Kolejna próba w poszukiwaniu pstrągów

/ 6 zdjęć


11.06. Zaczynamy działania dotyczące kolejnej wyprawy w pogoni za pstrągami , godzina lekko po 6 wyjeżdżamy i jedziemy nad rzekę Krasówkę , rzeczka położona w miesjcowości Krasowa w powiecie Bełchatowskim docieramy ,godzina lekko po 13 troszkę późno ale może coś się uda połowić zezwolenia opłacone wędki rozwinięte , to lecimy nad wodę .
Na pierwszy rzut oka rzeczka  dosyć wąska i płytka , porośnięta dużą ilością wodnej roślinności strasznie czysta widać najmniejszy kamyczek i dużo małego klenia , które cały czas podpływały do blaszek i woblerków , co rzut widać było małego klenia czającego się do przynęty , lecz nie atakują jej tylko odprowadzenie lub delikatne pobicia .Próbujemy dalej na różne przynęty z naszych pudełek , zaczynając od woblerów po przez blaszki obrotowe , małe wahadełka czy mikro jigi , ale póki co nic a nic nie przynosi najmniejszych skutków . Mój kolega Witek zakłada małego wobka własnej produkcji ,  imitacja śliza kilka rzutów pod 2 brzeg i siedzi myślimy że to może mały kropek lecz po chwili widać srebrną łuskę , mały kleniaczek ok 20 cm zaatakował i zassał wobka no cóż idziemy dalej. 
Kolejne miejsca w dół rzeki obfitują w fajne dość głębokie rynienki porośnięte po bokach moczarką ,na te miejsca poświęciliśmy więcej uwagi na moim końcowym zestawie znajduję się mikro jig imitacja osy oddaję kilkanaście rzutów i dalej nic oprócz drobnych pobić i wyjść małych kleni , a przecież przyjechaliśmy tu na pstrągi które rzekomo są w tej rzeczce  .Dalej ze pstrągami  mamy zerowy kontakt nic nawet najdrobniejszej aktywności tej ryby niestety , pod wodą widać życie samych kleni trafiamy miejscówkę gdzie pływają takie już konkretne klenie koło 50 cm , no ale wiadomo że te rozmiary są najbardziej cwane .Zmieniam swoją przynętę na smużaka malutki chrabąszcz może on skusi chociaż jakiegoś klenia , oddaje trochę rzutów i nic bez skutku zbliżamy się do kamienistego zakrętu również porośniętego moczarką  oddaję rzut i puszczam smużaka z wodą w rynience po chwili zaczynam zwijać i czuję branie zacinam ryba spada szkoda , powtarzam rzut po raz kolejny i siedzi ryba zapięta fajnie czuć na kijku jak walczy podebranie a tu klenik również taki ze 20 cm no szkoda .
Idziemy dalej widoki piękne pogoda ładna , straszna cisza i spokój wszystko ładnie i pięknie ale zadajemy sobie pytanie gdzie te ryby z rzeki się podziały ? ,kolejne zmiany przynęt tym razem blaszki srebrne 00  i zaczynamy zabawę , rzuty z wodą i pod wodę różne kombinacje ale dzisiejszego dnia nasze przynęty interesują chyba tylko małe klenie , Witek oddaję rzuty z wodą do jednej blaszki wypływa 5 małych kleników blaszkę odprowadzają do brzegu i z powrotem to sam rzut odprowadzenie maluchów i tak w kółko kolejny rzut przynosi rybę u mojego kolegi , tą rybą jest kolejny mały kleniaczek w rozmiarze ok 18 cm całe szczęście odpiął się sam i z powrotem wrócił do wody .Pokonujemy kolejne kilometry i rzucamy miejsce po miejscu , najgorsza zaczyna robić się pogoda i uciążliwa duchota do tego duża ilość komarów nie sprzyja nam , no ale nie ma co się poddawać trzeba próbować dalej , tym razem zakładam małą blaszkę od Piotra Lipca i rzucam raz drugi czuję pobicia ale nic nie do zacięcia pewnie znów małe kleniki zaczęły swoją zabawę kto pierwszy do przynęty hehe , i tylko to bo coś większego na pewno już by siadło lub dało znać o sobie no cóż docieramy do ostatniego zakrętu rzeki Krasówki obrzucaliśmy go i niestety znów kończymy bez naszego celu jakim był pstrąg ,  ale w planach powrotnych kolejna rzeczka Widawka może tam się uda . Po spędzeniu ponad 3 godzin na rzece Krasówce przemieszczamy się nad rzekę Widawkę w miejscowości Lubośnia w gminie Szczerców , na pierwszy rzut oko rzeka dzika nie regulowana jak Krasówka dzika rzeka wśród lasu myślę może być fajnie z wynikami , ale myśli mi podpowiadają bym się tak nie rozpędzał ze złowionymi rybkami . No to zaczynamy łowienie idziemy w górę rzeki na odcinek górski , piękne miejsca meandrująca rzeczka z powalonymi drzewami w wodzie , woda dość głęboka miejscami dołki przy brzegu z mnóstwem korzeni środek rzeki wypełniony piaskiem i kamykami , także kryjówki dla rybek są . Obławiam pierwsze miejscówki srebrną obrotóweczką w rozmiarze 1 miejsce dość głębokie z kamienistym dnem obławiam je z dobre 20 minut niestety bez efektów przesuwam się dalej , przez pokrzywy większe od siebie do tego jeszcze powalone drzewa zarośnięte trawą nie umilały nam życia no cóż trzeba próbować tym razem prostka mój kolega Witek na końcowym zestawia srebrna blaszka 00  oddaje 2 rzuty coś siedzi i nawet fajnie chodzi , rybka dociera do brzegu a tu okoń niestety znów nie pstrąg .
Postanawiam zmienić przynętę na Mepsika Black Fury z seledynowymi kropkami w rozmiarze 0 , rzucam w małą zatoczkę pod drugi brzeg w korzenie i ściągam , widzę że jest jakieś odprowadzenie 4 rybek czuje pobicie przycinam siedzi ładne mocne branie również fajna walka pod wodą a tu na brzegu melduję się okoń rozmiaru 20 cm jedno im trzeba przyznać waleczne są te okonie z Widawki w tym miejscu oddałem jeszcze kilka rzutów , ale niestety już nic nie brało więc idziemy dalej .Kolejne fajne miejsce pod drugim brzegiem zwalone drzewo w wodzie porośnięte trzciną wodną , a przy moim brzegu malutka zatoczka wystający korzeń z wody i malutki przelewik obrzucam najpierw zatoczkę przy korzeniu dalej na black fury oddaje kilkanaście rzutów i na razie nic , widzę Witek wyciąga kolejnego okonia z pod drzewa na drugiej stronie czyli rzeczka taka troszkę okoniowa , postanawiam obłowić mały przelewik pierwszy rzut branie siedzi sądząc po walce pewnie okoń i tak było kolejny okoń wyjechał na brzeg z małego przelewiku na Mepsa 0 Black Fury . Zostajemy jeszcze w tym miejscu i oddajemy dalsze rzuty patrzę , u Witka następny okoń z pod drzewka na paproszka tym razem , a ja próbuje dalej na blaszkę obłowić przelewik oddaje kilka rzutów ale już nic z tego bez żadnych brań idziemy dalej kolejne miejsca ,postanawiam zmienić blaszkę na mikro jiga własnoręcznie wykonanego imitacja osy wchodzę na małą wysepkę i z niej podrzucam jiga na drugi brzeg pod drzewko mały dołek może tu siedzi jakiś przyczajony pstrążek  obrzucałem bardzo konkretnie to miejsce niestety oprócz pobicia nie było nic więcej .
Maszerujemy w następne miejscówki a na tej wodzie co miejsce to jedno lepsze od drugiego dochodzimy do miejsca w którym po długości leży zwalone drzewo , postanowiłem wejść na kawałek tego drzewa i obrzucać każde kryjówki wiążące się , ze zwalonym drzewem na mikro jiga imitacje osy dalej ta sama przynęta ostukuję dno moim mikro jigem , ale na razie bez większych rezultatów jedno pobicie i na razie tyle , a mój kolega Witek wyciąga kolejnego okonia można było by rzecz kraina okonia a gdzie te pstrągi na które się nastawiliśmy , kolejny rzut pod gałęzie i siedzi kolejny okoń już u mnie 3 z tej rzeczki , rzucam jeszcze chwile pod drzewko ale niestety oprócz tego okonia już nic więcej nie wyjechało z tego miejsca. Przechodzimy jeszcze kilka miejsc niestety ja już nic nie dołowiłem a kolega jeszcze jednego okonia , zwijamy kijki i wracamy przedzierając się przez krzaki do auta .Podsumowując pstrągów nie było po raz kolejny mówi się trudno i trzeba próbować dalej , łącznie wyjechało 7 okoni i 2 małe kleniki ważne że była zabawa z rybkami a pstrągi jeszcze się trafią .

 


5
Oceń
(9 głosów)

 

Kolejna próba w poszukiwaniu pstrągów - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł