Karpie na czeski sposób

/ 14 komentarzy / 9 zdjęć


W końcu minął okres ochronny na łapanie karpi i amurów, wprowadzony po dodatkowym zarybieniu, przyszła więc pora sprawdzić, co dzieje się nad naszym jeziorem. Wyjeżdżamy na całą niedzielę i krótko po 07.00 jesteśmy nad jeziorem.

Wybór łowiska

Katamaran jest w dniu dzisiejszym wolny, dlatego też postanawiamy spróbować szczęścia wędkując z dwóch platform, położonych obok siebie w niewielkiej odległości, na skraju przerzedzonego trzcinowiska. Wybieramy kierunek wędkowania do trzcin, mając na uwadze fakt, że w ich bezpośredniej bliskości, zawsze jakaś rybka lubi się wygrzewać. Ryba na tym wypłyceniu pod trzcinami nie jest zbyt często niepokojona przez wędkarzy  m.in. z powody licznych zawad w postaci zatopionych gałęzi. Jednym słowem ze zwykłą gruntówką nie ma tam co szukać. Mając to miejsce dobrze rozpoznane można jednak znaleźć kilka oczek, w których bezpiecznie da się położyć odpowiednio przygotowany zestaw.

Przygotowanie zanęty

Mając na uwadze fakt, że nie wybieramy się nie na rekordowe karpie, a jedynie na tzw. „karpie handlowe” w przedziale wagowym od 1kg do 2 kg, z góry rezygnujemy z tradycyjnych zestawów karpiowy i kulek proteinowych. Łowić będziemy na parzoną kukurydzę oraz kukurydzę puszkową. Do jeszcze ciepłego parzonego ziarna kukurydzy i pszenicy, dodajemy odrobinę konopi porażonych, parzoną śrutę kukurydzianą, a całość zasypujemy delikatnie kupną zanętą karpiową. Odrobina zanęty oraz parzona śruta kukurydziana idealnie wiążą ziarno, jak w sam raz na tyle, aby można było napełnić koszyczek zanętowy.

Przygotowanie sprzętu i zestawów

W takim łowisku z licznymi zawadami bez solidnego wędziska karpiowego nie ma co szukać. Tak samo solidny powinniśmy zapiąć kołowrotek z mocną karpiową żyłką.

Montując zestaw na żyłkę główną zakładam bezpieczny klips ze stosownym krętlikiem. Klips powinien swobodnie, przelotowo przemieszczać się po żyłce głównej.  W początkowej fazie wędkowania do klipsu podpinam koszyczek zanęt owy. W dalszej części jak łowisko będzie już zanęcone, można zrezygnować z koszyczka, na rzecz ciężarka do zestawu karpiowego. Mała głębokość łowiska, czysta woda, liczne zawady skłoniły nas do zastosowania mocnych przyponów wykonanych z flourocarbonu.

Natomiast sam tytuł artykułu „Karpie na czeski sposób” zrodził się w wyniku zastosowania, pozyskanych wiele lat temu czeskich haczyków. Haczyki te są nietypowe. Wykonane bowiem zostały w Zbrojowce Brno z cienkiego, ale niezwykle wytrzymałego specjalnie hartowanego, sprężystego drutu. Przynętę w postaci dwóch ziaren kukurydzy zakłada się w taki sposób, aby widoczny był grot haczyka wraz ze sporych rozmiarów zadziorem. W wyniku zacięcia ostry jak igła grot haczyka pewnie przebija pysk w taki sposób, że warga opiera się na dużym łuku kolanka dając pewność holu, a jednocześnie wyrządzając minimalne skaleczenia pyska ryby.

Technika wędkowania

Ważnym elementem całego zestawu jest wskaźnik brań. Jako wskaźniki brań w tym przypadku sprawdzają się długie sygnalizatory brań podwieszane na żyłce. Po położeniu zestawu w bezpośredniej bliskości trzcinowiska, delikatnie napinamy żyłkę i ustawiamy jednocześnie sygnalizator w położeniu około 45º. Jest to spowodowane tym, że branie może być sygnalizowane podciągnięciem sygnalizatora do góry w kierunku wędziska, ale także jego opadaniem. Z uwagi na niewielką głębokość i bliskość położonej przynęty na łowisku powinna panować bezwzględna cisza, a stukania i pukania należy wystrzegać się jak ognia.

Ryba bierze pewnie, co objawia się płynny lub skokowym podnoszeniem lub opadaniem sygnalizatora. Zacinamy zdecydowanie, ale bez szaleństwa. Zaraz po wyczuciu wielkości ryby, w początkowej fazie hol powinien być zdecydowany. Po odprowadzeniu ryby od zawad i trzcinowiska, można dać rybie trochę się wyszaleć, aby nie było zbędnej szarpaniny podczas jej podbierania. Mając powyższe na uwadze pamiętajmy także o trochę mocniejszym jak zazwyczaj dokręceniu szpuli kołowrotka.

W sprzyjających warunkach i po odpowiednim przygotowaniu sprzętu, zabawa z jedno - dwu kilogramowymi karpikami, może nam dostarczyć wiele pozytywnych emocji i satysfakcji. Dodatkowo przy odrobinie szczęścia możemy także liczyć na coś większego. Emocji bez względu na przypadki na pewno nie zabraknie.

 


4.8
Oceń
(25 głosów)

 

Karpie na czeski sposób - opinie i komentarze

marek-debickimarek-debicki
0
W artykule „Karpie na czeski sposób”, wspomniałem jedynie o zastosowanych haczykach ze Zbrojowki Brno, jak mówili ówcześni znajomi wędkarze. Okres ten przypadał na lata 1997-2001. Wówczas Koledzy Czesi łowi na zestawy z dwoma przyponami, do których po pewnym czasie szybko przywykliśmy. Szybka zmiana systemów była bardzo prosta, a co najważniejsze skuteczna. Jednak to, co dla mnie było osobiście najciekawsze na podstawie przeprowadzonych obserwacji, to duży haczyk zdecydowanie karpiom i amurom nie przeszkadzał, a na dodatek ryba brała zdecydowanie nie czując większego oporu. Wówczas nie było jeszcze kołowrotków z wolnym biegiem. Warunek sukcesu był jednak taki, że trzeba było dosłownie siedzieć przy wędzisku i reagować na każde skubnięcie ryby, sygnalizowane płynnym podniesieniem lub opadem sygnalizatora. Ten,który się zbytnio oddalił od wędziska, niejednokrotnie zmuszony był do wyciągania go z wody, po solidnym braniu!!! (2015-10-04 17:40)
rysiek38rysiek38
-1
Karpik slynie z tendencji do ostrych brań i też nieraz kij mi spadł z podpórek więc teraz dla pewności zawsze hamulec na "maxa " luz a do zacięcia poprostu kciukiem dociskam szpulę by zaraz potem odpowiednio podkręcić no i najważniejsze stare powiedzenie- kto nie trzymie kija w łapie ten na pewno g... złapie (2015-10-04 23:58)
u?ytkownik116256u?ytkownik116256
0
Bardzo dobry tekst.Pozdrawiam. (2015-10-05 11:28)
spines21spines21
+3
Wystarczy tak ustawić hamulec,żeby przy ostrym braniu puścił linkę. Po są hamulce między innymi. Nie używam młynków z wb i kije nie pływają. Zacinam zawsze trzymając szpulę i w razie potrzeby dokręcam lub luzuje hamowanie. Według mnie przy łowieniu dużych ryb kołowrotek musi mieć dobry hamulec i trzeba nim odpowiednio operować. Co do haków-stosuje przeważnie 2 i 4 , rzadziej mniejsze. (2015-10-05 18:18)
marek-debickimarek-debicki
-2
Kolego spines21! Z przykrością muszę stwierdzić, że nie zrozumiałeś przedstawionej w materiale specyfiki wędkowania. Jednocześnie zapewniam Cię, że dobrze znam zasady ustawiania hamulca w kołowrotku.Natomiast co do zasadności trzymania szpuli przy zacinaniu mam duże wątpliwości! Niemniej jeżeli Koledze to odpowiada , niechaj i tak będzie. (2015-10-05 20:46)
JKarpJKarp
+1
Marku a słyszałeś coś o QD - Quick Drag ? I drugie - dlaczego klips ma swobodnie przesuwać się po żyłce ? (2015-10-05 21:26)
marek-debickimarek-debicki
-1
Muszę przyznać Januszu, że zapoznałem się z nim dopiero po Twojej wzmiance. Natomiast jeżeli chodzi o swobodnie przesuwający się po żyłce klips do którego połączony był koszyczek, to w takim zestawieniu spełniał on rolę rurki antysplątaniowej. Takie złożenie zestawu ułatwiało mi szybkie przejście na typowy zestaw samozacinający, gdy chciałem przejść do metody włosowej. Bez dodatkowych kombinacji po zablokowaniu krętlika w klipsie, wymianie przyponu i podłączeniu odpowiedniego ciężarka miałem gotowy zestaw do metody włosowej. (2015-10-05 22:03)
spines21spines21
+3
Nie wiem na czym polega specyfika wędkowania przedstawiona w materiale,że mój komentarz do niej nie pasuje ? Dlaczego trzymanie szpuli przy zacinaniu jest wątpliwym pomysłem? W odróżnieniu od kolegi łowię karpie już jakiś czas i nie zauważyłem,żeby taki sposób w czymś szkodził Wyczytałem natomiast ,że istniało zagrożenie porwania wędki przez rybę więc zasugerowałem ustawienie hamulca. Łowiąc w miejscach gdzie nie można było dać luzu zabezpieczam kije w taki sposób,żeby się ich nie dało porwać. Taką specyfikę stosuję i przeważnie daje radę:). (2015-10-06 08:38)
marek-debickimarek-debicki
0
spines 21! Za mocno się" spinasz", ale nadal nie odczytałeś właściwie mojego przekazu. Zaznaczam mojego przekazu, dostosowanego ściśle do kreślonej sytuacji. Natomiast fakt, że robisz coś w odróżnieniu ode mnie, jedynie bardzo mnie cieszy. (2015-10-06 09:07)
pstrag222pstrag222
+2
Ja osobiście, nie luzowałbym , w takim miejscu hamulca, ani nie używał wolnego biegu. Za blisko jest trzcinowisko. ***** (2015-10-06 12:57)
pstrag222pstrag222
0
Oczywiscie takie karpiki często goszczą na moich feederowych zestawach, a jesli weżmie na zestawik leszczowy to już zabawa jest przednia (2015-10-06 12:59)
spines21spines21
+3
Ja opisuje konkretnie jakbym to zrobił,więc czy na pewno ja się spinam:) Moja opinie jest taka jak napisałem a jeżeli się nie podoba to trudno. Można tylko chwalić ? Bez spinania :) (2015-10-06 15:33)
JKarpJKarp
+2
Własnie moje Penny mają taki hamulec - ćwierć obrotu pokrętłem i mam hamulec luźny. Potem ćwierć obrotu w drugą stronę i mam hamulec taki jak ustawiłem. Przy zacinaniu muszę więc trzymać szpulę :-) Pytałem o klips bo z opisu wynikało jakby klips miał być przelotowo cały czas. (2015-10-06 16:29)
troctroc
0
Cytując ostatnie zdanie "Emocji bez względu na przypadki na pewno nie zabraknie." muszę przyznać, że w tym stwierdzeniu nie ma przesady- rzadko zdarza się, aby karpiki do 2kg. brały jak przysłowiowe płotki- rzut, branie i tak przez prawie dwie godziny, nie powiem- było to fajne ale również męczące, absorbujące stałą uwagę, chwila nieuwagi i cwaniak siedział w trzcinowisku lub potopionych gałęziach a zestawy stawialiśmy około 20- 50cm od pasa trzcin, nie powiem- zapas przyponów został naruszony.... Marek, jeszcze je przećwiczymy (te większe oczywiście). Pozdrawiam za *****. (2015-10-25 17:48)

skomentuj ten artykuł