Kuter Port, Piotr i karpie.

/ 6 zdjęć


Piotrek bardzo nalegał na wspólny wyjazd na ryby. Mówił, że to może być ostatni raz w tym roku. Obiecałem, że pojedziemy we wtorek, potem, że w środę, a wyszło, że w czwartej 26.08.2021 r. To był ostatni dzień możliwości, bowiem na piątek Piotr miał zaproszenie na stół operacyjny. To był wypad ze spławikiem, bo chociaż kochamy muchę, to opady i brudna woda odebrały nadzieje na muchowanie. Na miejsce łowienia Piotr wybrał łowisko komercyjne Kuter Port w Nieznanowicach. Nic nie wiedziałem o tym łowisku poza tym, że atrakcyjnie wygląda. Jako miłośnik puszkarstwa zabrałem ze sobą tylko jedną wędkę. Była to 7 metrowa bolonka z dziesięcioletnią, ale sprawną żyłką główną, spławikiem 1,5 grama i przyponem 0,18 mm. Jest to moja ulubiona wędka, gdyż pozwala łowić jak batem, na wodach do 4 metrów głębokości. Wyjaśniam, że używam zestawu lekko przegruntowanego i zawsze kładę przynętę na dnie, najchętniej na zboczu. Poza tym podoba mi się, jak duża ryba odwija żyłkę z kołowrotka i cięte są rośliny podwodne. Jako przynęty użyłem kukurydzy zabezpieczonej białym robakiem, a jako zanęty kukurydzy skąpo rozrzuconej bez robaka. Piotr łowił odległościówką na kukurydzę i feederem na dendrobenę. Rozłożyliśmy wędki blisko siebie na łowisku ogólnodostępnym, po czym odstawiłem samochód na parking, wróciłem i zarzuciłem. Padał lekki deszcz, ale po kilkunastu minutach przestał. Nie wiedziałem co jest w tej wodzie, jakie ryby i traciłem nadzieję, że się dowiem, gdy nagle ugięła się szczytówka mojej wędki. Chwyciłem kij, zaciąłem i usłyszałem charakterystyczny dźwięk odwijanej z kołowrotka żyłki. Hamulec miałem lekko przykręcony, bowiem najpierw muszę się dowiedzieć, z jak dużą rybą mam do czynienia i dopiero mogę regulować siłą hamulca. Sprawdzanie trwało kilka minut. Przeczekałem odejścia ryby, potem podniosłem jej łeb nad powierzchnię wody i wolno wprowadziłem do podbieraka połączonego z Piotrem. W ten sposób złowiłem pięknego, smukłego, z rzadko zlokalizowaną łuską, czerwonego na ogonie, ponad 1,5 kilogramowego karpia. Od razu mi się spodobał i dlatego włożyłem go do siatki. Zasady na łowisku są takie, że za zabieraną rybę się płaci, za karpia 17 zł za kilogram. Zarzuciłem to samo ponownie. Za jakieś pół godziny znowu miałem rybę, ale wcześniej Piotr złowił ładnego karasia . Łącznie Piotr pięciokrotnie podbierał mi ryby a ja jemu czterokrotnie. Ponadto dwa razy prezentowałem pełną gotowość podbierakową, ale ryby nie dały sobie rady z hamulcem kołowrotka i się spięły. Na pewno były to giganty. Emocji mamy pełne wory i wystarczy nam do końca roku.
                Reasumując, wyjazd na ryby był bardzo udany. Kuter Port jest bardzo dobrym łowiskiem, jak się nie złowi, to przynajmniej się poogląda, bowiem nad wodę wyskakiwały metrowe karpie. Łowisko polecam każdemu amatorowi karpia albo dużej ryby. Można też zorganizować tu zawody wędkarskie.
 

 


3.5
Oceń
(4 głosów)

 

Kuter Port, Piotr i karpie. - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł