Klenie i jazie ?

/ 6 komentarzy / 18 zdjęć


13 sierpnia dzień trochę lepszy od innych, bo po pracy mieliśmy podjechać na rybki nad Wisłę.

Miało być super do 14.00 w pracy potem na rybki bo akurat robota się trafiła tuż nad Wisłą i jak się rzekło tak poszło tylko jak zawsze nie do końca po naszej myśli, bo akurat w tym miejscu gdzie byliśmy nie dało się dojść za cholerę do wody z powodu nieprzebytego gąszczu pokrzyw i innych wiślanych blokad, a jako że nie wziąłem woderów, bo plan był mocno spontaniczny to byliśmy w kropce ( dodam, że w kropce byliśmy z ojcem, bo jest szefem w firmie, co ma swoje dobre i złe strony akurat pasja wędkarska to ta dobra, a ja zasuwam na montaże po całym Mazowszu wraz z ekipą, no ale to nie ma związku z rybami ).

Szybka zmiana decyzji lecimy do Kamiona na Bzurę. Ja z wędeczką 1-7g i plecionką 0,04 byłem gotowy na to wyzwanie ojciec z 5-25g i plecioną 0.10 trochę mniej. No i zaczęło się, 14 punkt jesteśmy koło mostu i zaczynamy się rozkładać w trakcie tego procederu, na przykład brak wyhaczacza i aparatu, ale nic to dla fachowców (jak bardzo żałowałem tych błędów to nikt tego nie wie). Pełne poświęcenie, pakuje się w butach do wody i brnę po kolana, żeby mieć zasięg do piaskowej przykosy. Parę rzutów z prądem i jakby coś uderzyło, zacinam i nic, powtarzam manewr i znowu zacięcie tym razem 15cm. Jaź nie miał szans i wyjechał na trawę, fotka telefonem, rybka do wody i wracam do łowienia. Plan jak na taki wypad był wykonany, następne parę wymachów 1cm woblerkiem i następny jaź.

SUPER już ponad standardowy połów, jedziemy dalej w takim razie, ale nic się nie dzieje przez parę minut, więc gramolę się do brzegu, gdzie parędziesiąt metrów dalej ojciec spiął się z 40cm szczupaczkiem kotwicą (co się nasłuchałem za brak jakichkolwiek kombinerek to łohohoho i jeszcze trochę ) fachowa pomoc i z haka jest uwolniony szczupły, a zaraz za nim jego łowca. Patrząc z brzegu widzę cienie ryb tuż przy brzegu pod nawisem z traw wpadam w krzaki szybka przedzierka, błoto po łydki, ale co to dla nawiedzonego wizją kleni wędkarza. Rzut i jest, ale znowu mały jaź, zaraz zanim następny i jeszcze jeden chwile potem.

NIESAMOWITE ryby są super chętne do współpracy przechodząc po kilkadziesiąt metrów i obserwując wodę jestem w stanie bez problemu namierzać ich kryjówki i gdzie się nie zatrzymam tam coś łowię. Do wyniku dorzucał małego klenia, jazia koło 25cm i okonia, potem zaczęło wiać i ryby zniknęły. Na małych główeczkach gdzie woda wymywa dołki ojciec ma branie najprawdopodobniej bolenia, bo walnął jak to tylko boleń potrafi. Za chwilę z tego miejsca zamiast bolenia łowi ładnego okonia pod 20cm.


Zachecony tym widokiem ide na nastepną główke zakładam głębiej chodzącego woblerka właże w błoto i macham na zapływ niemija chwila i mam branie ryba walczy dzielnie i ucieka w nurt po minutce ląduje szczupaka w granicach wymiaru (zdjęcie tego szczupaka wyszło słabo bo niemogłem sie odessac od dna i odchaczałem go i fotografowałem w iście dziwacznej pozycji) zaraz po szczupaku wyjmuje jeszcze okonia i ruszam dalej.

Przez jakieś 100 m ide wzdłuz płycizny potem mam rów bez woderów niesprawdzałem nawet czy da sie przejść ale jak tu sie nieda to gdzie indziej sie da wędka w garść razem z nogawkami i zmieniam strone rzeki ,mijam wysepke na jej napływie mocząc nogawki rzucam kilka razy ale nic sie niedzieje, i wchodze w starorzecze jeśli można tak nazwać coś o szerokości 5-7m i maks głębokości 50cm .Dno piaskowe z małymi wymytymi dołeczkami oba brzegi zarośnięte trawą i pokrzywami .

To było miejsce które niewróżyło rewelacji ale jak sie myliłem .Idąc środkiem rzucałem na zmiane pod oba brzegi i zatrzymując sie w celu odchaczenie kolejnych ryb (szlag z tymi kombinekrami) z jednej strony brały klenie z drugiej jazie jak by sie umówiły kto po której stronie. Po chyba godzinie spedzonej w tym miejscu dostałem telefon ze już czas do domu wspiołem sie na brzeg sforsowałem pokrzywy i jakieś liany jak z filmu poszukiwacze zaginionej arki i wróciłem do samochodu w którym już czekał zniecierpliwiony bo głodny rodziciel.

Ogułem złowiłem 18 rybek w czym 7 jazi 6 kleni 4 okonie i szczupaka czas poświecony na tą wyprawe był super krótki bo raptem od 14 do 17 08 nienałowiłem sie tak od zeszłorocznej szwecji tylko sprzęt jak by mniej ręke męczył .Ojciec niestety z powodu wiatru poległ i dołowił jeszcze tylko 1 okonia.

Zdjęcia są słabe bo z telefonu i w większości robione bez wychodzenia na brzeg.
W piątek ruszam na wkre jak coś miłego sie wydarzy może zmobilizuje sie żeby o tym napisać

Sorki za interpunkcje niejestem mistrzem słowa pisanego :)

 


3.8
Oceń
(39 głosów)

 

Klenie i jazie ? - opinie i komentarze

pisaqpisaq
0
Następny rzeczny spinningista chce mnie załamać, dzięki wielkie, dzięki...
Pozazdrościć i pogratulować :)
Nie obraź się, ale mógłbyś troszkę popracować nad pisownią (ortografia i interpunkcja), bo momentami ciężko się czytało.
Nie mniej jednak daje 5, bo to portal wędkarski, a nie polonistyczny.
Pozdrawiam,
Marcin. (2009-08-19 22:03)
Zbig28Zbig28
0
Niestety, nie doczytałem do końca. Moja tolerancja na błędy ortograficzne jest chyba zbyt mizerna. Wytrzymuję do trzech w siedmiu zdaniach i zdejmuję ślepia z takiego tekstu..... Bez względu na treść. Czy to naprawdę trudno przed wysłaniem przeczytać swe wypracowanie kilka razy i rozwiać wątpliwości przy pomocy słownika ? Dopiero wtedy puszczać to w świat. Zrób tak następnym razem. Pozdrawiam. (2009-08-19 22:09)
u?ytkownik7463u?ytkownik7463
0
pyniek powraca (2009-08-20 08:18)
Irus369Irus369
0
składnia, interpunkcja, ortografia - gdyby nie tegoż brak, mogłoby coś być z tej historii. A tak to treść daleko w tle. Nobody's perfect:-). (2009-08-20 08:59)
u?ytkownik10172u?ytkownik10172
0
Taki połów to faktycznie piękne przeżycie. Takie dni często się nie zdarzają, dlatego szczere gratulacje. Jednakże muszę się przyłączyć do komentarzy kolegów odnośnie ortografii. Błędy, interpunkcja a ja dorzucam jeszcze jedno: stanowczo za długie zdania. Weź sobie do serca tę radę - im krótsze i treściwsze zdania, tym lepiej czyta się tekst. Oko ma czas na "oddech". Pozdrawiam (2009-08-20 09:06)
adamoso123adamoso123
0
Brawo.Też miałem takie przeżycia tylko na bzurze złapałem wtedy 2 jazie i 4 klenie w tym największy miał 43 cm.Na woblerka 4 cm. pomarańczowego Kenart. pozdrawiam adamoso123
(2010-01-18 18:46)

skomentuj ten artykuł