Zaloguj się do konta

Kleniowe mamuśki

Środa, dzień jak dzień, środek tygodnia, lecz dla mnie to pierwszy dzień trzytygodniowego urlopu. Nigdy nie paliłem się do wyjazdów w tak zwane „spędy”, czyli miejsca gdzie ludzie się gromadzą aby leżeć i nic nie robić. Mój urlop wole spędzić, nad bliską mi wodą, i to w sposób który najbardziej lubię, czyli z wędka w dłoni.

Jest to okres gdy staram się odkryć coś nowego w moim wędkarstwie spinningowym, jakiś nowy sposób, miejsce, przynętę itd. A taki zwykły dzień sprawia że nad wodą nie ma nikogo, można się całkowicie wtopić w otaczającą przyrodę i kombinować jak się tylko da. Zawsze w takim dniu powracam w przeszłość, w dni kiedy trzeba było iść do pracy i ciężko pracować na swoje życie. A teraz siedzę sobie pod jakąś wierzbą, woda szumi, słonko świeci, wokoło mnie jak to nazywa moja pani tylko „dzicz”.

Pierwszy dzień mojego urlopu nie zapowiadał się za dobrze, wiele obowiązków po rodzinnej uroczystości, a to trzeba zawieść, przywieść, pozamiatać ale jak tylko nadarzyła się okazja odmeldowałem się, zwinąłem młodszego brata i wystartowaliśmy nad rzekę Prosnę. Godzina wypadu prawie południowa, wiec nie bawiłem się już trapera odkrywce tylko czym prędzej śmigłem nad znaną mi już miejscówkę. Miejsce, które wystawił mi nasz klubowy spec od kleni. Przy jednej z wspólnych naszych wypraw, zaczął opowiadać drżącym głosem o kleniowych mamuśkach, które widział gdzieś pod drzewem, o kilogramowych sztukach z ustami jak u linów, a w mojej głowie zaiskrzyło tylko że musze tu jeszcze wrócić!

Oczywiści tego dnia nastawiłem się tylko na klenie, a jeśli chodzi o łowienie tej ryby to przyznać się muszę że dopiero raczkuje, tzn. znam zasady, sposoby, techniki prowadzenia tylko ciągle jeszcze brak mi doświadczenia i regularnych wyników. Klenie owszem zdarzały mi się zagościć na mojej wędce ale przeważnie były to pojedyncze sztuki. Zestaw na ten kleniowy wypad to kij 2,7m o wyrzucie 3-15g najbardziej miękki jaki posiadam w moim zestawie, kołowrotek z serii 1500 z czułym hamulcem, żyłka 0,16 mm, mała agrafka bez krętlika, i z dwie garści małych brzdącwoblerków…

Pierwsze momenty wędkowania nie zapowiadały się w jakiś sposób szczególnie, żerujących kleni widać nie było, a woda jakby trochę mętna po kliku dniowych opadach deszczu. Początkowo łowiłem na nie co głębiej schodzącego woblerka, ale po około półgodziny założyłem małą powierzchniowa biedronkę i po chwili miałem pierwszego ledwo wymiarowego klenia. Natychmiast zmieniam przynętę na smużącego powierzchnie wody pękatego 2 cm woblerka. Chyba w drugim czy trzecim rzucie mam branie, tym razem to już jest kleń z opowiadań mojego kolegi, kilka nerwowych sekund i przeciągam go szczęśliwie przez przybrzeżną roślinność. Szybki pomiar, kilka fotek i 41 centymetrowy kleń wraca tak jak jego poprzednik z powrotem do wody. W myśl zasady, że narobiłeś hałasu idź sobie gdzie indziej połowić, natychmiast wynoszę się w poszukiwaniu kolejnej kleniowej zasiadki.

Po około godzinie łowienia bez większych incydentów wracam po cichu do mojego miejsca. Na wynik nie musze długo czekać, widzę że moim smużakiem prowadzonym tuż przy zielsku coś się interesuje, lekkie przytrzymanie i jest! Tym razem nie co mniejszy 37 centymetrowy kleń ląduje w moich rękach, szybkie foto show i wracaj do wody. Nie co spokojniejszy hol sprawia, że łowię dalej i to była dobra decyzja bo na wypuszczonego nieco dalej woblerka z ogromnym impetem bije kleń, niestety tym razem przy dość ryzykownym przeciąganiu przez przybrzeżne zielsko kleń się odhacza, nie stosuje w ogóle podbieraków (chyba że jakiś chory regulamin zawodów wędkarskich mnie do tego zmusza) i tak wszystkie klenie wracają u mnie do wody, a najpiękniejsze są po prostu emocje i hol takiego dość sporego klenia.

Łowię w tym miejscu jeszcze pół godzinki i przenoszę się kilkadziesiąt metrów w dół rzeki. Rzeka w tym miejscu jest już trochę szersza i płytsza z porośniętymi rzadkimi trawami na dnie. Ale mojemu smużakowi to nie przeszkadza. Ciągle mam jakieś puknięcia, przytrzymania, no i jedno konkretne branie ale kleń spina się tuż przy zacięciu. Daję na 15 minut odpocząć miejscu poczym znów smużę, opłaciło się bo mam kolejne branie, a 36 centymetrowy kleń jako kolejny pozuje do zdjęcia. Starczy na dziś tego łowienia, czuje się zaspokojony ale w drodze powrotnej postanawiam posmużyć jeszcze chwilkę. Dosłownie istny szatan z tego mojego bączka, który po raz kolejny kusi klenia długości 30 centymerów. I ten odpływa z błogosławieństwem „idź i nie rób tego więcej”. Tym razem chowam już mojego diabła do pudełka i wracam do samochodu.

To był mój pierwszy kleniowy, regulaminowy komplet 5 sztuk. Kiedy będzie następny, może już jutro bo wyruszam z klubowym kleniomaniakiem szukać kolejnych kleniowych mamusiek.

Opinie (23)

Szalona

Wspaniała kleniowa przygoda. Ryby,dzicz i wolny dzień od pracy - marzenie wielu wędkarzy. Pozdrawiam serdecznie i życzę jeszcze wielu takich udanych wypadów podczas urlopu. P.S. Cóż to za bączek? [2009-06-18 08:50]

chris061

Świetna ryba kleń :) Najbardziej lobie łowić ten gatunek Szkoda tylko ze ryby jem rzadko . [2009-06-18 09:08]

wedrowiec

Jarek gratuluje udanego wypadu tylko pozazdrościć [2009-06-18 09:15]

SHIT_TLER

do mamusiek im troszke brakuje ale gratulacje piękne rybki ;) [2009-06-18 12:44]

użytkownik

piękna ryba i waleczna , to raczkowanie to nawet ci się udało tak więc gratuluje udanej wyprawy, zdjęcia mówią za siebie . [2009-06-18 14:24]

strzalka

Ładne kleksy i pływają sobie dalej gratulacje. [2009-06-18 16:14]

Pawel345

ładne klenie i okonek...doskonała pora a by się wybrać na ryby........ja okoni nie łapie na bączki tylko na czerwone robaki i całkiem niezłe okazy się trafiają..pozdrawiam [2009-06-18 17:27]

stanley584

Piękna, żwawa i zarazem mocna rybka ten kleń. Widzę kolego wyspecjalizowałeś się w połowie tego gatunku. Jak tak dalej pójdzie to przewietrzysz wszystkie okazy w tej rzece. Gratuluje połowów i ciekawych fotek. Ryb nie zabraknie na tym łowisku, gdyż wracają do swego środowiska, a to się chwali. Oceniam opis i galerię foto na 5. Pozdr. [2009-06-18 17:42]

janunio1

Niezłe rybki,gratulacje i pozdro. [2009-06-18 19:45]

KONIO

....Piękna woda i rybki:)szkoda ze u mnie z kleniem coraz słabiej ,niestety jest go coraz mniej:( Gratuluje wypadu !!!! [2009-06-18 21:35]

użytkownik

bomba bączek ,gratki... [2009-06-18 22:58]

KaKa13

wspaniała wyprawa i bardzo dobre wyniki, aż miło popatrzyć na takie foty. Może następnym razem któryś z kleni przyprowadzi swojego dziadka lub babcię ;) [2009-06-18 23:25]

rafus66

Piękny kleń gratulacje. [2009-06-19 08:02]

smyku

Rewelacja mogłeś jeszcze wkleić zdjęcie przynęty. GRATULACJE! [2009-06-19 09:15]

robson1

Gratulacje,piękne klenie.Pozdrawiam [2009-06-19 10:28]

dawson23

ja zapraszam na rzekę Strzęgomke woj. Dolno Sląskie klenia to z brzegu widać jak pływają psrągi na blache lub wolberki i kełbie też się łapie na blachy na wahadłowe pstrągowo-- łososiowe i jeden szupak się trafił 78 cm [2009-06-19 12:14]

areczek13

ładny nawet ten kleń i okonek trzeby kiedyś pojechać i spróbować na klenia "zapolować" pozdrawiam::)) [2009-06-19 15:20]

kajko11

Piękne ryby. Świetny sposób na spędzenie urlopu, nie ma to jak cisza , woda i ryby. Gratulacje. [2009-06-19 16:08]

użytkownik

Mamuśki to są bo mają ikrę jeszcze pewnie. A co do wielkości to nie są olbrzymy ale bardzo ładne klenie. Ładny opis wyprawy. [2009-06-19 19:26]

jakubu18

gratulacje!!! nie wiem o co chodzi ale mi i w tym sezonie strasznie "biją" klenie a np. nie złowiłem żadnego bolenia :)!!! łowisko to samo, kij ten sam, sposób ciągnięcia przynęty również, woblery te same co w zeszłym roku....... i w tym sezonie klenie a w tamtym rapy.... heheh pozdrawiam i "połamania kija: 4 all [2009-06-20 09:57]

przemo95-78

Pięknie. Nic dodać nic ująć. Gratki. [2009-06-20 23:57]

użytkownik

komplet klenia to 10 szt. łącznie z jaziem [2009-06-21 18:48]

Filek

Ho ho ! gratuluję tak pięknych okazów i miłego wypoczynku :) [2009-08-17 15:07]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Łowisko Tuszynek

ŁowiskoNa Łowisko Tuszynek wybraliśmy się w drugiej połowie lipca na k…