Liny w maju

/ 9 komentarzy / 9 zdjęć


Liny w maju
Pierwszy linowy wypad zaliczyliśmy po długim majowym weekendzie w godzinach popołudniowych. Upatrzona przez nas miejscówka była wręcz wymarzoną na połów linów i karasi. Trudno dostępny brzeg na granicy bagiennej łąki, szeroki i stosunkowo długi pas grążela żółtego, na dnie wywłócznik i miejscami rdestnica. Czego można żądać więcej. Jak na początek szczupaczek, okoń i całkiem przyzwoity linek zwiększają apetyty na kolejną wyprawę.
Tym razem przybywam na łowisko krótko po godzinie szesnastej. Pogoda w kratkę. Wieje północno-zachodni wiatr, dzięki któremu nasza część łowiska pozostaje w spokojnej i osłoniętej zatoce. Przygotowuję prostą zanętę lin-karaś trapera, kukurydzę z puszki i czerwone robaki. W ciszy rozkładam odległościówki. Jedną z nich jest już „wiekowa”, niezawodna i jednocześnie dla mnie jedną z cenniejszych, gdyż moja pierwsza i nowoczesna tego typu wędka na ówczesną chwilę, zielona odległościówka Jaxon Syrius Match 4,20m, 5-20g. Drugą wędeczką jest Mikado SCR S-Match 420, 10-13g (obie opisane w 2012 roku w artykule pt.: Wykonanie zestawów i test odległościówek Wykonanie zestawów i test odległościówek ). Obie wędki uzbrajam w kołowrotki Daiwa Harrier 3053 Match. Uzupełnieniem zestawów są 3g wagglerki .
Jeden zestaw układam delikatnie w wąskiej luce pomiędzy kapelonami, drugi tuż na ich prawym skraju. Po lekkim zanęceniu łowiska, dosłownie do kilkunastu minutach zakołysał się delikatnie spławik na prawym zestawie. Odnotowałem lekkie wystawienie, a następnie powolne odejście spławika do prawej. Mając na uwadze, że na haczyku nr 10 mam założoną dendrobenę nr 3, odczekuję chwilkę i płynnie zacinam. Syrius wygina się w piękną parabolę i czuję piękne, pulsujące murowanie ryby do dna. Udaje mi się ją odprowadzić od kapelonów i spokojnie lądować na skraj zatopionego od przodu pomostu. Po chwili trzymam w dłoni złoto-zielonego pięknisia, który prężąc się nie wykazuje zbyt wielkiej ochoty do pozowania do zdjęcia. Po krótkiej chwili notuję podobne branie na drugim zestawie. Zbyt szybkie zacięcie i błąd w holu powodują jednak, że ryba więźnie w kapelanach i się spina. Mówi się trudno, niemniej taki początek wędkowania rozbudza apetyt i emocje i jest wprost wymarzonym wędkarskim popołudniem. 


Po pół godzinie przybywa Wiesław. Wymieniamy poglądy na temat zestawów i sytuacji na łowisku. Dno w tym miejscu jest ciemne i pokryte warstwą mocno rozłożonej organicznej, bagnistej materii. Wymaga to zastosowania dłuższych przyponów i odpowiedniego rozłożenia śrucinek, aby uniknąć nadmiernego zapadania się zestawu. O ile nie ma większych problemów z ziarenkami kukurydzy, o tyle trzeba zwrócić większą uwagę na zestaw z dendrobeną, gdyż wijący się robak po prostu zagrzebuję się w mulistą masę. 


Miedzy czasie z delikatną obawą zaczynamy spoglądać na niebo. Pogoda jest niepewna. Wiatr Jest stosunkowo silny i kręci na wszystkie strony, niosąc z północy ciężkie chmury. Nasze rozważania przerywa kolejny odjazd spławika, który tym razem podskoczył do góry, a następnie płynnie i wręcz majestatycznie schodząc po skosie schował się pod wodę. Po chwili drugi już linek ląduje na pomoście. Ten osobnik jest bardziej wyzłocony i kiedy już wydawało się, że będą brały jeden za drugim, jak na zawołanie brania ustały. Przyszedł lekki opad, który przeczekaliśmy cierpliwie aż do zachodu słońca. Po ponad godzinnej przerwie w braniach i przelotnym deszczyku uśmiechnęło się do nas ponownie słonko. Zachodząc już oświetliło korony drzew ukazując całe piękno lasu na wschodnim brzegu jeziora i obdarowało nas piękną, pierwszą dla nas w tym roku tęczą.
Ten piękny widok spowodował, że nowy duch jakby w nas wstąpił. Posłaliśmy w łowisko po skromnej kuleczce zanęty i zanim Wiesław dobrze zapalił papierosa, zanotowałem kolejne branie. Nie zdążyliśmy odłożyć aparatu fotograficznego i zanim wypuszczana ryba dotknęła lustra wody, na jednym z zestawów Wiesława notujemy zdecydowany odjazd. Tym razem widząc jak pracuje zestaw Kolegi szybko szykuję podbierak. Ryba walczy zdecydowanie odchodząc kilka razy od pomostu do pasa pobliskich grążeli. Po chwili jednak ląduje w podbieraku. Piękne złociutkie, tłuściutkie linisko, ku radości Kolegi, na zakończenie udanego dnia.
Pakujemy zestawy już po ciemku. Trochę przemoczeni z poplątanym sprzętem, ale zadowoleni. Oby tak udanych wypadów nad wodę jak najwięcej.

 


5
Oceń
(38 głosów)

 

Liny w maju - opinie i komentarze

ferozaferoza
0
Ech, te majowe linki - cała przyjemność! A i brania piękne, klasyka dla tej rybki. Marku, dodatkowe pięć gwiazdek za ostatnie dwie fotki! ***** Pozdrawiam... (2014-05-21 11:12)
dendrobenadendrobena
0
Gratuluję. Piękna to rybka. Mam już na koncie 6 szt. 35,37 cm. Pozwoliłam im dorastać. Pozdrawiam . (2014-05-21 18:00)
dendrobenadendrobena
0
Za relację ***** (2014-05-21 18:01)
użytkownik102837użytkownik102837
0
Piękne ryby. Za artykuł oczywiście 5 *****. Pozdrawiam Boczny Trok (2014-05-21 20:39)
bogdanblazejakbogdanblazejak
0
Piękny artykuł nie mówiąc już o rybkach i przeżyciach oczywiście 5 *****. Pozdrawiam. (2014-05-22 07:24)
Pawel19777Pawel19777
0
Wspaniały artykuł:)
Może sam się skuszę na zakup spławikówki, choć nie lubię wstawać o 3 w nocy by nad jeziorem usiąść:)
ode mnie 5:) (2014-05-22 09:55)
kamil11269kamil11269
0
Gratuluję udanego wypadu na liny :) (2014-05-22 17:45)
game30355game30355
0
Fajnie napisany artykuł, oczywiście zostawiam piąteczkę i dodam, że w sobotę rano też wyruszam na lina, a łowisko zanęcam sobie od poniedziałku. Pozdrawiam! (2014-05-22 23:14)
zbych51zbych51
0
I to jest to co tygrysy lubią najbardziej - pozdrawiam (2014-05-25 11:41)

skomentuj ten artykuł