Zaloguj się do konta

Leszcz pierwszy w sezonie

Jezioro Sasek Wielki , pogoda w ten weekend była na prawdę piękna na jeziorze zupełna cisza, ustawiam się ze sprzętem możliwie jak najbliżej trzcin, pozostałych po poprzednim sezonie, rozstawiam gruntówkę z elektrykiem a nieopodal trzcin rzucam spławik, łowie na dendrobeane i białe dzikunki, ale najciekawsza jest zanęta, test czegoś nowego, w czego skuteczność nie wierzyłem zbytnio, podstawą jest traper uniwersalny, mieszany z atraktorem marcepanowym, startą i ususzoną skórką pomarańczy, olejkiem waniliowym, kruszonymi waflami , mielonym biszkoptem, i mielonymi migdałami, do tego cięta rosówka, i pinka, wszystkiego dopełnia pestka słonecznika i klej mondial-f, pomyślałem prawdziwa bomba zapachowa, ciekawe czy stary zeszyt dziadka w którym zapisywał sobie swoje przepisy zanętowe i w tym wypadku mnie nie zawiedzie. Po starannym wymieszaniu i nawilżeniu, formuję kule wielkości mandarynki i nęce na odległości 30 metrów w głąb jeziora w lini prostej myślę z obszar nęcenia to koło o średnicy 8metrów , donęcam tez 3 kule koło spławika. Po 20 min jest branie na spławik to piękna wzdręga, mały pomiar okazuje się ze ma 22cm hyc i do wody, kolejne minuty to atak stada drobnicy wszelakiej, na spławiku w 30 min wyjełem chyba wszystkie gatunki zamieszkujące w tej wodzie jeśli chodzi o białoryb, kiedy wyhaczałem małego krąpika zaczął swój koncert elektryk, szybko podbiegłem i zdecydowanie zaciełem, hol podpowiadał mi że to raczej drobnica, jakieś 5 metrów od brzegu okazało się że to ładny leszczyk :) miał 1,2 kg na tym nie koniec następny rzut, i po paru minutach znów znajomy elektroniczny dźwięk okazuje się że tym razem to okazały krąp, po 2 godzinach siatka zapełniła się do połowy wypuściłem prawie wszystko zostawiłem sobie 2 leszczyki które obiecałem teściowi na grill , a jak wiadomo z teściem trzeba żyć w zgodzie. Zeszyt dziadka znowu okazał się mądrzejszy ode mnie, a to dopiero 4 strona z 30 , popróbuję dalej może dzięki tym wskazówkom trafi mi się ryba życia...
pozdrawiam i połamania kija :)

Opinie (8)

bobus86

hehe gratulacje ostatniego leszcza u siebie widzialem na oczy jeszcze jak byl lod :)piatak ***** [2012-04-25 17:57]

wkuboslaw

kolego skanuj ten zeszyt i wrzucaj na forum. Pozdrawiam fajny opis [2012-04-25 19:28]

camelot

***** piątal za ten zeszyt ! - To prawdziwy skarb ! ..... Zastanowiłbym się z wrzucaniem go na forum ? Pozdrawiam serdecznie ! [2012-04-25 19:35]

krokiet697

artykuł krótki ale treściwy ***** ode mnie [2012-04-26 09:49]

jarcyk18

Ten leszczyk fajny,gratulacje. Ja 4 dni temu byłem na WIŚLE W warszawie. Nie uwierzycie ale w przeciągu 5 godzin wyciągnełem 6 leszczy najmniejszy miał 43 cm największy 48. Jeszcze cos takego mi sie nie przydarzyło. Nic małego nie brało tylko same łopaty.Jestem w szoku [2012-04-26 14:55]

Mefokiller

a ja lowilem karpie na proteinowe kulki i wzial leszcz 65 cm jak klapa od srocza.Sygnalizator nawet nie zapipal.Karp jak wezmie to halas,po leszczu nic.Nie maja sily? [2012-04-26 20:15]

użytkownik

artykuł krótki dobrze się go czyta jest na ok [2012-04-27 09:25]

ryboholik89

ty stary ty masz jakieś problemy z określeniem długości i wagi ryb które łapiesz. Jak ta "żyletka" na 1,2 kg to ja jestem Św. Mikołajem no chyba, że klisza ci pękła na tej 1,2 i zrobiłeś zdjęcie leszczykowi 20dkg. [2012-05-30 21:50]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej