Zaloguj się do konta

Leszcze na odległościówkę.

Po nieudanych Mistrzostwach Okręgu postanowiłem wybrać się na trening, aby potrenować metodę odległościową. Miejscem mojego treningu miały być stawy w Wilkanowie. Dnia 22 maja nieco przed godziną 6:00 zjawiłem się na parkingu przed stawami. Wybrałem staw środkowy. Przeniosłem cały sprzęt w miejsce w którym później łowiłem. Usiadłem w takim miejscu, gdzie swobodnie mogłem rzucać odległościówką.

Po wybraniu miejsca zacząłem rozpakowywać sprzęt, wyciągnąłem wędkę, podbierak, procę i resztę akcesoriów potrzebnych to tej jakże trudnej metody. Po rozpakowaniu się wygruntowałem łowisko. Wiedziałem, że żeby dobrać się do ryb trzeba będzie łowić w znacznej odległości od brzegu. Na 25-30m głębokość łowiska wynosiła jakieś 1,5m. Mój zestaw składał się z wędki odległościowej o długości 3,9m, cw 5-30g, żyłki Maver Smart Stone River 0,14mm, spławika Cralusso Rocket Light 3+1g, oraz przyponu 0,10mm z haczykiem Owner Chinta nr 16. Spławik był zamocowany na stałe za pomocą konektorka Stonfo, przypon miał 25cm długości i był połączony za pomocą małego krętlika z żyłką główną. Nad krętlikiem znajdowały się 2 małe śrucinki o łącznej masie 0,12g, a 40 cm powyżej znajdowało się obciążenie główne składające się z 3 śrucin. Po wygruntowaniu zabrałem się za lepienie kul zanętowych. Kule lepiłem jedną ręką, tak aby idealnie pasowały do procy. Po ulepieniu 15 - 20 kul zabrałem się za nęcenie.

Do nęcenia używałem zanęty, która pozostała mi z zawodów, a była to zanęta na bazie mieszanek Sensasa: Gros Gardons, Etang i Epiceine. Jak większość wie nęcenie procą należy do najtrudniejszej czynności wędkarskich, no ale jak mówi stare powiedzenie: 'trening czyni mistrza'. Zacząłem strzelanie procą. Obrałem punkt na przeciwległym brzegu i moc naciągania gumy. Większość kul spadło w pobliżu spławika tak jak sobie zamierzyłem, jednak niektóre leciały za blisko lub za daleko. Łowisko zanęcone, więc można zakładać przynętę na hak i zaczynać łowienie.

Zestaw z czerwoną pinką oraz ochotką powędrował do wody. 15 min minęło, a ryb ani nie słychać ani nie widać. Wyciągnąłem zestaw, i zmieniłem pinkę, na drugą ochotkę, zarzuciłem wędkę, haczyk nie dotarł jeszcze do dna, a tu już branie. Po krótkim holu około wymiarowa krasnopióra ląduje w rękach. Odczepiam ją, wypuszczam i zarzucam zestaw z powrotem. Wracam jednak do czerwonej pinki i ochotki. Mija kolejne 15 minut a brań nie ma. Kolega obok wyciąga leszcza ponad 30cm, a u mnie w końcu upragnione branie. Spławik jedzie w lewą stronę, w tempo zacinam i czuję że nie jest to jakaś mała ryba. Po krótkim ale emocjonującym holu leszcz ląduje w podbieraku. Miarka wskazuje 40cm, kilka fotek i leszcz wraca w znakomitej kondycji do wody. Zestaw w wodzie, a ja czekam na kolejne branie. Spławik spłynął poza pole nęcenia, chciałem go ponownie zarzucić. Kręcę korbką i czuję podobny opór, jednak ryba spina się, gdyż nie była zacięta. Kolejne rzuty nie przynoszą brań. Wystrzeliwuję więc 5 kul zanętowych procą. Po kilku minutach po zanęceniu spławik podnosi się, ja zacinam i jest drugi leszcz, jednak ten jest trochę mniejszy od poprzednika ma nieco ponad 25cm. Kilka minut przerwy i kolejne podnoszone branie, i kolejny leszcz, ten również ma około 25cm. Kolejną rybą jest druga tego dnia krasnopióra. Kolejne kule poszybowały w kierunku spławika. Po jakichś 5 minutach od wpadnięcia kul spławik przesuwa się w lewą stronę, szybko zacinam i mam kolejnego leszcza ten ma trochę ponad 30cm. Po krótkiej przerwie spławik przesuwa się delikatnie w lewą stronę, potem się zatrzymuję, z powrotem 'jedzie'i w końcu się unosi, po czym następuje moje zacięcie. Na wędce czuć godnego rywala. Hol jest bardzo emocjonujący, ponieważ do końca nie wiedziałem z jaką rybą mam do czynienia. Okazało się że był to ładny leszcz, lecz jak pokazała miarka, był mniejszy od tego pierwszego o 2cm. Zaczęło lać, więc rozłożyłem parasol. W deszczu ryby nie chciały brać. Dołowiłem jeszcze jedną wzdręgę i gdy oberwanie chmury minęło, to zakończyłem łowienie.

Jak na ten zbiornik, to wynik był rewelacyjny, zważywszy na to, że nikt oprócz mnie i kolegi nie złowił po prostu nic. Trening uważam za udany i myślę że wiele mnie nauczył :) Oczywiście wszystkie ryby które złowiłem tego dnia wróciły w znakomitej kondycji do wody.

Opinie (14)

Wedkarz007

ode mnie piąteczka tylko szkoda że o mnie nie wspomniałeś [2010-05-22 19:01]

użytkownik

Moje gratulacje ! [2010-05-23 11:20]

ricardo

Witam!!!!!! Dobry artykuł,Leszcz całkiem ,całkiem a na odległościówkę fajnie się łowi.Pozdrawiam. [2010-05-23 11:46]

Lutii

Bardzo fajny artykul i bardzo szczegolowy tyko jest maly problem,czesto jak lowie w taki sposob to musialem wedkowac na czystych akwenach i bez zarosli poniewaz spore leszcze czesto wplywaly w zarosla i zrywaly przypon oraz zanecanie takiego lowiska jest problemem [2010-05-23 12:09]

Ash dEvil

Leszcz bardzo fajny. Bardzo dobry artykuł. Bardzo szczegółowy. Gratuluje udanego treningu i powodzenia na kolejnych zawodach [2010-05-23 12:34]

użytkownik

Przyjemnia się czytało twój artykuł . Życzę ci wiele sukcesów. Piąteczka. [2010-05-23 13:14]

bonek18

no ładnie połapałeś.Graty.Artykuł fajny.Ode mnie ***** [2010-05-23 13:39]

mar83

Piątal.Mnie też brały choć na inny zestaw wędka 10 30 żyłka 018 spławik samoróbka pana Bartona 5 + 1 Złapałem z 5 szt takich po 30 35 cm.Zyją.Wydaje mi się jednak,że kij powinien mieć mniejsze cw takie do 20 22 gram [2010-05-23 15:47]

aspc

GRATULACJE [2010-05-23 15:50]

xnavdar

Fajna relacja. Ode mnie 5.

Dla mnie istotne jest także to, że napisane bez błędów i z dbałością o interpunkcję - dlatego dobrze się czyta.

Pozdrawiam i życzę powodzenia (także na następnych zawodach).

[2010-05-23 17:30]

użytkownik

gratulacje 5 [2010-05-24 08:41]

grzesiek-12

świetnie zostawiam ***** gwiazdek [2010-05-24 18:35]

maxik

***** pozdrawiam tak dalej [2010-05-25 11:01]

baloonstyle

Gratulacje, pozdrawiam i oczywiście piąteczka :)) [2010-11-23 09:26]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej

Łowisko Tuszynek

ŁowiskoNa Łowisko Tuszynek wybraliśmy się w drugiej połowie lipca na k…

Leszcz poranny

Wczoraj wieczorem napisał Mateusz (adrianos) czy jedziemy jutro na stawy W…