Kiepski sezon ?

/ 12 komentarzy / 2 zdjęć


Jak na razie zdecydowanie tak. I nawet taki prezent od Stwórcy w postaci ryby życia, czyli suma z 15-go sierpnia nie jest w stanie zatrzeć mego rozczarowania. Nie złowiłem w tym roku jeszcze miarowego sandacza a nie ukrywam, że na nie poluję. Dla nich pływam łódką do granicy państwa, biczuję wodę w strefie „za 500 zł „ , ciągam się z silnikiem i całym majdanem a zdrowie już nie te. I niewielką pociechą były wieści od kolegów, że i oni nie łowią nic szczególnego. Nawet na jeziorach wytrawni łowcy nie mają się czym pochwalić. Trafiały się czasem „okoniowe dni”. Ale większego szczupaka ( czytaj metrowego ) nikt w tym sezonie nie złowił.
Dopadło mnie całkowite zwątpienie. Ale i Zibi nie łowi sandaczy na swoim Poraju, czyli jest nas co najmniej dwóch rozczarowanych sezonem. Chodzą mi po głowie różne teorie ( nawet spiskowe ), że ktoś, albo coś naszym sandaczom wyrządziło krzywdę. Łyna to rzeka graniczna i ryby mogą się przemieszczać swobodnie. Mogą spłynąć do Ruskich i nie wrócić. Od przystani do granicy mam 6 km wody do łowienia. A potem zaczynają się „Dzikie Pola”…
Od kiedy odkryłem „Eldorado” na pasie granicznym zaczęła się masówka wycieczek naszych wędkarzy i ruskiej „rybałki.”. Ruscy siaty stawiali pod same słupy graniczne, że przy dalszym rzucie moje gumy grzęzły w ich pułapkach. Podpłynąć nie mogłem, by je uwolnić, więc straty moje były spore. Rysio został kiedyś w październikowe popołudnie i widział jak ruscy dwa razy łodzią obracali, bo nie mogli zapakować wszystkich sandaczy na raz… Nawet nie dziwiło mnie to specjalnie, bo dla nich wędkarstwo to abstrakcja. Liczy się tylko sandaczowe mięso i to w dziesiątkach kilogramów. Nikt ich nie kontroluje, nikt ich nie karze…
Zajechałem kiedyś do Komendanta placówki Straży Granicznej i opowiedziałem mu co się tam dzieje. Że w zasadzie kończę sezon, bo skoro nie mogę tam łowić, to łowienie straciło dla mnie sens. Nie jestem już młody chart, co to macha po 10 godzin i wszystkie gumy sprawdzi . Minęły te czasy bezpowrotnie… Dla mnie złowienie sandacza w 30-50 rzutach ( moja dzienna norma ), to od kilku lat szczyt marzeń . Nie trafię, to wracam, bo potem zaczynają się bóle kręgosłupa i łokcia. Nie wierzę już w drapieżniki z Eldorado…
Nie byłem na Łynie chyba z miesiąc. Byłem zajęty trochę remontem w domu, ale przede wszystkim zniechęcenie sezonem nie ciągnęło mnie nad wodę. Miałem wolny dzień i prognoza pogody była obiecująca. Miało nie wiać a to dla mnie najważniejsze, bo łódki prowadzić przy silnym wietrze nie mogę tak jak chcę.
Popłynąłem „po swojemu” , jak dawniej, czyli , by być na granicy jeszcze po ciemku. Cumuję "na oko", bo nic nie widać. Ale przecież łowię tu od 12-tu lat. Znam każdy krzaczek, drzewo i kępę trzcin. Zaraz...jednak czegoś mi tutaj brak w tym krajobrazie. Na wprost słupka granicznego stało drzewo. Znam je dobrze, bo kilka moich ozdób tam wisiało. A i szczytówkę raz połamałem siłując się jak idiota zamiast ciągnąć za plecionkę. Na tym drzewie przybity był trójkąt ostrzegawczy ( polski znak drogowy). Jeżeli ktoś go przekroczył, to odzywał się czerwony telefon u komendanta w Kętrzynie...
Nie bardzo wiem jak precyzyjnie rzucić, gdy tego drzewa nie widzę. Setki rzutów po ciemku i gumy spadały tam gdzie trzeba, czyli tuż za pasem trzcin. A tu lipa... Oki, będę rzucał ostrożnie póki się nie rozjaśni. Ale czym rzucać ? Wszystkie łowne gumy w tym sezonie są do dupy przecież. Chwila... mam przecież trzy Jankesy od p. Czesi. Prosiłem o nr 6 a zamówiła numer 4. Zakochana w tym wieku ? Ale Jankes ma to coś , co mają Mannsy, czyli charakterystyczną pracę ogonka. No i sumowi spodobał się rozmiar nr 6. Jeszcze na czwórki nie łowiłem, jeszcze się nie rozczarowałem, bo nie miałem okazji. To ich debiut...
Zbroję bialutkiego Jankesa główką 15 g. Tu 5-6 metrów i uciąg średni. Pierwszy rzut delikatny i guma spada prosto w rynnę. Szoruję po dnie, ale bez efektu. Zdecydowanie rzut za krótki. Muszę trafić za oczerety i podbiciami sprowadzać ją po stoku. Raz , dwa , trzy i...guma nie opada. Tnę instynktownie. Jaxon Prestige wygina się w końcu. Zapomniałem jak pracuje mój ulubiony kij. Co za widok...
Ryba idzie spokojnie przy dnie. Na 100 % niezły sandacz. Luzuję hamulec prawie do zera. Kciukiem blokuję szpulę. Nie wiem jak jest zapięty. Pod burtą łodzi szarpie się ostatni raz często schodząc z haka. Ale nie tym razem ... W czwartym rzucie prowadzę Jankesa przy powalonym drzewie. Jest już płaska rynna i tylko w tym miejscu może być atak. I jest...

Spływam pod brzeg za tablicę z napisem Granica Państwa. Teraz to mnie mogą... Czuję dziwną lekkość. Łokieć mnie nie boli, ani kręgosłup nie dokucza. Czyżby to tak krótko wszystko trwało ? Uśmiecham się do siebie. Trzeci raz w tym roku chyba. Pierwszy uśmiech był jak złowiłem na Heniowej wodzie szczupaka dla jego żony. Pierwszy raz tam byłem i szczupaczek 2,60 kg. Drugi raz przy życiowej rybie, czyli sumie. No i dzisiaj...
Rozwidniło się wyraźnie, ale dla mnie to już koniec łowienia. Korci mnie pomachać jeszcze, ale nie będę kaleczył ryb dla zabawy. Zobaczę, czy są grzybki...

Oczywiście moja stara Nokia padła i nie mam czym zrobić fotek. Kiedyś głowy bym sobie nie zawracał fotkami,ale teraz inne czasy. Kto ma fotki z rybami to wielki wędkarz. Innym się nie wierzy. I młodzi nie mogą pojąć, że 10-15 lat temu nie było aparatów cyfrowych, telefonów z kamerkami i zrobienie zdjęcia z rybą było trudniejsze od złowienia powiedzmy metrowego szczupaka. A teraz mamy internet i możemy swoje sukcesy wędkarskie pokazać całemu światu. Gdybym to ja przewidział...

 


4.8
Oceń
(39 głosów)

 

Kiepski sezon ? - opinie i komentarze

piotrekelkpiotrekelk
0
Tak czy siak swoje złowiłeś, a udowadniać nikomu nic nie trzeba, przede wszystkim liczy się satysfakcja bycia nad wodą oraz emocje związane z walki: wędkarz vs. ryba, a tak po za tym piękne miejsce masz tam u siebie! Pozdrawiam! (2012-10-26 11:20)
ryukon1975ryukon1975
0
Raz na wozie raz pod wozem,takie życie.Trzeba twardo przeć naprzód z nadzieja na lepsze.Jeśli zaś chodzi o fotki to myślący człowiek traktuje je różnie są tacy jak mój wielbiciel który pod co drugim zdjęciem na moim blogu wyzywa mnie od pajaców ale są i tacy którzy zdają sobie sprawę że wygoda jaką dał aparat cyfrowy jest młodziutka w porównaniu z nami.Wędkarzami którzy spędzili nad wodą dziesiątki lat. 5 ***** (2012-10-26 13:44)
henryk58henryk58
0
No i się narobiło , po prawdzie Kasi złowiłem jeszcze dwie sześdziesiątki + na Drużnie ,ale miałem nadzieję przyjechać do Ciebie na "Eldorado", Mirek jak nie będzie mrozów to cały czas chodzi mi po głowie Grzybek ***** (2012-10-26 15:24)
spinmarspinmar
0
Mirku nie narzekaj tak na Łynę bo się obrazi na ciebie i dopiero będzie posucha ,a metrowy szczupak który leżał obok twego suma toteż iluzja ?Myślę że po prostu czas poszukać nowych miejscówek nowych przynęt kto stoi w miejscu ten się nie rozwija z całym szacunkiem dla ciebie i twojej ogromnej wiedzy ja złowiłem 7 żadne tam okazy największy 1,80 chciałem zaznaczyć że żaden nie był z eldorado .Czyli są na pewno ,może po prostu brakuję ci tego pazura z przed lat kilku .Opowiadanie ładnie napisane jak zwykle dużo zdrowia i więcej optymizmu. (2012-10-26 17:10)
Zibi60Zibi60
0
Odczytuję, że bardzo się przejąłeś wpisem Irka. Mirku nie musisz nic udowadniać, olbrzymia większość postrzega Cię jako wytrawnego wędkarza z dużym talentem do opisywania Swych przygód - i czyń to dalej ku naszej uciesze. Co do rozczarowania sezonem, to jest nas więcej niż dwóch. 5* (2012-10-26 17:58)
Kowal73Kowal73
0
:)***** (2012-10-26 18:18)
użytkownik91939użytkownik91939
0
Mirku Twój sentyment do eldorado, chyba Cię nie zawodzi,bo od czasu do czasu coś tam wyłuskasz . A co do rozczarowania sezonem,to jestem trzeci ( chyba) bo jeszcze sezon się nie skończył.Ale co tam, czasami wystarczy popływac łódeczką, złapac wiatru ( w żagle) pogadac z kumplami nad wodą i już mamy co wspominac przez następny tydzień. Jak Kolega wyżej pisze więcej optymizmu. Jutro jestem umówiony na nockę,oj będzie się działo:)) 5* (2012-10-26 19:22)
marek-debickimarek-debicki
0
A już myślałem, że Kolega Mirek to tylko wysokiej klasy technik wędkarski, po prostu specjalista., aż tu w tym opowiadaniu odczytuję duszę człowieka niezwykle uczuciowego, wręcz o usposobieniu artysty. Połączenie tych dwóch elementów , co widać w opowiadaniu, daje niesamowity efekt.... m.in. skutkujący tym, że chętnie do takiego tekstu powraca się po raz. kolejny. Gratuluję wyprawy, opisu , pozdrawiam i *****pozostawiam. (2012-10-26 20:12)
Zander51Zander51
0
Dziękuję Marku. Przyznam, że nie spodziewałem się takiego komentarza... Za wszystkie komentarze Koledzy serdecznie dziękuję. Zdaję sobie sprawę, że mój wędkarski czas powoli się kończy i będę pisał coraz rzadziej. Bo nie będzie o czym. Chyba, że odżyją wspomnienia. Ale ile można wspominać... (2012-10-26 20:18)
marek-debickimarek-debicki
0
Kolego Mirku! Serce wędkarza nigdy się nie poddaje. Pamiętaj, że na Twoje relacje i wspomnienia czeka wielu fanatyków wędkarstwa. Liczymy na Ciebie. Pozdrawiam i do miłego usłyszenia. (2012-10-26 22:34)
henryk58henryk58
0
Mirek , z tymi fotkami to wyluzuj ,ja jeszcze nie umieściłem ani jednej co nie znaczy że nic nie złowiłem i tym się nie przejmuję, a po remoncie nie zapomnij gdzie jest sprzęt bo na pewno jeszcze będzie potrzebny. (2012-10-27 10:03)
esox61esox61
0
"Mistrz zawsze traci" ciężko jest się utrzymać na podium. To statystyka podpowiada że jak są lata tłuste to potem i chude bywają :) a dla Wędkarza najważniejsze jest łowić (gonić króliczka) a nie złowić. Pozdrawiam i miłej gonitwy :))) (2012-10-29 23:44)

skomentuj ten artykuł