Klenie na rafie

/ 19 komentarzy / 4 zdjęć


Kleń , ryba która prócz sandacza fascynowała mnie zawsze swoim zachowaniem . Jej spryt i przegląd łowiska to coś co urzeknie nie jednego wędkarza , zarówno tego który siada ze stacjonarką jak i tego który łowi na sztuczne przynęty .

Jako uczeń gimnazjum często siadałem nad brzegiem rzeki podglądając te fantastyczne rybki .
Zadziwiały mnie za każdym razem nim jeszcze próbowałem je złowić na wędkę celowo . Nie raz podrzucając im kawałek kwiatka pewnie go zjadały , zaś innym razem potrafiły czmychnąć od zbliżającego się smakowitego kąska w postaci pasikonika podesłanego przeze mnie .
Czytając sporo gazet uzbroiłem zestaw składający się z pickera i żyłki 0.20 mm , do tego uwieńczeniem było troszkę obrotówek nr 1 . Podchodząc z wyprostowanej sylwetki nie wiele mogłem zdziałać , częściej wieszały się małe kaczorki lub okonie . Natomiast czarno ogonowe cwaniaki uciekały obserwując mnie z daleka .
Widząc cały przebieg sytuacji głowiłem się jak by je skusić . Aż w końcu niczym czejen skradałem się po łokciach wykonując rzuty na przelew wyłuskałem pierwsze trzydziestaki z pod powierzchni .
Radość była ogromna , jednak to nie te brały które podpatrywałem . Zjawiając się o świcie pod skarpami po raz kolejny mnie zaskoczyły , całe stado zbierało mszyce i mrówki z nawisów traw , nie reagowały kompletnie na nic , smacznie siorbiąc przy tym całym zajściu .
Żyłka poskręcana od tysiąca rzutów a one nawet nie zareagowały na moje żelastwo ...
Po kilku dniach takiej wyżerki , wiedziałem że nie mam co tam posyłać wabików . Poczekałem aż słońce wzejdzie wyżej , siadłem na główce , oswajałem w ten sposób klony , najistotniejsze było aby rzuty wykonywać płynnie a sam cień nie padał na wodę .
Gdy podpłynęły na szczyt przelewu cichutko robiąc kółka od zbiórek wiedziałem że mogę próbować troszkę sił .
Smużąc obrotówką otrzymywałem potężne kopnięcia od klusek a mała obrotówka była zjedzona głęboko . Czując niedosyt okazałych ryb poszukiwałem nowych miejsc , w końcu wypatrzyłem na jednej z ostróg grubego 2-3 kilogramowego klenia . Za nic miał " zaloty " prezentowane jakie byłem wstanie mu przedstawić żelazem ." Pilnując " go przez kilka godzin co jakiś czas machałem przynętą . Dopiero gdy zaczął ciche zbiórki widziałem jak zdecydowanie ruszył w moją stronę . Zebrał obrotówkę i przepięknym saltem zakończył zmaganie ze mną ... Rozłożyłem bezradnie ręce i poszedłem do domu tego dnia ze skulonym ogonem .
Następnego dnia ostroga była zajęta . Siedziało na niej dwóch znajomych . Zestawy gruntowe zaadresowane dla suma świadczyły że nie mam tam czego szukać . Zamieniłem z nimi kilka słów i wyruszyłem na " wycieczkę " .
Parę kilometrów za osiedlowymi łowiskami natrafiłem na chaszcze niczym w przyrodzie Davida Attenborough . W krótkich spodenkach i bezrękawniku brnąłem w gąszcz pokrzyw , ostów , bluszczu . Byłem uparty i nie do zatrzymania , tak daleko zaszedłem że nie miałem ochoty stawać .
W końcu podnosząc wzrok ujrzałem piękną rafę . To było jedno ze zdarzeń które chyba najbardziej utknęły mi w głowie . 

Klenie na rafie 


Burząca się woda i chmary owadów nad rzeką , skaczące klenie i jazie zbierające skrzydlaty pokarm . Nieprawdopodobne to było ! Odrazy wszystkie bule po ukąszeniach i poparzeniach minęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki .
Wchodząc po kolana do wody posłałem obrotówkę jak tylko daleko mogłem . Po zetknięciu się z wodą natychmiast tańczący na ogonie czterdziestak uwalnia się z niej a następny w nią wali ! Masakra krzyknąłem !
Po dobrych dwóch minutach wylądowałem rybę lipnym zestawem . Kolana trzęsły mi się jak bym febry dostał ... Nieprawdopodobne powtarzałem , i drżącymi rękoma posyłałem znów wabia . Ledwo dotykająca blaszka wody była katapultowana przez kolejne ryby , ciągle w kółko to samo . Eldorado ... Nawet nie zauważyłem jak robił się zmrok a nogi bieleją z odmoczenia , wykonując ostatni rzut potężny boleń porwał mi przynętę jednym uderzeniem .
I znów na tarczy powrót do domu mruknąłem ...

Całe tygodnie mijały a ja nie mogłem dostać tych największych . Siadłem na brzegu myśląc jak się do nich dobrać . Widziałem strzały wpływające za uklejkami jak goniły rybki . Pojedyncze mocne pobicia i salto w powietrzu coś pięknego , niczym wywalony z katapulty . Grube 55 centymetrów walnął na obrotówkę ... jednak nr 3 . Tylko tym mogłem sięgnąć te największe , jednak nie zbyt chętnie chciały chwytać ten złom . Samo prowadzenie było też ciężkie w tym nurcie wyglądało to jak hol nie wielkiego klona .
Wymyśliłem więc nową taktykę , zabrałem teleskop ... Nie do spiningu , a do łowienia z powierzchni . Pasikonik nie dopływał gdyż zjadały go płocie i małe jaśki na wejściu do rafy . Trudno wziąłem więc kolejnego dnia bochenek świeżutkiego chlebka .
Czarne kute haki miały mi zapewnić bezpieczny hol grubego klenia . Spławiki również nie wchodziły w grę , więc zakładając wielki kawałek skóry wyrzuciłem z ręki jak najdalej w nurt pokarm adresowany dla spryciarzy . Trochę bez przekonania i wiary stałem z wędziskiem popuszczając tęczową żyłkę , po około 70 metrach ogromna fala pochłonęła bardzo głośnym gulgnięciem chlebek na haku .
Zdębiałem rozdziawiając usta ! Ryba zaś naprężyła linkę i sama się zacięła katapultując się wysoko w powietrze ! O matko !
Wysnuła mi resztę zapasu żyłki , wszystko trzymało się na węźle ! Powolutku odzyskując kilka metrów oddychałem już spokojniej . Tyle że sam jegomość nie chciał zejść ze środka rzeki . Nie dawał za wygraną a nim go podebrałem minęło chyba z 15 minut . Długo mu się przyglądałem . Potężny pysk , wielkie brązowe łuski na walcowatym ciele i ten czarny ogon .
Do dziś nie wybaczam sobie że zabrałem stamtąd kilka medalowych ryb . Pakując zawsze je do długiej siatki później zabierałem jednego góra dwa . Resztę uwalniałem .

Któregoś dnia jakoś w końcówce sierpnia , złowiłem tam swój rekord blisko 3,5 kilograma . Złowiłem go na spining widząc jak zbiera okruchy sunące po powierzchni wody . Nigdy prościej mi się nie przydarzyło złowić ryby .Podszedłem po kolanach i posłałem obrotówkę wprost w paszczę kluchy a on bez wahania walnął niczym grom z jasnego nieba . Ryba na spiningu kongera miotała się odbijając ogonem o powierzchnię wybierając z impetem niemal całą żyłkę . Hol trwał w nieskończoność a ja bez podbieraka nie mogłem poradzić sobie z podebraniem ogromnego cielska . Skapitulował po grubych minutach zmagań . I to była ostatnia ryba jaką zabrałem z tego miejsca . Do dziś wracam na rafę łowić na chlebek . Parę lat temu wędkarz widzący mnie na przeciw jak wypuszczam klenie krzyknął .
Co robisz ?!
Całą siatkę tak wypuścisz ?!
Daj mi lepiej , za raz przyjadę !
Odparłem :
Spoko , nie musisz jechać ;-)
Odparł:
Jak to ?
a ja na to :
Już płyną do Ciebie łap je ;-)
I machając na pożegnanie czarnymi kitami z wolna opuściły siatkę w żwawym nurcie rafy .

Czasem potrzeba do wszystkiego pewnej drogi żeby zrozumieć błędy . Brałem okazowe ryby by pochwalić się wędkarskim sukcesem . Było to największą głupotą może gdybym miał wypas telefon z aparatem , lub cyfrówkę , skończyło by się na zdjęciu . A tak złym tokiem rozumowania że trzeba rybę pokazać , brałem by wszyscy uwierzyli ...Nie będę tutaj wystawiał zdjęć na podwórku z tamtych lat z rybą bo samemu teraz nie zbyt dobrze mi się na to patrzy .
Szczególnie czytając troszkę o biologii tej ryby jak długo rośnie ...

Pozdrawiam i mam nadzieję że kolejna z moich lektur podobała wam się ;-)

 


5
Oceń
(53 głosów)

 

Klenie na rafie - opinie i komentarze

ryukon1975ryukon1975
0
Esencja wędkarstwa. Świadome polowanie na okazy wybranego gatunku. Później kolejnego. Trzeba wiele, wiele lat by rozpracować wszystkie gatunki w danej rzece ale tego już nikt wędkarzowi nie zabierze. I nic więcej pisać nie muszę, kto to zna ten rozumie. (2013-12-24 17:24)
Sebastian KowalczykSebastian Kowalczyk
0
Panie dawaj tego więcej! :D ***** (2013-12-24 21:01)
jig9gjig9g
0
Kolego. Masz niesamowity dar obrazowego przedstawiania swoich przygód. Znakomity język i piękne opisy. Masz talent! Ale nawet w największej beczce miodu znajdzie się łyżeczka (w tym przypadku wybaczalna) dziegciu. Ból nie "bul". Wybacz, jestem uczulony, ale generalnie artykuł na 6+. (2013-12-24 22:09)
ZanderHunterZanderHunter
0
Brawo Tomku...masz predyspozycje na blogera roku 2014r.....:) wiadomo że do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć...:))) pozdro. (2013-12-24 23:18)
nikodem12345678123nikodem12345678123
0
Brawo daje dobre ..... za ten piękny wpis Masz talent do tego:} (2013-12-25 19:23)
grisza-78grisza-78
0
Pięknie, pięknie! Ja swoje wszystkie klenie też wypuszczam, sprawia mi to nie mniejszą przyjemność, jak sam hol. Oby wszyscy mieli podobny tok myślenia.... ***** i pozdro! (2013-12-25 21:24)
marecki27-1979marecki27-1979
0
Świetnie się czytało,nie mam nic przeciwko zabieraniu ryb,choc w tym roku wziąłem tylko 3.To ze ryby warto wypuszczać bardzo widać po boleniu,np u mnie w Szczecinie. Masz 5*****.Pozdro (2013-12-26 00:45)
kabankaban
0
Pozdrawiam z wiadomą oceną (uwielbiam klenie) i w nadchodzącym sezonie życzę wielu udanych holi z tymi ponad pięćdziesiąt. (2013-12-26 08:47)
barrakuda81barrakuda81
0
Też kiedyś zabieralem duże ryby bo po pierwsze nie łowiłem ich czesto i byl to powod do dumy a po drugie chcialem sie pochwalic...Teraz wole je uwalniac - to mi daje wieksza satysfakcje ale do tego trzeba dorosnac.Nie wszystkim to sie udaje i nie jest to kwestia wieku...Super wpis,uwielbiam klenie ale one mnie juz niezbyt ostatnio.To ryba która wiele moze nauczyc.Dla mnie to byl wstep do wielkorzecznego spinningu.Niestety w Wisle na "moim' odcinku coraz trudniej o nie ale to tylko dodaje smaczku polowaniu...*****.Pozdrawiam (2013-12-26 11:27)
marciin 2424marciin 2424
0
No Tomku wpisik piękny, a klenia na trzy i pół kilograma to tylko pogratulować (: (2013-12-26 12:27)
rysiek38rysiek38
0
Zgadzam się w pełni że kleń to jedna z trudniejszych zdobyczy, też je nieraz widywałem i nic poza tym że czasem jakis maluch się zlitował i wziął ale trwało to do momentu aż pewien doświadczony kolega zdradził swój czeresniowy sekret (2013-12-26 12:42)
użytkownik167673użytkownik167673
0
Dobre to było. Pisz dalej Kolego bo dobrze Ci to wychodzi!!!***** (2013-12-26 12:43)
niutek40niutek40
0
"Brawo Tomku...masz predyspozycje na blogera roku 2014r.....:) wiadomo że do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć...:))) " Całkowicie się podpisuję pod tym, co Andrzej powyżej napisał. (2013-12-26 20:06)
użytkownik32263użytkownik32263
0
Tomku wpis jak zwykle świetny i to nie podlega dyskusji. Natomiast nie przejmuj się że kiedyś zabierałeś te kleniska, to już przeszłość. Natomiast do tej pory miło jest mi popatrzeć na te Twoje foty, które dostałem od Ciebie bo to byki nie ryby:) Może też je dorzucisz? Bo rzadko się widzi takie kluchy... Pozdro! (2013-12-26 21:32)
sebek355sebek355
0
Piękny wpis ,tak miło się czyta. 5 (2013-12-27 23:34)
TomekooTomekoo
0
Widział kto miał widzieć Tomasz i starczy ;-) lepiej niech zostaną te akty mordu ukryte w folderach głęboko na kompie (2013-12-28 18:37)
mariusz17mariusz17
0
Fajny wpis. POZDRO :) (2013-12-28 23:11)
pawel75pawel75
0
Świetnie napisane i naprawdę miło się czytało ! Pozdrawiam i oczywiście ***** zostawiam ! (2014-02-04 19:18)
okoniowy_bartusokoniowy_bartus
0
Jestem Twoim fanem ; ) (2014-03-31 19:22)

skomentuj ten artykuł