Kołowrotek Robinson VDE-R Proffi 206

/ 5 komentarzy / 6 zdjęć


Po sezonie wędkowania z wygranym przeze mnie w konkursie kołowrotkiem Robinson VDE-R Proffi 206 przyszedł czas na krótką recenzję sprzętu.

Rzeczony młynek to pierwszy produkt z serii Van Den Eynde Robinson Team dedykowany do metody matchowej. Po rozpakowaniu pudełka naszym oczom ukazuje się kołowrotek z trzema szpulami. Pierwsza aluminiowa, matchowa z niebieskimi akcentami, które ładnie komponują się razem z korpusem, mieści 150 m. żyłki 0,18 mm. Na drugą aluminiową, standardową szpulę w kolorze korpusu nawiniemy 180 m. żyłki 0,20 mm. Trzecia w zestawie jest grafitowa szpula zapasowa w rozmiarze szpuli standardowej.

Kołowrotek posiada 6 łożysk (w tym jedno oporowe), przełożenie 5,2:1, korpus i rotor z grafitu Reny Mitsubishi, aluminiową odkuwaną rączkę z uchwytem typu soft rubber oraz multitarczowy mechanizm hamulca przedniego. Jest to sprzęt w rozmiarze 2000 o wadze 255 gram. Cena mieści się w granicach 200 250 zł, a w zamian za to otrzymujemy sprzęt z 5-letnią gwarancją.

Osobiście kołowrotek ten po próbach spinningowych, z którymi nie poradził sobie zbyt dobrze, przeznaczyłem do lekkiego gruntu na wody stojące. W związku z niewielką wagą kołowrotka, w celu wyważenia zestawu, umieściłem w dolniku wędki kilka poważniejszych ciężarków. Szpula matchowa również została odstawiona na boczny tor, a zamiast niej założyłem głęboką szpulę aluminiową. Na szpuli nawinąłem 150 m. żyłki 0,20 z niewielkim podkładem.
Na wodach stojących płynna praca oraz wygodny uchwyt pozwalają dobrze kontrolować hol i zapewniają poczucie komfortu. Przy ciasno nawiniętej żyłce nie ma sytuacji ze splątywaniem podczas wyrzutów. Nawój żyłki nie jest idealny i burzy estetykę, ale nie zauważyłem problemów, które byłyby wynikiem tego czynnika. Mimo, iż kołowrotek nie należy do tych, które pracują bardzo cicho nie stwierdziłem dużej różnicy w pracy nawet podczas holu cięższej ryby w stosunku do pracy bez obciążenia na stojącej wodzie. W rzecznym nurcie zauważalny jest już wpływ obciążenia na pracę młynka pojawiają się dźwięki, które nie są pożądane. O ile w wyższych temperaturach kołowrotek radzi sobie bez większych zarzutów, tak w chłodne dni kultura pracy drastycznie spada. Po sezonie użytkowania w różnych warunkach pogodowych nie zauważyłem śladów korozji czy utleniania, ale nasmarować trzeba bezwzględnie.

Wiem, że wygrałem ten kołowrotek w konkursie, i że na prezenty się nie narzeka, ale aby moja recenzja była rzetelna muszę napisać całą prawdę.

W mojej opinii kołowrotek ten dla rozpoczynających swoją przygodę z wędkowaniem będzie dobrym starterem na wodach stojących, który pozwoli na zaspokojenie pierwszych potrzeb. Jeśli jednak zaistnieje potrzeba użycia kołowrotka na rzekach, szybko odkryte zostaną jego mankamenty wpływające na komfort wędkowania. W ostateczności kołowrotek ten trafił u mnie na spławikówkę, którą łowię na zbiornikach stojących tu oprócz dość głośnej pracy nie mogę mu nic poważnego zarzucić.

Ostatecznie gdybym miał kupować kołowrotek, to w tym przedziale cenowym pomyślałbym jednak np. o Dragonie Ultima FD830i czy Daiwie Procaster A 1500, z którymi miałem do czynienia, a co do których odczucia były znacznie lepsze. Jednak z racji tego, że kołowrotek wygrałem nie pozostało mi nic innego jak podzielić się rzetelną opinią i cieszyć się dalej ze szczęścia jakie się do mnie uśmiechnęło. Kołowrotek jeszcze z pewnością nie raz użyję i za każdym razem wspomnę chwilę, w której dowiedziałem się o wygranej.

 


5
Oceń
(13 głosów)

 

Ocena sprzętu (ocen: 3)

Ocena użytkowników:

Jakość:
(4.7)
Cena:
(4.3)
Użytkowanie:
(4.3)

Średnia ocena:

4.4



Kołowrotek Robinson VDE-R Proffi 206 - opinie i komentarze

Jakub WośJakub Woś
0
Przecież to jest kołowrotek do metody matchowej - do spławika. Ty go katujesz na spinningu albo na gruncie w dodatku w rzecznym nurcie i dziwisz się że pojawiaja się dźwięki? (2014-05-07 21:42)
ZielanZielan
0
To jest właśnie nie właściwe użytkowanie sprzętu. A potem się dziwić, że coś się psuje. Pozdrawiam (2014-05-08 20:58)
antyquariatantyquariat
0
Spokojnie - bez emocji ;) Sednem sprawy jest to, iż nie można oczekiwać od tego kołowrotka więcej niż jest to zakładane. We wspomnianych przeze mnie innych modelach również mimio dedykowania do konkretnych metod połowu sprawdzają się również w innych. Wędkarze, którzy rozpoczynają swoją przygodę szukają zazwyczaj sprzętu uniwersalnego, którym sprawdzą w jakiej metodzie będzie im najlepiej - ten taki nie jest. A nie każdego stać również na to żeby kupić sobie 5 różnych wędek i kołowrotków. Jak sami pewnie zauważyliście kołowrotek docelowo trafił na spławikówkę ,więc zgodnie z przeznaczeniem. I tak jak napisałem tu oprócz głośnej pracy i kiepskiego nawoju żyłki raczej nie można mu nic zarzucić. Zaznaczę, że głośna praca nie była wynikiem testów w innych metodach ponieważ młynek wyciągnięty z pudełka na pustej szpuli pracuje zadziwiająco głośno. (2014-05-09 12:24)
Jakub WośJakub Woś
0
No jasne jeśli masz kołowrotek do gruntu czy ciężkiego spina to przy spławikówce się sprawdzi ale na odwrót już nie. I nie ma co pisać że kołowrotek jest taki czy inny jak nie testowało się go zgodnie z przeznaczeniem. (2014-05-09 19:24)
antyquariatantyquariat
0
Celem uzupełnienia informacji - niestety podczas jednej z zasiadek, praktycznie sama z siebie złamała się korbka, podczas ściągania zestawu (na pusto)!!! Nie jest ona wykonana z jedego kawałka metalu i pękła w miejscu, w którym wkręcona jest w wałek (zdjęcia załączyłem do artykułu). Najprawdopodobniej miało to związek z tym, że w miejscu gdzie trzonek korbki jest nagwintowany, po wkręceniu wbijany jest "szpunt" mający zapobiec wykręcaniu się korbki. Jest to na tyle niefortunne rozwiązanie, że średnica trzonka jest niewielka, a do tego przebijana jest w poprzek i do tego nie ma kontroli nad tym czy przebicie jest centryczne. W moim okazało się niecentryczne i według mnie to było powodem. Trochę zrezygnowany zadzwoniłem do serwisu Robinsona w celu sprawdzenia czy jest możliwe dokupienie korbki do tego modelu. Powiedziałem jaka jest sytuacja, i że mimo, iż kołowrotek jest na gwarancji to wygrałem go w konkursie i nie mam paragonu. I tu ogromny ukłon dla serwisu Robinsona!!! Powiedzieli, ze wyślą mi korbkę za darmo i na swój koszt!!! (2014-09-08 12:44)

skomentuj ten artykuł