Koszmar wędkarza

/ 4 komentarzy



  • konto usunięte




Wędkarstwo karpiowe

Wczoraj 25.05.11 miałem ochotę wybrać się na ryby na nockę wiec napisałem do mojego kolegi Filipka czy niema ochoty iść ze mną odpowiedz była jednoznaczna - Lecimy !
O godzinie 21.30 umówiliśmy się u mnie aby zabrać sprzęt wędkarski i niezbędne rzeczy , okey wszystko raczej zabrane no własnie ,,raczej"" w drodze na łowisko nastąpił szybki powrót do domu po robaki i krzesełko ;)
Po dotarciu nad wodę jaką była Witoszówka w Świdnicy i znalezieniu naszej ulubionej miejscówki pierwsze wędki lądują w wodzie.
Była równo 22.00 łowiliśmy tego dnia metodą gruntową z koszykiem zanętowym przynętą była kukurydza a na drugiej wędce białe robaki na brania nie musieliśmy długo czekać Filipek miał silne i zdecydowane branie zaciąga i czuje opór na kiju po chwilowym zwijaniu opór znikł i koszyk wypłynął na powierzchnie wody ,szybki przegląd robaków - robaki całe i żywe no nic napełnił koszyk zanęta i rzucił w to samo miejsce.
Spoglądam na moją żyłkę która zdaje się poruszać i zanurzać w wodzie po chwili bojka przy wędce podnosi się mam branie bojka opadła ale po chwili energicznie podniosła się do góry i zacinam czuję opór i wiem ze to nie opór koszyka ale nie czuje aby ryba się szarpała wyciągam na brzeg ryby niema ..
tym razem branie było na kukurydze i o dziwo kukurydza dalej wisiała na haku.
Zaczęło się robić zimno ale na szczęście bezwietrznie napiliśmy się gorącej herbaty zapaliliśmy po papierosie i wracamy do wędkowania więc przerzuciliśmy zestawy i czekamy.
Nagle brania i u mnie i u Filipka więc zacinamy kolega stanowczo twierdzi ze holuje rybę ja mniej przekonany wyciągam pusty zestaw ze ,,świeżymi"" robakami - jak to ? przecież takie branie miałem ładne .. Patrze na zdziwioną minę Filipka który spogląda na swój haczyk na którym nie było żadnej ryby.
Nie tylko to nas zaskoczyło ale i niska temperatura było naprawdę zimno a dzień wcześniej za dnia była piękna słoneczna pogoda nie takiej nocki się spodziewaliśmy.
Wędki w wodzie i słyszę jak u kolegi pięknie gra sygnalizator zacina i obaj pesymistycznie już nastawieni nie łudziliśmy się ze coś wyciągnie i też tak było ..
do godziny 3.30 mieliśmy wiele takich brań których nie mogliśmy zaciąć ..
Jeszcze 2 dni temu wyciągnęliśmy w tym samym miejscu na te same zestawy i przynęty kilka leszczy i płotki.
Zmarznięci i rozczarowani tą nocką postanowiliśmy wracać do domu mimo tej tajemniczej i nieudanej nocce humor nas nie opuszczał i zaczęliśmy żartować i śmiać się z tego wypadu nad wodę po chwili nawet myślałem ze mojego kolegę coś opętało ;)
w drodze do domu naszła nas myśl może o tym napisać ?
może ktoś wie co mogło być przyczyną że nie mogliśmy zaciąć ryby ?
może komuś się zdarzyła podobna sytuacja , pozdrawiam

 


4.7
Oceń
(20 głosów)

 

Koszmar wędkarza - opinie i komentarze

Zibi60Zibi60
0
A braliście pod uwagę tarło leszcza. Podczas tego aktu grupują się i pływają blisko brzegu, mogły zawadzać "cielskiem" o wasze żyłki i to imitowało brania. Potwierdzały by te przypuszczenia świeże robaki po wyciągnięciu zestawu.
(2011-05-28 08:04)
stiv-o22stiv-o22
0
miałem identyczą sytuacje tez 25.05.2011 kupa nerwów zimno itd ale w naszym przypadku były to nietoperze udeżające w żyłke zakażdym razem kiedy widziałem jak przelatuję na tle nieba miałem niby brania strasznie irytująca sytuacja kiedy się łowi na drgającą szczytówke koledzy łapali inną metodą i nic... (2011-06-02 14:19)
MiczaartMiczaart
0
a czy w łowisku czasem nie ma raków? one obierają haki z przynęty.. (2011-06-20 14:51)
użytkownik3869użytkownik3869
0
występują raki ale nie licznie.. sądzę że było to prawdopodobnie tarło leszcza jak kolega wyżej wspomniał (2014-03-13 23:33)

skomentuj ten artykuł