Łatwe Klenie

/ 1 komentarzy / 2 zdjęć


Łowienie kleni ze szczytu ostrogi to chyba najbardziej pasjonujący spining na dużych rzekach. Szybki nurt kryje podmyte głazy i zatopione drzewa, które są znakomitą ostoją tych płochliwych ryb. Jest jeszcze jedna ważna przyczyna dla której klenie uwielbiają przelewy: woda niesie tu wielkie ilości pokarmu, a konkurencji nie ma, bo biała ryba woli spokojniejsze prądy wsteczne oraz między-główkowe zastoiny. Przez lata obserwacji zauważyłem, że klenie stojące w przelewie na szczycie główki zajmują stanowiska według ciekawej hierarchii. Z czoła główki stoją osobniki najmniejsze, takie 20-centymetrowe cyrkuśniki. W odległości 10 - 15 m straż pełnią tak zwane klenie zawodnicze - wyrośnięta młodzież do 1 kg. Dwukilowce zalegają 30 - 40 m od szczytu ostrogi na pograniczu warkocza i nurtu, który powstaje z wirującej pomiędzy ostrogami wody. Klenie które stoją w warkoczu są pochłonięte obserwowaniem spływających blisko powierzchni kąsków, nie są takie płochliwe jak na wodzie o wolniejszym uciągu.

Kiedy rozpoczynała się moja przygoda z kleniami, używałem tylko obrotówek o numeracji 00 do 2 które mają czarne paletki skrzydełek były chowane głęboko przed oczami konkurentów. Obecnie łowię prawie wyłącznie na woblery. Najważniejsze jest to, żeby mieć kilka woblerów o jednakowym kolorze, ale różnej akcji od bardzo wolnych i majestatycznych, prawie jak na szczupaki, do szybkich i agresywnie ruszających ogonkiem. Klenie bowiem potrafią bardzo kaprysić i to co było dobre wczoraj, wcale nie musi się sprawdzać dzisiaj. Najlepszymi według mnie woblerami są te które sam zrobiłem i firmy dorado model inwader. Najlepsze są w kolorze grafitu ze złotą siatką przypominającą łuski.
Ze szczytu ostrogi łowię klęcząc lub w przysiadzie. Rzucam zawsze z biodra, bo uniesione raptownie wędzisko bardzo płoszy ryby. W końcowej fazie rzutu żyłkę trzeba wyhamować, aby wobler opadł delikatnie na wodę niczym owad. Koncentracja musi być maksymalna, ponieważ już w tej fazie następuje wiele brań. Najpierw rzucam dość daleko w nurt, a więc tam, gdzie się spodziewam dużych kleni. Dopiero potem zajmuje się mniejszymi.  

O kleniach mówią że są bardzo leniwe. To prawda. Nie liczcie więc na to, że będą waszą przynętę gonić. Potrafią się do niej tylko podnieść i gdy kąsek nie wzbudzi ich zainteresowania, powróci na dawną pozycję. Dlatego rzuty powtarzamy wielokrotnie, zmieniamy także woblery, może ryba w końcu na nie ochoty. Potrafi uderzyć z wielkim impetem, dlatego hamulec kołowrotka musi być dobrze wyregulowany. Czasem po paru puknięciach kleń w ogóle przestaje reagować na podawaną mu przynętę. Trzeba wtedy założyć wobler o innej akcji. Jeżeli to nie pomaga, trzeba operować różnymi wielkościami, a w ostateczności sięgnąć po nieśmiertelne obrotówki. Zdarzają się jednak dni kiedy klenie się spławiają, delikatnie trącają przynętę, ale do brania skusić ich nie można, bo są nażarte do nieprzyzwoitości. Odwróćmy się wtedy plecami do przelewu i zacznijmy łowić szczupaki albo okonie, a na klenie przyjdźmy tu jutro :)

Miłych łowów i wielkich kleni, pozdrawiam kubaxxx 

Ps. Sorry za jakość zdjęć, ale robiłem je starym telefonem, który się później rozładował i tych większych ryb nie sfotografowałem :(

 


5
Oceń
(17 głosów)

 

Łatwe Klenie - opinie i komentarze

kamil12xxxkamil12xxx
0
Ciekawy wpis, ode mnie 5 (2014-05-09 20:37)

skomentuj ten artykuł