Letnie szczupaki z powierzchni

/ 14 komentarzy / 6 zdjęć


Łowienie z powierzchni to jeden z najbardziej, jeśli nie najlepszy i najbardziej widowiskowy sposób którym  lubię wędkować. Każdego roku, od maja, do nawet końca września, uganiam się głównie za szczupakami , w pudełku mając tylko przynęty pracujące na powierzchni wody, lub ewentualnie troszeczkę  poniżej niej.

 Warunki, panujące latem na moich łowiskach.

 Większość płytkich łowisk, od późnej wiosny, czasem aż do października, jest tak gęsto porośnięta podwodną roślinnością, że jedynym sposobem na jakiekolwiek wędkowanie, jest prowadzenie przynęty na samej powierzchni wody.  Lokalny kanał, z bardzo powolnym ,prawie zerowym nurtem,  o głębokości nie przekraczającej metra, wygląda teraz jak zielony dywan, ozdobiony co kilka metrów pięknym grążelem, zanurzony czasem tylko kilka centymetrów pod powierzchnią wody.  Płytkie zatoki jeziora, w którym łowię , wyglądają podobnie jak , kanał. Wielkie połacie moczarki , ciągnące się setki metrów wzdłuż i wszerz , tworzą podwodne łąki, gdzie jedynym wyjściem na złowienie czegokolwiek, jest również jak w przypadku kanału, używanie przynęt powierzchniowych.  

Płytkie łowiska mają wielką zaletę. To właśnie tam przebywają potencjalne ofiary szczupaków. Na podwodnych łąkach odbywa się tarło większości ryb, gdzie pożywienia dla wszystkich drapieżników, nie tylko szczupaka, jest pod dostatkiem. Innym powodem bytowania białorybu na płyciźnie, jest podwyższona latem temperatura wody. Więc logiczne jest, że tam, gdzie jest dużo białej ryby, bardzo prawdopodobna jest obecność szczupaków, które prędzej, czy później, zdradzą swoją obecność.

Taktyka

Wodę trzeba obserwować. Zawsze, zanim pierwszy raz rzucę, rozglądam się dookoła i staram się znaleźć jakieś zamieszanie na powierzchni. To pomaga o wiele szybciej namierzyć szczupaki.  Jeśli nic się nie dzieje, nie znaczy to, że ryby nie są aktywne. Trzeba próbować czesać wodę , najlepiej wachlarzem, żeby nie pominąć żadnego kawałka. Szczególną uwagę poświęcam okolicom roślinności wynurzonej, wystającym nad powierzchnię wody grążelom, trzcinom,  gałęziom drzew. Wszystko, co może być kryjówką ryb, co daje jakiś cień, lub schronienie, obławiam bardzo dokładnie.  Jeśli pośród gęstej roślinności występują miejsca nieporośnięte, małe piaszczyste place, też poświęcam im dużo uwagi. Czasem pierwszy rzut w taki właśnie wolny od zielska kawałek wody, daje natychmiastowe branie.

Przynęty

Jestem wielkim fanem popperów. Jakieś 80 % mojego łowienia z powierzchni, to właśnie popki. Z grzechotką, czy bez, firmowe, czy handmade, te właśnie przynęty lubię najbardziej i najczęściej posyłam je do wody. Kolorystyka od A do Z. Oprócz modeli malowanych w kolorach naturalnych, nierzadko sięgam po totalne żarówy, albo bardzo błyszczące popki w kolorze złotym , czy srebrnym. Trzymam się długości od 10 do 15 cm. Celowo nie podaję producentów, ponieważ jest ich tylu, że nie sposób zliczyć, a prawie każdy z nich, posiada w ofercie poppery i inne przynęty powierzchniowe.  Oprócz popów, łowię również na kaczki, żaby, szczury, pływające jerkbaity, a czasem na bardzo lekko uzbrojone gumy.

Sprzęt

Do łowienia szczupaków mam dwa zestawy. Na ciężko jest to kij o długości 2,10 m, o ciężarze wyrzutu 30-70 gr. Do tego multiplikator o wielkości 200 z nawiniętą plecionką o wytrzymałości 35 lb. Lżejszy zestaw, to kij o c.w 12-35 gr, dł 2,10 m  z multiplikatorem o wielkości 151 z plecionką o wytrzymałości 23 lb. Oba kije  o akcji “fast”. Kije zbyt miękkie nie nadają się do łowienia popperami albo jerkbaitami, warto o tym pamiętać.

 Zawsze mam też z sobą duży podbierak z gumową siatką, obowiązkowo też matę. Jako, że jestem wielkim fanem C&R,  wypuszczam wszystkie złowione ryby, do czego zachęcam wszystkich. Zamiast suszyć głowy zabitych ryb,według mnie lepiej pstryknąć fotkę ze szczupakiem, czy nakręcić krótkie video z odpływającą do wody rybą. Interesuję się również ochroną środowiska i samych ryb, dlatego totalnie odpuszczam sobie dni upalne, kiedy po walce podczas holu, ryba uwolniona ma bardzo małe szanse na przeżycie. Warto o tym pamiętać.

Na koniec

Naprawdę warto spróbować łowienia z powierzchni.  Nawet atak niewielkiej ryby, potrafi utkwić w głowie na długie dni, bo skaczące do przynęty szczupaki dają potężną dawkę adrenaliny. Gęsia skórka i szybsze bicie serca gwarantowane.

Pozdrawiam serdecznie.i zapraszam na krótki film







 

 


4.7
Oceń
(15 głosów)

 

Letnie szczupaki z powierzchni - opinie i komentarze

ryukon1975ryukon1975
+4
Warunki zupełnie odmienne jak na moich wodach. 5***** (2019-07-28 05:51)
barrakuda81barrakuda81
+5
Łowienie z powierzchni jest genialne. Niesamowicie wciąga.Piękne szczupaki.Niestety realia polskich łowisk PZW (przynajmniej ich większości ) są takie że te wody faktycznie nie pozwalają realizować wędkarskich ambicji czy choćby uprawiać wędkarstwa w ogóle...Smutne ale prawdziwe.Mamy ładne wody a niewiele lub nic w nich nie pływa.Jednak jeśli ktoś ma szczęście i odpowiednią wodę w zasiegu napewno łowienie z powierzchni da mu mase adrenaliny.*****. (2019-07-28 10:23)
SmolikSmolik
+5
Brawo za ciekawy artykuł! Potwierdzam, że łowienie powierzchniowe może dać niesamowite wyniki i to w miejscach, gdzie niektórzy uważają, że tam wcale nie ma drapieżnika.***** i czekam na kolejne artykuły. Pozdrawiam. (2019-07-28 13:33)
SlawekNiktSlawekNikt
+5
Krótko, lekko i fajnie z jednym małym ale: na rzeczywiście zarośnięte łowiska nie za bardzo nadają się przynęty, z których zwisają kotwice z tego prostego powodu, że haczą o badylsko :-) (2019-07-28 19:25)
grisza-78grisza-78
+4
Dokładnie Sławek, stąd popki to wspomniane 80 %, a reszta to inne pływadła, a wśród nich żaby z hakami umieszczonymi tylko na grzbietach. (2019-07-28 20:54)
arasshaterarasshater
+3
Mam cztery dyżurne poppery w pudełku i czasami po nie sięgam, głównie w momentach silnej desperacji, ale jeśli chodzi o wody odwiedzane przeze mnie, to nie mogę pochwalić się jeszcze żadnymi wynikami na nie. Ostatnio w ogóle jest bardzo słabo z drapieżnikiem. Artykuł fajny, film obejrzałem z niekłamaną przyjemnością, również ten drugi, krótszy, z bardzo widowiskowym braniem. (2019-07-29 04:51)
SithSith
+3
Grzegorzu, gratulacje. Dobry tekst ***** Swoją drogą zazdroszczę łowiska ;,(( (2019-07-29 09:19)
SlawekNiktSlawekNikt
+2
Jeszcze dodam, że sam także zamierzam poeksperymetnować z kotwiczkami na plecach żab bo jak esoxy doskonale zacinają się na pojedyńcze haki to skuteczność zacięć z kotwiczkami będzie jeszcze większa i bardziej ochronię gumową żabę przed zębami co jest moim celem, ponieważ zdarza się, że po jednym ataku żaba nadaje się tylko do klejenia. (2019-07-30 10:27)
kabankaban
+4
No Grześ wróciłeś :))) Co prawda tylko na portal ale zawsze. Na fejsie śledzę twoje dokonania i oczywiście mogę tylko pozazdrościć. Sporo strugasz swoich i może tu jest klucz do sukcesu. Twoje "kleniówki" które wysłałeś mi parę lat temu ciągle się sprawdzają :) Szkoda tylko, że nikt psiadający jakąkolwiek władzę w naszym kraju nie potrafi dostrzec jaki mógłby być potencjał turystyczny gdyby odpowiednio zagospodarować i przypilnować naszych wód... . Pozdrowionka Grześ:))) (2019-07-30 10:39)
grisza-78grisza-78
+3
Dzięki Grześ za miłe słowo. Łowić trzeba, strugac też w wolnym czasie. Ryba złowiona na swojego, podobno liczy się podwójnie ;-) Akurat jestem na urlopie w Polsce i byłem już dwa razy na rybach. Wrażenia są jakie są. W sumie osiem godzin łowienia, a na koncie kilka okoni po 15 cm i jeden szczupak niewiele większy. Masakra. Całej gospodarki PZW chyba nie warto nawet komentować. (2019-08-07 18:38)
ryukon1975ryukon1975
+4
To nie tylko PZW. Tu już i wędkarze "mają inaczej". Widać to np w pytaniach o wędzisko "które będzie mocno pracowało" pod tym wspomnianym piętnastocentymetrowym i dodajmy niewymiarowym okoniem. Takie ambitne cele zostały niektórym rodzimym wedkarzom. :))) (2019-08-07 19:04)
barrakuda81barrakuda81
+3
Dokładnie.Ścigamy jednorożce...podczas gdy betonowe cwaniaczki dzielą się naszymi pieniędzmi.Są tacy którzy mówią idż,działaj ,zmień coś ...Ja na to niezmiennie :płacę i wymagam.Mogę płacić dwa razy tyle ale żebym wiedział za co.Jednak wolą dwa razy mniej ale pewne i bez zbędnych pytań a wody pustkami świecą i nic dziadygom zrobić nie można! (2019-08-07 20:23)
SithSith
+1
Jednak ludzie łowią... Dopóki będzie trwać ta skostniała, postkomunistyczna struktura, nic się nie zmieni i pozostaje tylko nadzieja, że ktoś wreszcie i wędkarzom da "500+". Ostatnio znowu zaliczyłem kilka wyjazdów nad wodę na "0". Bardzo niski poziom wody, trudno cokolwiek złowić, chociaż ryby widziałem. Krążyły wokół przynęty, wąchały, ale nie miały ochoty do współpracy... (2019-08-12 12:23)
panmaciekpanmaciek
+1
Kiedyś łowiłem ryb na spławik z kukurydzą nic nie było, ale nagle spławik się poruszył. zaciąłem i pusto, więc ściągnąłem zestaw i jakiś szczupak zaatakował spławik! odłożyłem więc spławikówkę i wziąłem wędkę spinningową - miałem kilka malutkich gumek i obrotówek i płytko nurkujący wobler, który niestety staciłem w trzcinach. Wtedy wziąłem obrotówkę i na jej kotwiczkę założyłem czerwone kopytko z brokatem - prowadziłem nie za szybko, ale blisko powięrzchni. I tak złowiłem swojego pierwszego szczupaka ( 53 cm długości) (2019-08-26 14:56)

skomentuj ten artykuł