Koniec sezonu.

/ 5 komentarzy / 2 zdjęć


Zbliżając się powoli do brzegu mojego ulubionego jeziora miałem zdecydowanie nietęgą minę...Opatulony z torbą przewieszoną przez ramię i z wędką w ręku brnąłem z trudem w kierunku wody. Stopy co jakiś czas traciły oparcie i w efekcie z daleka musiałem wyglądać jak "wczorajszy" amator mocnych trunków, który nie do końca jeszcze odzyskał przytomność umysłu...Nic a nic mnie to jednak nie obchodziło.W pobliżu i tak nie było nikogo.Jakakolwiek nadinterpretacja mojego, bądź co bądź, chwiejnego kroku ze strony przypadkowych obserwatorów była zatem niemożliwa.Grube płatki śniegu spadające z nieba ograniczały widoczność na tyle, że nim dotarłem do pomostu nie byłem w stanie stwierdzić czy moja wyprawa w ogóle ma jeszcze jakiś sens...Łudziłem się nadzieją, że ostatnie kilka nocy z mrozem i wiatrem to za mało aby ściąć lodem powierzchnię w końcu nie całkiem małego zbiornika.Tak bardzo chciałem jeszcze choć raz w tym sezonie połowić i godnie zakończyć rok!Za wcześnie przyszło to ochłodzenie...ale cóż zrobić?

Gdy wreszcie postawiłem stopę na śliskiej desce starego, wychodzącego na kilka metrów wgłąb jeziora pomostu kurtyna śniegu nieco się rozrzedziła.Wytężając wzrok wpatrywałem się by dostrzec powierzchnię wody.Niestety było już za późno...Cienka lodowa skorupa pozbawiła mnie złudzeń.Zrobiło mi się cholernie przykro...Gorzki smak rozczarowania zepsuł mi humor na długo.To już naprawdę koniec...

Trochę trwało zanim przetłumaczyłem sobie, że to przyroda wyznacza reguły tej gry.Tak jest co roku i tak było od zawsze tylko ja w swym poczuciu krzywdy zdawałem się jakby tego nie dostrzegać.Tak wyglądało moje pożegnanie z sezonem wędkarskim 2014.Przyznacie, że było dalekie od ideału...
Nie będę tu robił żadnego podsumowania i ograniczę się tylko do i tak łagodnie brzmiącego stwierdzenia, że ten rok mnie wędkarsko nie rozpieszczał.

Zrobiłem zatem "grubą kreskę" i aby wprawić się w odrobinę lepszy nastrój postanowiłem skupić się na planowaniu nadchodzącego sezonu 2015!W tym momencie cieplej jakby robi się na duszy bo zamierzenia, cele i wyzwania przede mną dosyć ambitne i ze wszech miar obiecujące!Przede wszystkim liczę na moją wciąż ukochaną i jedyną Wisłę.Oby w nadchodzącym roku była bardziej przewidywalna, niosła czystszą wodę (nie kakao) i pozwoliła mi znowu dawnym zwyczajem zwiedzać swe najdziksze zakątki, odnogi, boczne koryta ukryte gdzieś między dzikimi wyspami tonącymi w porannej mgle...Taką ją kocham od początku mojej wędkarskiej drogi mając szczerą nadzieję, że po dwóch latach (poprzednie dwa sezony nie były sprzyjające ze względu na podwyższoną i brudną wodę aż do lipca,sierpnia) ona to uczucie odwzajemni i tak już zostanie do końca...O tej wspaniałej wodzie mógłbym pisać godzinami.Dla mnie to prawdziwa "rzeka życia" pełna tajemnic, wspomnień, emocji i ...nadziei na kolejne przygody, które będą we mnie podsycać żądzę wędkarskich wypraw.

Na tym jednak nie koniec.Wpadłem na ślad wody niemal zupełnie dziewiczej, starej, trochę "mrocznej" ale z bogatą wędkarską przeszłością więc będę mógł wiosną dokładnie się jej przyjrzeć i ocenić potencjał.Jest to urokliwe starorzecze zagubione wśród nadwiślańskich pól i absolutnej dziczy o którym niedawno pisałem.Uwielbiam takie sytuacje bo czuję się jak odkrywca, pionier!To potęguje emocje a wyobraźnia pompuje adrenalinę, której z pewnością wystarczy na długie mroźne, zimowe wieczory.Zupełnie niedawno dostałem "cynk" na temat znanego mi jeziora, które omijałem dotychczas szerokim łukiem.Było w nim pełno małych karasi i w moim mniemaniu niewiele poza tym choć zasłyszane tu i ówdzie opowieści napotkanych wędkarzy mówiły coś zupełnie innego...Zbiornik to przecudnej urody!Niezwykle czysta woda w której przy brzegu mienią się latem tysiącami odcieni piękne słonecznice, mocno zarośnięta ale dosyć rozległa jak na warunki mojej okolicy.Rzekłbym: wędkarski raj...gdyby nie masa przeklętych małych karasi:-(.Najnowsze informacje mówią o odnawiającej się tam, prężnej populacji drapieżników które coraz śmielej atakują przynęty wędkarzy.Jeśli te doniesienia się potwierdzą będę wniebowzięty bo jak już wspomniałem jeziorko to niebywale urokliwe a możliwość złowienia w nim pięknego okonia (z których kiedyś słynęło) czy okazałego szczupaka sprawi, że być może przeżyję tu genialne emocje, którymi nie omieszkam się z Wami podzielić!W nadchodzącym sezonie mam zamiar wreszcie przeskoczyć do własnego "pływadła" co z kolei otwiera na tych wszystkich wodach przede mną masę nowych możliwości.Może być wesoło bo jestem "szczurem lądowym" i pływam tylko wpław:-).Ponadto chcę odwiedzić pewną leśną rzekę w nadziei spotkania z jej mieszkańcami, spróbować nowych technik łowienia, więcej uwagi poświęcić "gruntówce" oraz połowom nocnym...Planów jest bardzo wiele.Naprawdę może być pięknie!
Póki co czeka mnie czyszczenie i konserwacja sprzętu po sezonie (nie zapominajmy o tym!) oraz to co najbardziej kręci - wędkarskie zakupy! Jakie to całe "planowanie" może być przyjemne! Czym byłby człowiek pozbawiony marzeń i nadziei? Jest po co żyć:-)

Korzystając zatem z okazji wszystkim Wam Koleżanki i Koledzy wędkarze życzę z całego serca spokojnych i pogodnych świąt Bożego Narodzenia, szampańskiego Sylwestra a w szczególności dużo zdrowia aby móc się w pełni cieszyć naszym wspaniałym hobby i czerpać zeń pełnymi garściami wszystko to co w nim najcenniejsze...Oby nadzieja i pozytywne myśli były zawsze z Wami!Przed nami kolejny sezon wędkarski 2015 (dla niektórych trwa cały czas) i mam nadzieję, że również macie swoje prywatne , osobiste wędkarskie plany które sprawią że nawet w szarej i trudnej rzeczywistości będzie Was stać na odrobinę radości i uśmiech.Pamiętajcie - marzyć to ludzka rzecz, a kimże jest wędkarz jeśli nie bujającym w chmurach marzycielem wciąż śniącym o wielkiej rybie?To dlatego właśnie jesteśmy "tacy"...

Zatem życiowego, wymarzonego okazu życzę sobie i Wam w nadchodzącym, nowym sezonie.
Nie przestawajmy nigdy gonić naszych marzeń!Do zobaczenia nad wodą!

 


5
Oceń
(18 głosów)

 

Koniec sezonu. - opinie i komentarze

ryukon1975ryukon1975
0
Zgadzam się wędkarstwo to nie tylko łowienie to dużo więcej. Planowanie i przygotowanie się do tego co przyjdzie czyli poszczególnych pór roku i gatunków ryb jakie się będzie chciało łowić też ma swój urok. Ja już jestem przygotowany sprzętowo na wiosenne klenie, jazie a nawet na majowe bolenie. :) (2014-12-22 09:13)
ZielanZielan
0
Wczoraj zakończyłem wędkowanie w 2014 roku. Poczułem gorycz porażki, ryby pokazały mi moje braki. Sezon nigdy się nie kończy! Zmieniają się tylko pory roku, poławiane ryby i metody. Minął zaledwie dzień i nie mogę znieść myśli, że przez najbliższy czas będę uzmieniony do czasu skucia lodem powierzni jezior. (2014-12-22 09:45)
pstrag222pstrag222
0
jA WIEM CZY SEZON SIE KOŃCZY???? juz w styczniu zaczną się kropki , w marcu mam nadzieje, ze w końcu wybiore sie za mietowy... ale wszystko pokarze zima mam nadzieje ze bedzie nikła i wiosenny przybór da powedkować (2014-12-23 17:18)
użytkownik32263użytkownik32263
0
Piotrek Ty nie pitol że kończysz sezon tylko masz jeszcze aż 8 dni wędkowania! Przynajmniej na Wiśle. A wierz mi, teraz darzy ona przepięknymi rybami. Grube zedy, szczupaki lubią taka pogodę i jak trafisz przy odrobinie szczęścia oczywiście, to życiówka jest w zasięgu rąk. Więc patyki w dłoń i w święta lub po nich jedź spróbować jeszcze powalczyć. A szczęście może się uśmiechnie:-) Czego Ci życzę. PS. Ja jeszcze sezonu nie zamknąłem ;-) Pozdro! (2014-12-23 19:08)
barrakuda81barrakuda81
0
Trochę już "uszło ze mnie powietrze" ale jak widzę wskazanie termometru na zewnątrz to coś tam jeszcze chodzi mi po głowie:-)Kto wie...Jeśli święta mnie nie złamią to może przed sylwestrem jeszcze się skuszę:-)Może masz racje że to jeszcze aż 8 dni...Dni ,które mogą jeszcze dać emocje!Pozdrawiam. (2014-12-24 10:48)

skomentuj ten artykuł