Lin na nogacie w księżycową noc

/ 12 komentarzy / 7 zdjęć


Księżycowa noc i Pan Profesor

06-07 Września 2014-Noc księżycowa, 9 stopni i lekki wiatr.

Po powrocie z grzybów w Ornecie, szybko zapakowałem kije i nad wodę. Dojechałem nad rzekę Nogat, ustalałem miejscówkę przez tydzień, na łowisku byłem o 19:00. Piękny dzień skusił mnie na ten wypadzik. Do godziny 23: 00 cisza jak by makiem zasiał. Zawsze uwielbiam tą ciszę, ponieważ większe okazy mają szanse na pobieranie zanęty. Rozwinąłem cały bagaż, przygotowałem do zasiadki nocnej. Zarzuciłem zestawy i oczekiwałem efektów.

O 23:00 delikatne brania, zaczęły brać jazgarze. Co mnie zaczęło denerwować, napiłem się kawy, po tym piwko i przerzuciłem zestawy bliżej brzegu. O 24:15 potężne branie, które zacinam, holuję coś wielkiego. Blisko brzegu merta i lilie, co pozwala rybsku zerwać żyłkę fedeer 0.30 , po tych dziwnych odjazdach, przypomniałem sobie z poprzednich wypadów- odjazdy dzikusa.

Adrenalina ze mnie zeszła, zapaliłem, dopaliłem migdałowym olejkiem+ Vanilia, swoją zanęte. Papieros w zęby i dalej molestuję wodę rzutami. Po około 30 minut, melduję się leszczyk ze zdjęcia. Brania słabe, ale konkretne uderzenia. Odczekałem następne pół godziny i znowu kilka leszczaków trochę mniejszych.



No nic, zakładam świerzy pęczek białych na hak i rzut w punkt docelowy. Odczekałem około 45 min, i lekkie ruchy szczytówką, moje myśli się pogłębiają we wspomnieniach. Wiem, teraz profesorek, czekam wytrwale i znowu lekkie dwa ruchy. Emocje wzrastają, robi się naprawdę gorąco. Nagle dziwny pstryk, wyluzowanie żyłki po czym szczytówka sie wyprostowała. Mówię sobie, no to po wszystkim, coś zrobiłem nie tak!



Odpalam część nałogu, łyk kawy i zabieram się do otwarcia piwa. Coś mnie wybiło z rytmu otwierania, pstryknięcia się ponawiają. I potężne szarpnięcię wędziska, odkładam zamknięty czar piwa, zacinam ! Niesamowity odjazd wywija motek ze szpuli, delikatnym akcentem, po woli podkręcam hamulec. I pod prąd rzeki w lewym kierunku, siłowo zmieniam jej kierunek i z prądem szybki odjazd. Po chwilowej walce , udaje się opanować jej silne potęgowanie.

Przy brzegu wywala się na taflę i znowu nagła ucieczka, nie dojrzałem dokładnie, zadałem sobie pytanie "Co to może być?". Ale nie poddaje się, przypona 0.18 sobie dobrze radzi, żyłka główna, też pozwalała mi na jej ekstramalne szaleństwa w mercie. Najbardziej mnie w danej chwili, zainteresowało jak jest zapięta, reszta to tylko formalność. Po następnych odjazdach okaz zaczyna słabnąć, moje szanse na wyholowanie są coraz bliżej .

Delikatnym ruchem zatapiam podbierak w wodzie, wyłączyłem latarkę, aby ponownie nie wystraszyć zdobyczy. Wprowadzam, banan na twarzy się szerzy.... I fiflak, ucieczka i emocje wzrastają, ponowne szaleństwa w zaroślach. Znowu ja pokazuję kto jest mistrzem, skracam jej swawolki ku ramki podbieraka. Wprowadzam i przytrzymuję naprężoną żyłkę aby się wyszamotało.

Nie dowierzałem przez chwilę że to w końcu koniec, 26 minut trwało jakby godziny. Zapaliłem latarkę , chcąc zobaczyć z czym tak walczyłem, tym razem banan zaczynał się poszerzać. Lin na nogacie godny walki a jego 52cm- poprawiło moją życiówkę. Jednak musiał się zmierzyć z takim mistrzem jak ja.

Wędzisko daje radę (Jaxon Black Arrow Feeder 3.60m / 60-120g)
Zanęta Traper Giant (dopaliłem migdałowym olejkiem+ Vanilia)
Kolorowe pinki (dip Traper Halibut)
Białe (na które łowiłem)

Pozdrawiam SVT.

 


3.5
Oceń
(41 głosów)

 

Lin na nogacie w księżycową noc - opinie i komentarze

barrakuda81barrakuda81
+1
Piękny lin.Gratulacje!Sam mam ochotę na nocne łowy ale już trochę chłodno...26 minut powiadasz?Mocna bardzo bestia musiała być...*****.Pozdr. (2014-09-10 09:33)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
+1
Mój rekord w linie to tylko 63-7 cm, ale nie udokumentowany bo to były te czasy co taki lin to był przedsmak. No i nie w głowie były mi jakieś parady rekordów i takie tam. To były piękne czasy. W jedną zasiadkę można było złowi z 4-5 linów w przedziale 47-58 cm. A w tym roku największy raptem 40 cm. ;-(. Miałem tez tak emocjonującą walkę jak ty z linem, który był by rekordem polski do tej pory, ale zawiódł dość solidny płociowy haczyk. Oj ten dzień był 15 lat temu, a jeszcze niektóre sceny pamiętam jak było by to dziś.... (2014-09-10 16:06)
pompipspompips
+1
Ilekroć jestem w okolicach Malborka Nogat krzyczy do mnie. Jak dobrze pójdzie to w przyszłym roku spróbuję coś wyłuskać z jego wód. Gratulować lina i emocji związanych z jego holem. Mistrzu jedno pytanie czy ktoś będzie miał szansę się z tym okazem jeszcze zmierzyć ? (2014-09-13 20:06)
RandalRandal
+1
Zdaje się że czas walki z Linem jest dosyć mocno naciągnięty. Złowiłem 50 centymetrowego lina podczas zawodów wędkarskich. Złowiłem go na ośmiometrowego bata. Żyłka główna 0.10, przypon 0.08. Walczył ostro lecz krótko. Wyciągnąłem go po około trzech minutach. (2014-09-15 19:38)
SVTSVT
+1
pompips Tak, każdy ma się z nim okazję spotkać. Tylko z tym miejscem Nogatu to bliżej Zalewu Wiślanego. A co do komentarzy poniżej, to szkoda słów, przecież to tacy poławiacze. ;) (2014-09-16 04:25)
SVTSVT
+1
bykuuu jeżeli chciałbyś wiedzieć, to powinieneś się poznać z regulaminem. Ja nie posiadam konta Vip-a, abym mógł kasować komentarze. A jak ja to widzę "Komentarz usunięty ze względu na naruszenie regulaminu." naruszyłeś regulamin. (2014-09-16 17:12)
użytkownik102837użytkownik102837
+1
Eeee tam Svt nie przejmuj się. To i tak jest pewnie konto fikcyjne, takiej jak łukasz1111 który niedawno tu grasował. Ja na takie pierdy nie zwracam uwagi i tobie też to radze. Pozdrawiam Boczny Trok :) (2014-09-16 17:34)
okoniowy_bartusokoniowy_bartus
+1
Panowie spokojnie ; ) Co do lina gratulację. Nie rozumiem skąd to oburzenie długością holu. Sprawa autora czy holował tą rybę 10 minut, godzinę czy całą noc.Przy czym również mam na koncie kilka fajnych rybek, ale nie sądzę że hol tyle trwał. Prawie pół godziny to jednak trochę czasu, zresztą jakoś przy złowieniu ryby, bardziej od stopera interesowały mnie centymetry. Widać, że kolega chciał się pochwalić i pełno tego lina w polskich internetach, ale nie jest to moim zdaniem nic złego i powód do obrażania kogoś. Jeśli komuś się udało i chcę się tym pochwalić dajmy mu na to szansę a nie obrzucajmy błotem. (2014-09-16 19:15)
JKarpJKarp
0
20 minut to ja holuję karpia 10 kilo z odległości 100 m. (2014-09-17 07:03)
SVTSVT
0
Do JKarp- Ty holujesz karpia na komercji, kij morski i jezioro jak woda w piaskownicy. Do Tomas81 - Ty się nie wysilaj, wiem że marzysz o takich okazach, ale rozumiem Ciebie, nie w każdych szkołach uczono liczyć powyżej 10. Co do Linka, wystarczy zerknąć na dłonie, odległość między nimi. Łowisko to rzeka Nogat, co do tej rzeki, to o tej porze moczarka i żabienica zawala całą rzekę. No ale napinacze na każdym portalu się znajdą. Pozdrawiam i miłych snów chłopcy. (2014-09-17 11:34)
JKarpJKarp
+1
Do SVT - czy Ty wiesz o czym w ogóle piszesz? Jak komercja, jaki kij morski, jaka piaskownica. Nie napisze gdzie ostatnio łowię ale jak byś wodę zobaczył pewnie byś sobie odpuścił łowienie - jest to tak zarośnięte i trudne łowisko. O okazach nie muszę marzyć - kilka w tym roku dało radę złowić. Co prawda ten rok jest stosunkowo słabszy niż tamten ale daję radę. Poza tym nie próbuj mnie obrażać bo jesteś za cienki w te klocki. Nie ma się czego wstydzić - ile ryba ważyła i mierzyła tyle należy podawać bo są tu tacy co za długo łowią, żeby łykali Twoje kity. Podając zawyżone parametry udowadniasz, że ryby najszybciej rosną w drodze do domu. (2014-09-17 11:47)
MorciatyMorciaty
0
Przeczytałem, odwdzięczam się jedynką. Co do holu różnie bywa. W zielsku i mniejsze liny sprawiały mi trudności. (2016-05-19 05:57)

skomentuj ten artykuł