Lipcowe Bolenie

/ 1 komentarzy / 19 zdjęć


Bolenie w lipcu można było by rzec letnie bolenie , letnie tylko z nazwy a dla czego ? . Bo pogoda póki co płata nam figla , i zamiast upalnych letnich temperatur mamy pogody w kratkę , jak nie pochmurne wietrzne dni to ciągłe padanie przez które w wielu rejonach krajów rzeki po prostu wezbrały i stany wód są wysokie.

U mnie jest tak samo , okoliczne rzeki są duże powiedział bym , że nawet bardzo duże jak na tę porę roku . Niestety anomalia nam nie odpuszczają i raczej się to prędko nie zmieni , ale przejdźmy do tych boleni . Ktoś mądry kiedyś powiedział że jak raz spróbujesz boleniowania , to albo cię ono  pochłonie albo po pierwszym wypadzie zrezygnujesz , ze mną było tak samo boleniowanie w tym sezonie pochłonęło mnie na dobre .Ta ryba ma coś w sobie że wędkarze chcą się na nią nastawiać , ten pierwszy silny moment brania , magiczna chwila można było by rzec i dźwięk schodzącej linki z hamulca kołowrotka coś pięknego . Wszystko zależy od tego jak podejdziemy do połowu bolenia czy będziemy się skradać , czy będziemy głośno wtedy możemy już zapomnieć o boleniach , ułatwione zadanie mamy wtedy gdy boleń jest na żerowaniu i jest aktywny na wodzie , na pewno łatwiej nam go namierzyć, ale nie tak łatwo przechytrzyć i złowić musimy pamiętać o tym że boleń to srebrny cwaniak.                                                                                                                                                                                                                                   
Ja natomiast lubię łowić bolenie poprzez szukanie ich w danych miejscach , lubię po prostu zapracować sobie na atak rapy po przez jej szukanie, nie koniecznie szukania aktywności na wodzie. Raz taka taktyka skutkuję i wynagradza to boleniem na końcu zestawu , a nie raz zawodzi jak to w wędkarstwie niczego nie możemy być pewni.                                                                                                                                     
Przynęty jakie używam , to raczej znane wszystkim wędkarzom uganiającym się za aspiusem woblery o bardzo delikatnej pracy , zazwyczaj przypominające imitację uklei bądź innej rybki , do tego liczne wahadełka które na boleniach dają radę od dawien dawna . Rzadziej używam obrotówek chodź czasem się zdarza , lecz złowić bolenia na obrotówkę to nie takie proste . Bardzo rzadko używam przynęt miękkich imitujących rybki , bądź białych twisterów chodź wiem że są wędkarze , co na przynęty miękkie mają najlepsze wyniki jednak to i tak mnie do końca nie przekonuję .                                                                                                                                                                                                                        
Miesiąc lipiec postanowiłem poświęcić na poszukiwania , i przechytrzenie bolenia ze średniej nizinnej rzeki , może i uda się coś przechytrzyć chodź jedną srebrną torpedę zobaczymy co woda przyniesie.

09.07                                                                                                                                                                                                                      woda tego wyjścia na rzekę duża oj rzekł bym nawet , idzie bardzo duża woda jak na miesiąc lipiec i wcale mnie to nie cieszy , no ale trzeba popróbować coś przechytrzyć najlepiej jakąś rapke .  Zaczynam od obrotówek srebrnych , i obławiam miejsca które sobie wyznaczyłem na danym odcinku .Woda daję się odczuć że jest duża , brzegi pozalewane gdzie nie gdzie trudno dotrzeć , do tego bardzo szybki nurt spowodowany przyborem.Macham i próbuję a co z tego wyjdzie zobaczymy , w pierwszym miejscu na dzień dobry do tego w pierwszym rzucie , melduję się pasiak taki ze 25 cm który uderzył w obrotówkę jak zły no fajnie coś się zacznie dziać dziś pomyślałem , tylko żeby ten okonek nie był pierwszą i ostatnią rybą .Poprawiam raz jeszcze miejsce , moja obrotówka doleciała idealnie w punkt tam gdzie chciałem , blaszka zdążyła wpaść do wody i mocny strzał zacinam coś siedzi , niestety coś nie dużego , doholowuje rybkę do brzegu na zestawię melduję się kleniaczek taki nie duży 25 cm niech wraca do wody i rośnie.                                                                                                                                                               
A ja udaję się dalej w inne miejsca , i już pora przejść na jakiegoś woblera boleniowego wybór pada na etera od huntera , jak dla mnie fajne wobki dość ciężkie i dalekosiężne . Kolejne miejsca póki co na zero , dużo machania kombinowania i nic a nic , każde miejsce staram się obławiać co najmniej 30 minut . Docieram do kolejnego miejsca , wchodzę po pas w  wodę i zaczynam oddawać dalekie rzuty w poszukiwaniu srebrnej torpedy.                                                                                                                                                                                           
Póki co są to tylko próby , bo w dniu dzisiejszym nic nie wskazuję na to by ryba żerowała , ale nie poddaję się tylko próbuję dalej , zaczynam kombinować z woblerami co i róż po oddaniu kilkunastu rzutów , zmieniam wobki i tak do skutku którego nie ma . Postanawiam wrócić do etera i w ostatnim rzucie niespodzianka , rzut pod drugi brzeg gdzie tworzą się warkocze wody w których trzyma się drobnica , zaczynam zwijać przynętę w dość szybkim tempie wobler pomija porastającą trzcinę wodną , i nagle piękny silny strzał zacinam siedzi , po tym braniu już wiem , że na końcu zestawu mam bolenia pytanie tylko jaki rozmiarowo ? .                                                                                                                                 
Chwila walki i bolo ląduję na brzegu , szybka miara i zdjęcie i ryba wraca do swojego domu , boleń mierzył 51 cm , może nie był duży ale na pewno cieszy i do tego cel lipcowych wyjść jako tako spełniony , po wypuszczeniu ryby opuszczam miejsce bo było za bardzo nachlapane i ryby pewnie przepłoszone , więc postanowiłem się oddalić o kilka miejsc i próbować dalej .                                                                                                    
Dalsze próby przechytrzenia bolenia kończą się póki co niepowodzeniami , więc zmieniam przynętę z wobka boleniowego , na obrotówkę w rozmiarze 2 kolorystyka srebrna postanowiłem tym razem , pomachać trochę tym . Ruszam w kolejne miejsca przede mną kilka miejsc jeszcze z wyznaczonego odcinka na dziś .Docieram do fajnego miejsca , przelewiki zatoczki , ogólnie dużo kryjówek w których mogą czekać drapieżniki na swoją ofiarę . Oddaję kilka pierwszych rzutów w nurt rzeki i zwijam , nurt wody gra moją przynętą , lecz póki co nic się nie chcę skusić więc próbuję wrzucić się w spokojną zatoczkę i ją trochę obłowić , po kilkunastu rzutach obrotówka dalej w wodzie zwijam w dość wolnym tempie i jest branie , zacinam siedzi szybki hol no tym razem nie jest to boleń , chyba że jakiś nowy gatunek w paski bo zamiast srebrnej torpedy na brzegu melduję się okoń w rozmiarze 23 cm . 
Odczepiona ryba wraca do wody , a ja idę w kolejne miejsca niestety dalej nie działo się już nic , więc dzionek mogę zaliczyć do nawet udanych Wpadły 2 okonki , 1 klenik i ryba na którą się nastawiałem czyli wspomniany wyżej boleń.                                                                                           
10 .07.
Dzisiejsza pogoda powiem tak straszna duchota , zero wiatru przewiewu nic tak zwana cisza przed burzą, i te krążące granatowe chmury na niebie , które dają do myślenia wyruszyć nad rzekę , czy odpuścić i tak do godziny 13 bo jednak pogoda mnie nie zniechęciła , i na rzece jestem o 14 . Docieram do pierwszego miejsca , cały mokry od potu i coś mi się wydaję że i płynów mi nie starczy , bo wziąłem za mało .                         Oj ciężka próba schwytania bolenia , dziś przede mną , a w tle krążąca i czająca się burza , zakładam obrotówkę w rozmiarze 3 kolor srebrny i oddaję pierwsze rzuty , wolno zwijam pod przybrzeżną trawę nagle czuję delikatne stuknięcie , niestety nie do wcięcia próbuję raz jeszcze . Rzut w to samo miejsce i wolne zwijanie , nagle strzał zacinam siedzi , jednak to nie boleń zrobił tyle zamieszania a kleń , kleń który strzelił tuż przy brzegu , można było by rzec wziął na krótkim dyszlu i od razu ucieczka w krzaki , chwila holu i rybka już przy brzegu do podebrania , a że burta wysoka a ja zazwyczaj łowię bez podbieraka , to niestety trzeba zjechać na tyłku do wody po klenia i go podebrać .                                                             
Tak też zrobiłem lecz nie spodziewałem się , że przy brzegu na dzień dobry będzie aż tyle wody , jakoś udało się podebrać rybkę kleń mierzył 37 cm dość silna i gruba rybka wraca do wody , a ja idę dalej . Dalej pogoda daję w kość , zmieniam z obrotówki na boleniówkę docieram na kancik miejsca , po cichu przykucam by być nie zauważalnym w trawie , i oddaję dalekie rzuty po czym w miarę szybkim tempem zwijam przynętę , 30 minut w jednym miejscu nie przynosi efektu , przenoszę się dalej i tak kombinuję przerzucając wobki z pudełka  i zmieniając co i róż. Niestety dziś nic nie skutkuję , stwierdzam że robię jeszcze kilka miejsc w każdym mniej więcej po 30 minut rzucania , i będę wracał niestety pora zwijać kijek i wracać . Dziś przy ciężkiej męcząco dusznej , rzekł bym burzowej pogodzie , zamiast bolenia trafił się klenik i to wszystko . 
Tak jak myślałem w drodze powrotnej , złapała mnie burza i deszcz , tak minął kolejny dzień za złowieniem bolenia .                                                      
12.07.
Niedzielny poranek pod znakiem schwytani bolenia , na rzece jestem przed godziną 7 . Rozłożę kijek , zmontuję zestaw napiję się kawy i o godzinie 7 zacznę łowić , dziś myślę łowić do jakiejś godziny 15 , więc trochę godzin i kilometrów przede mną. Zaczynam standardowo od obrotówki srebrnej , w rozmiarze 3 by zobaczyć czy w ogóle coś żeruję w wodzie w danym miejscu . Miejscówka nawet obiecująca , niewielki przesmyk z kamienistym dnem i dużą ilością kryjówek , martwi mnie tylko jedna rzecz duża pędząca woda która przyszła raptem przez noc , cóż będzie trzeba łowić na takiej wodzie i tyle . Oddaję pierwszy rzut i wolno zwijam swoją obrotówkę , tuż przy samym brzegu jest piękne branie zacinam coś siedzi coś ładnego , jak się okazało po chwili to coś to piękny szczupak , który wziął przy samych nogach chwilę powalczył pięknie i niestety się wypiął , pomyślałem cholera szkoda bo był by pierwszy szczupak słusznych rozmiarów , a tak zostaję w pamięci że był i że wygrał walkę no cóż.                                                                                                                                                                                                                      
Próbuję dalej chodź wiem że on już nie weźmie drugi raz , za cwany by wziąć drugi raz jak się skuł. Obrotówką popróbowałem jeszcze trochę , niestety bez skutecznie postanawiam zmienić przynętę na woblera boleniowego , tym razem próbuję eterem od Pana Lipińskiego oddaję dalekie rzuty , i wpół średnim tempem jednostajnym zwijam póki co nic a nic . Oddaję kilkanaście rzutów i efekt ten sam , myślę ostatni raz rzucam i idę w kolejne miejsca ostatni rzut przynosi silne branie , zacięcie chwilę holu i niestety tym razem boleń spadł na środku rzeki.Kurczę już druga ryba w dniu dzisiejszym się spięła nie fajnie , ruszyłem w kolejne miejsca w poszukiwaniu ryb które póki co wygrywają ze mną dziś . Kolejne miejsca póki co totalne bezrybie , nawet nic nie pogoni drobnicy , temperatura zaczyna robić się straszna duchota , zmieniam z woblera na obrotówkę przechodzę kawałek w dalsze miejsca , i oddaję rzuty pierwszy rzut jaki oddałem był to rzut , nie pod prąd a z prądem przyniósł on efekt co prawda na obrotówkę połakomił się okoń w rozmiarach 25 cm , zawsze coś już się przy działo na zestawie .                                                              
Niestety ten okoń był póki co pierwszą i ostatnią rybą , bo po nim nastała po raz kolejny bezrybna posucha która trwała i trwała , spoglądam na zegarek dochodzi godzina 11 postanawiam zrobić sobie przerwę , i przysiąść na kawę plus suchary które zawsze noszę w swojej torbie wędkarskiej . Gdy tak siedzę  odpoczywam i popijam kawę , słyszę z dala jakieś głosy a w głowie mój głos , podpowiada mi że to pewnie już spływy kajakowe się zaczęły no i się nie myliłem . Wataha kajakarzy już nadpływa , pytanie ile jeszcze ? kawa dopita szybkie śniadanie zjedzone ruszam dalej  obławiać kolejne miejsca , teraz już będzie coraz ciężej z wynikami  nie dość że upał nie miłosierny się zaczyna , to i kajaki robią swoje . Pierwsze kilka miejsc obłowione nawet wyjścia , wchodzę w kolejne miejsce fajna zaciemniona meta z dużą ilością przelewików  plus spokojna zatoczka , póki co obłowie obrotówką zatoczkę , a później przelewiki  już boleniówkami .                                                   
Z zatoczki wyjechał okonek taki 23 cm  i póki co nic więcej , próbuje dalej aż tu nagle słyszę śmiechy i głośne walenie wiosłami w wodę , czyli nadpływają znów kajakarze więc usiadłem na brzegu , zmieniłem sobie od razu przynętę z obrotówki na krępą boleniówkę i tak czekałem aż przepłyną wszystkie kajaki , by się woda uspokoiła i wtedy zacznę łowić .  15 Kajaków przepłynęło chwilę jeszcze odczekałem , i zacząłem rzucanie w pierwszym rzucie od razu strzał w wobka i tylko tyle , poprawiam rzut szybko zwijam branie strzał zacinam , siedzi ale nie jest to duża ryba , patrząc na walkę . Doprowadzam bolenia do brzegu , podbieram jest rybka ma 45 cm niby wymiarowy bolek jest , ale mógł by być większy .                                                                                                                                                                                                                        
Jak to mówią jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma , ryba wróciła do wody a za chwil kilka napłynęli po raz kolejny kajakarze . Zebrałem swoje rzeczy i ruszyłem dalej , zaliczam kolejne miejsca , które okazują się miejscami bezrybnymi miejscówki z którymi wiązałem nadzieję okazały się klapą . Pomału docieram do końca odcinka , czeka mnie jeszcze przeprawa przez wodę na drugi brzeg , i koniec łowienia w dniu dzisiejszym . Dzień nie był najgorszy chodź mógł by być jeszcze lepszy .                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                        16.07 
Kolejny raz wybieram się na rzekę w próbie schwytania bolenia , dziś próba popołudniowo-wieczorna zaczynam od godziny 14 , myślę pochodzić i pomachać tak do godziny 19.  Założenie co do przynęt , te samo czyli zacznę obławiać obrotówką po czym przejdę w woblery i będę szukał rzecznych srebrnych torped.  Od samego początku dziś  wszystko jest na nie , pogoda wariuje duchota pogoda nie może się zdecydować , czy ma być burzowo i deszczowo czy tez nie , zestaw jak nigdy płata figla wszystko się plącze jak nigdy , do tego w pierwszym miejscu pożegnałem się z obrotówką . Trzeba się przewiązać i ruszać dalej , woda znów strasznie skacze do góry ale akurat pod łowienie boleni , to tragedii nie ma , zestaw uwiązany wobler boleniowy dopasowany mogę ruszać dalej.                                                                                                
Próbuję najróżniejszych manewrów by podejść aspiusa , ale to nie przynosi mi żadnego wyniku , do tego mijają mnie co i róż kajaki w głowie już myśl czyż by jakiś duży spływ ale całe szczęście nie to tylko kilka kajaków .  Kolejne miejsca obławiane , niestety okazują się nie trafione , i kolejne podpowiedzi w głowie mówią mi by pozmieniać kolorystykę woblerów , więc i tak zrobiłem ze srebrnego woblera imitującego ukleje , zmieniam na złotego woblerka z czarnym grzbietem i ruszam dalej.  Schodzę ze skarpy w dość trudno dostępne miejsce , i oddaję rzuty najpierw obławiam rzekę pod prąd , dalekie rzuty i szybkie zwijanie mój wobler imituję rybkę pływającą pod powierzchnią wody , niestety poki co żaden boleń nie jest nim zainteresowany . 
Próbuję innego manewru , tym razem rzuty z prądem i szybkie zwijanie , raz drugi trzeci i nic a nic ale ja stoję i próbuję dalej . Kolejny rzut z prądem wody , szybko zwijam nagle na wodzie widzę jak cała drobnica ucieka gdzie się tylko da , mój wobler pod wpływem szybkiego zwijania zachowuję się jak tak przestraszona rybka , i w tym momencie następuję silny strzał , zacinam jest jest boleń po holu nie najmniejszy , jedyny minus to taki że zawszę łowię bez podbieraka , a tu miejsce nie ciekawe do podebrania no cóż jakoś sobie poradzę z podebraniem . Udało się ryba podebrana jest już na brzegu , teraz tylko szybka miara jakaś fotka i boleń wraca do wody , ryba mierzyła 60 cm super że się udało coś złowić . Po wypuszczeniu rapy udałem się dalej , a dalej kolejne trudno dostępne miejsca z wysoką oberwaną burtą , trzeba ostrożnie schodzić , by nie zjechać do wody .                                                                                                                                                                                        Pierwsze rzuty nie przynoszą efektu , kolejny rzut wobler troszkę poleciał nie tam gdzie chciałem za blisko brzegu .  Zaczynam szybko zwijać i nagle ładny strzał , niestety za późno wciąłem i ryby już nie było powtarzałem rzuty , lecz nic nie chciało już poprawić. Następnie udałem się jeszcze w kilka innych miejsc które nie przyniosły już ryb , więc postanowiłem już skierować się w stronę domu , przede mną kilka ładnych kilometrów . Podsumowując lipcowe bolenie ze średniej nizinnej rzeki , która płynie w moim regionie  mogę śmiało powiedzieć że tragedii nie było , złowiłem 5 boleni z czego jeden okazał się nie miarowy .Teraz czas wydeptać nowe kilometry w sierpniu , i do tego coś połowić .

 


5
Oceń
(8 głosów)

 

Lipcowe Bolenie - opinie i komentarze

amur tvamur tv
0
Ostatni taki bolek popsuł mi szyki na zawodach przez niego nic nie chciało podejść mam tu na myśli leszcz lub płoć (2020-08-26 13:22)

skomentuj ten artykuł