Zaloguj się do konta

Kinetik Perch Jig - zabawa w lekki spinning

Czerwiec 2015

„Sypie piachem”, „Plaża”, „Tak płytko, że żaby na kolanach chodzą” Takie i podobne odpowiedzi słyszałem od znajomych na pytanie na temat kawałka Wisły najbliższego memu miejscu zamieszkania.  Mamy suche lato a jak to mawiają nie ma wody nie ma ryb. Co tu zrobić? Gdzie tu jechać? Zastanawiając się odgrzebałem w pamięci wakacje sprzed kilku lat. Wtedy na odciętych od nurtu Wiślanego klatkach łowiłem piękne okonie. Ostatnio z okoniami mieliśmy na pieńku więc postanowiłem to zmienić. Zabrałem się od podstaw. Postanowiłem nabyć kij okoniowy. Wybór padł na Robinson Kinetik Perch Jig cw 1-8g 225cm. Po trzech dniach wędka była już w moich rękach. Do wędki przymocowałem kołowrotek Robinson Long Cast II wielkości 204. Na szpulę nawinąłem żyłkę Nano Core Spin 0,16. Z tak uzbrojonym zestawem i dwiema godzinami do zachodu słońca wybrałem się na zapisany w pamięci „kawałek” Wisły.

Pierwsze co zauważyłem po dotarciu na miejsce to piach. Znajomi mieli rację. Tam gdzie kiedyś były głębokie klatki teraz  są piaszczyste plaże z niewielkimi rynienkami, w których zostało jeszcze trochę wody. Postanowiłem zmienić plan i spróbować połowić kleni na Wiślanej opasce. W drodze na Wisłę mijałem jedną z takich rynienek. Długa na kilkanaście metrów, szeroka na około 5 i głęboka maksymalnie do 60-70cm. Coś mnie pokusiło żeby zarzucić tam
wirówkę nr 1 Savage Gear Rotex. Do tego stopnia nie dawałem wiary w to miejsce, że nawet nie dotknąłem korbki kołowrotka tylko wlekłem wirówkę za sobą idąc wzdłuż rynny. Po chwili poczułem delikatne drgania. Czyżby branie? Zacząłem zwijać zestaw i zauważyłem stadko niewielkich kleni ścigające przynętę. Uśmiech zawitał na mojej twarzy. Taka kałuża a kleniki jeszcze są. Postanowiłem dać szanse temu kawałkowi wody. Już w drugim rzucie czuję kolejne skubanie i tym razem zacinam rybę.  Po chwili widzę w wodzie pręgi. Sukces! Przyszedłem na okonie i już w drugim rzucie wyciągam pierwszego pasiaczka. W kolejnych kilkunastu rzutach złowiłem jeszcze kilka malutkich okonków i niewielkiego klenika. Brania ustały. Stwierdziłem, że chyba wszystkie już z tego dołka zakułem hakiem i nie będą dziś brały. Poszedłem wiec dalej na opaskę i Wiślane klenie. Rzucałem wzdłuż Wisły i zwijałem zestaw pod prąd tuż przy kamienistym brzegu. Tak, że obrotówka czasem zaczepiała kamieni.  W pierwszym rzucie poczułem delikatne pstryknięcia. W kolejnym to samo. Pomyślałem, że jeszcze nie wyczułem tego delikatnego kija. To nie to, po kolejnym pstryknięciu ryba zdecydowała się. Zaciąłem a ona zagrała na lekko dokręconym hamulcu. Kilka odjazdów w nurt Wisły i podbieram ok 30cm klenia.  Idąc wzdłuż tej opaski złowiłem 8 niewielkich kleni. Doszedłem do kolejnej rynny na klatkach tym razem nieco większej. Niestety czas nad wodą dobiegł końca. Zostawiłem sobie ją na kolejny dzień.

Następnego dnia nad wodą byłem trochę wcześniej. Od razu podjechałem na klatkę, na której skończyłem dnia poprzedniego. Tym razem na końcu zestawu zaczepiłem obrotówkę nr 1 Effzet. Sytuacja identyczna jak poprzedniego dnia.  Pierwszy rzut i pierwsze branie. Tym razem jako pierwszy zameldował się klenik ok 32cm. Dobry początek pomyślałem. Kolejne rzuty do dawka kolejnych pozytywnych emocji. Okonki brały na przemian z niewielkimi szczupaczkami. Choć szczupaczki to za dużo powiedziane. To były kilkunastocentymetrowe szczupaczątka. Do zachodu słońca miałem na koncie klenia, 9 szczupaczków i 20 okonków.

Trzeciego dnia odwiedziłem 3 i ostatnią klatkę w tej okolicy. Stanąłem na brzegu rozejrzałem się po wodzie i zauważyłem zbliżającego się do mnie klenia. Ten już, był naprawdę konkretny. Na oko około 50cm. Przykucnąłem za krzakiem i posyłałem mu pod nos obrotówkę. Z prawej, z lewej, przed nim, szybciej, wolniej a ten nic. Nawet nie zwrócił uwagi. Zapewne zobaczył mnie wcześniej niż ja jego i chciał zagrać mi na nerwach. Zrezygnowałem z tego kluska i zacząłem zabawę z okoniami. Brały coraz większe, takie koło 25 cm. Czasem trafił się szczupaczek. Dzień kończyłem z kilkoma szczupakami i dziesiątkami okonków.

Weekend dobiegł końca tak jak emocjonujące połowy na delikatny zestaw. W pogoni za coraz większymi sztukami już zapomniałem jaka to frajda z łowienia na delikatny sprzęt. Kiedy niewielkie nawet okonie ładnie wyginają wędkę.  Na szczęście już wkrótce kolejny weekend. Pogoda ta sama, stan wody na Wiśle
podobny. Tym razem nie dam się zauważyć temu kleniowi.


Opinie (8)

karwos33

Kuba, zdjęcia do tego wpisu są rewelacyjne! [2015-07-31 08:36]

kaban

Życzę spotkania z \"grubym\". Pozdrawiam. [2015-07-31 10:01]

barrakuda81

Moje klimaty bezapelacyjnie! Kiedyś łowiło się inaczej ale dziś... cóż , dobre i te małe rybki bo najważniejsze że chcą współpracować. Ładne zdjęcia. Faktycznie Wisła jest niska i o rybę arcytrudno. Oby sierpień przyniósł jakies porządne długotrwałe ochłodzenie z deszczem i przybór rzeki a może coś się ruszy. Mam taką nadzieję bo już tak bywało ostatnio.Pozrawiam.***** [2015-07-31 11:02]

pstrag222

***** [2015-07-31 19:22]

Jakub Woś

Niestety nie udalo się złowić tego cwaniaka. Złowiłem kilka od 25 - 35 cm. Może następnym razem. [2015-08-02 18:53]

mateuszwos

ja tydzień temu złowiłem kilkanaście z przedziału 30 - 40 cm. Piękna przygoda. Wszystkie wyrwałem z wartkiego nurtu. [2015-08-03 12:43]

ola_zrodelna

Rewelacyjne zdjęcia i super ryby. Bardzo przyda mi się ten wpis, ponieważ zaczynam wędkowanie i na początek interesują mnie właśnie okonie. Myślę, że Ultra lekki spinning to będzie coś dla mnie :). [2015-08-05 20:18]

biker1

Widzę że blaszki Carvial sprawdzają się na klenia :) Super ja cały ten sezon przeznaczam na LRF - fajna zabawa pozdrawiam [2015-08-21 23:45]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Sumowe Szachty

Dla każdego poznaniaka nazwa „Szachty” jest dobrze znana. To n…