Letnie przelewy

/ 3 komentarzy / 7 zdjęć


Sierpień i wrzesień na Wiśle oznacza zazwyczaj bardzo niski stan wody. Zwłaszcza ostatnimi laty susza bardziej daje się we znaki. Trzeba było się dostosować do takich warunków i nauczyć się w nich skutecznie łowić ryby.

Płytka woda szybko się nagrzewa, pozbawiona tlenu odbiera rybom ochotę na żerowanie. Są jednak miejsca na rzekach, które są lepiej natlenione. Przelewy są idealnym przykładem. A im szersze przelewy tym lepsze. Wartki nurt sprawia, że woda się tak nie nagrzewa i przy okazji jest lepiej natleniona. To w ich sąsiedztwie można liczyć na żerujące ryby. Nawet na płytkich przelewach, takich, na których jest 15-20cm wody można spotkać praktycznie wszystkie rzeczne drapieżniki. Dominują klenie, jazie i bolenie ale przyłowem są szczupaki, brzany, okonie, sandacze a nawet świnki.

Płytka woda ma swoje minusy. Po pierwsze łatwo o zaczepy i trzeba stosować przynęty bardzo płytko pracujące. Po drugie ryby bardzo łatwo spłoszyć dlatego ważny jest daleki zasięg rzutów. Jaka przynęta jest lotna i można ją prowadzić tuż pod powierzchnią? Moim zdaniem idealnie w te wymagania wpisuje się obrotówka. W tym roku używałem obrotówek praktycznie tylko dwóch firm Robinson, tu zamiennie Tiger i Scale oraz Jaxon Wolf i Lukris Mini. Co ważne stosuję obrotówki ze skrzydełkiem typu "comet". Ich praca charakteryzuje się większym kątem nachylenia w stosunku do osi. Ma to dwie zalety, można je płycej prowadzić i są mniej podatne na zaczepy. Skrzydełko uderzając, na przykład, w kamień momentalnie podbija obrotówkę do góry przez co nie trafia w niego kotwiczką

Zasięg rzutów oraz płytkie prowadzenie przynęty można poprawić odpowiednim kijem. Ciężar wyrzutu oczywiście w granicach wagi stosowanych przynęt, jednak równie ważna może okazać się długość kija. Zazwyczaj wybierałem Robinson City Liner Perch 3-15g 270cm. Trzymając wysoko szczytówkę, obrotówkę można tak poprowadzić, że smuży powierzchnię wody. Czasem kiedy nad przelewem wiszą drzewa trzeba zrezygnować z długości aby móc bezproblemowo operować kijem.

Kołowrotek oczywiście z pełną szpulą. A na szpuli plecionka. Dlaczego plecionka? Jak wspomniałem przelewy to zaczepy. Na nierozciągliwej plecionce mamy lepszy kontakt z przynętą i możemy odpowiednio szybko zareagować przy jej prowadzeniu. Łatwiej też zapanować nad rybą, bo nie ma nic gorszego niż dać kleniowi możliwość wejść w kamienie. Plecionki również zwiększają zasięg rzutu. W moim przypadku na kołowrotku Marshall mam plecionkę Phantom Green Spin 0,08mm.

Wielu wędkarzy widząc przelew ogranicza się do rzucania przed nim a najczęściej w warkocz za nim. Tam oczywiście też są ryby, ale te najłatwiejsze do złowienia są na przelewie. To nic, że woda ma tam 20cm głębokości. Wystarczy, że w pobliżu jest dołek, w którym ryba może bezpiecznie się skryć a będzie wychodziła na żer właśnie na ten przelew. Ustawi się za kamieniem lub w niewielkim zagłębieniu i będzie czekać nie nieostrożną drobnicę. W wartkim nurcie wszystko dzieje się szybko więc zwykle ostrożny kleń nie będzie się przyglądał, szybko reaguje uderzeniem. A na płytkiej wodzie takie branie potrafi być bardzo widowiskowe i podnieść adrenalinę. Do przelewu można podejść na wiele sposobów. Najprostszym jest stanąć po prostu na wysokości przelewu. Rzucić obrotówkę powyżej przelewu, unieść szczytówkę tak aby naprężyć plecionkę. Obrotówka na naprężonej plecionce spływając z nurtem będzie pracować, można oczywiście korygować pracę zwijając trochę linki. Taka spływająca obrotówka z prądem wystarczy żeby skusić do ataku czające się tam drapieżniki.

Choćby zastosować wszystkie możliwe środki ograniczające zaczepy to jednak zaczepu uniknąć się nie uda. Co wtedy? Są dwa wyjścia. Po płytkim przelewie można oczywiście wejść po przynętę. Przynęta uratowana ale niestety ryby na kilkadziesiąt minut wypłoszone. Jeśli przelew moim zdaniem wystarczająco obłowiłem i czas ruszać dalej to oczywiście wchodzę po przynętę. Ale jeśli jest to mój drugi rzut i od razu zaczep? Wtedy po prostu zrywam szybko przynętę mając w pamięci miejsce, w którym została. Po obłowieniu przelewu idę w to miejsce. Zazwyczaj błyszcząca obrotówka jest łatwa do namierzenia.
 
Mimo iż na przelewach z bratem łowię od kilkunastu lat z każdym wyjściem taki przelew potrafi zaskoczyć. Ale o tym najlepiej przekonać się na własnej skórze.

 


4.9
Oceń
(9 głosów)

 

Letnie przelewy - opinie i komentarze

kabankaban
+1
Ja łowię w mniejszych rzekach i zdecydowanie jako przynęta numer jeden to dla mnie wobler. Używam plecionek 0,06 oczywiście z przyponem z fluocarbonu zazwyczaj o średnicy 0,14 ale częściej żyłki 0,16 dobrej jakości. Każdy większy kamień jest wart uwagi i ustawiam się tak żeby jak najlepiej obłowić interesujące mnie miejsce. Wisła to dla mnie rzeka prawie nieznana. Pozdrawiam. (2020-10-03 09:15)
barrakuda81barrakuda81
+1
Kiedyś często szukałem takich miejsc.Dawały fajne ryby i zawsze były atrakcyjne.Dziś już tak nie łowię.Małe woblerki chyba nawet wody nie widziały w tym roku.Powodem totalna bida w wodzie.Niestety tego typu stanowiska często są przełowione i ryba spłoszona.Ogólnie na tyle słabo z ryba w Wiśle że jedynie za boleniem warto jeszcze pochodzić ale i z tym jakby słabiej... (2020-10-04 06:59)
Jakub WośJakub Woś
+1
@kaban Ja z Wisłą i Bugiem jeszcze nie jestem na "Ty" ale już trochę poznałem. Za to z małymi rzeczkami dopiero zaczynam. A w planach na przyszły rok jeszcze zacząć z rzekami górskimi. Wszystkie mająs wój urok a człowiek tylko żałuje że się nie może rozdwoić albo choć czas zatrzymać Pozdrawiam. (2020-10-04 20:14)

skomentuj ten artykuł