Karp, Węgorz i .....Obcy

/ 24 komentarzy

Karp, Węgorz i ......Obcy

Z pamiętnika.....
Nadszedł w końcu upragniony, piątkowy wieczór 07. 07.2007. Te trzy siódemki wróżą Wielkie Łowy. Od kilku dni zmawiamy się na nocne wędkowanie razem z „Grubym” i „Łysym”. Cel wyprawy karp i sum. Kilka dni smrodzę wątrobę w słoiczku, jest gotowa capi już niesamowicie, a na karpia mamy inny przysmak, mało u nas jeszcze znane czekoladowe kulki. Nęcimy nimi ponad dwa tygodnie. Zbiórka 19.30 nad wodą.
Pierwszy wyłamuje się Gruby, podobno problem zdrowotny, drugi niestety pękam ja, mam pilny i niespodziewany wyjazd do teściów. Dzwonię do Łysego. Jest już nad wodą i nie jest zadowolony z naszej zmiany planów ale postanawia powalczyć sam. W końcu czekał na ten wyjazd cały miesiąc.
To nasza ulubiona, malownicza i zarazem bardzo tajemnicza woda. Nigdy nie wiesz co może ci się przydarzyć. Tam czas zatrzymuje się w miejscu. Łysy rozłożył stanowisko, uzbroił karpiówkę, donęcił kulkami i przed dwudziestą pierwszą miał pierwszego pięcio kilogramowego karpika, mały banan zawitał na jego twarzy. Chwilę później, uzbroił wędkę na suma i zarzucił zestaw w upatrzone wcześniej, obiecujące miejsce.
To szybkie branie karpiowe, nie wróżyło nic dobrego. Sprawdzone!!!. Zawsze kiedy Łysy zaczyna łowienie szybkim braniem, kończy mizernie. Ale co tam. Usiadł wygodnie w fotelu, otworzył zimne piwko i delektował się jego bukietem.
Spojrzał na niebo. Boże, jaki cud!!!
Zachód słońca, to jedno z najpiękniejszych wespół ze świtem zjawisk, zachodzących w ciągu każdego dnia. Majestatyczne słońce, zniża się stopniowo do granic horyzontu, nadając niebu lekko czerwonkawy kolor. Broniąc się przed ciemną nocą, mieni się jeszcze chwilę, pełną paletą odcieni pomarańczu. Oddalając się, pozostawia za sobą kolorowe smugi, za którymi, bardzo delikatnie rozświetlone resztki słońca bledną, a niebo staje się coraz to ciemniejsze.
Zapadła noc.
Minęła właśnie piąta godzina bez brania, gdy usłyszał za plecami dziwny hałas. Sięgnął do pudełka i wyjął małą podręczną latarkę. Włączył ją. Dawała bardzo słabe światło. Odwrócił się i skierował ją w stronę, gdzie usłyszał delikatne trzaski. Zbladł.
Zobaczył bowiem cztery delikatnie świecące, poruszające się nieregularnie punkty.
Pogrzebał w plecaku i wyjął dużą, biwakową lampkę.
-Cholera – zaklął pod nosem, zostawiłem włączoną i wyczerpały się baterie.
Ogarnął go strach. Był roztrzęsiony.
-Co to, do diaska jest!? - rozmyślał.
Postanowił odwrócić się jeszcze raz, powoli..... oczy miał zamknięte. Marzył w myślach, że kiedy się obejrzy cały ten koszmar zniknie. Niestety, punkty były coraz bliżej niego. To „coś” poruszało się nadzwyczaj cicho i bezszelestnie.
-Wilki....psy.....nieee, punkty byłyby położone dużo niżej. Co to może być??? Strasznie się bał.
W tym momencie przypomniał sobie o breloczku, który dostał w prezencie od żony. Była w nim latarka. Może do latarki wiele jej brakowało, ale jedna dioda w którą wyposażony był ów prezent, mógł uratować jego skołatane serce. Skierował więc po raz drugi delikatne światło w stronę sprawcy tego zamieszania ale poza świecącymi punktami nic nie zauważył.
A...... może to istoty pozaziemskie. Obcy!!!
W tej chwili zaczął rozważać drogę ewakuacji. Samochód stał na parkingu,jakieś sto pięćdziesiąt metrów od miejsca, które zajmował. Wahał się co zrobić z całym dobytkiem. Miał rozłożony namiot i sporo sprzętu.
Zostawić to?
Nieee!!!....co ma być, to będzie. W chwili kiedy wypowiedział do siebie te słowa, rozległ się cichy ale jakże irytujący w tej sytuacji, przenikliwy pisk jego sygnalizatora.
Zamarł. Stał jak wryty.
Nie wiedział co zrobić. Kiedy uświadomił sobie, że ten dźwięk to sygnał na wędce, którą postawił na sumka, energicznie zaciął. Poczuł silny, bardzo stanowczy ale nie sumowy opór.
Był zirytowany .... co to jest?
Nieważne,.... to coś pozwoliło mu zapomnieć o jego wcześniejszych zmartwieniach. Holował nie myśląc o ....Obcych?
Kij mocno pulsował, ryba walczyła wspaniale. W głowie miał teraz jedno.
Co to jest? ....to coś wzięło, na kilka śmierdzących wątróbek...poza sumem nic nie przychodziło mu na myśl. Przeciwnik wykonał kilka odjazdów ale nasz bohater, dysponował mocnym ( w końcu sumowym) sprzętem, więc nie dawał mu wielkiego pola do popisu. Wyraźnie słabł. Łysy spojrzał na zegarek, była trzecia czterdzieści. Sięgnął po podbierak, ryba była jakieś 15 metrów od brzegu kiedy weszła w zaczep. Wiedział, że leży tam korzeń po wyciętym drzewie.
-Cholera!!!- krzyknął.
-Tego jeszcze brakowało.
Szarpnął z czuciem kilka razy lecz nic to nie dało. Puknął w rękojeść, też nic. Zluzował żyłkę. Tym razem sukces, ryba „wyszła” z zaczepu. Kilka obrotów korbką i ......... gruby..... węgorz!!! ląduje w podbieraku.
Skąd węgorz na „naszej wodzie”?
Nie wiadomo. Wiadomo, że jest piękny i po wcale nie łatwej „operacji” uwolnienia go z haczyka, ekspresowo odzyskuje wolność. Cholera !!! Gruby miał wziąć aparat, kto mi uwierzy, że złowiłem węgorza- mamrotał pod nosem. A w końcu......
-Płyń „chudy” przyjacielu - wyszeptał Łysy, i spełnij chociaż jedno moje życzenie.
Nawet nie zauważył, kiedy zrobiło się widno. Sięgnął po ściereczkę, żeby wytrzeć ręce i mimo woli spojrzał w miejsce w którym jarzyły się wcześniej cztery intrygujące go punkty. Radości i śmiechu nie było końca. Za małym strumykiem, który miał za plecami, pasły się.....łosie a dokładniej, łosza z młodym. Przez całą noc „domniemani Obcy” żywili się kaczeńcami, które porastały brzegi małej rzeczki. Łysy klapnął na fotel wyjął piwko, z radością umoczył swoje plebejskie usta w złocistym, chmielowym wywarze i zadzwonił do mnie żeby mi to wszystko opowiedzieć.
Było wesoło!!!

 


4.9
Oceń
(59 głosów)

 

Karp, Węgorz i .....Obcy - opinie i komentarze

arturarturarturartur
0
Wyprawa na pięć . Pozdrawiam . (2013-02-24 19:22)
rav74rav74
0
I znowu kryzysowy poranek w pracy stał się lepszy ***** (2013-02-25 09:36)
Lin1992Lin1992
0
Gratuluję udanej wyprawy. (2013-02-25 09:36)
pstrag222pstrag222
0
Bardzo przyjemnie się czytało opowiadanko. Przygoda nie samowita. za wpis oczywiście ***** pzdr.pstrag222 (2013-02-25 10:40)
jarcyk18jarcyk18
0
A jak kolega po tym piwie wrócił autem do domu :):) ?Fajna przygoda 5 (2013-02-25 12:09)
jurekjurek
0
Warto wspominać takie chwile . (2013-02-25 13:00)
JAQUJAQU
0
...zapomniałem dodać, że przesiedział do wieczora, oczywiście......... brania już nie miał i najprawdopodobniej te dwa piwka razem z emocjami i czasem, wyparowały. (2013-02-25 13:26)
karolpolawiacz karolpolawiacz
0
ciekawe (2013-02-25 14:34)
ekciakekciak
0
pięknie 5***** (2013-02-25 15:02)
użytkownik87343użytkownik87343
0
a co świeciło się u tych łosi? (2013-02-25 15:34)
JAQUJAQU
0
...................oczy (2013-02-25 15:38)
lipa43lipa43
0
Super opis. Piąteczka :D (2013-02-25 16:31)
abra1990abra1990
0
Gratulacjie kunsztu pisarskiego, czyt się na prawdę fajnie :) ode mnie ***** (2013-02-25 17:11)
LeeLee
0
Bardzo fajny opis i oczywiście Piąteczka :) (2013-02-25 18:03)
Danekt89Danekt89
0
daje ***** trzyma w niepewnosci do samego konca :) (2013-02-25 19:56)
ekolekol
0
piąteczka, nie ma co. (2013-02-26 08:01)
la0000la0000
0
SUPERRRRRRRRRR (2013-02-26 09:06)
roman55roman55
0
Z przyjemnością przeczytałem świetnie opisaną relację z wyprawy. Pozdrawiam ***** (2013-02-26 15:39)
miniek6miniek6
0
Brak słew!!!! Zazdrość odbiera mi moc pisania. 5! (2013-02-26 20:51)
waldi05waldi05
0
Bardzo fajny opis i wspomnienia. Piąteczka. (2013-02-28 07:47)
zaruzaru
0
skoro łosza z młodymi to chyba norwegia. i ja tam byłem i rybki łowiłem. pozdrawiam. (2013-03-01 14:46)
JAQUJAQU
0
.......nie uwierzysz Kolego ile w naszej okolicy jest łosi, sam bym w to nie uwierzył gdybym nie zobaczył na własne oczy.............coś pięknego!!! (2013-03-01 16:59)
SZCZEki102SZCZEki102
0
DAJE RADE (2013-05-05 18:35)
amur tvamur tv
0
Rybka fajna (2020-08-20 23:54)

skomentuj ten artykuł