Kto rano wstaje czyli ranek pełen niespodzianek

/ 13 komentarzy / 4 zdjęć


Jest sobotni wieczór i teoretycznie powinienem być na rybkach ale niestety temperatura wykończyła nie tylko mnie ale i termometr (zrobiły się przerwy w cieczy) więc wieczór spędziłem przy kompie na Naszej stronce bo dla alergika wyjście w taki ukrop to masochizm :-)


Ale weekend bez wypadu byłby jeszcze gorszym przeżyciem więc decyzja by o świcie wpaść na planety,pobudka 4,00 ,szybka kawka i parę minut po piątej wchodzę w park. Kilkaset metrów dalej poranna kawa dała znać że naturze też coś się należy więc wlazłem w chaszcze za potrzebą i nagle słyszę muzę,patrzę a tu komórka sobie dzwoni,nie zdążyłem odebrać...


Koma w kieszeni i dalej w drogę,zrobiłem może ze dwadzieścia kroków i obok kosza leży paczka po fajkach - myślę co za bałwan nie wrzucił do kosza,podnoszę i okazała się pełna (banan na gębie !)skrót przez łączkę i jestem na ścieżce prowadzącej nad staw gdy znalezisko zaczyna dzwonić-odebrałem..dzwoniącym okazał się właściciel telefonu i po krótkiej rozmowie wytłumaczyłem gdzie ma podejść po zgubę.

Do celu zostało 50metrów ścieżki w połowie patrzę a centralnie na środku leży sobie nowa papierkowa dyszka,podniosłem,pochuchałem i nad staw Zanęciłem i rozkładam sprzęcik po chwili kije w wodzie i racze się "zdobyczną fajką"po chwili znalezisko zakłóca poranną cisze za sprawą pechowca który niezbyt zrozumiał moje położenie i musiał nadrobić niezłe kółeczko ale w końcu dotarł.


Ku mojemu zdziwieniu "pechowiec"okazał się wędkarzem i poprosił o jeden rzut by się uspokoić -myślę a co tam mi zależy -łów ,zarzucił i to całkiem sprawnie czyli nie ściemniał i po chwili wytargał karaśka ,wycałował,wypuścił do wody,jeszcze raz podziękował i odszedł szczęśliwy nie z samej racji odzyskania telefonu ale głównie numerów które miał w nim wpisane...
Mija kwadrans podczas którego zaliczam dwa karasie,myślę szkoda że nie linek ale coś się dzieje.
Chwile potem na ławce siada facet i gwiżdże,po paru sekundach znów (pomyślałem że jakby mnie tak pies olewał to niech zapomni o bieganiu samopas),po chwili znów gwizd i ...ruch w trzinie-oniemiałem bo oto cała kacza rodzinka wylazła z wody i podeszła na wyciągniecie reki do owego faceta człapiąc przez łączkę czekając na "śniadanie"po rozmowie z nim okazało się że tak je sobie wychował wracając dziennie z roboty tą drogą-ot taka ciekawostka.

Ptasi opiekun poszedł swoją drogą bo jak powiedział mi. że jeszcze musi odwiedzić sójki i kosy (podobno też tak zaprzyjażnione) Pomyślałem dzień cudów albo coś jest w powiedzeniu KTO RANO WSTAJE...skupiłem się dalej na łowieniu ale rewelacji nie było poza jednym złotkiem na kuku i kilkoma srebrnymi,linka wymiotło w niedostępne miejsce ale na jego zgubę widoczne ,czyli już mam plan jak go podejść tylko z innymi zestawami..Dochodzi dziewiąta i temperatura przekracza trzydziestkę czyli czas na ewakuację bo nie jestem desperatem :-)


 


4.8
Oceń
(19 głosów)

 

Kto rano wstaje czyli ranek pełen niespodzianek - opinie i komentarze

Piotr 100574Piotr 100574
+3
czasami jak już jest człowiek całkiem przybity życiem to zdarza się coś co wywołuje właśnie takiego bananika na naszej twarzy ***** (2015-07-05 15:35)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
+1
fajna przygoda... A co do linków, może zmień przynętę/zanętę, z kuku na ziemniaczka. I nie tak samo jest w kuku karasie, ziemniaczki linki i karasie. (2015-07-06 00:24)
krisbeerkrisbeer
+1
Rysiek, Ty śpiochu :) :) o 4 rano to my z młodym już zestawy w wodzie mieliśmy. O godzinie 6 musieliśmy miejscówkę zmieniać, okazało się że będą zawody spławikowe (tak to jest jak się informacji na tablicach nie czyta). O godzinie 7 natomiast, nagroda ,,kto rano wstaje'' :), piękny leszczyk. U nas również około 9 planeta tak dawała żaru że nie było sensu dalej nad woda siedzeć. Pozdrawiam (2015-07-06 09:10)
Dos equis xxDos equis xx
-3
Historia wyssana z palca, błędy, brak znaków interpunkcyjnych. No i wypalić znalezione fajki, fuj ktoś mógł je obsikać :) (2015-07-06 10:37)
ryszunioryszunio
-1
takich fajek bym do ust nie wzial a co do rybek to moze byc . ana linki to dobre ziemniaczki (2015-07-06 17:02)
rysiek38rysiek38
0
Pękne ze smiechu chyba (2015-07-06 17:57)
rysiek38rysiek38
0
C.d.ludzie raczej leją w lesie a nie na srodku chodnika , czyli wszystko co tam można zbierać (grzyby,jeżyny,jagody itp.) jest bardziej narażone na skażenie cieńkim sikiem pól parabolicznym ale tacy jak ty pewnie do lasu nie wchodzą a jedynie do słownika :-) no i dzięki za kolejną pałeczkę (2015-07-06 18:06)
rysiek38rysiek38
+1
Kto i czemu skasował dalszy ciąg komentarza -wydaje mi się że nie było tam ani jednego obrazliwego słowa- nazwałbym to jedynie ostrą ripostą ale moim zdaniem całkowicie uzasadnioną (2015-07-06 22:22)
KagamaKagama
+1
Świetny tekst (kolejny). Gratuluje rybek :) Ja na planety wybieram się ze znajomym w poniedziałek lub wtorek, zależy kiedy pogoda dopisze. Oprócz zapolowania na linka i pięknego karasia trzeba powspominać ze znajomym wspólne wyjścia na ryby kosztem wizyty w szkole za czasów gimnazjum. Jeszcze napiszę jakie były efekty. Oczywiście ***** i pozdrawiam :) (2015-07-11 17:59)
KagamaKagama
+1
Świetny tekst (kolejny). Gratuluje rybek :) Ja na planety wybieram się ze znajomym w poniedziałek lub wtorek, zależy kiedy pogoda dopisze. Oprócz zapolowania na linka i pięknego karasia trzeba powspominać ze znajomym wspólne wyjścia na ryby kosztem wizyty w szkole za czasów gimnazjum. Jeszcze napiszę jakie były efekty. Oczywiście ***** i pozdrawiam :) (2015-07-11 17:59)
Radziko85Radziko85
+1
Ja to taki śpioch, wędkuję raczej dla relaksu w dzień. I parę linków złowiłem głównie na rosówkę. fajnie ta rybka tańczy na kiju. (2015-07-14 08:10)
rysiek38rysiek38
0
Tańczy na kiju - dobrze powiedziane , ja bym go nazwał brzaną wody stojącej , a jak go łowisz trzydzieści centymetrów od ziela to sport zwany ekstremalnym i nawet z brzaną czasem łatwiej wygrać na delikatny zestaw niż z profesorkiem w "dżungli" (2015-07-30 21:44)
SVTSVT
+1
[ CODE ]sport zwany ekstremalnym i nawet z brzaną czasem łatwiej wygrać na delikatny zestaw niż z profesorkiem w "dżungli"[ /CODE ] Z tym się zgadzam. (2015-08-01 07:16)

skomentuj ten artykuł