Kwietniowe karpiowanie

/ 10 komentarzy / 6 zdjęć


12 kwietnia przyszedł w końcu czas na pierwsze w tym roku karpiowanie. Rok temu sezon z karpiem rozpocząłem 1 marca. W tym roku z powodu braku czasu wyjazd cały czas się przesuwał, aż w końcu 12 kwietnia doszedł do skutku.

Kwiecień tradycyjnie wita mnie dziwną (chyba można to tak nazwać) pogodą. Zaraz po świętach, we wtorek miałem jechać na karpie, a tu spadł śnieg, który po dwóch godzinach stopił się i zostawił wszędzie dużo wody. Kolejny wolny termin – sobota albo niedziela. Sobota wyjazd do Krosna do sklepów wędkarskich (zakupy przed trzydniową majową zasiadką), a niedziela... chyba wolna. Trzeba próbować, może pogoda dopisze – pomyślałem. Ale wiadomo, pogoda w kwietniu bywa nieprzewidywalna. W sobotę ponad 18*C w cieniu! A w niedzielę zaczęło wiać i temperatura spadła do 12*C. Zastanawiałem się czy to w znaczny sposób nie wpłynie na żerowanie ryb oraz czy jest w ogóle sens gdziekolwiek jechać. Ale przekonanie, że w tym roku nie zaliczyłem jeszcze karpiowego wypadu wygrało.

Godzina 9 i melduję się na stawie w Bartoszowie. Tradycyjnie przywitał mnie tam dość mocny wiatr, który w miarę upływu dnia (chciałbym powiedzieć, że słabł...) stawał się coraz silniejszy. Zza chmur czasami wychodziło słoneczko, ale to bardzo rzadko. Dzień należał do chłodniejszych i nie zapowiadało się, żeby to się zmieniło. Po przyjeździe na łowisko standardowo szybki rzut oka na tablicę ogłoszeń. A tu informacja: "Z powodu dużego zarybienia końcem roku 2014 i początkiem 2015 ograniczona zostaje...". Staw został zarybiony: amurem, tołpygą, karasiem, karpiem, linem i tęczakiem. Zapowiada się ciekawie. Ale jak będzie...? Na pewno ciasno. Na łowisku zastajemy dużą liczbę wędkarzy. Ale jeden brzeg jest cały wolny. Jak już wspomniałem wieje mocny wiatr. Z brzegu, który był wolny trudno było zarzucać (rzuty trzeba było oddawać pod wiatr). To pewnie dlatego został wolny...

Sprzęt już na naszym stanowisku, przynęty i zanęty przygotowane, więc zestawy do wody! Tata ledwo zarzucił wędkę i nie założył jeszcze sygnalizatora, a tu żyłka ucieka z kołowrotka. Na brzegu ląduje standardowej wielkości karp z zarybienia. Postanowiłem dzisiaj przetestować sprzęt jaki postanowiłem kupić na majowy, trzydniowy pobyt na jednym z moich ulubionych łowisk. Testowałem nową żyłkę, przypony, które zrobiłem przez zimę, nowy sygnalizator oraz swingera... I to co zostało w mnie po zeszłym sezonie. Na szczęście nie było źle. Tata niedługo po pierwszej rybie zacina następną. Łowi jakieś 20 metrów od brzegu. Niewielka odległość, ale trudno w tych warunkach osiągnąć większą. Po krótkim holu na brzegu ląduje podobnej wielkości do pierwszego karp. Tata łowił na kukurydzę konserwową, natomiast ja na kukurydzę dipowaną w miodzie. Zmieniłem więc miód na normalną. Po około 20 minutach branie. Zacinam i czuję ten piękny impuls walecznego karpia. To jest to czego brakowało przez zimę. Po chwili na brzegu witamy około 40-cm karpia. Pierwszy w sezonie jest. Teraz czekamy na większego, ale to pewnie dopiero w maju... Tutaj raczej ponad 7 kg nie uda się złowić. Chociaż może jednak... Warto próbować, może akurat. Karp do wody i łowimy dalej. Tym razem na włos zakładam po jednej kukurydzy z: zanęty, puszki (konserwowej) oraz dipowaną w miodzie. Czekam jakieś 30 minut. W tym czasie tata zacina karpia. Ryba jest wielkości podobnej do pozostałych. Karp, który skusił się na moją przynętę miał wielkość około 35 cm. Był on najmniejszy ze wszystkich dzisiejszych, ale cieszył. 

W okolicach godziny 16 zaczęło bardzo mocno wiać, a brania na całym stawie ucichły, więc postanowiliśmy wrócić do domu. Jednak dzień można zaliczyć do udanych.

 


4.9
Oceń
(21 głosów)

 

Kwietniowe karpiowanie - opinie i komentarze

kabankaban
0
Jak dla mnie karpiowanie to szukanie tych minimum w granicach piątki w kg. Łowienie "tych wigilijnych" z tzw. "zarybień" to mała pociecha co do "obfitości rybę" w naszych wodach... . Ja Kamilu nie oceniam bo to i poniekąd nie moja "działka". Ilość cudzysłowów zamierzona... . (2015-04-19 19:04)
kamil11269kamil11269
0
Nie zawsze, w szczególności na komercjach udaje się złowić karpia koło 5 kg. W maju jadę na łowisko, na którym z pewnością pływają sztuki po kila- lub kilkanaście-kilogramów. Wtedy będzie można pomyśleć o łowieniu tych "większych" na razie muszę się zadowolić tymi z komercji. Pisze Pan tak: " Jak dla mnie karpiowanie to szukanie tych minimum w granicach piątki w kg.". Wędkarz łowiący pstrągi cieszy się nawet z tych po 35 cm, a nie tylko z 45+. Jeśli chodzi o mnie to każdej rybie należy się szacunek, nie ważne czy waży 30 kg, czy 0,5. Wiadomo, że łowienie większych cieszy bardziej, ale jeśli nie ma się stałego dostępu do łowiska ze stałą populacją dużych karpi to nawet takie opisane we wpisie wyżej cieszą... Pozdrawiam (2015-04-19 21:17)
marek-debickimarek-debicki
0
Super Kamilu! Ważne za dobrze zaplanowaliście swoje karpiowe wędkowanie i że były efekty. Wpis na pięć z plusem. (2015-04-20 16:53)
krisbeerkrisbeer
0
Super rozpoczęcie sezonu. Na następnym wypadzie 7 życzę. A później ............. później będzie tylko lepiej :) pozdrawiam (2015-04-20 18:51)
dunster35dunster35
0
Powiem szczerze ,że rewelacyjnie to mi się początek sezonu nie układa. Gratuluję złowionych karpi. ***** (2015-04-20 21:31)
puchnapuchna
0
Jak dla mnie karpiowanie to szukanie tych minimum w granicach piątki w kg. Łowienie "tych wigilijnych" z tzw. "zarybień" to mała pociecha co do "obfitości rybę" w naszych wodach... . Ja Kamilu nie oceniam bo to i poniekąd nie moja "działka". Ilość cudzysłowów zamierzona... . [2015-04-19 19:04:] Do kaban czegoś tu nie rozumiem wędkarstwo to nie tylko łowienie sztuk 5+.Ja dla przykładu nęce ponad 4 dni i karpia ani śladu jeden leszczyk 0,800 kg a jak bardzo cieszy że są owoce mojej pracy .I to się właśnie liczy (2015-04-21 08:04)
DAWIDW12DAWIDW12
0
kamil dobrze mu powiedział każdej rybie należy się szacunek wielki wędkarz karpie tylko około 5 (2015-04-21 20:52)
kabankaban
0
Mnie akurat chodzi o sam tytuł wpisu bo kojarzy mi się tak a nie inaczej. "Kwietniowe karpie", "Karpie z Bartoszewewa" itp. i czytam to zupełnie inaczej. Typowych Karpiarzy podziwiam poniekąd i może dlatego tytuł wpisu mi nie pasuje. Co do szacunku do ryb to już tylko podejście samego wędkarza do własnego hobby. Ktoś np. lubi łowić na łowiskach komercyjnych i nic mi do do tego, ja wolę szukać "szczęścia" w sponiewieranych i zapomnianych wodach, ale to mój wybór... . (2015-04-22 14:50)
kabankaban
0
Mnie akurat chodzi o sam tytuł wpisu bo kojarzy mi się tak a nie inaczej. "Kwietniowe karpie", "Karpie z Bartoszewewa" itp. i czytam to zupełnie inaczej. Typowych Karpiarzy podziwiam poniekąd i może dlatego tytuł wpisu mi nie pasuje. Co do szacunku do ryb to już tylko podejście samego wędkarza do własnego hobby. Ktoś np. lubi łowić na łowiskach komercyjnych i nic mi do do tego, ja wolę szukać "szczęścia" w sponiewieranych i zapomnianych wodach, ale to mój wybór... . (2015-04-22 15:21)
użytkownik32263użytkownik32263
0
I mam dokładnie takie same odczucia co Grzesiu @kaban. Karpiowanie to nie "karpiowanie" na zarybieniowej rybie pływającej w kaczym dołku czyli tzw. burdelu. Choć z drugiej strony rozumiem zadowolenie z każdej wyjętej ryby. (2015-04-22 22:11)

skomentuj ten artykuł