oglęcki.

hotele dla koni


Karp – tucznik

Z naukowego punktu widzenia można powiedzieć, iż karp powstał na drodze poliploidyzacji, czyli zwielokrotnienia materiału genetycznego istniejącego niegdyś gatunku, swojego bezpośredniego przodka. Karp pochodzi ze zlewisk Morza Czarnego, Aralskiego i Jeziora Kaspijskiego. Został on bardzo wcześnie udomowiony, pierwsze wzmianki na jego temat pochodzą już od Arystotelesa, z IV wieku p.n.e., a potem od Pliniusza – I wiek p.n.e., który pisał o karpiu jako o rybie wówczas powszechnie hodowanej. Do Europy trafił na początku naszego wieku, ale jego droga do Polski, zdaniem większości badaczy, przez Czechy i Bramę Morawską trwała dosyć długo. Pojawiają się tu rozbieżne dane – jedni wskazują na XII, inni na XIII wiek. Zgodność panuje co do tego, że stało się tak dzięki mnichom, którzy cenili mięso karpia jako znakomite danie postne.

Popularność karpia wtedy, podobnie jak dziś, była efektem bardzo smacznego mięsa i bardzo szybkich przyrostów. To jest ryba hodowana przede wszystkim na mięso. Rozprzestrzenianiu się gatunku sprzyjało m.in. wymywanie stawów w efekcie wysokiego stanu wód, a potem zarybienia zbiorników przed zawodami.

Można zaryzykować stwierdzeniem, że karp jest tucznikiem, po prostu pod wieloma względami przypomina świniowate, nawet biorąc pod uwagę żerowanie. Karpie szukając pokarmu wbijają pyski w muł i ruszają do przodu, identycznie jak dziki. Nic więc dziwnego, że nie jest ulubieńcem gospodarzy wód, ponieważ powoduje nadmierne zamulenie zbiorników.

Zabójstwo na raty

Wraz z upowszechnieniem się karpia w naszych wodach, który urósł do rangi niezwykle atrakcyjnej ryby zwłaszcza podczas zawodów, pojawił się problem ich wypuszczania. Oczywiście na pewno nie dlatego, że karpiarze byli wędkarzami o szczególnej etyce, ale dlatego, że karp nie odbywa u nas praktycznie naturalnego tarła, więc ryba wyłowiona nie zostaje zastąpiona przez następną. Z tego względu tak bardzo ostrożnie postępują ze złowioną rybą, stąd stosowane przez nich maty karpiowe, specjalne preparaty do dezynfekcji ran po haczykach. Mają one zwiększać prawdopodobieństwo, że wypuszczona ryba przeżyje, co jednak nigdy nie jest stuprocentowe.

Warto podpatrzyć zachowanie zawodowych karpiarzy, którzy starają się w ogóle nie dotykać ryby, ponieważ każde dotkniecie wiąże się z pozbawieniem jej ochronnego śluzu, możliwością zdarcia łuski. To natomiast powoduje powstanie ogniska zakażenia. Jeśli skumulujemy te wszystkie niekorzystne dla niej czynniki – ryba jest całowana, przenoszona itp., to nie ma dużych szans na przeżycie. Najgorszy fakt, o którym często zapominamy jest natomiast taki, że ryba będzie przez ten czas tam dogorywała, zakażając inne ryby, inne karpie. Przeniesie się choćby pleśniawka. Dlatego nie mogę się nadziwić, gdy widzę np. Pana Prezydenta, który pod okiem kamer wyrusza w zimę do Łazienek, by tam symbolicznie wyrzucić karpia do wody. To nic innego, jak zabójstwo na raty. To nie ma żadnego sensu, bo ta ryba ma minimalne szanse na przeżycie. Mówiąc krótko – przyniesie negatywne konsekwencje dla populacji ryb w danym zbiorniku.

Można wypuszczać karpie, tak jak każdą inną rybę, wiedząc jednak kiedy i jak to robić. Ma on to nieszczęście, że stał się rybą wigilijną, w związku z czym wszelkie happeningi i akcje ekologiczne mające m.in. na celu ich masowe wypuszczanie do wody, przypadają na zimę. A wtedy karp nie czuje się dobrze. Ludziom wydaje się, że ryba w wodzie natychmiast ożyje, ale samo doprowadzenie temperatury ciała ryby do równowagi trwa długo. Najprawdopodobniej ta ryba i tak zginie. Ekolodzy powtarzają, że po dobie ta ryba dojdzie do siebie, ja osobiście nie znam żadnych naukowych badań, które by to potwierdziły. Dlatego wypuszczanie wigilijnych karpi to chory pomysł.

Lepszy żywy czy martwy?

Innym, równie kontrowersyjnym, tematem jest sprzedaż żywych karpi w okresie przedświątecznym. Do końca nie wiadomo, dlaczego kupujemy wyłącznie żywe karpie. Pewne jest, że Polacy mają bzika na punkcie świeżej ryby i w zasadzie nie ma się czemu dziwić, ponieważ wielokrotnie jesteśmy oszukiwani przez handlowców, którzy wciskają nam towar drugiej czy trzeciej jakości. Niewiele osób zastanawia się jednak w tym momencie jaki ból przeżywają te męczone w minimalnej ilości wody karpie.

Najbardziej zastanawia mnie fakt, że ci sami ludzie, którzy najpierw tłoczą się w kolejkach po żywą rybę, potem przeżywają katusze w związku z koniecznością jej zabicia. Często w tym czasie zdążą się z nią zaprzyjaźnić, dzieci nadają imię, potem szykują specjalnie wannę, żeby miała gdzie pływać… Jeśli już musimy pozbawić życia sporą bądź co bądź rybę, zróbmy to w sposób jak najbardziej humanitarny. Szybkie i mocne uderzenie drewnianą pałką w głowę – żadnego podcinania łuków skrzelowych itp. okropieństw. Każdy wędkarz powinien umieć zabić rybę – to jakby nie było element naszego hobby, choć mam wielki szacunek dla „no-killowców”, wypuszczających wszystko, co złowili.

Osobiście widzę jedno światełko w tunelu, które być może sprawi, że okrutna tendencja ulegnie kiedyś zmianie. Chodzi o poprawę sytuacji ekonomicznej w Polsce. Niestety jest tak, że pamiętamy czasy, kiedy trzeba było masowo uderzać do sklepów, gdy przywieźli ryby, bo potem ich po prostu nie było. W sytuacji, kiedy będziemy mogli spokojnie pójść do marketu w wigilijny ranek i kupić karpia, nie będzie zależeć nam na tym czy jest on żywy czy martwy. Będzie liczyła się wyłącznie świeżość, a tą łatwo rozpoznać tak samo jak w przypadku każdej inny ryby. Niestety, większość naszego społeczeństwa to nie wędkarze i nie miłośnicy przyrody, dlatego na te zmiany przyjdzie nam poczekać zapewne jeszcze długo.



wysłuchała Martyna Mikulska

Opinie (21)

przemi4

Bardzo fajny artykuł. Może wielu nam przemówi do rozsądku o nie zabijaniu ryb [2009-12-22 10:47]

spines21

chyba jednak w wcześniej niż  w tym wieku trafił karpik do nas-łowiłem je już w xx wieku:)        jestem przyzwyczajony,że nazywa się czasami karpia prosiaczkiem,ale na dobrą sprawę to nie widzę podobieństw.jest hodowany i ryje-ok.                                            " po prostu pod wieloma względami przypomina świniowate-..."jakie to względy Panie doktorze?                        [2009-12-22 11:10]

spines21

uciekło mi część tekstu.napisał Pan ,że pod wieloma względami przypomina świniowate.(karp)i wymienił Pan sposób szukania pokarmu,a kilka innych z wielu podobieństw może Pan wymienić Panie doktorze?podobnie żerują inne ryby np.lin,leszcz. [2009-12-22 11:30]

użytkownik

Dzięki za ciekawy tekst. Co do tego żywego karpia i jego zabicia...Czy to trochę nie jest jakiś rytuał? Czy to nie jest jakiś podświadomie kultywowany symbol władania człowieka nad naturą, dany nam w Biblii? Niech nikt nie zrozumie tego co piszę, jako przyzwolenie na zamęczanie i duszenie w wodzie wielu stłoczonych ryb..Panie Pawle - często nasza refleksja dotyczy widzianego cierpienia. Czy ktos w ogóle mysli o ubojniach drobiu, gdzie wiszącym głową w dół kurczakom okrągly nóż obcina głowę? A o rzezni - gdzie młotem ogłusza się cielaczka, półprzytomnego podnosi za nogę na linie, i podcina sie mu gardło...Litość nad fokami, tłuczonymi pałką dla futer, bo one takie śliczne. A lisy zabijane na fermach, gdzie sie tego nie widzi...? Jesteśmy jako ludzkość hipokrytami, patrzącymi na zabijanie istot niesprawiedliwym wzrokiem. [2009-12-22 13:39]

MareKs

Bardzo lekko i przyjemnie się czytało ten art. Porusza poważne tematy ale napisany jest przystępnie i bez niepotrzebnego patosu. Dobry początek do dalszej dyskusji, która z resztą powtarza się co roku. WESOŁYCH ŚWIĄT [2009-12-22 14:01]

2780plox

Bardzo ciekawe informacje.

I znów zacznie się dyskusja. Wyposzczać czy nie wypuszczać złowionych ryb.

Pozdrawiam.

[2009-12-22 14:03]

mard1

Dobry artykuł i ciekawy ale moje zdanie jest takie że karpie pwinno się zabijać po to rybki pożeracze, zjadają wszystko nawet ikre ryb a karp to nie wszystko ale każdy ma swoje zdanie i myśli masz umnie piątaka pozdro [2009-12-22 17:45]

ryba2907

A ja chciał bym powiedzieć że wszystko to co tu autor napisał jest powiedziane w artykule powyżej Pan Karp- filmowa opowieść i ten artykuł to niemalże kropka w kropkę to co jest mówione na filmiku zamieszczonym w artykule. Pozdrawiam [2009-12-22 21:01]

zdrapek

Ciekawy artykuł, wiele ryb jest wypuszczanych nie tylko karpie, od płoci, karasia, kiełbia po sumy ale rzeczywiście karp rozmnaża się jedynie na kilku polskich zbiornikach. Generalnie jeśli karp ma być sprzedany to moim znaniem martwy żeby ograniczyć jego cierpienie - to żywa istota jak np.konie.Do tego artykułu pasuje jak ulał kolęda ideologiczna (zapraszam do przesłuchania):http://www.youtube.com/watch?v=EcbB6A50Iig [2009-12-22 22:09]

podzyg

Moim zdaniem nie ma co rozdzierać szat nad karpiem jest to typowa ryba hodowlana z przeznaczeniem do konsumcji a wypuścić karpia czy nie zależy to tylko od nas pozdrawiam [2009-12-23 03:22]

użytkownik

Ciekawy artykuł , myślę podobnie co Autor dlatego oceniam na 5.    Kupowanie karpi w okresie świątecznym , a następnie wypuszczanie ich uważam za błędne . W święta miejsce karpia który trafia do sklepów ,  to świąteczny stół .Jeśli chodzi o męczenie rybek i trzymanie ich np. w reklamówce po kilka godzin w czasie robienia zakupów , to takie postępowanie powinno byc surowo karane , w końcu za znęcanie się nad zwierzętami oprawcy są karani. Ktoś dostrzegł problem męczenia karpi i wprowadził zakaz zabierania ich w torbach w stanie żywym . Jest tylko jedno ale , kto tego przestrzega ? Dlatego powinno się wprowadzic pewną zasadę , po zakupie karp jest od razu bezwzględnie zabijany . Myślę że jeszcze długo karpie po odłowieniu ich ze stawów będą przywożone i oferowane w sprzedaży w stanie żywym , gdyż jak Autor słusznie napisał ludzie nie potrafią często odróżnic ryby świeżej od nieświeżej . Jeżeli doczekamy czasów że przez sprzedających nie będziemy oszukiwani , a jakośc sprzedawanych towarów będzie zawsze wysoka  ,wtedy może karpie nie będą trafiac do sklepów w stanie żywym .Czego Wszystkim i sobie życzę .Pozdrawiam . [2009-12-24 00:19]

użytkownik

Artykuł bez wątpienia nie bez wartości. Wszystko ładnie  i zgrabnie ujęte, sam bym tego lepiej nie zrobił. A co do świeżej ryby.... żywej ryby, to nie popadajmy w skrajność. Ja sobie nie wyobrażam, że mógłbym kupić na święta mrożonego karpia, bądź tusze karpiowe. Dla mnie wigilijny karp musi zostać własnoręcznie ubity, oczyszczony, i przygotowany.

Czy zdajemy sobie sprawę, że katusze cierpią także prosiaki, cielęta, konie, drób, przeznaczone na masowy ubój? Czy ktoś z nas wkładając do brytfanny kawał steku zastanawia się jak ten stek trafił do naszej lodówki?

Osobiście mam dość ględzenia o tych biednych karpiach, które tak źle są traktowane w marketach, które są źle odławiane, które czasami spadają z lady na ziemię itd. Może powinniśmy zupełnie zakazać sprzedaży mięsa, ryb, drobiu?

A kto się zastanawiał, jak do puszek dostały się np. sardynki, albo szproty? Na drzewach je zrywano? Czy ktoś wie jak wygląda proces masowego połowu śledzi i innych ryb morskich? Kto wie jak wygląda droga rybki z głębi morza, przez sieć, pokład statku przetwórni, taśmociągi, chłodnie aż na stół pożeracza ryb?

Był ktoś w ubojni drobiu? Widział ktoś jak się zabija zwierzęta hodowlane dla naszych kiełbas?

Ludzie czepiają się karpia, bo ta ryba ma tyle pecha, że jest masowo sprzedawana w okresie przedświątecznym i że widzą to na własne oczy miliony ludzi - poza tym nie ma w całym zjawisku nic dziwnego. Kilku oszołomów postanowiło narobić szumu i zwrócić wolność kupionemu karpiowi, tylko po to, by zrobić wokół siebie reklamę, bo taka ryba istotnie raczej nie dożyje następnego dnia. Jedyna różnicą jest to, że sama zaśnie, a nie oberwie po łbie pałą.

No i jeszcze pozostaje nasza tradycja - o czym my tu gawędzimy? Czy może chcemy zastąpić karpia na wigilijnych stołach rabarbarem i jego przetworami? Najsampierw Szanowni koledzy pomyślmy, zanim zaczniemy gadać o etyce, ponieważ masowy handel, masowe żywienie, masowa hodowla, masowy ubój, nie maja nic wspólnego z etyką, a całe to nasze kłapanie na ten temat nie przynosi nic twórczego, a tylko wprowadza zamęt w odwiecznym porządku rzeczy.

Nikogo nie obchodzi człowiek leżący na ulicy, nikt się nie pochyli nad bezdomnym, nikogo nie obchodzi ze renciści dostają głodowe renty, nikt nie zauważa, że z mieszkań wyrzuca się ludzi tylko dlatego że stracili pracę i nie mają na czynsz. Nikt nie współczuje ludziom starym i niedołężnym, skazanym na sadystyczne traktowanie przez personel w domach opieki. Kto z WAS OSTATNIO POMÓGŁ KOMUŚ BIEDNEMU, CHOREMU, ZASZCZUTEMU PRZEZ PAŃSTWO POLSKIE? Ale ważny jest karp, bo bidulek cierpi.

Popatrzcie proszę dookoła siebie, a może kiedy otworzycie oczy, uda Wam się dostrzec ludzi potrzebujących i całą niesprawiedliwość tego łez padołu. Może wtedy takie bzdety jak karp, odejdą na dalszy plan. Zapewniam, że w Polsce są ważniejsze problemy niż pan karp i cały ten zgiełk. Ja kupiłem kilka karpi w markecie. Człowiek w rękawicach załadował mi 6 sztuk do worków foliowych po dwie sztuki do worka. Zawiozłem do domu, zabiłem, włożyłem do lodówki i jestem zadowolony. Jestem wędkarzem , a ryby na święta kupuję, bo jak dla mnie, jest to lepsze wyjście, niż łojenie karpi z zarybieniówki na 2 miechy przed świętami. A dziś wigilia i zjem tę rybę ze smakiem, błogosławiąc jej i dziękując za cierpienie które musiała znieść zanim dostała w łeb. Wesołych świąt Koledzy.

[2009-12-24 15:00]

lordzik

artykul dosyc fajny tylko ciekawe czy autor wypuscil togo sandacza ze zdjecia ,karpia pewnie kupil w sklepie ''niby zywego'' ciekawe to opowiadanie pozdrawiam WESOLYCH SWIAT zyycze [2009-12-25 22:48]

użytkownik

Chyba przesadziłem z tym karaniem kupujących , za przetrzymywanie karpi w stanie żywym . Oj przesadziłem .Przepraszam .Przecież świąteczny karp = stół .Mój wigilijny karpik również trafił do domu w stanie żywym  i grzecznie sobie pływał w wannie , aż przyjdę z pracy  , a później oporządzę . W końcu moja lepsza połowa nie popełniła jakiegoś zbrodniczego czynu , przynosząc go do domu w stanie żywym ? Jeżeli popadniemy w skrajności to w niedługim czasie zabronią nam wędkowania , bo dla własnej przyjemności męczymy ryby .Wiele osób ma problem z zabiciem karpia , bo przez te kilka godzin przez które pływa w wannie , zdążą się z nim zaprzyjaźnic i po takim czasie coś hamuje ich .Najlepszym rozwiązaniem byłoby danie karpiowi  ,,w łeb'' zaraz po kupieniu , przestałby istniec problem litości i duszenia się karpia w foliówce . Chyba rzeczywiście powinniśmy skupic się na pomaganiu tym którzy rzeczywiście tego potrzebują , a nie zajmowac się karpiami , które to przecież od samego początku ich życia istnieją tylko po to żeby trafic na nasz stół .Stwarzamy sobie sztuczne problemy , po co? Chyba tylko po to żeby sobie pogadac . Pozdrawiam . [2009-12-26 11:06]

użytkownik

Tak Rycerzu - zrozumiałeś wszystko dokładnie. No i za to szacun. My jesteśmy po to, by pozerać ryby i to one dla nas są, nie my dla nich. Możemy działać na rzecz poprawy liczebności ryb w naszych wodach, ale dajmy spokój hodowli i handlowi karpiem, bo to już zaczyna być śmieszne, a w dalszym czasie nudne. [2009-12-26 13:20]

jurek

Witam wszystkich , popieram kolegę .......GHOSTMIR......... w bardzo dużej większości .................................CÓŻ NAM WINIEN KARP , W MAŁYCH JEZIORACH , CZY STAWACH , GLINIANKACH , CZY NAWET , MOŻE WE WSZYSTKICH JEZIORACH ----------- DUŻE KARPIE ...SĄ RACZEJ KRÓTSZE , NIŻ DŁUŻSZE --------------- ALE KARPIE WIŚLANE , RZECZNE ...TO TAKIE SAME RYBY , JAK I CAŁA RESZTA..........To wynika z poglądów każdego człowieka indywidualnie i każdy ma prawo głosu , lecz nie należy przesadzać .............. CIEKAWE , JAK W INNEJ PASJI , JAKIM JEST BYĆ MYŚLIWYM----------CZY TAM PO USTRZELENIU JELONKA CZY DZIKA ...KTOŚ MA SKRUPUŁY ??????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????. [2009-12-27 12:18]

BrySiu

nie no ogolnie to mi sie podoba [2009-12-27 13:08]

joker

Eeeeech słowa krytyki słuszne.Nie wiem jak przyjaciele po kiju uważają ale jeżeli chodzi o konsumpcje ryb to jakie tu mogą być wyrzuty sumienia skoro rybka sama w sobie jest zdrowa w diecie i zalecana przez wielu fachowców. Wystarczy zachować zdrowy rozsądek szanując wymiary i okresy ochronne a wszystko będzie jak trzeba. Po coś stworzyliśmy gospodarkę rybacką, po coś są rejestry połowu oraz proporcje w zarybieniach z tym związane. Jurek i GHOSTMIR to za wasze komentarze daję ***** [2009-12-28 14:43]

The Piterson12345

karp... ryba która zapewne nie czeka na wigilje.. też czasem uważam że kap jest traktowany jak tucznik, którego hoduje się by pózniej trafił na wigilijny stół..ehh dlatego w moim domu nie ma zwyczaju kupowania karpa.. pozdro [2009-12-28 18:05]

użytkownik

I o to chodzi. Jeśli nie będzie zbytu, nie będzie masówki w handlu. Jeśli jest zbyt, jest masówka. Proste nie? A może mamy zabronić Polakom kupowania żywej ryby na święta? Wiem, ze już się to wdraża i ja to uważam za chore. [2009-12-28 19:04]

użytkownik

5 [2013-05-20 17:23]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej