Leszcze ze starorzecza

/ 16 komentarzy / 3 zdjęć


Zapalony wędkarz łowi cały czas. Nie przestaje łowić nawet w drodze do pracy czy w drodze do domu z kończącej się wyprawy. Nawet jeśli nie może być na rybach to planuje już kolejne wyprawy, w głowie usprawnia metody czy dobiera sprzęt. Właśnie w drodze do domu z jednej zasiadki nad Bugiem przejeżdżaliśmy mostem nad rzeką Wieprz. Każdy kto widział Wieprz choćby na mapie wie jak kręta, meandrująca jest ta rzeka. Tuż za mostem ukazały się naszym oczom piękne starorzecza. Dzika, nieuregulowana przez człowieka rzeka ma to do siebie, że potrafi malowniczo zmieniać krajobraz zmieniając nieznacznie swój bieg i pozostawiając rybne starorzecza. Całą ekipą postanowiliśmy, że na kolejny wspólny wyjazd wybierzemy się nad rzekę Wieprz i jedno z jej starorzeczy.

Na wyprawę czekaliśmy niespełna rok ale zgodnie z postanowieniem dokładanie tym samym składem stawiliśmy się nad rzeką. Na miejscu byliśmy koło godziny 16. Po wyjściu z samochodu i szybkim rekonesansie wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że tym razem obstawiamy starorzecze a nie rzekę. Już po chwili obserwacji wody zauważyliśmy „ścieżki” z bąbli i piany pojawiające się na powierzchni. Znów jednogłośnie stwierdziliśmy – leszcze.

Nasze stwierdzenie, że to były leszcze było oparte bardziej na wiedzy teoretycznej aniżeli na praktyce. Dotychczasowe doświadczenia z leszczami wiązały się bardziej z rzekami niż niewielkimi starorzeczami o mulistym dnie. Początkowo na powierzchni wody pojawiały się bąble z pianą coś jak przy żerowaniu lina z tym ,że w tym wypadku połacie bąbli szybko zamieniało się w kilkumetrową ścieżkę. Te ścieżki raz po raz pojawiały się na powierzchni kierując się raz w jedną stronę to w drugą. Oczyma wyobraźni widzieliśmy wielkie żerujące leszcze ryjące w dnie.

W pierwszej kolejności wypakowaliśmy feedery i pickery i zestawy z koszyczkami polecały w miejsca gdzie widzieliśmy najintensywniejsze żerowanie ryb.  Pełni nadziei a nawet pewni sukcesu oczekiwaliśmy na pierwsze brania. Po rozstawieniu zestawów około godz 17 powierzchniowe dowody żerowania powoli zanikały, tłumaczyliśmy to sobie tym, że mogliśmy przepłoszyć ryby pluskiem wpadających zestawów. Niestety nadeszła noc a brania się nie pojawiły. Bywało, że woda dosłownie gotowała się od żerowania w miejscu zestawu a szczytówki stały nieruchomo.

Trochę nas ta sytuacja wybiła z  równowagi, zaczęliśmy powątpiewać w sukces. Podczas kolacji przy ognisku obmyślaliśmy plan działania na kolejny dzień i motywowaliśmy się wzajemnie. Pierwsze postanowienie. Mieszamy zanętę Robinson bream z kukurydzą i sypiemy do wody. Rano leszcze wejdą w zanętę i dopiero będzie się działo.

Rano znów naładowani pozytywnymi emocjami rozpoczęliśmy wędkowanie. Niestety z każdą godziną wraz z brakiem brań uchodził z nas zapał. Co dziwne nawet nie widzieliśmy oznak żerowania na powierzchni. Około godziny 10:30 zebraliśmy się na naradę. Stojąc nad wodą i radząc nad zaistniałą sytuacją zauważyliśmy pierwsze tego dnia oznaki żerowania leszcza. W tej samej chwili odezwał się dzwonek na jednej z wędek. Branie było bardzo agresywne, ryba złapała zestaw i jednostajnym tempem wlokła w kierunku grążeli. Zacięcie, szybki i pewny hol i naszym oczom ukazuje się półmetrowy leszcz. To było właśnie to na co czekaliśmy prawie dobę. To dodało nam nadziei. Nie minęło 5 minut jak szczytówka znów się nagięła. Zacięcie i po chwili kolejny niemal identycznej wielkości leszcz pojawia się w podbieraku. To utwierdziło nas w przekonaniu, że ten pierwszy to nie był jakiś przypadek, jakiś przyłów a zaplanowany połów.


Tego i kolejnego dnia łowiliśmy leszcze jak w zegarku. Wszystkie podobnej wielkości jakby z jednego tarła, wszystkie ponad 50cm. Co dla nas było dziwne, jakimś oderwaniem od reguł panujących na rzekach leszcze w ogóle nie brały rano, wieczorem czy w nocy. Brania były w godzinach przedpołudniowych 10-11 oraz popołudniowych 15-17. Poza tymi godzinami nie złowiliśmy żadnej sztuki. Mogliśmy w tym czasie oddać się spinningowaniu.

Jeśli chodzi o leszcze  złowiliśmy w sumie kilkanaście równych sztuk w dwa dni. W 2017 na pewno wrócimy w te rejony, leszcze trochę podrosły a my znamy już ich zwyczaje.

Moje zestawy:
Robinson Dynacore Picker 3m cw. do 30g oraz Robinson Red Star Picker również 3m o cw. do 35g. Kołowrotki przy moich wędkach to Robinson Tracker oraz Robinson Long Cast. Na jednym z młynków mam nawiniętą żyłkę Tanaka  natomiast na drugej VDE Robinson Pro Feeder. Stosuję zazwyczaj gotowe haki z przyponami Titanium Płoć 160-G rozmiar 8, Titanium Karaś 170 BN rozmiar 8 czy  Titanium Karp 240BN również rozmiar 8.

 

 


4.1
Oceń
(35 głosów)

 

Ocena sprzętu (ocen: 0)




Leszcze ze starorzecza - opinie i komentarze

użytkownik209992użytkownik209992
0
Fajny tekst. ***** pozdrawiam :) (2017-02-21 19:48)
pakul1206pakul1206
+1
Nie jest to oczywiście regułą ale z leszczami zazwyczaj tak jest, pływają można by powiedzieć "rocznikami" jak trafisz takie dwu kilowe to niemal wszystkie będą takie same, jak od jednej matki, wyjątkiem jest wiosna kiedy wszystkie razem wychodzą na płycizny wtedy można trafić ładnego 3-4 kilo jak i żyletki po 0,5kg :) Godziny żerowania też nie są czymś nadzwyczajnym, często bywa tak że najlepiej biorą w samo południe. Robinsona nie mogło zabraknąć :) Masz ***** (2017-02-21 21:57)
umichaumicha
0
Zastanawiam się czy w tym roku będą wam brały o tych samych godzinach (2017-02-21 22:01)
PibitPibit
+1
witam, tekst bardzo fajny zdradzisz w jakiej to okolicy na wieprzu takie okazy?: ) (2017-02-22 15:23)
Jakub WośJakub Woś
0
Pibit wysłałem Ci wiadomość na poczte (2017-02-22 17:56)
piotr48piotr48
0
jestem zagubiony zdjęcia są wiosenne lub wczesno jesienne jak tu odnieść się do miesiąca luty , tak ,starorzecze to doskonałe łowisko , kiedyś były pod ochroną ale dzisiaj są dostępne dla każdego ja ich unikam , zimowisko ryb powinno być chronione ale w tym wypadku chodzi o chronienie dup zarządów poszczególnych okręgów , dajmy wędkarzom wyłowić resztkę ryb na zimowiskach i tym zapewnimy sobie kolejną kadencję (2017-02-22 20:27)
Jakub WośJakub Woś
0
Zdjęcia są z lipca bo łowiłem w lipcu, sytuacja z powyższego tekstu miała miejsce w lecie i nijak się ma do lutego bo nie musi. W lipcu wyłowiłem leszcze na zimowisku? Gratuluję pomysłu. Dzięki za jedynkę :) (2017-02-22 20:45)
pstrag222pstrag222
0
Zapewne zwabiły je tajemnicze składniki z zanęty Robinson bream :) (2017-02-22 21:05)
Jakub WośJakub Woś
0
Bardzo prawdopodobne, być może też swój udział miała kukurydza. (2017-02-22 21:08)
erykomerykom
+1
Była jedynka to niech będzie i piątka :) ***** (2017-02-22 22:00)
kabankaban
+3
Miejscówki trochę zazdroszczę i ciekawe czy dałyby się skusić na paproszka ? Pozdrawiam. (2017-02-23 09:29)
Jakub WośJakub Woś
0
Miejscówka fajna i urokliwa a to chyba tylko dlatego że nie da się dojechać samochodem. Jak masz terenówkę to jeszcze pół kilosa trzeba z buta a jak osobowy to dwa kilometry. I to tylko wtedy jak Wieprz nie jest zbyt duży. (2017-02-23 10:11)
ManiuniManiuni
0
Przepraszam że sie czepiam ale coś tu sie kupy nie trzyma . Napisałeś że starorzecze zobaczyłeś z samochodu jadąc przez most wracając z nad Bugu , a późnie że dwa kilometry z buta jak masz osobówke .Z żadnego mostu na Wieprzu , ani w Drążgowie ani w Kośminie nie widać żadnego starorzecza.Są starorzecza w Drążgowie ale tam dojazd jest bardzo dobry ale ich nie widać z mostu.  Znam prawie każdy zakręt na Wieprzu i każde starorzecze od Składowa po Niebrzegów. Łowię na Wieprzu ponad 40 lat i różne rzeczy widziałem i nie bardzo w to wierze. Jeśli to nie tajemnica to zdradź to cudowne miejsce lub tylko okolicę .Jest tylko jedno racjonalne wytłumaczanie że starorzecze okazało sie stawami w Baranowie (widać je z drogi) Pozdrawiam .  (2017-04-28 23:43)
Jakub WośJakub Woś
+1
Wszystko się trzyma kupy. Wracając z nad Bugu jechaliśmy mostem w Jeziorzanach. Tam pięknie widać starorzecza. Widok rzeki i jej starorzeczy bardzo nam się spodobał i postanowiliśmy że w takich warunkach bedziemy łowić na kolejnej wyprawie. Nie oznacza to, że wróciliśmy w dokładnie to samo miejsce i nigdzie tego nie napisałem. Znaleźliśmy na mapie podobne miejsce tylko bliższe miejsca zamieszkania i bardziej odludne. Między ujściem rzeczki Byliny a Składowem. Z drugiej strony Wieprza ludzie asfaltem z Sobieszyna dojeżdzali. (2017-04-29 09:01)
JulianJulian
+1
A ja Jakub ( jeżeli mogę) był bym trochę ostożny.  Bo nie ubliżając nikomu różne badziewie może nad tą Twoją miejscówkę ,,przywęndrować"  Znam parę ładnych miejsc  czy to Wisła , Narew , Bug etc  .  i jeszcze trochę tego na Mazurach  .  Ale moje doświadczenie życiowe i wędkarskie mówi mi że :  Im miej wiesz krócej będziesz przesłuchiwany "    Czyli tak po prostu Czasami nie opłaca się pokazywać od razu Całej d...    Koledzy na Mazurach ,,Autochtoni "    jak za nim  powiedzieli  na początek mnie dobrze obwąchali  a dopiero całą  ( tu ich cytuję) d...   pokazali. Po latach to już nawt nie koledzy to już prawie  Rodzina . Nawet więcej  bo z rodziną bywa różnie. Może temat nie na temat  - ale myślę że jednak na temat.  Pozdrawiam  (2018-02-23 11:51)
FeederSTGFeederSTG
0
Witam. Ja łapie na podobnej miejscówce i mam identyczną sytuację. Woda może sie gotować, widać bąble i spławy ale żadna sztuka nie chce pobrać. Nagle przychodzi określona godzina i bęc...otwiera się "siatka z rybami". Co do identycznych wielkości to tak jak pisał Kolega pakul1206 leszcze już tak mają, że pływają jednym rocznikiem. Dlatego jeśli trafi się coś ładnego to należy zachować czujnośc bo to napewno nie jedyna sztuka. Leci ***** (2018-02-24 09:47)

skomentuj ten artykuł