Karpie biorą po zmroku

/ 10 zdjęć


Karpie biorą po zmroku
Karpie biorą po zmroku – ta teza została już niejednokrotnie sprawdzona na naszej wodzie. Dlaczego więc nie miałby spróbować i ja. Mamy pierwsze dni jesieni, temperatura zaraz po zachodzie słońca spada mocno do kilku stopni, największa więc pora popróbować  wieczornej zasiadki.  Wybór padł na środek tygodnia.
Odnośnie sposobu wędkowania wybór i decyzja była jednoznaczna – method feeder. Zanętę stanowiła mieszanka pelletów 2mm Match Pro i drobniutkiego  4 Success. Na haczyk idzie 4,5mm pellet  Lorpio.  Szczegóły przygotowania i zestawy opisywałem w artykule „ Metoda i pellety na ostrożne karpie”. https://wedkuje.pl/n/metoda-i-pellety/97758
Oprócz przygotowanie sprzętu , zanęt i przynęt sporo czasu poświęciłem na odpowiednie przygotowanie stanowiska i oczywiście stosownego ubioru. Podczas wędkowanie w nocy z pomostu zawsze trzeba zadbać o bezpieczeństwo, w tym odpowiednie oświetlenie, umocowanie zestawów i rozłożenie pozostałego wyposażenia. Szczytówki wędzisk wyposażyłem w 3mm feederowe świetliki, na czapkę powędrowała czołowa latarka, a całe stanowisko podświetliłem zwykłą świeczką wstawioną do słoika 3/4l. Tak zabudowana w słoiku  świeczka pali się bardzo spokojnie i powoli i z powodzeniem wystarcza na cały długi wieczór. Delikatne światło  oświetla rejon wędkowania, sprzęt zwłaszcza w rejonie kołowrotków, a co najważniejsze miejsce pod nogami.   Pozwala to bez problemu, nawet w przypadku krótkiej drzemki szybko i bezpiecznie odnaleźć  się na pomoście.
Miejsce które wybrałem znajduje się w bezpośredniej bliskości naszej polany przy stanicy wędkarskiej. Charakteryzuje się ono tym, że na stosunkowe niewielkiej odległości od brzegów – około 15mpoczątkowo łagodny stok przechodzi do głębokości około 4m. Właśnie u podstawy tego stoku wybrałem rejon wędkowania.
 Zanęciłem stanowisko kilkoma kulami przygotowanego pelletu i spokojnie przystąpiłem do rozkładania zestawów. Od tej pory moja świadomość odcina się totalnie od spraw życia codziennego i wszystkie komórki zostają załączone do jednego i jedynie słusznego zadania – wędkowanie!!!
Z chwilą położenia zestawów rozpoczyna się etap śledzenia otoczenia. Dosłownie w momencie jak tylko zachodzącej słońce  schowało swoją purpurową tarczę za ścianą drzew, tafla jeziora ożyła tysiącami oczek baraszkującego i żerującego narybku!!! Po chwili w niektórych miejscach na tym narybku, zaczął żerować prawdopodobnie jakiś drapieżnik. Na dodatek  pod pasem trzcinowisk pojawiły się spławy. Wszystkie te sygnały zaczęły mocno potęgować wolę łowienia i pozyskania okazu.
Ryby rybami, ale odchodzące chmury zaczęły pozostawiać czyste niebo usiane licznymi gwiazdami. Jakże nie popatrzeć na te cudeńka!  W pewnym momencie około godziny 22.00, podczas próby sfotografowania Wielkiego Wozu, jeden z feederów prawie odjechał z pomostu. W tej sytuacji nie było mowy o jakimś zacinaniu. Wystarczyło tylko złapać wędzisko i spokojnie kontynuować hol na delikatnym zestawie. Pomimo ciemności, świetlik umieszczony na szczytówce wędziska, w połączeniu ze światłem czołówki pozwolił skutecznie kontrolować odejście ryby na strony. Po dynamicznym holu okazało się, że zestaw metody z 5mm pelletem, skusił pięknego pełnołuskiego karpika. Ze zrobieniem fotki pomaga Kolega Ryszard. Jest dokumentacja połowu i wielka satysfakcja.
Rozgrzany emocjami związanymi z piękną walką z pełnołuskim, pomimo narastającego chłodu,  postanawiam jeszcze pozostać chociaż godzinkę na pomoście. Przecież szczęściu trzeba sprzyjać. Rozgrzewam się kawą z niezawodnego termosu i uważnie już teraz obserwując zestawy widzę, jak szczytówka feedera gnie się w pół.  Po podniesieniu wędziska czuję, że tym razem to sobie powalczymy troszeczkę dłużej. Ryba nie śpieszy się z podniesieniem, a każdą próbę mojego podciągnięcia kwituje natychmiastowym odjazdem.  Widząc , że to nie przelewki, chcąc uniknąć splątania,  utrzymuję wędzisko w napięciu między nogami, ściągam jednocześnie na raty drugo zestaw. Z chwilą zdjęcia wolnego zestawu, powiedziałem sam do siebie - teraz możemy sobie spokojnie powalczyć. Hol był niezwykle dynamiczny. Raz do lewej, to znów do prawej lub murowanie do dna. W związku z tym, że zestaw feedera Jaxon EXT Grand Virtuoso 3,60m, c.w. 25-75g
z koszyczkiem 35g nie jest przeznaczony do holowania okazów, musiałem wykazać odrobinę cierpliwości. Dopiero  po kilkunastu minutach udaję się skutecznie podnieść prawie 6kg karpia królewskiego. Dokładnie karpik królewski 5,70 kg z nocki 20.09.2017r. złowiony około 23.00. okazał się spełnieniem najskrytszych marzeń.
 

 


4.1
Oceń
(14 głosów)

 

Karpie biorą po zmroku - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł