Zaloguj się do konta

Karpie, leszcze i coś jeszcze

Tak, dzień urlopu pomału dobiega końca, ale za to jaki dzień! Dzień w którym mogłem wolne od pracy wykorzystać na wędkarski wypad. Wypad, który tak naprawdę planowałem już długo, bowiem w swoim kalendarzu 19 maja miałem z góry zarezerwowany na wypoczynek, wypoczynek po niedzielnym obżarstwie i rozleniwieniu na komunii chrześniaka mojej małżonki:) Na szczęście moja wątroba dała radę, zatem mogłem konsekwentnie wyruszyć na poniedziałkowe łowy. Zgodnie z założeniem miał to być kolejny dzień próby z nową dla mnie jeszcze metodą połowu z użyciem drgającej szczytówki- tzw. METHOD FEEDER. Już w piątek dokupiłem parę brakujących drobiazgów, oraz powiązałem nowe przypony. Czynność była dla mnie o tyle ważna, gdyż po ostatnich spinkach dwóch ryb, ( w tym dużego prawdopodobnie karpia) wiedziałem, iż muszę coś zmienić w stosowanych zestawach i nawet miałem pomysł co może być grane;)


Jako miejsce połowu miałem wytypowaną byłą żwirownie, która posiada dodatkowo połączenie z piękną rzeką Odrą. Zbiornik dla mnie w tym roku szczęśliwy...wspominając chociażby pięknego lina i ładnego karpiszcza złapanego w kwietniu na wspólnej wyprawie z kolegą Jędrulą. Niestety ostatnie deszcze i przybór wody w rzece spowodował, iż żwirownia stała się swego rodzaju zlewnią nadmiaru wody na odrze. Sprawa na tyle poważna, iż jej poziom wynosił obecnie ok. 1,5 metra więcej od stanu normalnego! Dodatkowo całość uzupełniał kolor wody niczym kawa z mlekiem... Szczerze mówiąc byłem bliski mimo wszystko spróbować połowić w tak ekstremalnych warunkach, jednak niedzielna wyprawa Jędruli wraz z przyjacielem na sprawdzoną miejscówkę, wybiła mi ten pomysł z głowy. Chłopaki siedząc przez kilka godzin nie doczekali się brania. Widać nasza ukochana woda musi troszkę poczekać i się oczyścić, gdzie zatem jechać? Tu pojawiły się nie małe dylematy jednak postanowiłem finalnie przetestować zbiornik, wobec którego razem ze szwagrem Mariuszem mamy nie małe oczekiwania w tym sezonie:) Jest to akwen
o powierzchni ok. 16 ha. w którym w przeszłości również eksploatowano żwir. 

Obecnie zbiornik jest wodą licencyjną, której opiekunem jest koło, którego jestem członkiem. Przyznam szczerze, iż przez parę ostatnich lat ta woda w ogóle mnie nie interesowała, dopiero w tym roku za namową Mariusza postanowiłem ponownie wykupić pozwolenie, licząc na udane połowy szczególnie w trakcie nocnych połowów.
Zatem z samego rana tj. po godzinie 6, stawiam się na brzegu mojej żwirowni, pełny nadziei na pierwszą w tym sezonie rybę złapana metodą włosową. Siadam na stanowisku w sąsiedztwie plaży ( latem byłoby to nie możliwe z powodu kąpiących się amatorów wodnych rozrywek), jednak to jeszcze nie lato a miejscówka jest obiecująca. Dno spokojnie opada do około 2, 3 metrów- jak to zwykle ma miejsce na plaży;) Wystrzeliwuje z procy kilka garści zanęty w skład której wchodzi kukurydza konserwowa, rybny pellet zanętowy 4 mm. oraz odrobinę pelletu haczykowego o smaku halibuta 8mm. firmy Carp Zoom a także dosłownie parę 16 mm. kulek proteinowych od Bandiit Carp-ia o zapachu krabowym.


Po tej czynności zabieram się za rozkładanie wędzisk, dzisiaj planuję łowić na dwa kije. Wybór padł na feederki- mistrall do 100 gw. na którym montuję mały koszyczek drennana o wadzę 35 g. Drugą wędką jest york derby feeder do 120 g.w. zresztą wygrany na tym portalu w konkursie sms prawie 2 lata temu:) Tu już mocuję koszyk o rozmiar większy równiez firmy drennan jednak o masie własnej 25 g. Gdy wszystko już miałem gotowe a zestawy wylądowały w wodzie odpalam śmierdziucha (tj. papierosa) i spoglądam na zegarek- jest równo 7 . Spoglądam na szczytówki i zastanawiam się co przyniesie mi dzisiaj pierwsze branie? Krabowa kulka na Yorku czy może miodowa kukurydza podrasowana malutkim soft pelletem o smaku truskawki?
Z tego zadumania wytrąca mnie piękne branie na mistrallku ( kuku, pellet) ZACIĘCIE i już czuję na końcu zetawu pulsujący ciężar:) Po króciutkim holu wypinam, cykam fotkę i wypuszczam leszczyka na 38 cm. TAk jest! Da się:) włosowy zestaw obdarował mnie po raz pierwszy rybką;) Spokojnie zakładam ponownie ten sam zestaw przynęt i wykonuję ponowny rzut w zanęcone miejsce. Po chwili podobny leszczyk na brzegu:) No super coś się dzieje,
-a miałem takie opory tu przyjechać- myślę sobie;)
Ponownie zakładam szczęśliwe przynęty i zarzucam... w tym czasie widzę delikatne branie na kulce krabowej. Pośpiesznie zacinam i... pusto.
- cholera za szybko- od razu znajduję przyczynę.
ładuję koszyk drennana i ponownie posyłam kulasa w wodę. Następnie zaczyna się festiwal pustych zacięć na kukurydzę z pelletem! Dochodzę do wniosku, iż przyczyną może być nadmiar przynęty na stosunkowo małym haczyku ( kuta 8 od hikary).


Zakładam więc jedynie ziarenko miodowej kukurydzy i czekam co będzie. Odpalam znowu to świństwo i czekam. W między czasie, podziwiam parę spławów naprawdę dużych ryb- chyba karpi i obserwuję wyskok ponad wodę w okolicy trzcinowiska, pełnołuskiego karpia na ok. 50 centymetrów!! Masakra nigdy nie widziałem skaczących ponad lustro wody karpi, co innego tołpyg ale to na discavery ;) Z tego wszystkiego wytrąca mnie kolejne branie, znowu na lżejszym kiju z kukurydzą na włosie. Wędka w górę, siedzi- ten już ładniejszy 43 cm. Żaden okaz ale na tym akwenie mój największy:) Fotka i do wody. Myślę sobie, skoro na kuku jest jakieś zainteresowanie to może warto by było spróbować tez na drugim zestawie? Zakładam zatem dwa ziarenka i srrru do wody. Najwyżej jak nic nie będzie to wrócę do krabowego kulasa;) Jednak kolejne branie po raz kolejny notuję na pojedyncze ziarnko. Tym razem opór jakby większy...popuszczam na wszelki wypadek odrobinę hamulec w kołowrotku i staram się kontrolować zrywy rybki. Po chwili nieduży ale baaardzo grubiutki karpik spogląda w moją stronę z podbieraka:) Mierzę rybę 45 cm. i umieszczam w siatce. Tak w siatce, sory memory ale masz zaproszenie na grilla do szwagra;) Właściwie wypad mógłbym już uznać za udany, jednak tak naprawdę najlepsze miało dopiero się wydarzyć. Po zarzuceniu ponownie zestawu znów odpalam tego cichego zabójcę i rozsiadam się wygodnie w moim fotelu:) Obserwuję szczytówkę Yorka ( 2 kuku) a ta po energicznym przygięciu prostuję się gwałtownie ukazując jednocześnie zwisająca luzno żyłkę. Z doświadczenia wiem, że ten sposób brania zdradza większego leszcza. Faktycznie po krótkim jednak dosyć emocjonującym holu podziwiam leszcza długości 48 cm. Fajny nawet, myślę i wypuszczam przystojniaka do wody. Jestem już naprawdę zadowolony, przecież mineło dopiero raptem 3 godziny z groszem łowów w sumie to z "marszu" a wyniki nawet, nawet:) I to na methodę wobec której miałem spore nadzieję i zaufanie od jakiegoś czasu;) Znowu podziwiam przyrodę , pykam papierocha i cieszę się z urlopu od pracy. Mniej więcej koło godziny 11 w trakcie uzupełniania zanętą koszyczka na mistrallu, obserwuję początkowo delikatne ugięcie, które zamienia się w szalone i energiczne branie na zestawie z dwoma ziarnami kukurydzy. Myślę sobie pięknie, drugi kij w ręku a tu właśnie coś się zainteresowało! No ale nic, kijaszek na bok i doskakuję do Yorka. Zacięcie i ... uuu
- fajny opór- mówię do siebie.
- karp na ban karp ale za to jaki:):)
Jednak po początkowym murowaniu do dna mój przeciwnik zdecydowanie i z impetem prze ku górze.
- co jest?!- myślę, patrząc jak podłużna czarna ryba wykonuję widowiskową świece ponad powierzchnią wody.
-qrwasz twojasz mać, karpie nie skaczą nad wodę... może szczupły?! Ale na dwie kukurydze? Sam już nie wiem co myśleć, jednak staram się spokojnie kontrolować zrywy i sztuczki dużej ryby. Popuszczam na wszelki wypadek hamulec, starając się jednocześnie trzymać napięcie żyłki. Po paru minutach mimo wszystko nerwowego i emocjonującego holu ryby, mam już gada blisko siebie. Znowu trzyma się dna, ale do czasu...
-co jest?-znowu wyskok, znowu świeca i już widzę go dokładnie... z początku nie dowierzam, jednak to JESIOTR!!! Jest piękny, długi i ciemny. Podbierak do wody kilka chwil i JEST!
Przypominam sobie wpis w regulaminie łowiska-" Złowione Jesiotry należy bezwzględnie wypuścić"- no tak ale my tu łowimy od dobrych 10 lat i nigdy nie widziałem z Mariuszem aby faktycznie ktoś ten gatunek złowił:)
- A jednak! Prawdziwy dinozaur:)
Rybka jest urocza, kolczata, tajemnicza i długa. Biorę miarę do ręki.....85,5 cm. długości
-niezły rybek-myślę sobie. Żałując jednocześnie, iż nikt ze mną nie łowi. Fajna by była fotka na rękach...
Dostrzegam w tym momencie troje pracowników wykonujących jakiś roboty na terenie ośrodka... Wołam, macham w końcu przychodzi trzech gości, których wcześniej poznałem w trakcie krótkiej wymiany zdań co do aktywności żerowania ryb w dniu dzisiejszym:) Proszę jednego z nich o zrobienie pamiątkowego zdjęcia na co chętnie się zgadza:) Panowie również nie mogą wyjść z wrażenia tego nie codziennego połowu. Cykamy kilka zdjęć i wypuszczamy rybę.
-Jezu co za dzień-myślę sobie:)
Odpalam papierosa i dzwonie do Jędruli z informacjami, chwilkę wcześniej pisał mi esemesa z pytaniem "jak biorą".
Przyjaciel gratuluje, stwierdzając jednocześnie, że mam zaj... szczęście do dziwnych połowów ( patrz 130 cm. tołpyga jako spinningowy połów) :):)
Właściwie mógłbym już pomału wracać do domu, jednak decyduję się posiedzieć jeszcze parę chwil. Efektem był 44 cm. Karpik, który również połakomił się na dwie kuku na włosie;) Buziak i mulak wraca do wody a ja pomału się zbieram. Obiecuję sobie, że wkrótce tu wrócę- może na nockę??

Opinie (13)

Zionbel

MACIEK aleś mnie wku...il :) Graty men :) [2014-05-19 20:12]

Jędrula

MACIEK MACIEK POLSKA !!! BRAWO !!! [2014-05-19 20:36]

JKarp

Skąd ten dinozaur ? [2014-05-19 20:42]

ivel 83

fajna historia i gratulacje za rybiszcza [2014-05-19 21:10]

kucus22

Dzięki panowie ;) Janusz jeżeli pytasz z jakiej wody to mniej więcej dowiesz się tego z wpisu;) [2014-05-19 21:18]

JKarp

Nie tyle pytam o wodę a o to skąd tam te ryby? Rozumiem, że było zarybiane nimi. 16 ha, spokój, cisza, wszyscy w pracy i do tego jeszcze taka pogoda :-) Jakby mało tego było to ryby brały :-) Kiedyś złowiłem na łowisku Okoń jesiotra 125 cm :-) [2014-05-19 21:25]

kucus22

Dokładnie, słyszałem, że kiedyś wpuścili tam parę sztuk, jednak nie wiem jak dużych. Do tej pory nie spotkałem się z tym gatunkiem. Tak jak piszesz dzisiaj było cudnie;) Zero wędkarzy a rybek brał w najlepsze;) Przy 125 cm. ten mój to szkrabek ;) [2014-05-19 21:55]

sebaworoch

Gratulacje. Ryba marzenie***** [2014-05-20 13:08]

PanciOxD

Piękny :) [2014-05-20 22:54]

marciin 2424

Gratulacje i życzę kolejnych tak owocnych wypadów :) Pozdrawiam i ***** :) [2014-05-27 21:16]

kuba234p

Piękne rybki i gratulacje wypadu ;), oczywiście leci *****. Twój wpis mnie zachęcił do wypróbowania na jednej wędce method feeder'a , nad którym wacham się już z od tamtego roku :D. [2014-06-01 08:45]

Tomekoo

FAjny ten starożytny wariat ;-) też bym chętnie takiego pociągnął , owocny wypadzik ;-)) ***** [2014-06-08 15:17]

Kowal73

:)***** Aleś wymiótł, no u mnie takich nie ma :) :) :) :) :) [2014-06-17 23:04]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Maj z rodzicami.

Kiedy widzę małych chłopców nad naszymi wodami, zastanawiam się częst…