Lipiec pod znakiem szczupaka

/ 4 komentarzy / 12 zdjęć


02.07. Tak jak w tytule napisane miesiąc lipiec poświęciłem tylko szczupakom , wiem wiem że jeśli chodzi o tą rybę jest to ciężki miesiąc no ale może uda się coś przechytrzyć na rzece Bzura . 2.07 melduję się pierwszy raz w tym miesiącu na rzece , załamanie pogody myślę może i to poskutkuję fajną grubą mamuską może ta pogoda da szczupakom bodźca do wyjścia na żer . Pogoda strasznie pochmurno do tego dość silnie wiejący wiatr i co chwila przelotny deszcz a więc ciekawie ciekawie , rozwijam wędkę a na moim zestawie końcowym ląduję nowo nabyty wobler od gut-cuta , może będzie tym szczęśliwym trafem . Oddaję pierwsze rzuty na środek rzeki i zwijam pod prąd myśląc że może ze środka coś zaatakuję moją przynętę , teraz czas na pierwsze rzuty pod brzegi pod trzcinę może w tych trawach coś tam siedzi i czeka na swoją ofiarę w tym przypadku na mojego wobka , niestety nic a nic nawet najmniejszego dotknięcia pstrykniecia nic , obławiam dalej i po chwili słyszę pod drugim brzegiem coś zaczęło żerować jakiś drapieżnik wypłynął na łowy , no to rzucamy pod drugi brzeg może zębaty połakomi się na przynętę przebiczowałem wodę pod drugim brzegiem ale drapieżnik nie zaatakował idziemy dalej .Dalej przechodzę pas olszaków które rosną tuż nad wodą zachodzę za nie , na wodzie widzę 2 rzeczy pierwsza to że ten drapieżnik cały czas sieje spustoszenie wśród małych rybek pod drugim brzegiem , a druga rzecz to taka że deszcz zaczyna padać coraz mocniej no ale to mnie nie zraża i atakuję kolejne miejsce , rzucam pod drugi brzeg tam gdzie żeruję drapieżnik , pierwszy rzut zwijam spokojnie i tylko czuję spadające mokre krople deszczu , za pierwszym rzutem nic oddaję drugi rzut również w tamten brzeg zwijam , na środku czuję jedno pyknięcie zacinam siedzi , a więc jest pierwszy szczupak lipcowy ładny hol ładna walka , ale widzę bardzo delikatnie zapięty na jeden grot pomyślałem to teraz trzeba go delikatnie doholować do brzegu i zejść podebrać rybkę , szczupak tak na oko mógł mieć powyżej 60 cm piszę powyżej dla tego bo gdy schodziłem podebrać rybkę ta nagle dostała drugie życie i gdy usłyszała moje zejście odjazd w wodę chwilę szczupak pochodził zrobił świece do góry , nie przyjemny luż na żyłce no i co kotwiczka się wypieła i rybka uwolniła się sama no cóż czasem i tak bywa w wędkarstwie . Zniesmaczony nieudanym holem ruszam dalej w kolejne miejsce a tam przy brzegu pełno porośniętych kapelonów , może być ciekawie  to rzucamy  najpierw pod drugą stronę pomiędzy rosnące gałęzie drzew a leżące zwalone stare drzewo w wodzie oddaję kilkanaście rzutów lecz nic prócz jednego pobicia , teraz rzuty pod  kapelony może tam stoi jakaś rybka woda może nie głęboka dno dość dużo kamieni , oby wygrzewał się tam jakiś zębacz jeden drugi rzut prócz zaczepów nic , oddaje kolejne rzuty dość dalekie ponieważ pod drugi brzeg  za którymś razem a było ich dużo branie mocne branie zacinam siedzi ładnie walczy , chwila walki i  rozczarowanie rybka wyjechała z wody ale nie taka jaką chciałem może i szczupak a raczej szczupaczek w rozmiarze 45 cm ale jak mówią lepszy rydz jak nic odhaczony i do wody a ja mykam sobie dalej machać .  Następne miejsca nie dały mi już żadnego rezultatu po 6 h moknięcia i biczowania wody schodzę z jednym wyjętym szczupaczkiem 45 cm , jednym który był blisko złowienia taki 60 + ale sam się odczepił i sobie popłynął i z nadzieją na kolejne dni pogoni za szczupakiem .
4.07 Kolejny z moich lipcowych wypadów w pogoni za szczupakiem , dziś popołudniowy wypad nad rzekę nie długi ponieważ 2,5 h tylko , chodzenia brzegami i biczowania wody dość krótki odcinek ale solidnie przerzucany , niestety dziś pogoda jak za szczupakiem dość nie sprzyjająca straszna duchota i mega parzące słońce nie zachęcają ryb do współpracy . Na moim zestawie ląduję duży twister firmy mans na 10 g główce w kolorze perłowym pierwsze miejscówki obławiam dość długo , widzę fajną miejscówkę dno dość kamieniste ze zwalonym drzewem w wodzie środek rzeki porośnięty dywanem trzciny pomyślałem sobie tu może coś być i oddaję pierwszę rzuty . Pierwsze rzuty nie przynoszą nic innego oprócz podwodnych zaczepów , kolejny rzut pod drugi brzeg malutka zaciemniona zatoczka pod gałęziami drzew , czekam aż przynęta opadnie na dno i zaczynam wolno z lekkimi podbiciami zwijać mojego twistera ,  w pewnym momencie czuję branie zacinam kurczę niestety ryba nie wcięta ahh szkoda bo branie było już fajne i nie wiadomo czy w ogóle w dniu dzisiejszym się to powtórzy ponieważ jest straszna duchota a na wodzie zero aktywności i ryba nie chce atakować .Zmiana miejsca i zmiana przynęty przechodzę kawałek dalej na taki piaszczysty blacik podwodny , piaszczysty blacik lecz przy brzegach pełno rosnących kapelonów , no to co rzucamy teraz na końcu zestawu ląduję 8 cm wobek imitacja okonka od firmy Taps  , najpierw rzucam pod wodę wobka i wolno zwijam , lecz prócz uciekającej drobnicy nie ma kompletnie nic no ale próbuję dalej oddaję kilkadziesiąt rzutów i nic , pomyślałem trzeba teraz porzucać pod drugi brzeg , a może tam stoi jakiś drapieżnik ale niestety prócz drażniących zaczepów które wyjmowałem co rzut nie było tam żadnej rybki idę dalej . Kolejne miejsce na wprost ujścia rzeki Pisi fajny kawałek wody , zatopione kamienie w wodzie trochę trawy porośniętej i przechodząca rynna nieco środka rzeki , rzucam swoim nowym woblerkiem tym razem od gut –cuta , 2 dni wcześniej spiełem na niego ładnego szczupaka może i dziś połakomi się na niego jakiś szczupły , no to rzucamy oddaję swoje rzuty po między kamienie tak by wobek mógł wpłynąć następnie w głęboką rynnę , robie taki manewr kilka razy lecz nie przynosi to żadnego skutku.    Nagle słyszę że na żer wyszedł jakiś drapieżnik i gania drobnicę , a wiec kilka szybkich rzutów w tamtym kierunku może wobler go sprowokuję i weźmie przynętę , ale po kilkunastu rzutach nie było żadnego ataku a drapieżnik przestał atakować . To czas by iść dalej i zmienić przynętę wracamy do twistera od mansa w kolorze perłowym , ostatnia miejscówka do obrzucania i czas uciekać na dziś no to rzucam miejsce fajne mała zatoczka lecz głęboka ,ponieważ ze środka rzeki schodzi taka gliniana jest płytko a w pewnym momencie oberwane dno i dół , rzucam twisterem podbijam i czekam aż opadnie kilka taki rzutów i koniec na dziś , 2 rzut zwijam i nagle branie zacinam kolejny raz rybka nie wcięta , no to poprawiam rzut opad podbicie i branie zacinam coś siedzi i nawet ładnie walczy patrzę w wodę ładny duży pasiak wyjechał z wody okoń 23 cm no cóż miał być szczupak a oszukał się okoń lepszy rydz jak nic jak to mówią , i oddaję kolejne końcowe rzuty  w których już nic się nie działo na dziś to koniec czas wracać do domu wypad 2,5 godzinny dał mi jedną rybkę w postaci okonia .

17.07 Po dłuższej przerwie wracam nad rzekę Bzurę z moim zamiarem złowienia Lipcowego szczupaka , dziś warunki pogodowe nie sprzyjają wędkarzowi lecz szczupakom na pewno , zimny wiatr i mocno padający deszcz czasem zacinająca ściana deszczu no ale co nie można się poddawać trzeba powalczyć troszkę z pogodą i z rybami ,  docieram na miejsce patrzę na wodę i widzę że stan wody podskoczył z dobre 1,5 metra wszystko przez te warunki atmosferyczne i ciągłe deszcze no cóż .Pierwsze rzuty oddaję na woblera od gut –cuta , rzucam pod drugi brzeg gdzie ostatnio było widać aktywność drapieżnika , no ale dziś zero aktywności nic nie gania drobnicy a na dodatek przez dużą wodę i szybki nurt spływają jakieś krzaki które co i róż lądują na przynęcie , kolejne rzuty oddaję pod brzeg w małą zatoczkę jeden drugi trzeci i następne niestety nic , nic oprócz jednego zaczepu o mały włos i nowy wobler został by pochłonięty przez wodę na jakimś zaczepie no ale jakoś się udało wyjść z tego zaczepu  Idę w kolejne miejsce , choć nie powiem że jestem lekko zniesmaczony przyborem wody bo wiem że nie są to łatwe warunki łowić w tak wysokiej i pędzącej wodzie no cóż jakoś trzeba sobie poradzić staję w miejscu gdzie widać jeszcze zalane kapelony a pod drugim brzegiem leży zwalone drzewo , najpierw oddaję pierwsze rzuty pod drugi brzeg może tam będzie drapieżca lecz tam oprócz podwodnych zaczepów w postaci trawy nie było żadnych ryb , rzucamy pod kapelony przecież każdy z nas wie że gdzie kapelony i inna roślinność wodna tam może być i szczupak  niestety w moim dzisiejszym przypadku ta teoria się nie sprawdza bo nie miałem nawet pobicia , ale za to nałowiłem się dużo trawy która spływała sobie z nurtem . Docierając w kolejne miejsce patrzę na niebo a tam granatowo ,pomyślałem  to ja już wiem że z tych chmur będzie padać no i niestety zaczęło lać a nie padać , szybko szukam jakiejś miejscówki gdzie jest dużo gałęzi i gdzie można choć chwilę przeczekać , no i znalazłem a na dodatek można było sobie rzucać dalej i szukać rybek , rzuty pod porośniętą trawę i wolne zwijanie wszystko było by fajnie gdyby nie ta ściana deszczu , chwilowo padało tak że nie widziałem wobka jak rzucałem , no ale po jakiś 30 minutach deszcz zmalał a ja ruszyłem dalej .Zmiana przynęty na łamańca od salmo 8 cm wobek ,dziś na początek idą woblery  , obławiam drugi brzeg i zatoczki przy których są zwalone drzewa do wody ale kompletnie bez jakich kolwiek brań , nawet nie widać aktywności ryb pomyślałem  może to wina przyboru wody , może to wina pogody ale nie ma co za długo nad tym myśleć tylko trzeba dalej walczyć . Przechodzę kawałek dalej miejsce gdzie pod drugim brzegiem wpływa kanałek do rzeki i rzucam w tam to miejsce , tam widać aktywność ale drobnicy która ucieka jak wobler wpada do wody skoro drobnica ucieka to może sprowokuję jakiegoś drapieżnika do działania  a ten zainteresuję się przynętą biczuję tak to miejsce ze 20 minut niestety bez skutku i deszcz zaczyna znów padać , trzeba iść dalej a przede mną zaczynają się fajne miejsca ,  ładny piaskowy blacik z dużą ilością kryjówek dla ryb , tylko czy przybór tej wody nie sprawił że ryb tam nie ma trzeba popróbować i się okaże docieram do miejsca i akurat udało mi się wypłoszyć jakąś  rybkę już na samym starcie . Zaczynam rzuty wobkiem oddałem nim może z 5 rzutów i dochodzę do wniosku że potrzebuję cięższej przynęty wertuję swoje pudełka i zmieniam na perłowego twistera na 7 gramowej główce , zobaczymy co z tego wyjdzie oddaję dalsze rzuty  bez żadnego skutku , guma tez nie prowokuję dziś drapieżnika idziemy dalej , dalej docieram do miejsca gdzie miesiąc temu udało mi się złowić niedużego sumka , rzucam gumą ale woda strasznie ściąga moją przynętę , no cóż takie mam dziś warunki i nic na to nie poradzę tylko próbuję kombinuję z przynętami a może coś się uda niestety w tym miejscu nic już nie wymyślę trzeba isc dalej . Docieram do ujścia zmieniam przynętę z twistera na obrotówkę nr 3 z chwościkiem , i rzucam w dół rzeki w nieduży przelewik oddaję kilkadziesiąt rzutów lecz bez skutku , teraz próbuję pod brzeg spokojniejsza woda i dołek rzucam pod pas roślinności z nadzieją że coś siądzie oprócz spływającej trawy niestety nic a nic  , idę dalej docieram do zatoczki która jest pod olszyną przy brzegu mnóstwo korzeni , ale wiem że tam lubią ukrywać się szczupaki w tamtym sezonie te miejsce dało mi szczupaka 65 cm , i ładnego okonia 28 cm dla tego warto poświęcić kilkanaście rzutów w tym miejscu . Po przebiczowaniu miejscówki i braku ryby zmieniam przynętę po raz kolejny kombinuję , wyciągam z pudełeczka starą jak świat wahadłówkę miedziany kolor trzeba kombinować w wędkarstwie a może te wahadło da mi rybę o którą walczę w miesiącu lipcu no to próbujemy , jeszcze kilka oddanych rzutów na wahadło w tej samej miejscówce ale bez żadnego brania i ruszam dalej , docieram do miejsca gdzie kilkanaście dni wcześniej miałem ładny atak dużego szczupaka na gumę  tym razem trochę dłużej posiedzę w tym miejscu z wahadełkiem . Pierwsze rzuty oddaję blisko pod brzeg pod trawę może tu siedzi ten szczupak który rozharatał mi twistera , jeden ,drugi ,trzeci , rzut i nic bez pobicia bez efektów postanowiłem rzucić tak aby wahadło spływało z wodą rzucam pod rosnący dywan trawy którego było widać dopóki nie przyszła duża woda to właśnie z tej strony miałem potężne branie na gumę kilka dni wcześniej obławiam to miejsce biczuję i nic prócz wyciągającej co chwila z wody trawy , kolejny etap rzucam pod drugi brzeg i zwijam po wachlarzu wolniutko obławiając dno może pod drugim brzegiem coś zaatakuję niestety po kilkunastu rzutach nic , naglę widzę uciekającą drobnice coś wypłynęło na żer rzucam pod trawę wolniutko zwijając i co widzę , a widzę jak moje wahadło jest odprowadzane przez naprawdę dużego szczupaka który jest zainteresowany blachą ale nie chce jej zaatakować , doprowadziłem przynętę do końca a ryba nie wzięła pomyślałem rzucę drugi raz może poprawi skoro ryba się nie ukuła to może wahadło ją zainteresuję jeszcze niestety nic a nic nie zainteresowało już mojego szczupaka , próbuję z powrotem  rzutów tak by blacha spływała z wodą może tam stoi teraz i czeka na swoją ofiarę po kilkudziesięciu rzutach szczupaka tam nie było a był potężny zaczep na którym straciłem wahadełko no cóż jak to mówią gdzie patyki tam wyniki niestety w dniu  dzisiejszym wyników nie było prócz odprowadzenia blachy przez szczupaka po zerwaniu blachy zwijam sprzęt i kieruję się w stronę domu niestety dziś na zero .
21.07 .Prawdopodobnie ostatni wypadzik za lipcowym szczupakiem , piszę prawdopodobnie ponieważ nie wiem jak do końca lipca będzie wyglądała sytuacja ze stanem wód w mojej okolicy ponieważ ciągłe opady spowodowały to czego nie lubimy a mianowicie bardzo wysoki stan wody  no cóż pech . Dziś szybki 3 godzinny wypadzik po południowo wieczorny nad małą ale jakże urokliwą rzeczkę Pisię  , dziś mała rzeczka bo tylko na niej idzie jeszcze połowić moja rzeka docelowa ma tak duży stan wody że wyjście i spinningowanie mija się  z celem i dla tego wybrałem Pisie no ale to nie znaczy że jak mała rzeczka to że nie ma szczupaków bo to nie prawda . Na zestawie końcowym ląduję  na start srebrna blaszka mepsa  long 1+ obławiam wąskie zarośnięte brzegi , których w tej rzece nie brakuję ale póki co prócz zaczepów brak rybek , po Pisi również widać że jest przybór wody ale da się łowić i tu jest plus , przechodzę w kolejne miejsce widać że ta rzeczka jest bardzo mało uczęszczana przez wędkarzy ponieważ ilość traw krzaków i brak wydeptanych ścieżek wszystko na to wskazuje .Miejsce zmienione  to rzucam dalej cały czas long na końcu zestawu , i fajne miejsce z małą ilością kapelonów aż chciało by się rzecz tam stoi szczupak , no ale niestety po dużej ilości oddanych rzutów zero kontaktu z rybą , szybkie przemyślenie czas na zmianę przynęty tym razem zmiana na coś delikatniejszego a mianowicie spinnmad 4 g , zmiana miejsca rzut pod trawę branie zacinam i czuję coś siedzi coś nie dużego , pomyślałem pewnie okonek dokręcam parę razy korbką i na brzegu ląduję mały szczupaczek taki ze 30 cm no cóż mógł by być większy o jakieś 50 cm ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma  , rybka odhaczona i wędruję z powrotem do wody niech płynie i rośnie duuża a ja zmieniam miejsce , ponieważ te miejsce już jest spalone rzeka mała to i ryba szybko się płoszy .  Miejsce zmienione  tym razem stoję w fajnym zaciemnionym miejscu taka malutka zatoczka pod olszynom przy brzegu pełno korzeni a w nich z pewnością są drapieżniki czekające na swoje ofiary tak może być , ale czy pogoda sprawi że drapieżnik się ruszy na żer no zobaczymy a co do pogody to jest straszna duchota tak jak miało by się zbierać na burzę , no ale wróćmy do łowienia rzucam spinnmadem najpierw pod brzeg w te korzenie z nadzieją na  jakieś branie ,ale prócz rozczarowania nie było tam nic w pewnym momencie widzę aktywność ryb na wodzie w zatoczce dalej , zmieniam przynętę na własnoręcznie zrobionego mikro jiga imitacja osy i rzucam dalej w drugą zatoczkę i lekko podbijam i czekam aż opadnie tak kilkanaście razy lecz niestety nic nie współpracowało no cóż lecę w kolejne miejsce . Kolejna miejscówka bardzo ładna i dość głęboka przy brzegu porośnięte kapelony i środkiem koryta płynie sobie leniwie woda widać głębokie miejsce , w którym jest na pewno ryba więc próbuję w dalszym ciągu zostaję przy mikro jigu , rzucam raz drugi trzeci podbicie opad podbicie opad i tak bez zmian , na to miejsce poświęciłem najwięcej czasu bo miało potencjał na rybkę  już zniechęcony tym że nic ale to nic się nie dzieję chciałem iść dalej ale oddaję rzut , przy samych kapelonach podbicie jig wolno opada na wodzie widzę uciekającą drobnicę i nagle strzał w jiga mocny strzał niestety nie zdążyłem zaciąć poprawiałem jeszcze kilka razy ale ryba już nie poprawiła wydaję mi się że mógł być to ładniejszy szczupak no ale tu pozostaję zagadka . Ruszam w kolejne miejsce , ostatnia miejscówka dzisiejszej pogoni za szczupakiem głęboki zakręt na którym leży zwalone drzewo przechodzące przez środek , zostaję przy jigu a nóż widelec coś walnie w niego  oddałem kilka rzutów i zmieniam na wobka mały salmiak imitacja płoteczki , rzuty pod drugi brzeg pod drzewo i lekko sprowadzany pod trawę nic a nic się już nie działo , aktywność ryb również się skończyła nic kompletnie nie widać stwierdziłem że czas się zbierać do domu zwinąć sprzęt i w drogę , dzisiejszą wyprawę kończę z jednym małym szczupaczkiem i ładnym walnięciem w przynętę ale nie zaciętym no cóż mogło być lepiej ale woda pokrzyżowała plany .Podsumowując miesiąc lipiec  postanowiłem poganiać za dużym szczupakiem niestety warunki pogodowe troszkę pokrzyżowały mi te plany  i trzeba próbować dalej .

 


3.7
Oceń
(12 głosów)

 

Lipiec pod znakiem szczupaka - opinie i komentarze

z@melaz@mela
+2
Fajny opis ale majster jak robisz zdjęcia pedofonem to lepiej jest go trzymać normalnie - w poziomie bo pozniej aby obejzeć zdjęcia trzeba się okręcac lub kombinowac z monitorem. pzdr (2018-07-26 12:57)
wyprawy brzegiem wyprawy brzegiem
0
z@mela wariacie wiem wiem o tych zdjęciach nie przemyślałem tego faktu wcześniej ,ale dzięki za komentarz pozdro (2018-07-26 15:19)
Przemas83Przemas83
0
Lipiec to trudny okres do łowienia szczupaków, a szczególnie koniec miesiąca. Silne zakwity wody i wysoka temperatury w ciągu dnia na wielu zbiornikach skutecznie zatrzymuje aktywność szczupaka. Lepiej skupić się wtedy na innych gatunkach, sandacz np.....mętnooki często w lipcowe dni potrafi zaskoczyć nie tylko w nocy , ale i upalny dzień. Okonie o poranku i z wieczorka, można się dostosować... Szkoda stracić kilka dni wolnego na ganianie się z zębatym z marnym skutkiem ;] (2018-07-27 14:24)
grisza-78grisza-78
0
Co komentarz, to inne zdanie.. Dla mnie lipiec jest bombowym miesiącem na szczupaki. Mam w okolicy płytkie jezioro, gdzie karty rozdaje wszystko, co pracuje na powierzchni. Z resztą sierpień jest podobny. Czas popków, kaczek, szczurów i innych dziwoloągów. Atak szczupaka na półmetrowej wodzie - bezcenny, nawet kiedy skacze 70cio centymetrowy ołówek. (2018-08-11 21:24)

skomentuj ten artykuł