Zaloguj się do konta

Latające ryby - Karasie

Od kilku dni planowaliśmy z kolegą z pracy Piotrem wspólny wyjazd na ryby, fakt Mateusz jego syn a jednocześnie nasz kolega portalowy Maticod oraz jego kolega Wojtek Soodak już nie mogli doczekać się otwarcia sezonu.

Nadszedł 2 maja niedziela, wstałem o 3:00 wypiłem kawę i zjadłem lekkie śniadanie, sprzęt tradycyjnie leżał już w przepastnych czeluściach mojego kombi tuż po wpół do czwartej zadzwoniłem do Piotra gdzie się aktualnie znajdują ( jechali do mnie z Zielonej Góry) ale tak jak przeczuwałem byli już w bliskiej okolicy. Wobec powyższego był najwyższy czas by wyjechać im na przeciw, umówiliśmy się na spotkanie przy tablicy granicznej Sławy, i tam po kilkunastu minutach się spotkaliśmy. Ranek był rześki, ale ciepły jakieś 15 stopni, o tej porze wszyscy śpią no oprócz obsługi stacji benzynowej na której zrobiliśmy ostatnie zakupy, jak przystało na stację paliwową w takim miasteczku jak Sława stanęli na wysokości zadania, zanęty oraz robaki dla zapominalskiego wędkarza można tu kupić o każdej porze dnia i nocy.

Do łowiska którym jest jezioro Lginko, na które zmierzaliśmy mam jakieś 15 km więc po jakiś 15-20 minutach jazdy stanęliśmy wśród drzew nad brzegiem zbiornika, o tej porze tuż przed świtem jest jeszcze ciemno choć oko wykol. Krótkie rozładowanie sprzętu i po chwili szedłem wąską ścieżką w kierunku słupka z przycumowaną moją łodzią. W takich momentach ważne jest logistyczne rozplanowanie obsadzenia łódki, pięciu facetów na jedną krypę to już dużo choć moja łupinka ma 5,25 m długości. Jakoś udało nam się poukładać Piotr ze Stasiem na rufie , Soodak z Mateuszem na ławeczce przede mną, a ja w komfortowej sytuacji miałem ławeczkę tylko dla siebie z powodu obsługi wioseł.

Tak poukładani ruszyliśmy wśród kwilenia i świergotu ptactwa, po równej tafli jeziora kierując się na drugi koniec tego niedużego jeziora. Otaczała nas ciemność rozświetlana niekiedy srebrną tarczą niepełnego księżyca, delikatny plusk wody wydobywający się spod wioseł był jedynym nienaturalnym dźwiękiem który mącił spokój poranka wśród potęgi natury. Płynąc widzieliśmy stanowiska wędkarzy które rozświetlały latarki i świece na komary, delikatny opar unosił się nad wodą, a my płynęliśmy środkiem jeziora , byłem zaskoczony tym jak moja łódź zachowuje się pod pełnym obciążeniem, szła lekko i prosto co nie zawsze mi się udaje gdy płynę sam, i tu nasuwa mi się wniosek że: albo muszę przytyć, albo kogoś zabierać na moje wyprawy.

Po kilkunastu minutach dopłynęliśmy do kładki na której rozlokował się Mateusz z Wojtkiem i jego tatą Stanisławem, a my z Piotrem odpłynęliśmy jeszcze jakieś 40 m wzdłuż linii trzcin. Właśnie rozpoczął się świt, ptaki w pobliskim lesie rozbudzały się na dobre, a już najbardziej kukułki których kukanie dochodziło z każdej strony jeziora. Pierwsze kule zanęty trafiły na swoje miejsce w niewielkiej zatoczce utworzonej wśród trzcin, tam też wylądował zestaw ze spławikiem, natomiast gruntówka z koszyczkiem wylądowała w wodzie jakieś 30 m od nas, tuż przy resztkach starej kładki po której dziś pozostało jedynie kilka wystających z wody słupków.

We wspomnianej zatoczce z opadu białych robaków zaatakowała zestaw jako pierwsza wzdręga, taka maleńka że sam nie wiem jak jej się do pyszczka zmieścił haczyk nr 10 z czterema dorodnymi robakami? Wróciła więc do wody, a ja dokonałem małej modyfikacji zestawu przesuwając obciążenie główne niżej by spowodować szybsze opadanie przynęty na dno.

Na zestawie gruntowym miałem założone białe robaki z kukurydzą ale tam nie było oznak brania, na spławik natomiast co jakąś chwilę zaczepiały się krąpie i płocie które lądowały w siatce. Około 5:00 opadła mgła która zasnuła całą wodę wytłumiła hałasy, i nawet kukanie kukułek przycichło. Woda była gładka jak lustro bez najmniejszej zmarszczki, brania też jakby stały się rzadsze mimo ciągłego donęcania łowiska. Było koło szóstej gdy spławik gwałtownie się zanurzył a następnie położył się na wodzie zacięcie zaowocowało wyjęciem po krótkim holu leszczyka około 0.5 kg na takim delikatnym zestawie do połowu płoci.

W towarzystwie Piotra bardzo fajnie się łowi tym bardziej że tego dnia występował całkowicie jako kibic, delektowaliśmy się ciszą i obserwowaliśmy parę perkozów dwuczubych które baraszkowały sobie w bezpiecznej odległości, następnym gościem był Łabędź który liczył na poczęstunek, ale niestety na rybach nigdy ich nie dokarmiam bo później nie można się pozbyć takiego delikwenta, najprościej jest się go pozbyć jego własną bronią czyli dość głośno syczeć, wówczas odpływa zrezygnowany.
W oddali budził się świat, a to przytłumionym szczekaniem psa to znów przejeżdżającym samochodem. Słoneczko z trudem przedzierało się przez mgłę. Po kolejnym przerzuceniu gruntówki z koszykiem wypełnionym świeżą porcją zanęty uzupełnioną pinką coś zaczęło skubać przynętę. Kilka drgnięć szczytówki i cisza…
Po kilku chwilach ponowne skubnięcia lecz tym razem jakby bardziej zdecydowane ale ponownie kilka skubnięć i …
Szczytówką szarpnęło więc zaciąłem czując przyjemy opór na wędzisku, ryba harcowała na końcu z dość dużą siłą, a i hamulec kołowrotka grał przyjemną muzykę.

- co Ty tam ciągniesz? Zapytał Piotr.

- nie wiem.

Ryba nieuchronnie zbliżała się do łodzi , w tym momencie na spławiku drugiej wędki pojawiło się branie, niestety to przeciwnik wpłynął w zestaw, tuż przy łódce zanurkował pod kadłub, wyluzowałem mu delikatnie żyłkę i szczytówką oprowadziłem wokół dzioba, by za trzecim razem wprowadzić go do podbieraka na widok którego dwa razy udało mu się odpłynąć. Po chwili piękny Karaś złocisty wylądował na pokładzie trzepocząc się z siłą równą tylko temu gatunkowi .

Duże łuski tego 45-47 cm karasia, mieniły się w słońcu przedzierającym się przez mgłę niczym znaczek holograficzny w legitymacji PZW, piękna sztuka.

- Piotr zrób mi zdjęcie z takim okazem.

- Dawaj aparat i już robię.

Wyhaczyłem rybę i złapałem ją oburącz nim Piotrek zdążył włączyć aparat, karaś niczym mydło wyśliznął się z rąk, i wysokim lobem wylądował w wodzie.

Ja to mam pecha do zdjęć z rybami, zawsze jakieś przygody mnie spotykają, cóż przyjdzie czas zapniemy karasia ponownie.

A tym czasem niech rośnie.
Latające ryby - Karasie

Grzegorz

Opinie (40)

użytkownik

Pewny piątal ode mnie gdyż wiecej nie mogę dać , ładnie to kol. Spokojny opisałeś. Brawo. [2010-05-04 05:29]

użytkownik

no widzę że wodowanie było udane, piękna łódż a i atrakcji mieliscie co niemiara, tak trzymać, życzę wam duzo takich wypraw, a ta stracona rybka napewno jeszcze sie da złowić ........................ [2010-05-04 07:34]

lorak

Ładnie napisane, fotki też fajne. Szkoda, że nie ma na nich tego karasia. Daję 5. [2010-05-04 10:18]

Petrys

świetny artykuł, bardzo fajnie napisany, łowienie karasi to bardzo fajna przygoda, a zwłaszcza tych większych ;) [2010-05-04 10:23]

Arci70

Jak zwykle kolego Spokojny opowiadanie rewelacyjne. Gratuluję połowów, i czekam na kolejne opowiadania z Twoich wypraw. Ocena oczywiście najwyższa. [2010-05-04 10:45]

jurek

EKSTRA TO GRZEGORZU OPISAŁEŚ , BARDZO MIŁO SIĘ CZYTAŁO SEZON DOPIERO SIĘ ZACZYNA , WIĘC WSZYSTKO , CO DOBRE JEST PRZED TOBĄ -------------- Życzę Ci Grzesiu wspaniałych przygód oraz wielkich ryb -----------pozdrawiam -- Jurek . [2010-05-04 10:47]

wiechu1603

I jak zawsze przy tak interesujących opowiadaniach oprawionymi w dodatku pięknymi zdjęciami ocena może być tylko jedna. 5. Gratuluję udanej wyprawy i życzę powodzenia w całym sezonie.

Pozdrawiam. Wiechu.

[2010-05-04 11:18]

minus

fajny opis przyrody daję 5 [2010-05-04 11:23]

robert123

EKSTRA OPIS SUPER FOTKI.POZDRAWIAM DAJĘ 5 [2010-05-04 12:28]

użytkownik

Witaj Grzegorzu !!!!!Fajna sprawa to łapanie z łódki , też łowię , ale z pontonu opowiadanie jak zwykle na 6 ****** ty potrafisz rozbudzić tego bakcyla !!!!pozdrawiam !!!! [2010-05-04 12:47]

użytkownik

Piękny artykuł aż chciałoby się czytać i czytać jeszcze nie raz Grzesiu złowisz swoją okazową rybę czego z całego serca Ci życzę ! :) Pozdrawiam serdecznie. Trzymaj się. A co  do pełnienia roli balastu na łodzi oraz w roli towarzyszącego Tobie podczas wypraw jestem chętny. :) [2010-05-04 12:51]

zegar

Wyprawa jak się patrzy!.świetny artykuł. Tylko szkoda Grzegorzu że karaś nie chciał uczestniczyć w sesji zdjęciowej. Może po prostu nie lubi castingów:). Pozdrawiam... [2010-05-04 12:57]

musiek93

Wszystko ładnie, pięknie opisane i oczywiscie za artykuł daję 5 *****, bo przyjemnie się czytało. Pozdrawiam i zyczę połamania kija      :) [2010-05-04 13:45]

cisy10

Świetny artykół lepszego chyba się nie dało . Daje oczywiscie piec . Taki karaś to już ryba sporych rozmiarów można się pobawić hehe:) sam niedługo sie wybieram wiec moze takiego zlapie . pozdrawiam [2010-05-04 14:45]

The Piterson12345

kapitalnie napisany artykuł :) dośc długiiii ;) ale ciekawy , naturalnie odemnie ***** . karaś też niczego sobie życzę więcej sukcesów i czekam na kolejny artykuł . pozdrowienia i połamania kija [2010-05-04 15:43]

loli_83

Ciekawe opowiadanie. 5*. Pozdrawiam [2010-05-04 16:06]

ponikwoda

Fajnie się czytało daje pięć gwiazdek. Żal tylko tego karasia że nie dał sobie zrobić zdjęcia. Pozdrawiam.

[2010-05-04 16:22]

użytkownik

Ze SPOKOJNOŚCIĄ napisane. :):)  Miło się czyta. 5*****Tak czytam wiele artykułów. Ten mnie natchną i też skrobnąłem.Szkoda karasia, lecz będzie jeszcze nie jeden.Pozdrawiam serdecznie. [2010-05-04 16:27]

grzesiek86

Też tak kiedyś zapozował mi piękny leszcz,pozdrawiam [2010-05-04 16:42]

soodak1995

Bardzo ładnie napisane. co do samych wrażeń i wspomnień poprzez właśnie ten artykuł przypomina mi się piękna woń żywicy która unosiła się w powietrzu. profesja! [2010-05-04 17:07]

Norbert Stolarczyk

Zapewne miłe wspomnienia. Miło było poczytać co dzieje się u kolegi.Fajna łajba  pozdrawiam***** [2010-05-04 18:43]

ricardo

Witam!!! Bardzo dobry artykuł,piekna woda no i super łódż.Oby się sprawdzała,karasie Ok.Pozdrawiam. [2010-05-04 19:02]

dan984

Super opis....i ten karaś...szkoda że na fotkach nie dał się pokazać...ale i tak super opowiadanko i oczywiście ***** Pozdrawiam [2010-05-04 19:23]

spines21

fajne tak popływać , swoja łódka to piękna sprawa.bardzo interesujące opowiadanko.tylko to zakończenie-wyrzucić taką piękną rybkę:) [2010-05-04 19:42]

arturartur

Miłe  opowiadanko  daje  5  .  Łódź  się  dobrze  spisuje  to  fajnie  a  na  balast  masz  już  Kogo  zabrać  .  Pozdrawiam  .  [2010-05-04 20:21]

użytkownik

było naprawdę super, mimo tego ze zlapalem gdzieś z 20 uklejek i z 3 płocie, z czego 2 poszły na żywca - bezskutecznie. nastepnym razem musze sie uzbroić w zestaw gruntowy. pozdrawiam Mateusz ;) [2010-05-04 20:27]

hubert82

dobry material podziw za emocje ladne zdjecia [2010-05-04 20:30]

kris60

Witaj Grzegorzu, znowu przeniosłeś mnie w miejsce gdzie chciałbym być codziennie.Szczerze zazdroszczę Ci kolegów i miejsc do wędkowania.Pozdrawiam i życzę okazów i pozdrowienia dla córci ,myślę że hobby ma dalej takie jak tatuś.   Krzysztof [2010-05-04 21:03]

szuwarek85

No niestety czasami tak bywa, że tak niewiele brakuje żeby uwiecznić swoją zdobycz a tu plum i rybka w wodzie (: Ale przynajmniej masz kolegę który może potwierdzić Twoje osiągniecie. Za artykuł oczywiście piąteczka [2010-05-04 22:05]

kazik

Fajne opowiadanko . Miło było poczytać jak spędzałeś majowy łykend .Oczywiście piątka bo więcej nie można dać .

 

[2010-05-04 22:58]

maksymilian 42

Karaś wykonał trzyczwarte śruby ajerbacha i ode mnie ma notę 5,natomiast Grzesiu za artykuł bardzo pięć pozdrawiam maksymilian 42 [2010-05-04 23:22]

lukasz-lbn

Bardzo fajne opowiadanko i przyjemna przygoda, tylko szkoda że karasia się nie udało uwiecznić. Przyjdzie i na to jeszcze czas ;-)))))) 5 ***** ode mnie :-))) Pozdrawiam [2010-05-05 01:20]

podzyg

Bardzo fajnie opisałeś swoją wyprawe jeszcze nie jeden karaś przed Tobą chociaż ten jak go opisałeś był bardzo  fotogeniczny za artykuł i fotki daje 5***** życząc połamania kija pozdrawiam [2010-05-05 03:46]

elek

Jestem na portalu od niedawna . Zwerbował mnie nasz kol. adler .

Jak widzę oprócz WĘDKOWANIA i pięknych RYB mamy niezłe opowiastki .! 

Super ! Grzegorz gratuluję talentu . ( spławiki , opowiadania , i jeszcze rybki ) 

Duży piątal .*****

[2010-05-08 11:59]

gruby12345

fajne opowiadanko milo sie czytalo piateczka odemnie jak zwykle i czekamy na wiecej artykolow  od ciebie bo masz talent w pisaniu pozdrawiam  [2010-05-11 12:31]

kostekmar

Ekstra Grzesiu. Tylko tak dalej. Bardzo podobają mi się Twoje wpisy. Rozwijasz się w dobrym kierunku. Piątal i pozdrawiam. [2010-05-15 19:44]

użytkownik

Jak zwykle czyta sie przyjemnie. Bardzo cenie sobie Twoje teksty, bo jest w nich ten poranny nastroj, jaki musial panowac przy stwarzaniu swiata. Ech... [2010-05-27 22:33]

rubin44wr

Grzesiu , ty to potrafisz opisać swoje przeżycie . Milo się czyta piątal murowany ode mnie . [2010-07-05 16:06]

iwask

Opowiadanie bardzo fajnie napisane i przyjemnie się je czyta. Szkoda tylko,że nie możemy zobaczyć tej ryby, która nie chciała pozować do fotki. Połamania kija życzę i pozdrawiam. Daję 5 [2010-07-23 19:30]

użytkownik

5 [2013-05-19 18:43]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Łowisko Tuszynek

ŁowiskoNa Łowisko Tuszynek wybraliśmy się w drugiej połowie lipca na k…