Letnie karpie

/ 2 komentarzy / 12 zdjęć


Wybraliście zbiornik, w którym zamierzacie spróbować własnych sił, co dalej?? Pierwszym krokiem jest wytypowanie łowiska. Interesujące mogą być różnego rodzaju wypłycenia, trzcinowiska, a także okolice podwodnych zaczepów i roślinności podwodnej. Staram się odnaleźć miejsca, w których występuje naturalny pokarm ryb, gdyż wcześniej czy później karpie się tam pojawią. W przypadku zastosowania właściwej taktyki, brania w takich miejscach powinny być tylko kwestią czasu. Jeżeli pierwszy raz łowię na danym zbiorniku, staram się wytypować kilka miejscówek i wstępnie je zanęcić. Dzięki temu mam szansę szybciej zlokalizować ryby. Jeżeli łowimy na nieznanej wodzie we dwójkę, z reguły decyduję się jedno większe wspólne nęcisko, a każdym z pozostałych zestawów szukam ryb w innych miejscach. Taki sposób daje możliwość obłowienia kilku miejsc, a także sprawdzenia każdym łowisku innej taktyki. Jest to dla mnie szczególnie ważne, w przypadku, kiedy nie wiem na jaką zanętę i jej ilość ryby zareagują lepiej. Decydując się na ilość zanęty, zawsze biorę pod uwagę wielkość zbiornika i pogłowie zamieszkujących go ryb. Kieruję się zasadą, im większa woda, tym więcej zanęty będę potrzebował. Dodatkowym czynnikiem wpływającym na ilość zanęty, jest temperatura wody. 

W lecie bazuję głównie na gotowych kulkach

O tej porze roku ryby żerują kilkukrotnie w ciągu doby i garść kulek może najzwyczajniej nie wystarczyć aby zaprosić je do stołu. Wcześniejsze nęcenie znacznie zwiększa  szanse, więc jeżeli to tylko możliwe, staram się zasygnalizować rybom fakt, że można tu dobrze zjeść. Dwu, trzykrotne podanie dobrej jakości zanęty w odstępach dwudniowych, z reguły wystarczy, aby ryby odwiedzały nasze łowisko. Czym i jak nęcić? Pewnym standardem, który stosuję od wielu lat jest mieszanka ziaren pellletu i kulek. W zależności od charakteru łowiska, modyfikuję tylko proporcje wyżej wymienionych składników mojej zanęty. Proporcje ziaren i bardziej selektywnych kulek zależą od ilości i aktywności białej ryby w zbiorniku. W moim przypadku, kulki stanowią około trzydziestu procent objętości zanęty. Natomiast w trakcje łowienia, czasami zmieniam te proporcje. Jeżeli na przykład łowisko obfituje w stada dużych leszczy, używam większej ilości twardych kulek o średnicy przeważnie około 20mm. W skrajnych przypadkach, kiedy na zestawie zawiśnie kolejny leszcz, rezygnuję z ziaren na rzecz samych kulek. Skoncentrujmy się najpierw na ziarnach. Od pewnego czasu używam sprawdzonych gotowych mieszanek „Particie Blend”, i Seed Mikro Mix,  które są dla mnie bardzo wygodnym rozwiązaniem. Na krótkie wypady używam drobnych ziaren Seed Mikro Mix. W pierwszej kolejności zainteresują się nią mniejsze ryby, co jest sygnałem dla karpi, że „podano do stołu”. Jej zadaniem jest możliwie szybkie ściągnięcie i utrzymanie żerujących karpi jak najdłużej w łowisku Używam jej również, łowiąc w zbiornikach poddanych dużej presji. Zauważyłem, że karpie, jakby mniej ostrożnie podchodzą do drobnych ziaren i wraz z upływem czasu, zaczynają pobierać większe kęsy, co ma bezpośrednie przełożenie na ilość brań. Również w łowiskach o dnie mulistym, podstawą mojej zanęty jest Seed Mikro Mix. 

Kulki i mieszanka pelletów zalane...

Na dłuższe wyjazdy zabieram ze sobą mieszankę Seed Carp Mix. Jej podstawę stanowi grube ziarno kukurydzy połączone z orzechami i drobniejszymi składnikami. Kukurydza jest doskonale znana i chętnie zjadana przez karpie, a dodatek orzechów podnosi atrakcyjność tej mieszanki. Doskonale nadaje się do długofalowego przygotowywania miejscówki, a także na dłuższe zasiadki. Odwiecznym dylematem jest, czy gotować ziarna, czy tylko wcześniej je moczyć. Jestem zwolennikiem pierwszej opcji. W czasie gotowania, wydzielają one fantastyczne aromaty i lepiej pracują w wodzie, ponadto są łatwiej przyswajane i trawione przez karpie. Jeżeli chodzi o zanęty i przynęty, używam głównie kulek i rybnych pelletów. Moje letnie kulki są napakowane mączkami rybnymi i zawierają duże ilości olejów rybnych. Właśnie w ciepłej wodzie takie boile najlepiej pracują i doskonale wabią ryby. Ciepła woda lepiej penetruje przynętę co powoduje szybsze uwalnianie się zawartych w niej składników, również olejów. W kwestii smaków polecam różnego rodzaju kombinacje kulek mięsnych przełamanych nutą owocową. Dużą satysfakcję daje złowienie karpia na własnoręcznie wykonaną przynętę, jednakże nie zawsze mam na to czas. Szczególnie w lecie, kiedy zużywam największe ilości kulek często sięgam po gotowe produkty. Na początku swojej karpiowej przygody wierzyłem w cudowne przynęty. Teraz po upływie dwudziestu lat, mogę z całą pewnością powiedzieć, że takich nie ma. Oczywistą rzeczą jest, że są lepsze i gorsze przynęty, natomiast na pewno nie ma „złotych” kulek, które sprawdzą się zawsze i wszędzie. Istotną sprawą jest dla mnie skład kulek, którymi nęcę. Karpia można złowić na każdą nawet plastikową przynętę natomiast od jej jakości zależeć będzie to, czy ryby wrócą do naszego łowiska. Od wielu lat używam tylko sprawdzonych gotowych kulek, niektóre z nich nawet współtworzyłem. Od jakiegoś czasu moją ulubioną serią kulek są „Super Feed”. Właśnie na nie, w październiku 2012r łowiąc w wodzie PZW złowiłem karpia 27,2kg. To jedne z niewielu kulek na rynku, które mogą konkurować z kulkami rolowanymi ręcznie. Gruba frakcja miksów, z których zostały zrobione zapewnia ich doskonałą pracę natychmiast po wrzuceniu do wody. Są to przynęty całoroczne, które nawet najtrudniejszych warunkach wywołują efekt żerowania ryb. Jeżeli wiem, że dobrze zrobiłem robotę w kwestii wyboru i wysondowania łowiska a na włosach mam dobre, chętnie zjadane przez karpie przynęty reszta jest tylko kwestią czasu i zachowaniem zimnej krwi w czasie holu. Jeżeli chodzi o pellet, to najczęściej stosuję mieszankę różnej średnicy fish pelletu i hook pelletu. Zawierają one wysokiej jakości mączkę rybną z dużą zawartością rozpuszczalnych proteina, a także dużo oleju rybnego oraz małży. 

Mój ulubiony przypon

Jeżeli chodzi o sprzęt, zawsze staram się go dostosować do warunków w których łowię, a nie do ryb, jakie chcę łowić. Chodzi o to, że złowienie porównywalnej wielkości karpia w zupełnie innych warunkach, wymagać będzie zastosowania zupełnie innego sprzętu. Tak więc jeżeli łowię w zbiorniku najeżonym podwodnymi zawadami, z ostrym pełnym racicznicy dnem, mój sprzęt musi być dostosowany do takich warunków. Zawsze używam w takich warunkach grubych, odpornych na przetarcie przyponów strzałowych i najmocniejszych plecionek przyponowych. Idealnym rozwiązaniem w takiej sytuacji jest Shellshock. To niewiarygodnie wytrzymała na przetarcia linka, składająca się z grubo splecionych włókien Dynnena i Kevlaru. Jeżeli chodzi plecionki przyponowe, o dwóch sezonów używam Gravity Silk doskonale tonie i przylega do dna jest w miarę miękka, a jednocześnie odporna na przetarcia. Występuje w dwóch wersjach klasyczna plecionka i w otulinie, która jest dodatkowym zabezpieczeniem w przypadku kontaktu z ostrym dnem. Jeżeli łowię pośród miękkiej roślinności na mulistym miękkim dnie, lepszym rozwiązaniem będzie użycie wolnotonącej miękkiej plecionki. Najczęściej w takich warunkach stosuję Stealth Silk. Składa się ona z dwóch rodzajów splecionych ze sobą włókien: miękkich jak jedwab PES i wytrzymałymi PTEE.  Dzięki temu jest wiotka, ale jednocześnie odporna na przetarcia i pomimo małego przekroju wytrzymała na zerwanie. 

Letnia pełnołuska torpeda

Każdy z Was ma pewnie jakieś ulubione modele haczyków… Moim numerem jeden jest Nailer Long Shang. Mam wrażenie, że od kiedy używam haczyków typu banan, łowię znacznie więcej ryb. Trochę dłuższy niż klasyczny przypon, wykonany z miękkiej plecionki, ze znacznie dłuższym włosem „oszukał” wiele wartościowych ryb. Bezwzględnie najważniejszym kryterium decydującym o wyborze haczyka jest jego ostrość. Jeżeli mam wątpliwości, po prostu wyrzucam taki haczyk i wiążę kolejny przypon. Wszystkie akcesoria, które mają bezpośredni kontakt z karpiem muszą być najwyższej jakości i zawsze w idealnym stanie. Skuteczne łowienie karpi, polega na odnajdywaniu się w różnych nawet najtrudniejszych warunkach, a jest to bardzo trudne bez właściwego sprzętu… Uważam, że sprzęt sam nie łowi ryb, ale właściwie wykorzystany może dać nam naprawdę dużą przewagę.  


Tomek Wasilewski

/Tekst sponsorowany przez firmę Tandem Baits/ 

 


5
Oceń
(25 głosów)

 

Letnie karpie - opinie i komentarze

dendrobenadendrobena
0
Ja zostanę jednak wierna łowieniu na bacika. Jeszcze mi życie miłe. Życzę sukcesów. Pozdrawiam. ***** (2014-07-23 21:32)
użytkownik130601użytkownik130601
0
Super artykuł,z tb korzystam i jestem zadowolony,doskonała truskawka i ananas jest moim nr 1 puki lato trwa słodycz góruje ;) prdr (2014-07-27 08:48)

skomentuj ten artykuł