Kołowrotek Daiwa Exceler Z

/ 9 komentarzy / 4 zdjęć


"Niezawodność, płynna praca i perfekcyjnie działający hamulec - to cechy nowo skonstruowanej serii EXCELER. Dzięki perfekcyjnemu układaniu żyłki kołowrotki EXCELER nadają się także do stosowania z bardzo cienkimi żyłkami mono i plecionkami. Dzięki zastosowaniu 7 łożysk kulkowych CRBB i specjalnemu procesowi wykończenia powierzchni kołowrotek ten jest świetny także do połowu w słonej wodzie troci, labraksów oraz dorszy. Mechanizm Digigear opiera się największym obciążeniom i zapewnia optymalną prace..." bla, bla, bla i tak dalej. Taki to właśnie tekst znalazłem na stronie producenta i zanim podczepiłem kręcioł do jednego z moich spinningów, nie omieszkałem się z nim zapoznać. Co by teraz człowiek nie kupował zawsze przeczyta, że produkt jest "naj" w stosunku jakości do ceny. Dodatkowo można się przez chwilę po podniecać ilością technicznych danych. Co by jednak nie stało w opisach, rzeczywistość zazwyczaj brutalnie weryfikuje te dane. Chociaż do firmy Daiwa nie mogę być, aż tak krytyczny, ponieważ miałem już styczność z jej produktami i właściwie nie mogę im nic zarzucić. Na pierwszy rzut oka kręcioł  robi bardzo pozytywne wrażenie. Ładnie wykonany i lekki. Waży jedynie 275gram. Biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z metalową obudową, jest to niewiele. Strasznie ucieszyła mnie dodatkowa, aluminiowa szpula w zestawie. Jej brak w wielu innych modelach jest bardzo irytujący. Kołowrotek chodzi bezszelestnie i wygląda na bardzo solidną maszynę, która wiele może i zapewne sporo zniesie. Tym bardziej wziąłem sobie do serca fachowy opis i postanowiłem zbadać jak młynek sprawdzi się podczas finezyjnego łowienia cieniutkimi plecionkami. Dla tego właśnie przymocowałem nowiutką Daiwę Exceler do mojej ulubionej okoniówki. Nawet się nieźle złożyło, bo kijaszek to Cormoran Black Bull, więc właściwie wszystko zostało w rodzinie. Na kręciołek nawinąłem plecionkę 0.08, hamulec ustawiłem na pół gwizdka, aby pasiaste ryby o delikatnych pyszczkach mogły wysnuć linkę, gdyby zaszła taka potrzeba. Zaliczyłem kilka udanych wypadów nad rzeki, w których łowiłem na niewielkie gumki z opadu, oraz nad jezioro, w którym okonie nie chciały brać na nic innego jak popery. 



















Nie da się zaprzeczyć. Precyzyjny hamulec rewelacyjnie radził sobie z odjazdami pasiaków. Łowiąc poperami właściwie nie miałem pustych uderzeń bez udanych zacięć. Ryby nie spadały z zestawu dzięki amortyzacji wędziska i precyzji hamulca, który oddawał plecionkę natychmiast w momencie brania. Tu faktycznie Daiwa Exceler sprawdziła się idealnie. Kolejnym punktem "wędkarskiej ścieżki zdrowia" dla testowanego kołowrotka miały być bolenie i sandacze. Niestety życie towarzyskie ryb drapieżnych nad Wisłą totalnie zdechło za sprawą upałów. Sandacze nie dawały znać o sobie, a bolenie gdzieś znikły. Udało mi się złowić kilka niewielkich ryb ale właściwie nie zdarzyło się nic, przy czym moja nowa zabawka mogłaby się wykazać i co warto byłoby opisać. Sytuacja zmieniła się dopiero w lipcu i to właściwie przypadkowo. Postanowiłem odpocząć od spinningu i przesiąść się na ciężki grunt. Nad Wisłą ruszyły się brzany. 



















Jeden z kołowrotków, które miałem podpięte do feedera, nadawał się po poprzednim brzanowym sezonie na śmietnik. Łowienie tych ryb wymaga mocnego i niezawodnego sprzętu. Podczas przysłowiowego przeciągania liny momentalnie wychodzą wszystkie słabe strony wędzisk i kołowrotków. Długo zastanawiałem się czy zaprząc rasowego ogiera, do roli pociągowej chabety. Z drugiej strony jeśli producent twierdzi w opisie, że nie straszne mu trocie i dorsze w słonej wodzie, to co mojej Daiwie mogą zaszkodzić jakieś tam brzany, w naszej skromnej Wisełce. Przynajmniej będę wiedział czy sprzęt faktycznie jest wart prawie siedmiu stówek. Brzanowe zmagania trwały prawie miesiąc. W tym czasie udało mi się pojmać kilkadziesiąt ryb. Kołowrotek posłusznie znosił siłowe odrywanie barwen od dna, długie przeciążające hole z odległości kilkudziesięciu metrów, posłusznie oddawał żyłkę w chwilach potężnych zrywów brzan przy łodzi. Pięknie poradził sobie również z długim holem wiślanego sumka, który trafił się w przyłowie. W poprzednich sezonach, miesiąc siłowego łowienia potrafił wykończyć nie jeden z moich gruntowych kołowrotków. Po Excelerze nie było widać nawet śladów ciężkiego tyrania. Nie zmieniła się praca, nie zaobserwowałem żadnych luzów, a mechanizm nadal pracuje bezszmerowo. Jednak warto rzucić okiem na specyfikację sprzętu, którą podał producent.





















Kołowrotek Daiwa Exceler-Z 3000 dzięki zastosowaniu 7 łożysk kulkowych CRBB i specjalnemu procesowi wykończenia powierzchni kołowrotek ten jest świetny także do połowu w słonej wodzie troci, labraksów oraz dorszy. Mechanizm DIGIGEAR opiera się największym obciążeniom i zapewnia optymalną pracę.


7 łozysk kulkowych „CRBB“
Przekładnia Digigear
Blokada obrotów wstecznych Infinite
Nawój żyłki Advanced Locomotive Levelwind
Szpula ABS
Frezowana CNC aluminiowa szpula
Kabłąk Airbail (Patent-Nr. EP1038437B1)
Twist Buster 2 rolka prowadząca (Patent-Nr. EP0876760B1)
Gyro Spin
Sprężyna kabłąka o wydłużonej żywotności
Aluminiowa szpula zapasowa
DANE TECHNICZNE:

Model: 10211-300

Masa (g): 275

Przełożenie: 4,7:1

Pojemność szpuli (mm/m): 0,30/185

Ilość łożysk: 7

Nawój przy jednym obrocie (cm): 79

Szpula zapasowa: aluminiowa 




















Te wszystkie powyższe dane składają się na niezawodny mechanizm. Jedyną, wyraźną wadą kołowrotka jest jego cena. Z drugiej strony za dobry produkt trzeba zapłacić, innego wyjścia nie ma. Chociaż świetnie sprawdził się podczas łowienia na grunt, jest to jednak rasowy kołowrotek spinningowy i tak docelowo będę go używał. Obecnie muszę zmienić plecionkę w moim Excelerze. Zdążyłem wyrwać już kilkadziesiąt metrów linki na zaczepach, podczas poszukiwania sandaczy. Przed nim jeszcze sporo pracy w tym sezonie. Czas jesiennych, spinningowych żniw, podczas których na pewno będzie mi towarzyszył.

 


5
Oceń
(33 głosów)

 

Ocena sprzętu (ocen: 2)

Ocena użytkowników:

Jakość:
(4.5)
Cena:
(2)
Użytkowanie:
(4.5)

Średnia ocena:

3.7



Kołowrotek Daiwa Exceler Z - opinie i komentarze

DraqDraq
0
Cormoran Black Bull HC tam widzę? ;) (2013-08-23 11:36)
dunster35dunster35
0
Świetny kołowrotek, gratuluję wyników. 5 (2013-08-23 11:38)
camelotcamelot
0
Świetny opis ! ***** Zawsze się zastanawiałem, jaka jest różnica pomiędzy Excelerem a Caldią , która jest trochę droższa ? Pozdrawiam serdecznie ! (2013-08-23 16:22)
MATIGMATIG
0
Super opis młynka. Nigdy o nim nie myślałem żeby go kupić ale chyba to zrobię. Cena troche odstrasza, ale taki młynek powinien już posłużyć. Pozdrawiam. (2013-08-23 17:06)
pawel75pawel75
0
Świetny opis. Posiadam akurat Caldie 3000X, ale widzę naprawdę duże podobieństwa, choć Exceler jest nieco tańszy jak kolega Maciek zauważył. Hmmm.... właściwie różnic jakby nie dostrzegam :) Super młyneczek. Pozdrawiam i ***** zostawiam ! (2013-08-23 17:58)
esox61esox61
0
Machina nie do zajechania. To co ma wewnątrz, robi wrażenie. Chyba najlepszy w tej kategorii cenowej spinningowy młynek na rynku. (2013-08-23 22:58)
barrakuda81barrakuda81
0
Gdzie to jest robione?Made in China?Malezja?Fajny design.W teście wygląda na to że Kolega sie postarał.Czyli pierwsze wrazenie O.K. ale prawdziwe wnioski to mozna wyciągać po 3 latach takiej orki.Zobaczymy jakie recenzje uzytkowników będzie zbierał ten młynek na przestrzeni najblizszych miesięcy. (2013-08-24 07:26)
Norbert StolarczykNorbert Stolarczyk
0
Pomijając, że cena kołowrotków ze średnich półek już odstrasza to i tak lubię Daiwę. Moja przygoda z Daiwą rozpoczęła się prozaicznie. Kolega, któremu tutaj po raz enty składam podziękowania, pożyczył mi Japońskiego Excelerka. Zakochałem się w tym młynku! Obecnie trzeci sezon używam Regalkę. Co  by daleko nie szukać jest to model będący wybitnym przykładem jakości do ceny. Co można zatem nie pochlebnego powiedzieć o modelach będących kilka pięter wyżej..?
(2013-08-24 10:15)
piotrekOlcpiotrekOlc
0
Bezpośredni konkurent Stradica ma nawet ten sam lakier ;) Jednak porównując te dwa młynki to chyba skłoniłbym się ku Shimano, ponieważ ma przełożenie 6:1 co w spinningu robi swoje. A swoją drogą to nie wiem czemu Daiwa robi w swoich maszynkach w większości tak małe przełożenie. Opis ekstra, 5/5 Pozdrawiam ;) (2013-12-30 16:16)

skomentuj ten artykuł