Kolejna wyprawa na rzekę Dunaj

/ 1 komentarzy / 7 zdjęć


Jest przed porankiem dzisiaj 08 maja 2011.Zamierzony wyjazd na rybki po długim tygodniu pracy. Zabieram ze sobą bolonkę , karpiówkę oraz jeden lekki zestaw spławikowy. Ładuję całość do pokrowca na wędki, przygotowuję przynętę to jest kukurydza oraz ciasto z kaszy manny. Podbierak ,wiaderko, i do samochodu. Opis łowiska ,jest to rzeka Dunaj w Niemczech okolice Neuburga. Miejsce które często odwiedzam. Kalendarz brań jest niepomyślny ale ciągota na ryby jest wielka. Na łowisku jestem o świcie lekka mgiełka ale pogoda dopisuje. Niebo bezchmurne temperatura w powietrzu 10 stopni Celsjusza.

Rozkładam bolonkę i zestaw karpiowy. Przypony na obu zestawach to haczyk nr 6, oraz żyłka nr.0,18 milimetra. Na bolonce ciasteczko z kaszy manny ,a karpiówka na kukurydzę. Rozkładam podbierak ,i pochwali jest pierwsze branie na bolonkę ,lekka przycinka i czuję opór , ale nieduży wyciągam rybkę pod powierzchnię wody , widzę że jest to płotka ,podciągam bliżej i do podbieraka. Płotka o wymiarze 32 cm. Ale jak na zapowiedź złego brania pierwsza rybka już jest. W niedługim czasie po tym braniu , drgnęła karpiówka która zarzucona była na grunt. Mała chwila obserwacji ,i widzę jak żyłka napina się , ale z dużą ostrożnością , rybka bierze ale bardzo delikatnie. Widząc że ciągnięcie nie ustaje, przycinam i czuję że opór jest dużo większy od poprzedniego, po dłuższym holowaniu podchodzi rybka pod powierzchnię wody .Niestety nie jest to karp lecz jaź , ale rybka nie jest mała więc jest także nagrodzeniem tego dnia.
Przy wyłowieniu tej rybki narobiłem trochę szumu, i brania ustały.

Myślami powróciłem do rodzinnych stron , gdzie ktoś na mnie czeka , gdzie ktoś dla mnie ma serce, gdzie ktoś zawsze o mnie myśli. Jest to moja małżonka , ta jedyna która potrafi mnie zawsze pocieszyć. W dobrych dniach jak i niedobrych , która znajdzie zawsze jakieś lekarstwo aby załagodzić i uśmierzyć ból naszej rozłąki spowodowanej pracą poza domem rodzinnym.
Kiedy człowiek się zamyśli to wtedy są przymarznie niespodzianki, tak i tym razem było .
Bolonka szczytówką sięgała prawie wody , dobrze że nie wpadła do wody.
Branie było błyskawiczne ,nawet nie wiem kiedy spławik zanurzył się w wodzie, tylko zakołysało całym wędziskiem .Chwyciłem za kij zacinam i żyłka wylatuje z kołowrotka , myśli są w jednym kierunku , sądząc po oporze może to być karp.

Hamulec cały czas wypuszcza żyłkę, podbierak jest już na miejscu , ale rybka pomału traci siły ,podchodzi do brzegu, ale jeszcze nie wiadomo co, co to jest. Podnoszę do góry , ale hamulec znowu wypuszcza , podejście któreś z kolei ,i znowu wyjazd.Po dobrej zabawie podchodzi rybka pod powierzchnię wody, patrzę a to znowu Jaź i to nie mały, jeszcze większy od tego pierwszego.
Podciągnięcie do góry żeby rybka złapała powietrze ,i do podbieraka. Znowu kolejna fotografia i zawody trwają .

Po dłuższym oczekiwaniu złowiłem jeszcze jedną płotkę i postanowiłem zakończyć dzisiejsze połowy. Zwinąłem sprzęt i powróciłem do miejsca zamieszkania, z nadzieją że na większe okazy ryb trzeba będzie jeszcze zaczekać , może w następnym wypadzie jeśli szczęście dopisze.





 


4.9
Oceń
(27 głosów)

 

Kolejna wyprawa na rzekę Dunaj - opinie i komentarze

focusfocus
0
ho ho ho ale sum :) (2011-05-14 15:43)

skomentuj ten artykuł