Letnie pstrągi z Podkarpacia.

/ 13 komentarzy / 6 zdjęć


Lipiec tego roku przyniósł więcej opadów (i dobrze) co wpłynęło na zdecydowanie mniejszą klarowność i poziom wody w rzece w której głównie łowię. Przerzuciłem się więc częściej niż zwykle na małe dopływy w których woda zdecydowanie szybciej się oczyszcza i opada. Łowienie letnich pstrągów na rzeczkach południa Podkarpacia łatwe nie jest, ale spróbuję coś podpowiedzieć miłośnikom kropków z mniejszym stażem.
Strome brzegi porośnięte wszelakim zielskiem z przewagą pokrzyw skutecznie odstraszają wielu mniej doświadczonych spinningistów. Znajomość danej rzeczułki z początku zimowego sezonu to podstawa ewentualnego sukcesu, który i tak nigdy nie jest pewny. Małe pocieszenie dla miłośników takiego poniekąd ekstremalnego łowienia to, to że prawdopodobnie nikogo przed nami tam nie było bo wielu spinningistów wybrało już jako cel inne gatunki.
Tu dylemat jak łowić : „z prądem czy pod prąd”. Wielu radzi tylko i wyłącznie wyprawy w górę rzeki i ściąganie wabika z nurtem rzeki. Ja mimo wszystko podzieliłbym to mniej więcej po połowie o ile znamy swoją rzeczkę. Tajne dojście znane tylko mi i spuszczenie z „wolnej ręki” nimfy bądź gumki czyni czasem cuda. Doradzam unikanie brodzenia o ile mamy zamiar schodzenia z nurtem rzeczki.
Co do przynęt do łowienia z nurtem czasem warto użyć na małych rzeczkach i strumieniach zapomnianych mikro wahadełek bo bywa, że po kilku godzinach woda się na otwiera i mamy branie za braniem.
Oczywiście mam zawsze ze sobą podstawowy zestaw woblerów, nimf, cykad, obrotówek, jigów i gum  w razie W, ale często łowię na kilka sprawdzonych choć mam ich przy sobie kilkadziesiąt  w zapasie. Jakoś nie potrafię odzwyczaić się od noszenia tylu przynęt bo kiedy słabo gryzą to wydaje mi się , że brakuje mi właśnie tej której nie mam przy sobie a która mogłaby być „kilerem” dnia. Zawsze zaczynam od woblerków bo mam co do nich chyba jakieś skrzywienie. Jeżeli brania są znikome bądź delikatne sięgam w drugiej kolejności po żelazo i wspomniane wcześniej wahadełka i obrotówki do nr 2. Następne wabiki w rankingu to oczywiście gumki a jeżeli i one nie dają rezultatu to kończę na nimfach, cykadach i jigach. Kilku moich dobrych i znacznie młodszych kolegów zaczyna w doborze przynęt zupełnie odwrotnie niż ja i nierzadko mają wyniki lepsze ode mnie.
Co do sprzętu to preferuję kije do 2,10 długości, choć czasami trzydzieści centymetrów więcej by się przydało, ale warunki dostępności danej miejscówki często niwelują moje zapędy co do użycia dłuższego kijaszka. Kołowrotek rozmiaru 2500 bo mniejsze moim zdaniem zbyt skręcają żyłkę i przy wielu rzutach na kilka max kilkanaście metrów zrobi nam się mała „broda” a to mnie wkurza zbyt mocno aby bawić w rozplątywanie żyłki kiedy w tym czasie mógłbym łowić. Piszę żyłki bo plecionek do łowienia pstrągów nie używam i po kilku próbach chyba nic tego nie zmieni.
Złowienie pstrąga w lecie na moich rzeczułkach w granicach czterdziestu centymetrów graniczy z cudem więc gramatura ciężaru wyrzutowego wędziska u mnie nie przekracza 15g bo i przynęty stosuję raczej niewielkie w porównaniu do początku sezonu, a średnica żyłki to zazwyczaj 0,18 mm lub 0,20 mm .
Pora dnia to zdecydowanie przedświt i godzina po, ale ja z wiekiem staję się leniwy i wolę popołudniowo-wieczorne polowania. Może i z tego powodu wyniki mam gorsze co do wielkości łowionych ryb, ale sprawdzać mi się już coraz mniej chce. Pomimo, że zdecydowana większość ryb rzadko przekracza wymiar ochronny (co dla mnie nie ma znaczenia bo nie mam sumienia ich zabierać) to wszystkie są niebywale waleczne i pięknie wybarwione.
Wszystkim miłośnikom ryby w czerwone kropki powodzenia życzę bo do końca sezonu już tylko miesiąc z kawałkiem a później jak dla mnie pięć miesięcy wyczekiwania… .

 
 

 


4.7
Oceń
(29 głosów)

 

Letnie pstrągi z Podkarpacia. - opinie i komentarze

pstrag222pstrag222
0
Pięknie masz z taką rzeczką i szczerze podziwiam Cię:))) Mi się po prostu nie chce przedzierać u mnie przez pokrzywy wielkości mojej. Te wszystkie chaszcze jeżyny, stałem się leniwy. ***** (2016-07-29 13:19)
ryukon1975ryukon1975
0
Wiele prostych i oczywistych faktów dotyczących nie tylko połowu pstrągów. Można je śmiało przenieść na inne łowiska jak i gatunki ryb. W pełni zasłużone 5 *****. (2016-07-29 13:45)
wojtek197050wojtek197050
0
A ja właśnie mieszkam 20 metrów od takiej rzeki porośniętej krzakami i pokrzywami, i jest to moja ulubiona metoda połowu za pomocą woblera, ktoś jak raz złapał bakcyla holujac 40 cm dzikusa to już nie odpuści, a wrażenia są niesamowite. Pozdrawiam art.na 5 (2016-07-29 14:02)
barrakuda81barrakuda81
+1
Małe rzeczki okrutnie potrafią zarastać o tej porze.Nie szukam w nich pstrągów bo ich tu nie ma ale czasem okonie jesienią potrafią zaskoczyć.Faktycznie walka z dwumetrowymi pokrzywami jest straszna...5 (2016-07-29 14:29)
SithSith
+1
Na obszarze mojego "Śródziemia" nie ma pstrągów. Kiedyś, gdy istniało coś tak wygodnego jak opłata krajowa, udawało mi się czasem wyskoczyć nad pstrągową rzeczkę, czasem udawało się nawet coś złowić, ale bez spektakularnych sukcesów. Artykuł bardzo dobry, popieram zdanie Krzysztofa, że pomocny również przy łowieniu innych gatunków. Ode mnie *****. Oczywiście jak zwykle jacyś anonimowi malkontenci zaniżają ocenę, ale żeby uzasadnić, już brak im odwagi cywilnej. ;> (2016-07-30 06:46)
kabankaban
+2
I owszem dostałem "pałę" od kogoś tam i jak wspomniałeś Olku chciałbym wiedzieć dlaczego. Ocena jakakolwiek mnie nie zraża i poniekąd mnie to ... wiadomo co , ale sam jeżeli daję notę poniżej 5 to piszę dlaczego i co mi się ewentualnie nie podobało lub mam inne zdanie co do treści. Napisałem wiadomość na priv i odpowiedzi nie dostałem... . Dlaczego ? (2016-07-30 13:12)
ryukon1975ryukon1975
+1
"Pałowanie" było trendy i jest nadal. :) Bez najmniejszego problemu można zauważyć kto w danym czasie zbiera ich najwięcej i jest pod zmasowanym atakiem.:)) ja przynajmniej wiem dlaczego pewna grupa podąża za mną niczym wilcza wataha jednak dlaczego innych spotyka ten przywilej nie rozumiem. (2016-07-30 13:42)
rysiek38rysiek38
+3
A dla mnie fajny tekscik do poczytania po robocie w sobotę jak planuje si e wypadzik a szans wielkich nie ma -tym bardziej na kropka bo to niestety Katowice ,co do kropka zawsze stawialem na mikro wirowki lub wobki made in jo :-) ocena wiadoma (2016-07-30 23:21)
rysiek38rysiek38
+2
P.S. co do pałowania to chyba ja jestem na topie - nawet wpisy sprzed kilku lat,ktoś się tak uwziął że pod jednym wpisem mialem mimo chyba dwudziestu kilku piątali to i pięć jedynek Nieraz o tym pisałem - dowal pałę ale UZASADNIJ bo ludzi bez "jaj" w naszym kraju aż nadto :-) (2016-07-30 23:33)
rysiek38rysiek38
+3
Dziś od rana szykowałem się na wypadzik ,wszystko gotowe no ale warto posłuchać Sumińskiej ,myślę pojadę w południe a tu robi się coraz ciemniej i wieje ,leje..licze na wieczór ale niestety następny weekend w D...e (2016-07-31 22:30)
grisza-78grisza-78
+2
Po przeprowadzce już nieczęsto zaglądam nad moje małe rzeczki. Szkoda. Zazdroszczę ci Grzegorz tych klimatów. A to, że pływają tam max 40-stki, czasem tylko 50 +, nie jest problemem. I tak , jak dla mnie , łowienie w małych górskich rzekach będzie zawsze najlepszą odmianą wędkarstwa. Pozdrawiam. (2016-08-04 12:27)
rysiek38rysiek38
+2
A juz mysiałem ze przynajmniej poczytam cos  nowego w temacie kropkowanej przygody :-( ,dziś mało brakło a moze byłbym na Krztyni - (pierwszy raz) ale niestety siła wyższa niepozwoliła , narazie jestem czasowo wyłączony (2017-07-21 22:15)
ergie1ergie1
+1
Woda- rajska !!! Zaje......a rzeka !!! Pięknie !!! Zazdroszczę Ci takiej wody ??   (2017-07-25 09:14)

skomentuj ten artykuł