Latający leszcz

/ 11 komentarzy / 14 zdjęć


Zaplanowałem „ładowanie akumulatorów” w dwa kolejne dni weekendu na ulubionym łowisku Zalew Pińczowski. Chciałem jeszcze raz trafić na brania lina. Więc w sobotę 26 maja z kolegami: Markiem K i Andrzejem R. o 5 rano zajechaliśmy na Zalew w Pińczowie. Niemiłym zaskoczeniem była rezerwacja brzegu (akurat z naszymi miejscówkami) na rozegranie zawodów Kolejarzy ze Skarżyska. Nic , wybraliśmy stanowiska zapasowe. Ja zająłem miejsce na dopływie pod olbrzymim drzewem podgryzionym przez bobry a koledzy też ale trochę dalej. Ustaliłem grunt na stanowisku (~0,7 m), trochę za płytko ale co tam raz kozie śmierć. Postawiłem kule zanętowe i po kilkunastu sekundach rozpoczęło się. Brały same małe wzdrążki a później już tylko sporadycznie okonki. Dopiero ~11-tej pierwsze poważne branie, 30-tak lin a w następnym leszczyk pińczowski. I tak zakończyłem sobotę, koledzy też niczym większym nie mogli się pochwalić.
W niedzielę pojechałem w większym towarzystwie z Lechem D. jego „Maniusiem”.
Ja wybrałem Zalew za wyspą ze stanowiskiem z betonowym cyplem, Lech z Bolkiem został na dopływie, Jurek D powędrował na najdalszy dopływ a Krzysiu na stanowisko przy ogrodzeniu. Szybko rozrobiłem zanętę, ustaliłem łowisko (~0,9 m) i do roboty. Rozpoczęły jak zwykle wzdrążki ale miedzy nimi co jakiś czas brały płotki i okonki oraz pińczowskie leszczyki. Około 7 pierwsze poważne branie nie bez walki linek 30-tak trafił do siatki, godzinę później poprawiłem wynik linkiem 37 cm . Ustały brania mimo kilkakrotnego donęcania, znalazłem przyczynę . W łowisku znalazł się szczupak na oko ~1 m, dostojnie kilkakrotnie przepływał w pobliżu mojego spławika by zaatakować pod samą wyspą. Ku mojemu zdziwieniu zaczęły się brania leszczyków z tego kilka zapiętych od zewnątrz które nie bez trudu (nie wszystkie) udało mi się wprowadzić do podbieraka. Na koniec wędkowania około 12-tej energiczne branie , zaciąłem i poczułem duży opór. Ryba jak strzała wyskoczyła ponad lustro wody, zanurkowała i powtórka. Myślałem że mam karasia lecz po kilku minutach walki wypłynęła na powierzchnię i pozwoliła się rozpoznać, był to Leszcz zapięty za tylną płetwę ogonową. Z niemałym trudem wyholowałem go do podbieraka, nie był duży miał 36 cm a haczyk tkwił 3-4 mm od brzegu płetwy i tylko tyle brakło mu do wolności. Z grupy, Krzysiu złapał 3 linki i kilka płoci i leszczy ( w tym największego z nas). Akumulatory naładowane , następne moje wędkowanie dopiero chyba za 2 tygodnie.

 


4.9
Oceń
(34 głosów)

 

Latający leszcz - opinie i komentarze

pstrag222pstrag222
0
Fajne opowiadanko miło się czytało. Zostawiam ***** pzdr. pstrag222 (2012-05-28 21:28)
SowasaoSowasao
0
O linach zawsze się dobrze czyta! u mnie też *****! (2012-05-28 23:04)
jurburjurbur
0
piątka z plusem i posyłam do f (2012-05-29 14:11)
owczarkiowczarki
0
ja złapałem 3.2kg linka .gratulacje (2012-05-29 23:04)
KarwiKarwi
0
Poprawcie mnie jesli sie myle, ale czy w regulaminie nie ma punktu mowiacego o koniecznosci wypuszczania ryb zapietych za obszarem glowy? (2012-05-30 15:49)
CACYCACY
0
KARWI , może ty najpierw byś taki punkt znalazł i wrzucił do komentarza. (2012-05-30 16:21)
KarwiKarwi
0
Cacy, a moze Ty bys czytal ze zrozumieniem, nie widzisz tam prosby o ewentualna poprawe i pytania? Karte robilem 11 lat temu wiec juz nie pamietam czy taki wpis byl w regulaminie ogolnym i regulaminie zawodow PZW czy tylko na zawodach taki przepis obowiazuje. (2012-05-31 07:13)
CACYCACY
0
Przepraszam KARWI , myślałem że na tym portalu są sami praktykujący wędkarze. (2012-05-31 19:11)
leniuch135leniuch135
0
Tekst bardzo fascynujący, zdjęcia są super; oczywiście daje 5. Życzę wam powodzenia na następnej wyprawie pozdro :D (2012-06-02 10:59)
wikson16wikson16
0
Bardzo fajna opowieść ! Ja zawsze biorę nad wodę spininga na wypadek.Na twoim miejscu próbowałbym go złapać. Zapraszam na mój zalew w Strawczynie jak i na Wierną rzekę w okolicach Akwizgranu,Łosinia i Rudy Zajęczkowskiej. DOBRYCH POŁOWÓW ŻYCZE ! ! ! (2012-06-10 14:50)
wikson16wikson16
0
Bardzo fajna opowieść ! Ja zawsze biorę nad wodę spininga na wypadek.Na twoim miejscu próbowałbym go złapać. Zapraszam na mój zalew w Strawczynie jak i na Wierną rzekę w okolicach Akwizgranu,Łosinia i Rudy Zajęczkowskiej. DOBRYCH POŁOWÓW ŻYCZE ! ! ! (2012-06-10 14:51)

skomentuj ten artykuł